Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Pogranicze w ogniu (4)

ksunder

Północna odnoga Jeziorki stanowiła granicę ziemi czerskiej i warszawskiej, a także dóbr które się tu znajdowały. A tam gdzie kończyły się ziemie Jeziorny, w kierunku Okrzeszyna leżała już Bielawa. Na rzece graniczyła z Chabdzinem, którego dobra także sięgały Wisły, aż do wsi Chabdzinek, leżącej nad jej brzegiem, obecnie jako Habdzinek stanowiącej część powstałych tu w XIX wieku Obórek.

Jeziorka podobnie jak i Wisła kilkakrotnie zmieniła koryto, co jednakże nie powodowało dużych problemów granicznych. Spowodowane to było faktem, iż większość przylegających do tych rzek ziem stanowiły zalewowe łąki i łęgi, gdzie rozlewała się woda w trakcie przyborów na Wiśle. Wielokrotnie Jeziorka rozlewała się nowym korytem, uchodząc na przemian w Okrzeszynie i nieopodal Chabdzinka. Jak zanotowano w XVIII wieku za którymś razem zniszczyła wieś Łazy, podupadającą od czasu gdy Oborscy zmienili bieg rzeki, o czym można poczytać w tym wpisie. Wieś Łazy, tudzież część znaczną gruntów okrzeszyńskich jako i chabdzinkowskich Wisła zabrała, wspominano jeszcze wiele lat później. W parafii powsińskiej oraz dobrach oborskich ten rozlewiskowy rejon Jeziorki i Wisły sięgający do wsi Zamoście jeszcze na początku XIX określano mianem Urzecza.

Łazy i nieistniejące ujście Jeziorki w XVII wieku na mapie ze zbiorów archiwalnych

Teren rozlewisk kończył się niepodal miejsca, w którym później wybudowano Papiernię, a Jeziorka płynęła wówczas w miejscu jej obecnego muru, gdzie znajdują się garaże w Mirkowie. Zburzony basen, stadion i szkoła znajdują się na gruntach należących w dawnych wiekach do Bielawy, zresztą po ostatniej regulacji rzeki wiele pól należących do tej wsi pozostało po jej drugiej stronie wraz z zabudowaniami nieopodal przepompowni.

My jednak zatrzymajmy się mniej więcej w miejscu jej dawnego przebiegu, bowiem tu przez wieki znajdowała się granica czterech ziem, miejsce nazwane Wydrzą Kłodą, o które wielokrotnie wybuchały konflikty graniczne. Problemem było bowiem nie samo miejsce, a jego lokalizacja. Już najstarszy dekret graniczny z roku 1389 wskazywał, iż w miejscu zwanym wówczas wydrzą uhodą, znajduje się granica Bielawy i Chabdzina, a dziedzictwo Pawła i Światosława z Bielawy oraz Katarzyny z Chabdzina wzdłuż Jeziory prowadzi do Wisły i zaczyna się od Wydrzej Kłody. W kolejnych opisach granic zaznaczano już, że także tam kończy się granica między Oborami i Jeziorną. O ile powyższego nikt nie kwestionował, po wiekach gdy rzeka zmieniła swój bieg, a kłoda zamieszkała przez wydry nie istniała już od stuleci, jej położenie stało się przedmiotem licznych sporów. W XVIII wieku pamiętano jedynie, iż leży nieopodal olszyny w miejscu dawnego lasu, zwanego Porąbką Bielawską. I jak pisano dalej iż pod tą Olszyną, gdzie to koryto starej rzeki skrącane ku wsi Jezierny naprzeciwko szerokiej granicy od Karczmy Bielawskiej ciągnącej między Jeziorną a Bielawą jest miejsce zwane Wydrza Kłoda kończące granicę między Bielawą a Chabdzinem tudzież Jeziorną i Oborami.

Opisana tu granica między Jeziorną a Bielawą to obecna ulica Mirkowska, zaś Karczma Bielawska znajdowała się na rozstaju dróg z obecną ulicą Warszawską. O ile nazwa Porąbki przetrwała do naszych czasów, o Wydrzej Kłodzie nikt już nie pamięta. Dzięki jednak mapie Papierni z 1812 roku, możemy wskazać gdzie ono się znajdowało, gdy Jeziorka płynęła przy samej granicy zakładu. Wyraźnie oznaczono tam cztery kopce graniczne, dla każdej z ziem, przy czym Papiernia znalazła się na dawnych gruntach chabdzińskich.

Granica w roku 1812, widoczne cztery kopce graniczne na obecnej ulicy Mirkowskiej

W XIX wieku także zakończone zostały sprawy graniczne, a staropolskie procesy zostały zapomniane. Ostatni odbył się w roku 1781, gdy na żądanie Urszuli Wielopolskiej w te okolice ściągnęła królewska komisja graniczna. Komisarze rozłożyli się namiotami na bielawskich polach i przez kilka dni dokonywali wizji lokalnych z udziałem świadków. Zwyczajowo byli nimi najstarsi mieszkańcy okolicznych wsi, którzy wskazywali usytuowanie dawnych znaków granicznych, kopców i opowiadali o zmianach w terenie. Strony sporów okazywały dokumenty poświadczające ich prawa do ziemi, stąd i wiele wówczas odpisów dokonano z nieistniejących już dzisiaj ksiąg ziemskich w Czersku, które w tej postaci przetrwały do dnia dzisiejszego. Gdy Urszula Wielopolska, posiadaczka klucza oborskiego oraz Skolimowa, starosta Dzierzbowski, posesor Jeziorny z Okrzeszynem i Kępą oraz Chylicami, oraz Antoni Jabłonowski, kasztelan krakowski, posiadacz Bielawy osiągnęli konsensus usypano kopce graniczne, kończąc zawikłaną historię tych sporów.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, AGWil, Anteriora

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci