Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Zaginione miejsca: olęderskie cmentarze

ksunder

W okolicach Konstancina znajdują się dwa cmentarze, których losy silnie splecione są z Urzeczem, niewielkie i mocno zrujnowane. Mało kto z tutejszych mieszkańców zna ich historię, większość mieszkańców tych stron nie wie o ich istnieniu, częściej odwiedzają je rowerzyści i studenci etnografii. Cmentarz na Kępie Zawadowskiej znajduje się jeszcze w granicach Warszawy, cmentarz na Kępie Okrzewskiej leży nieopodal pętli autobusowej na terenie gminy Konstancin-Jeziorna. Obecnie jest zadbany i koszona jest na nim trawa, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych był całkowicie zniszczony, zarośnięty bzami i zaroślami. A ja patrząc na wyrytą na płytach gotycką czcionką nazwiska, zastanawiałem się skąd się tu wzięli niemieccy osadnicy…

Kępa Okrzewska. Cmentarz odnowiony w roku 2000. Zdjęcie Ł. M. Stanaszka

Rzecz jasna jest to cmentarz olęderskich osadników, z Kępy Oborskiej, Falenickiej i Okrzewskiej, wsi obecnie leżących w gminie Konstancin-Jeziorna. Nie wszystkie nagrobki przetrwały, część spotkał ponoć los podobny do macew żydowskich, które na terenie Polski służyły jako podmurówka, bądź surowiec do budowy domostw i placów. Ponoć niektórymi nagrobkami wyłożone są niektóre z okolicznych obór. Choć paradoksalnie przyznać trzeba, że jeszcze w latach powojennych cmentarz był w dużo lepszym stanie, w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych opiekowała się nim młodzież z okolicznych szkół. Dopiero, gdy odchodzić zaczęło pokolenie pamiętające niemieckich sąsiadów, cmentarz zarósł. Czytelnych nagrobków jest niewiele, większość terenu zajmują ślady po cmentarzu. Najstarszy nagrobek należy do rodziny Witzke, której potomkowie wciąż żyją w Kanadzie, gdzie olędrzy zaczęli emigrować już w XIX wieku znajdując dla siebie sprzyjające warunki. Rodzina jest ostrożna w kontaktach. Cmentarz na Kępie Okrzewskiej jest niewielki, choć niektórzy wskazują, iż z dawnych przekazów wynika, że były tam setki nagrobków, dawne mapy tego nie potwierdzają. Najstarsze pochowane tam osoby urodziły się w połowie XIX wieku, nasuwa się więc pytanie gdzie chowani byli olędrzy przybywający tu już od roku 1773. Cmentarz rzecz jasna nie pochodzi z roku 1807 jak powtarzane jest w wielu tekstach, ani nie leżą tu menonici…

Tutejsi olędrzy początkowo należeli do ewangelickiej parafii w Pilicy, a następnie w Nowej Iwicznej. Była to podległość tylko organizacyjna, bowiem sakramenty odprawiane były w tutejszych parafiach katolickich, podobnie jak pochówki. Było to rozwiązane stosowane od samego początku ich pobytu na tych terenach, jeszcze nim zaczęły obowiązywać przepisy kodeksu cywilnego Królestwa Polskiego.  Już od roku 1773 chrzty, małżeństwa i zgony wpisywane były w księgach metrykalnych parafii w Wilanowie, Powsinie, Karczewie i Słomczynie. Nie odmawiano ewangelikom sakramentu od katolickich księży, a i wielu z nich było katolikami. O ile małżeństwo było sprawą zaślubin przed Bogiem, któremu należało także oddać narodzone dziecko, zapewne nie wszystkie zgony znajdowały odzwierciedlenie w księgach. 26 lutego 1798 roku pruski landrat z Czerska wystosowałpismo do dworu w Oborach „aby nakazać Holędrom iż co który umrze czy stare czy młode podawali proboszczowi Słomczyńskiemu do zapisu w xięgi kościelne”, mając na myśli mieszkańców Kępy Oborskiej. Od czasu Księstwa Warszawskiego wpisy były już w zasadzie regularne, co potwierdzono tylko w roku 1825 nakładając urzędowy obowiązek prowadzenia ksiąg metrykalnych na proboszczów. Jak wynika z tych akt zmarli osadnicy olęderscy byli chowani, w zupełnie innym miejscu niż Kępa Okrzewska…

 

Cmentarz na Kępie Zawadowskiej. 

 

Gdzie więc? Pierwszy cmentarz istniał w najstarszej wsi olędrów na Urzeczu – w Kępie Oborskiej. Znajdował się nad brzegiem Wisły, stąd też liczne wylewy niszczyły miejsce pochówku. W latach czterdziestych XIX wieku określano go jako „dawny”, zatem nie był już używany od dłuższego czasu. Zniszczono go wówczas ostatecznie, sypiąc „części wału ochronnego od dawnego cmentarza przez Kępę Oborską do granicy falenickiej”. Kierujący robotami z ramienia Komitetu budowy wałów Niziny Moczydłowskiej dziedzic Bielawy, Henryk Rossman w roku 1846 usypał w jego miejscu wał, na odcinku od cmentarza na Kępie Oborskiej do karczmy w Kępie Falenickiej. Inne cmentarze olędrów zabrała wcześniej woda. Stąd też najstarsze pochówki na cmentarzu na Kępie Okrzewskiej i Zawadowskiego pochodzą z drugiej połowy XIX wieku, gdy usypane wały zaczęły chronić wsie  olędrów, zmieniając również ich gospodarkę.

 


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • >ASC Powsin, Słomczyn

Pozwolę sobie jeszcze uzupełnić powyższy wpis słowami dra Łukasza Maurycego Stanaszka opublikowanymi na facebooku jako komentarz do powyższego tekstu:

"OLĘDERSKIE CMENTARZE NA URZECZU
Te młodsze jak Kępa Zawadowska, Kępa Okrzewska trwają do dziś. Te najstarsze, jak w Kępie Oborskiej czy Hollendrach, jak nazywano niegdyś Kępę Gliniecką i Radwankowską, zabrała kapryśna Wisła. Jeszcze w latach 30. XX w. cmentarzyk pierwszych kolonistów w Kępie Glinieckiej grodzony był przez mieszkańców wsi wiklinowym płotem. Po zbudowaniu wałów w 1938/39 roku, podobnie jak to miało miejsce w Kępie Oborskiej, znalazł się on pod rzeką... Jest też dawny cmentarz olęderski w Osinach, stanowiących część Otwocka Małego. Funkcjonował on do 1945 roku, zapewniając ostatni spoczynek okolicznym kolonistom z Kępy Zielenieckiej, Nadbrzeskiej, Pijarskiej czy Glinieckiej. 
Po wielu nekropoliach nie pozostał już żaden ślad, tylko czasami kępy akacji czy bzów dopominają się o pamięć u potomnych..."

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci