Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Szarwarki

ksunder

Ostatnio było o gromadzie w Skolimowie, a umknęło właściwie jakie były podstawowe obowiązki społeczności gromadzkich – a były nimi właśnie szarwarki. To dzięki nim mamy znaczną część przedwojennych budynków szkolnych czy dróg, lecz mało kto pamięta obecnie czym były. Zniesiono je dopiero w roku 1958, a obowiązek ich sprawowania wywodził się jeszcze z czasów średniowiecza. Na ziemiach polskich pojawiły się zapewne już w czasach kolonizacji na prawie niemieckim, w wieku XIII lub XIV, bowiem słowo to wywodzi się z niemieckiego scharwerk. Schar – to gromada, a werk to czyn, dzieło; czyli wspólna praca, roboty publiczne sprawowane przez ludność wiejską w zakresie budowy i utrzymania dróg, mostów i sprawowania przepraw na terenie poszczególnych gromad. Utrzymanym do dziś spadkiem po szarwarkach pozostaje obowiązek naprawy rowów przechodzących przez pola, ciążący na ich właścicielach.

Budowa drogi w Otwocku Wielkim (ze zbiorów Ł. M. Stanaszka). Szarwarki to głównie budowa i naprawa dróg, choć na Urzeczu szybko stały się związane z sypaniem wałów.

 

Szarwarki, mimo iż nadużywane i wykorzystywane, stały się elementem łączącym wiejskie wspólnoty. Od roku 1815 starano się odgórnie określić ich wymiar w liczbie obowiązkowych dni sprawowania, z czasem umożliwiono w zastępstwie wniesienie opłaty pieniężnej. Na terenie Urzecza od połowy XIX wieku stały się przede wszystkim związane z budową i utrzymaniem wałów wzdłuż Wisły. Wówczas po raz pierwszy skorzystano z szarwarków aby przyśpieszyć ich sypanie. Komitet Budowy Wałów Niziny Moczydłowskiej uzyskał stosowną zgodę od władz i obciążał szarwarkami wsie znajdujących się tutaj dóbr, których właściciele obowiązani byli sypać wały wzdłuż rzeki. Stąd wykorzystywano do tych prac chłopów z ziem Wilanowa, Obór, Kawęczyna, Moczydłowa. Mieszkańcy wsi położonych nad Wisłą czynili to chętnie, jednakże problemem stawali się zamieszkujący wsie odległe od rzeki, nierzadko nie mających z nią wiele wspólnego, jak choćby Żabieniec należący do dóbr wilanowskich, z którego polecano dostarczać wozy i ludzi. Stąd u znacznej części ludności takie odpracowanie szarwarków powodowało opór. Po uwłaszczeniu kwestia prac naprawczych przy wałach przeszła wyłącznie na właścicieli pól, które wały chroniły od wylewów. Jeszcze przed wojną, mimo opłacania składek na rzecz komitetów wałowych, mieszkańcy choćby Opaczy czy Ciszycy kosili trawę na wałach w ramach nałożonych nań wymiarów szarwarku. Po raz ostatni skorzystali z szarwarków Niemcy, nakładający je w dużym wymiarze, którzy w latach czterdziestych zmieniali w ten sposób przebieg wałów między Zawadami a Kawęczynem, wykorzystując do tego gromadnie polskich mieszkańców nadwiślańskich wsi.

Ciszyca, II Wojna Światowa. Sypanie nowego przebiegu i naprawa wałów zbudowanych wiek wcześniej. A wszystko w ramach szarwarku. W tle most Ciszyca-Świdry Małe (lub Świdry Małe-Ciszyca, zależy z którego brzegu Zawiślak o nim mówi) (zbiory Ł. M. Stanaszka, ze strony Na Łurzycu)

Jednakże szarwarki to przede wszystkim budowa i naprawa dróg. W roku 1935 ustawowo rozszerzono ich obowiązek, prócz stosowania ich na cele drogowe i melioracji wodnej, na wznoszenie budynków gminnych i gromadzkich. W ten sposób na terenie obecnej gminy Konstancin-Jeziorna wybudowano obiekty użyteczności publicznej, takie jak szkoły czy lecznice. Świadczenia w naturze obowiązywały osoby opłacające podatek gruntowy, określano je w dniówkach pieszych, których równowartość w ówczesnej gminie Jeziorna wynosiła 2 zł, a w przypadku dnia sprzężajnego, czyli sprawowania szarwarku koniem 6 zł. Nie posiadający ziemi byli zwolnieni od sprawowania robót, wnosili wyłącznie opłatę. Nie wykonującym szarwarku groziła egzekucją równowartości pieniężnej, a nadzorca gminny wystawiał poświadczenie jego wykonania. Chyba również dzięki temu, że wiele obiektów i dróg powstało dzięki wspólnej pracy, nie było tak łatwo je niszczyć i demolować jak obecnie, skoro wiadomo było, iż trzeba je będzie później naprawić…

Niestety czasy poczucia wspólnej pracy i własności mamy już za sobą, zamiast tego oczekujmy aby władze samorządowe znalazły fundusze i rozstrzygnęły przetargi na budowę dróg. Zaś w roku 1937 mieszkańcy Słomczyna mając dość grzęźnięcia w błocie zadeklarowali do gminy odpracowanie szarwarku w postaci wybrukowania drogi prowadzącej przez wieś i ułożenia chodnika z betonowych płyt, co następnie uczynili. Potem zaczęli kopać rowy i obsadzać wierzbami piaszczystą drogę prowadzącą do sąsiedniej gromady Borowina. Uprzednio spółka drogowa obu gromad od 1928 roku wybrukowała 4 kilometry drogi prowadzącej z Jeziorny do Słomczyna na trakcie do Góry Kalwarii, od obecnego osiedla Grapa. A wszystko w ramach szarwarków…

Jeżdżąc drogami pamiętajmy, że wiele z nich istnieje od wieków i nad ich utrzymaniem pracowali nasi przodkowie. W ten sposób w połowie XIX wieku wybrukowano ulice niedalekiego Piaseczna, a rubryka szarwarki była dość istotną pozycją w tamtejszym budżecie. Narzekano jedynie, iż po kamienie jeździć należy daleko, aż pod Wilanów. Szarwarki odprawiano nie tylko w najbliższej okolicy danej wsi, jeśli właścicieli dóbr połączył wspólny interes, bądź nakazały tak władze. Stąd gminy Obory, Jeziorna i Wilanów sprawowały w połowie XIX wieku na własnych terenach roboty dość często, bądź wnoszono sobie wzajemnie opłaty szarwarkowe zamiast prac w naturze. Codziennie większość mieszkańców obecnej gminy Konstancin-Jeziorna jedzie autobusem 710 po drogach wybrukowanych przez mieszkańców tych terenów w ramach szarwarków. W latach pięćdziesiątych XIX wieku wybrukowano drogę z Powsinka do Wilanowa, a następnie służewską, czyli prowadzącą z Wilanowa ku Służewowi, dziś znaną jako Aleja Wilanowska, przy pomocy kamieni zakupionych w Jeziornie. Zwozili je mieszkańcy Bielawy i Obór, a przy budowie tej drogi szarwarki odprawiali mieszkańcy Skolimowa i Jeziorny. Stąd gdy czytamy, że pod koniec XIX wieku utwardzono drogę z Wilanowa, co umożliwiło budowę kolejki i powstanie Konstancina, pamiętajmy że dokonali tego tutejsi mieszkańcy.


Źródła:

  • AGAD, AGWIL
  • APW O/Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna
  • APW O/Grodzisk Mazowiecki, Akta Miasta Piaseczna

I jeszcze ciekawy komentarz, który pojawił się na FB autorstwa dr Stanaszka:

Tak jak już po części powiedziano, z szarwarkami związana była działalność Związków Wałowych Nizin: Moczydłowskiej, Czerskiej, Skórecko-Piwonińskiej, Radwankowsko-Karczewskiej orazWawerskiej, obejmujących tereny historycznego Urzecza. (...) wezwanie do odrobienia szarwarku - budowy wału w okolicy Nadbrzeża - dla mojego pradziadka. Miał on się stawić z łopatą o 7 rano. Wiem jednak od rodziny, że jako człowiek dość majętny (przed wojną miał przedsiębiorstwo budowlane w Józefowie) zwyczajowo płacił karę (5 zł) za swoją nieobecność, albo wysyłał swoich pracowników... Dla Związku Wałowego istotne było jednak, że posiadał on grunta nad Wisłą - w Świdrach Małych i kolo Nadbrzeża. 

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci