Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

We wsi Skolimów

ksunder

Lubię przeglądać dokumenty wytworzone przez tutejsze urzędy i organy samorządowe przed wielu laty, bo mówią one dużo więcej o mentalności ówczesnych ludzi, pokazując nierzadko, że wbrew naszym przekonaniom ludzie nie byli kiedyś lepsi, a i sądy nie ferowały bardziej sprawiedliwych wyroków. Jednym z takich ciekawych dokumentów jest księga uchwał gromady Skolimów (mowa o historycznym Skolimowie-wsi, a nie powstałym na początku XX wieku letnisku o tej samej nazwie). Księgę zaczęto prowadzić w roku 1895, a zakończono w roku 1939, gdy demokracja dobiegła gwałtownie końca. Pierwsze wpisy sporządzano jeszcze cyrylicą, po rewolucji 1905 roku pisano już w języku polskim. Przez prawie pół wieku gromada zbierała się średnio raz w roku i podjęła równo 40 uchwał. Ostatnią podjęto 8 kwietnia 1939 roku, dotyczyła wyboru dozorcy nocnego we wsi, mającego pełnić stróżę w porze letniej od godziny 23 do „3 po północy”, a w porze zimowej od 22 do 4 nad ranem. Dozorca obowiązał się na radzie gromadzkiej „w razie choroby, żadnych świadczeń od wsi nie brać, a za leczenie płacić samodzielnie”. Co przypomina nam, że jeszcze do niedawna wciąż funkcjonował ten nieprzerwany od średniowiecza zwyczaj pilnowania miejsca zamieszkania przed kurem i gwałtownikiem. W Skolimowie wynajęto dozorcę, w jednej z tutejszych łurzyckich wsi w nocy straż pełnił mój dziadek pospołu z sąsiadami w systemie dyżurów. Dopiero czasy PRL przeniosły ten obowiązek na organy państwa i tak już pozostało, obecnie oczekujemy iż zajmie się tym Policja lub wynajęta ochrona, choć kiedyś była to wspólna sprawa każdej społeczności. Uchwała przypomina nam także, że darmowa służba zdrowia jest wynalazkiem minionego ustroju.

Inne uchwały są równie ciekawe, często zamiast podpisów przystawiano pod nimi odciski palca. Dotyczą składek, podatków, pędzenia bydła. W roku 1937 mieszkańcy wsi Skolimowa wnosili przykładowo o włączenie ich do gminy Skolimów-Konstancin, ponieważ będzie to „wygodne dla tutejszej ludności i z racji komunikacyjnej”. Gdy w roku 1924 utworzono gminę Skolimów-Konstancin z letnisk wyłączonych z obszarów dwóch gmin, wieś Skolimów pozostała w gminie Nowoiwiczna, a leżący po drugiej stronie obecnej ulicy Kołobrzeskiej dwór Prekerów wraz z letniskiem położonym za rzeką Jeziorką znalazł się w nowej gminie.

Na wysokim brzegu letnisko w Skolimowie. A po drugiej stronie rzeki wieś Skolimów. W czasach wykonania zdjęcia znajdowala się ona w gminie Nowoiwiczna, od wschodu granicząc z gminą Jeziorna.

Mnie jednak zaciekawiła uchwała nr 23 z roku 1922, w kontekście ostatniego wpisu o Hugonówce i Hugonie Seydlu. Książki i legenda letnisk Konstancin i Skolimów jest mocno romantyczna, nie ma tu miejsca dla mieszkających tu od wieków włościan i łurzycoków (Skolimów choć poza Urzeczem z racji wielowiekowego położenia w dobrach oborskich miał z obszarem liczne związki, co widać doskonale po koneksjach rodzinnych jego mieszkańców). W tej wspaniałej wizji letnicy siedzieli na tarasach willi patrząc na zachód słońca, żyjąc we własnym świecie elit. Nieco z takiego postrzegania pokutuje po dziś dzień, kilka lat temu w tutejszej gminie pojawił się pomysł wyborczy, aby teren willowego Konstancina oddzielić ogrodzeniem od plebsu z tutejszych wsi i blokowisk. Potraktujmy to w kategoriach żartu, a poniżej przeczytajmy o tym jak Hugon Seydel niczym pan na włościach poczynał sobie na gruntach wsi Skolimów. Jak zwykle w przypadku publikacji na blogu tekstów pochodzących z minionych lat zachowałem oryginalną pisownię.

Uchwała nr 23

zebrania gromadzkiego wsi Skolimowa gminy Nowoiwiczna roku 1922 dnia 22 sierpnia z ogólnej liczby 19 prawo głosu mających stawiło się 15 osób.

„Ogół wsi Skolimów na zasadzie tabeli likwidacyjnej [mowa o tabeli likwidacyjnej uwłaszczenia roku 1864, gdzie podzielono dawne grunty dworu w Skolimowie – PK] posiada ogólne pastwisko do którego ustanowiono wygon wyłącznie dla przepędzenia bydła i użytku ogółu gromady wsi, prawa przejazdu przez takowy z osób prywatnych nikt nie miał i wygon ten nie nosił nigdy miana ani wyglądu drogi publicznej, obecnie zaś niewiadomo na jakiej podstawie i zasadzie prawem przejazdu przez wyżej wzmiankowany wygon zaczęli korzystać właściciele sąsiednich dworskich gruntów Hugon Seydel i Kuder którym ogół wsi prawa tego zabronił. Wobec czego Seydel i Kuder wytoczyli zupełnie niesłuszną sprawę sądową i Sąd w Warszawie zawyrokował oddać prawo przejazdu przez wyżej zapomniany wygon Seydlowi i Kuderowi, że w żadnym wypadku sprawa ta do kompetencji Sądu nie należała, a winna być rozpatrywana w drodze administracyjnej.

Po wysłuchaniu powyższego i po wspólnej naradzie między sobą zebranie gromadzkie wsi Skolimów przyznając pretensje Seydla i Kudera do korzystania z przejazdu przez wygon włościański za niesłusznie do rozpatrywania których Sąd Pokoju wyszedł ze swej kompetencji, jednogłośnie postanawia upoważnić spośród siebie Jana Knyziaka i Stanisława Brysia do prowadzenia nielegalnie i niesłusznie zaprowadzonych przeciwko nam spraw, tak w drodze sądowej i administracyjnej, dawać od siebie według ich uznania i wyboru formalne pełnomocnictwa adjustorom przysięgłym lub obrońcom sądowym. Wszystkiemu temu co nasi upełnomocnieniu zrobią w tej sprawie zebranie gromadzkie wieży i protestować nie będzie.

Na tem niniejsza uchwała ukończono i podpisaną została.

Podpisało 15 obecnych, z czego za 6 niepiśmiennych podpisy złożono w ich obecności”


Żródło:

  • Akta gminy Nowoiwiczna, APW O/Grodzisk Mazowiecki

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci