Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Mostek nad Jeziorką

ksunder

Porzucimy na chwilę dawno przeminione wieki na rzecz nieco nowszej historii. Od jakiegoś czasu planuję napisać o tytułowym mostku, bowiem niecały miesiąc temu okazało się, że zostanie prawdopodobnie zburzony. Nie jest szczególnie urodziwy ani też zabytkowy, wpisał się jednak na trwałe w przestrzeń Konstancina-Jeziorny. Ponadto przyznam, że mój naturalny sprzeciw zawsze budzi burzenie czegokolwiek powstałego przed wybuchem II Wojny Światowej, która zmiotła z powierzchni ziemi znaczną część zabytków i spopieliła większość akt związanych z naszą historią. Swego czasu odwiedzając Grecję podpisać należało zobowiązanie, że nie wywiezie się z tego kraju bez zgody władz niczego pochodzącego sprzed XI wieku. Nie mamy tak długiej historii jak kraje Morza Śródziemnego, mimo bohaterstwa wielu archiwistów i historyków ukrywających podczas wojny zbiory archiwalne, nierzadko w prywatnych mieszkaniach, bezpowrotnie straciliśmy choćby przechowywane do XIX wieku w zamku w Czersku księgi ziemi czerskiej, a wraz z nimi historię terenów na południe od Świdra i Jeziorki. Niewiele zachowało się informacji o historii dóbr marszałka koronnego Franciszka Bielińskiego, obejmujących ziemie od Świdra, przez Karczew i Otwock wraz z lewobrzeżnym Czerskiem. Zostało jedynie kilka kart, a zrządzeniem losu zachowane akta dawnych dóbr oborskich obejmują znacznie więcej. Być może stąd moje niechętne podejście do pomysłu zburzenia nieczynnego mostu kolejowego, który od lat służy tutejszym mieszkańcom, umożliwiając przeprawę przez rzekę.

Mostek tuż przed wybuchem II Wojny Światowej (zdjęcie ze zbiorów rodzinnych Macieja Łaby)

Mostek wybudowano tuż przed wojną. W roku 1935 w Mirkowskiej Fabryce Papieru znaleziono środki, by uniezależnić się od transportu za pomocą kolejki wilanowskiej. W XIX wieku szmaty niezbędne do produkcji papieru sprowadzano wozami konnymi z całej okolicy, lecz również z przystani w Gassach, którą miała tam papiernia i tą drogą wywożono również wyprodukowany papier. Z czasem znaczenie Wisły zmalało, z chwilą wybudowania kolejki wilanowskiej wykorzystano ten środek transportu. Szybko powstała bocznica prowadząca z Klarysewa, obecną ulicą Mirkowską, którą załadowane wagoniki ciągnęły konie. Szyny prowadziły do fabryki, gdzie znajdowała się stajnia (w miejscu obecnego „biurowca”, znajdującego się nieopodal bramy do zakładu). Tory wiodły dalej groblą nad kanałem, w kierunku „Szmaciarni”, obecnie znanej jako centrum handlowe „Stara Papiernia”.

Jak łatwo domyślić się rozwiązanie to nie było zbyt dobre logistycznie, bowiem wiązało się z dwukrotnym przeładunkiem towaru, w Klarysewie do kolejki wilanowskiej oraz na Placu Unii Lubelskiej. Stąd też w roku 1935 wybudowano prowadzącą z Piaseczna bocznicę linii kolejowej Warszawa-Radom, co umożliwiło papierni rozwój i przyłączyło do europejskiej sieci transportu. Bocznica przecięła prowadzące do Jeziorny Królewskiej drogi wilanowską i służewską, ograniczając rozwój miejscowości. W czasie II Wojny Światowej stała się dla Niemców również linią zaopatrzenia; jak wspominała Krystyna Brzozowska AK udało się tam spalić zgromadzone tam przez okupanta zapasy siana. Po wojnie w latach pięćdziesiątych bocznicę rozbudowano, prowadząc dodatkowy tor do wybudowanej Elektrociepłowni Siekierki.

Dawna bocznica kolejowa na Mirkowskiej, w tle budynki Edwardowa (od imienia jednego z właścicieli Papierni, Edwarda Natansona)

Mostek wybudowano również w roku 1935 i przez kolejne 70 lat przemieszczały się po nim pociągi jadące do Mirkowskiej Fabryki Papieru. Jak pamiętają dobrze niektórzy, przez lata jedną z rozrywek miejscowej młodzieży było włażenie na wysokie podesty mostu, w trakcie przejazdu lokomotywy, a następnie unikanie rękawicy wychylonego maszynisty, który usiłował dosięgnąć kręcących się po moście. Niektórzy chwytali wówczas wagony i jechali uczepieni ich w kierunku Papierni, wykorzystując niewielką prędkość pociągu. Lecz prócz tego mostek przez ten czas służył przede wszystkim mieszkańcom i tę funkcję zachował po dziś dzień. Skraca drogę z Mirkowa do Jeziorny o co najmniej pół kilometra. Stąd też codziennie spotkać można tam wiele osób, pomijając nawet fakt, iż w pewnych kręgach cieszy się statusem miejsca kultowego, gdzie można spożywać alkohol i spotkać liczne grupki młodzieży z pobliskiego osiedla.

Poszedłem ostatnio zrobić zdjęcia mostka, kto wie, może już ostatnie? Firma "Metsa", spadkobierczyni Mirkowskiej Fabryki Papieru, likwiduje prawie 250-letnią działalność Papierni taktyką spalonej ziemi. Zburzono wszystko co się dało, odwołano się od decyzji konserwatora wpisującego część budynków do rejestru i sprawa wciąż nie znalazła rozstrzygnięcia. Sprzedano co tylko było możliwe, część maszyn ponoć już wznowiła produkcję w krajach dalekiego wschodu. Być może wkrótce zniknie także komin, od stu lat górujący nad okolicą. Na razie zapadła decyzja o rozebraniu mostu i jego sprzedaży, choć obecne władze stoją na stanowisku, że „Metsa” powinna przekazać go gminie nieodpłatnie, w związku z sytuacją, do której doprowadziła decyzja o zlikwidowaniu produkcji papieru. Nie da się ukryć, że nie jest to raczej model biznesowy, jaki wybierze nastawiona na zysk firma. W chwili gdy piszę te słowa podjęto działania zmierzające do zmiany tej sytuacji (o czym poczytać można TUTAJ), ale trudno powiedzieć jaki przyniosą efekt.

Koło się zamknęło, bowiem wszystko zaczęło się od innej bocznicy. Mirkowska Fabryka Papieru znajdowała się w Mirkowie koło Wieruszowa w powiecie wieluńskim. Jednakże z przyczyn strategicznych Rosjanie nie pozwalali na wybudowanie połączenia kolejowego prowadzącego do leżącego kilka kilometrów dalej Cesarstwa Niemieckiego, co połączyłoby zakład z istniejącą siecią kolejową. Dlatego w roku 1887 zakupiono Papiernię w Jeziornie Bankowej zwanej także Fabryczną i przeniesiono tutaj działalność, likwidując tamtejszy zakład. Wraz z ludźmi i maszynami przyszła nazwa Mirków. Rozbieranie bocznicy kolejowej staje się więc niejako symbolicznym końcem i zgaszeniem ostatniej żarówki…


Literatura:

  • SINIARSKA-CZAPLICKA Jadwiga, Działalność produkcyjna papierni w Jeziornie w latach 1760-1939  w: Studia i materiały do dziejów powiatu piaseczyńskiego, red. J. Antoniewicz, Warszawa 1973
  • KOWALCZYK Rafał Wiktor, Rozwój przemysłu papierniczego w Królestwie Polskim w latach 1870-1914 w: Rocznik Muzeum Papiernictwa, t. II, 2008
  • KALICIŃSKI Zdzisław, , Warszawa 1983

Raz na jakiś czas pozwolę sobie na podobne do dzisiejszego, nieco luźniejsze wpisy o charakterze bardziej blogowym. W kolejnym powrócimy znowu do wieków minionych i tutejszych olędrów.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci