Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Żołnierz wyklęty

ksunder

Dziś Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, bo tak brzmi pełna nazwa tego ustanowionego kilka lat temu święta. Dzień wybrano nieprzypadkowo, 1 marca 1951 roku wykonano w więzieniu przy Rakowieckiej wyrok śmierci na 6 członkach organizacji „Wolność i Niezawisłość”. Zatem nieco bliżej o jednym z tytułowych żołnierzy, bezpośrednio wiążącym się z tymi terenami.

"Barry" w hełmie (zdjęcie z NAC za wikipedią)

Włodzimierz „Barry” ("Bary", "Bari") Kozakiewicz, bo o nim mowa, doczekał się obszernego biogramu na Wikipedii – do którego od razu odsyłam chcących dowiedzieć się o nim nieco więcej. Niewiele wiadomo o jego przedwojennych losach. Pochodził z Ciechanowa, a w roku 1943 był pracownikiem Mirkowskiej Fabryki Papieru. Na jej terenie działał w konspiracji oddział Narodowych Sił Zbrojnych im. Czesława Mączyńskiego (później włączony do AK), a „Barry” miał być w czasach jego organizowania jednym z współtwórców grupy. Jak wspominają osoby należące do tego oddziału, jego zalążki wywodziły się właśnie z kilku niewielkich organizacji niepodległościowych, które połączyli w jedną grupę NSZ przedwojenni oficerowie pochodzący spoza tych terenów, tacy jak Florian "Szary" Kuskowski. Stąd też i udział w powyższym „Barrego” nie jest wykluczony. Pełnił on funkcję komendanta tutejszej straży przemysłowej, co wiązało się wówczas głównie z ochroną zakładu nie tyle przed dywersją, co przed rozprzestrzenieniem pożarów wskutek coraz bardziej prawdopodobnych bombardowań, a także rzecz jasna z zapewnieniem ochrony przed kradzieżami. Wbrew pozorom nie była to wcale zaskakująca funkcja, bowiem „Barry” był członkiem Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa. PKB było organizacją działającą niezależnie od AK, powstałą z inicjatywy Delegatury Rządu na Kraj i stanowiło działającą w ukryciu formację policyjną. PKB ujawniło się w momencie wybuchu Powstania Warszawskiego i przejęło komisariaty granatowej policji, nierzadko wyzwalając je z rąk Niemców. W skład PKB często wchodzili zakonspirowani członkowie granatowej policji, w trakcie okupacji formacja przygotowywała się do pełnienia służby po wyzwoleniu, szkoląc jej członków na licznych kursach drogowych, czy prewencyjnych. Prowadzono także bieżącą działalność związaną z wykrywaniem sprawców przestępstw kryminalnych – czym zajmował się Urząd Śledczy PKB. W kontekście powyższego nie dziwi, że członkiem tej organizacji był szef straży przemysłowej, podobnie jak fakt, iż należało do niej wielu policjantów. W Powstaniu „Barry” wziął udział początkowo jako żołnierz, a później szef żandarmerii, odpowiadający za organizację ewakuacji kanałami i ochronę ludności cywilnej. Oczywiście nie był postacią kryształową, nawet w internecie bez problemu wyszukać można informacje związane z kontrowersyjnymi ocenami tej postaci, gdyż niektórzy uważali jego metody za brutalne.

"Barry" z lornetką, zdjęcie z Powstania.

Wraz z wieloma innymi uczestnikami Powstania trafił do oflagu w Woldenburgu, gdzie odnotowano go na liście jeńców w stopniu porucznika mimo, iż podczas walk miał mieć nadany stopień majora. Pod koniec stycznia 1945 roku obóz został wyzwolony przez Armię Czerwoną, a Barry zapewne znalazł się w grupie uwolnionych jeńców. Wkrótce stał się pierwszym komendantem Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. NZW powstało w listopadzie 1944 roku ze struktur m. in. NSZ i części AK, a jego celem było wyzwolenie kraju spod władzy komunistycznej i jego odbudowa w formie narodowo-katolickiej. Do lutego 1945 roku trwała organizacja struktur i zapewne wówczas „Barry” dołączył do tej organizacji. NZW prowadziło liczne akcje zbrojne, a oddziały partyzanckie wchodziły w skład właśnie wymienionego wyżej Pogotowia. Już w maju 1945 roku toczyły pierwsze, nierzadko zwycięskie, potyczki z oddziałami NKWD.

„Barry” został aresztowany w kwietniu 1945 i osadzony w obozie NKWD w Rembertowie, gdzie przebywał również m. in. Emil Fieldorf oraz ponad 2000 innych działaczy polskiego podziemia niepodległościowego czasów wojny. A maju 1945 roku udanego szturmu na obóz dokonało AK, wyzwalając około pół tysiąca więźniów, wśród których był „Barry”. Wydano za nim list gończy. Niewiele wiadomo o jego dalszej działalności, prawdopodobnie ukrywał się nie podejmując dalszej działalności konspiracyjnej, aż do roku 1947, gdy miał zostać ponownie schwytany. Na wolność miał wyjść kilka lat później. Zmarł wkrótce później w Piasecznie, 11 marca 1954 roku, za kilkanaście dni minie więc okrągła rocznica jego śmierci.

Dobra więc okazja by przypomnieć tę postać zwłaszcza, że na tych terenach wiele osób biorących udział w Powstaniu Warszawskich, zostało później aresztowanych przez UB, nawet jeśli nie brało udziału w walkach po zakończeniu wojny. Jak choćby organista z Powsina, Tadeusz Walczewski, uczestnik zamachu na Bujnisa, której to akcji kolejna rocznica już niebawem. Czy pani Barbara Kulińska, torturowana w siedzibie konstancińskiego UB „Białym Dworku”, przez swojego dawnego towarzysza broni z AK, pochodzącego z Wilanowa, który znalazł nowych mocodawców. 


Mały komentarz warsztatowy: dzisiejszy wpis oparłem w dużej mierze na artykule Sebastiana Bojemskiego „Oddziały NSZ w walce” zamieszczonym w nr 8 dodatku IPN do Niezależnej Gazety Polskiej z 2009 roku oraz książce tego samego autora „Narodowe Siły Zbrojne w Powstaniu Warszawskim (1 VIII - 2 X 1944)”, wyd. Warszawa 2010, a także kilku relacjach powstańczych, dotyczących jednak głównie okresu walk powstańczych. Nazwisko Barrego można znaleźć na liście więźniów Woldenburga, jednak jego dalsze losy nie zostały dotąd dokładnie zbadane. Mam nadzieję, że ktoś to kiedyś uczyni, a wówczas część znajdujących się tutaj informacji może zostać uzupełniona i zapewne częściowo zaktualizowana, w szczególności w zakresie działalności w ramach NZW i pobytu w więzieniu. Jeśli ktoś mógłby potwierdzić jego pochówek na cmentarzu w Piasecznie, bądź podesłać zdjęcie jego grobu, prosiłbym aby to uczynił.

Kończąc dzisiejszy wpis pozwolę sobie upublicznić jeszcze pewną informację. W tym roku mija 70 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. W mogile powstańców w Powsinie przeważająca większość tam złożonych wywodzi się właśnie z gminy Jeziorna, prócz nich złożono tam powstańców z Powsina i Kabat. Niestrudzony ks. dr Świstak z Powsina przygotowuje z okazji rocznicy album, w którym powstańców tych wymieniono. Niestety świadkowie tamtych dni i wydarzeń, nawet samego pochówku w większości nie żyją. A kondukt pogrzebowy wyruszył przecież z Jeziorny Królewskiej. Lecz jeśli ktokolwiek posiada jeszcze jakieś pamiątki, proszony jest o kontakt. Jak zauważył sam ks. Świstak szczególnie osoby z pokolenia urodzonego tuż po wojnie potrafią podać wiele szczegółów, które poznały dzięki swym rodzicom.

Na blogu wspomnę także już dziś o obchodach dnia Żołnierzy Wyklętych, które na terenie Konstancina-Jeziorny odbędą się za tydzień, staraniem m. in. Społecznych Obywateli Konstancina. Początek 8 marca o godzinie 15 w starym KDK przy ul. Jaworskiego 18. O czym jeszcze w tym tygodniu przypomnę na stronie FB bloga. W Piasecznie obchody już dzisiaj, początek o godzinie 12 w zabytkowym Kościele Świętej Anny.


Uzupełnienie:

Po publikacji powyższego tekstu dzięki pani Małgorzacie Szturomskiej poznaliśmy lokalizacje grobu opisywanego wczoraj na blogu "Barrego", pochowanego na cmentarzu w Piasecznie. Może ktoś zapali tam znicz, będąc na tym cmentarzu? Ponadto jak się okazuje w mogile powstańczej w Powsinie pochowani zostali trzej członkowie oddziału "Barrego" polegli podczas Powstania Warszawskiego na ul. Długiej w dniu 21 sierpnia 1944 roku - to Blusiewicz Tadeusz ps. Tomasz , Baczewski Władysław ps. Wilk, Budniak Edward ps. Karol. Tadeusz Blusiewicz był lekarzem w Mirkowie, gdzie zapewne poznał Barrego. Pozostali także musieli pochodzić z tych terenów, choć nikt już o tym nie pamięta (informacja dzięki p. Jackowi Latoszkowi)

I kolejna informacja od pani Małgorzaty:

"Idąc śladami nazwisk zamieszczonych na grobie Barrego i ogłaszając wszem i wobec, że interesuje nas ta postać otrzymałam informację, że Kozakiewicz był zięciem piekarza Olszewskiego z ulicy Młynarskiej i też tam razem z żoną mieszkał. Staram się skontaktować z dziećmi Edyty i Włodzimierza. Syn chodził do LO34 w Piasecznie przy ulicy Chyliczkowskiej. Miejsce pochówku Barrego przy głównej alei cmentarza parafialnego świadczy o tym, że rodzina Olszewskich sporo w Piasecznie znaczyła."

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Maria Tarnowska] *.centertel.pl

    Po informacje zapraszam na tarnowska93@gmail.com "Barry" był moim ciotecznym dziadkiem - bratem mojej babci Danuty Szczepankowskiej z domy Kozakiewicz

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci