Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wojna na Urzeczu

ksunder

W tym roku obchodzić będziemy stulecie wybuchu I Wojny Światowej, a co za tym idzie opisywanej na tym blogu bitwy toczonej jesienią na linii rzeki Jeziorki. Lecz mijają także inne okrągłe rocznice rozmaitych zapomnianych bitew, które wywarły duży wpływ na losy tych okolic, a nie trafiły na karty podręczników historycznych. Tym razem cofnijmy się o 205 lat, bowiem za nami okrągła rocznica bitwy pod Raszynem. W zasadzie większość kojarzy mgliście jedynie nazwę miejscowości, pod którą w dniu 19 kwietnia 1809 roku doszło to bitwy, niektórzy pamiętają, iż stoczyły ją wojska Austrii i Księstwa Warszawskiego. Lecz prócz pasjonatów historii wojskowości i epoki napoleońskiej, mało kto zdaje sobie sprawę, że bitwa nie zakończyła się rozstrzygnięciem. Jej bezpośrednim skutkiem była wojna na obu brzegach Wisły, zakończona kolejną bitwą, której skutki miały o wiele większe znaczenie.

 

Bitwa pod Ostrówkiem, rekonstrukcja w roku 2009. Zdjęcie Krzysztofa Radzikowskiego za stroną dobroni.pl.

W roku 1809 granica między Księstwem a Austrią biegła wzdłuż Wisły aż do ujścia rzeki Świder, skąd kierowała się ku północy. W Gassach od czasów zaboru pruskiego znajdowała się komora celna, gdzie sprawowano kontrolę graniczną, utrzymaną po utworzeniu Księstwa Warszawskiego. Leżące na prawym brzegu Wisły Karczew czy Otwock Wielki znajdowały się w Cesarstwie Austriackim, czyli tym samym państwie, w którym leżała ówczesna Wenecja. Wszystkie wsie i miejscowości położone nad Wisłą w dawnym powiecie czerskim stanowiły więc osady nadgraniczne, z tego tytułu na ich wójtów i burmistrzów nałożono specjalne obowiązki. Lecz już 20 kwietnia granica przestała istnieć. Podczas gdy książę Józef Poniatowski negocjował po Raszynie oddanie Warszawy, oddziały generała Mohra szerokimi podjazdami zajmowały kolejne miejscowości; z Wilanowa wojska skierowały się na południe opanowując teren obecnej gminy Konstancin-Jeziorna. Austriacy nie osiągnęli zakładanego celu, bowiem nie udało im się zniszczyć przeciwnika, który wycofał się na Pragę. Dążyli do bitwy, w której zniszczą armię Księstwa; w tym celu musieli jednak przekroczyć Wisłę, co stanowiło problem, bowiem most w Warszawie pozostawał pod kontrolą Polaków, najbliższe zaś leżały w Toruniu i Sandomierzu. Chcąc wykorzystać pośpiech i zaskoczenie, by nie dopuścić do przegrupowania armii Księstwa, zdać się należało na przewozy.

Pruska mapa znana jako Gilly-Von Cron z przełomu XVIII - XIX wieku. Po ustanowieniu Księstwa Warszawskiego z ziem zaboru pruskiego granica z Austrią pozostała bez zmian (na pomarańczowo), podobnie granica powiatu warszawskiego i czerskiego (na zielono)

Podczas gdy oddziały Poniatowskiego wycofywały się z Warszawy, wyzywane od zdrajców, bowiem tak ludność odebrała poddanie miasta, Mohr z wydzielonym oddziałem skierował się przez Piaseczno na południe. W dniu 23 kwietnia rozpoczął przeprawę w Gassach do miejscowości Przewóz i w Górze Kalwarii do Ostrówka. Nie było to łatwe, bowiem galary nie były przystosowane do przewozu wojsk; jak zanotowano „Rzeka była wezbrana i wzburzona po wiosennych roztopach, wiał silny wiatr, padał deszcz, brakowało promów, a przewoźnicy uciekli”. Stąd też ponowne zgromadzenie oddziałów w punkcie zbornym w austriackim Karczewie zajęło ponad dobę. Dopiero po południu 24 kwietnia Mohr był w stanie wyruszyć w kierunku Pragi, lecz było już za późno na zaskoczenie Polaków. Gdy usiłował oblegać tę miejscowość został odrzucony pod Grochowem przez odsiecz nadeszłą spod Modlina. Oddziały austriackie poszły w rozsypkę i wycofały się w rejon Karczewa, gdzie Mohr umocnił się za rzeką Świder, między Świdrami a Mlądzem. Dla księcia Ferdynanda dowodzącego wojskami austriackimi jasnym stało się, iż aby pokonać armię Księstwa, niezbędne będzie przerzucenie na drugi brzeg większości wojsk, co nie było możliwe przy użyciu funkcjonujących w tych stronach przewozów. Zwłaszcza, iż gdy Mohr otrzymał polecenie powrotu na lewy brzeg, podczas przeprawy pod Gassami rozbiła się jedna z tratew i utonęło wielu wołoskich żołnierzy.

Fragment pomnika w Ostrówku wystawionego w 200 rocznicę bitwy dzięki staraniom tamtejszego proboszcza i 3 Pułku Piechoty X-twa Warszawskiego (zdjęcie ze strony 12 pułku piechoty)

W tej sytuacji 26 kwietnia arcyksiążę Ferdynand przybył do Góry Kalwarii i polecił aby rozpocząć budowę mostu w tej miejscowości. Zarekwirowano materiał u miejscowej ludności, patrole odbierały mieszkańcom okolicznych wiosek wszelkie łódki, galary, liny i kotwice. Drzewo na budowę wycinano w lasach wilanowskich, obecnie znanych bardziej jako chojnowskie, bowiem w owym czasie należały do dóbr Wilanowa. Prace przy budowie mostu łyżwowego posuwały się szybko, jednocześnie do jego obrony na prawym brzegu we wsi Ostrówek wzniesiono szaniec, który mógł pomieścić 1000 ludzi. 2 maja budowa była już na ukończeniu i zachodziła obawa, iż już kolejnego dnia Austriacy zaczną przerzucać wojska. Polacy byli świadomi niebezpieczeństwa, bowiem w tym samym dniu Świder przekroczył oddział generała Michała Sokolnickiego, który zajął Karczew, czy też wyzwolił po 15 latach austriackiego panowania, a następnie stanął w Glinkach. Stamtąd wysłał posła w osobie kapitana Siemiątkowskiego, posługującego się  podczas poselstwa wyłącznie językiem francuskim. Austriacy w jego obecności nie krępowali się więc mówić po niemiecku będąc pewni, iż nie rozumie ich rozmów, choć było inaczej. Dzięki swej znajomości niemieckiego dowiedział się, iż most i szaniec są na ukończeniu. Powrócił z tą informacją do generała Sokolnickiego wiedząc, iż nie mają już manewru.

Reszta jak mawiają jest historią. Nie będę tu opisywał szczegółowo przebiegu bitwy, bowiem znaleźć ja można w wielu książkach i na licznych stronach internetowych, dość że po północy 3 maja oddziały polskie przypuściły atak na szaniec z trzech stron; od Kępy Glinieckiej, Ostrówka i wsi Kosumce, wykorzystując zasłonę w postaci łurzyckich łęgów i szuwarów. Żołnierze założyli długie płaszcze, aby rozpoznawać się w ciemnościach, następnie zaatakowali przy użyciu bagnetów. Bitwa była krwawa, a gdy rozwidniło się, Austriacy rozpoczęli ostrzał ze skarpy w Górze Kalwarii. Wreszcie nad ranem książę Fryderyk polecił zniszczyć most, w obawie by Polacy nie przekroczyli Wisły i nie zaatakowali wycofujących się sił. W rozkazie dziennym książę Józef Poniatowski ogłosił, iż w symbolicznym dniu 3 maja Polacy stali się panami całego brzegu Wisły.

W przeciwieństwie do bitwy pod Raszynem zwycięstwo było pełne, przy stratach własnych około 170 ludzi, Polacy zabili 500 Austriaków i wzięli ponad 1000 do niewoli. Lecz co najważniejsze, uniemożliwili Austriakom przekroczenie Wisły i otwarli sobie drogę do Galicji. Rozpoczęło się natarcie na południe, podczas którego w maju wyzwolono Lublin, Sandomierz i Zamość. Na Urzeczu wciąż trwały potyczki, mimo iż główna kampania toczyła się już w innej części kraju. W dniu 21 maja doszło do potyczki pod Wilanowem, gdy na Kępę Zawadzką, w pobliżu osad olęderskich Kępy Wołowej i Suchej Trawy oraz wsi Okrzeszyn przeprawił się przez Wisłę polski oddział. Austriacy zostali odparci, a Polacy przeprawiali się już coraz śmielej na lewy brzeg Łurzyca. W tej sytuacji na początku czerwca Austriacy opuścili Warszawę.

Zbiorowa mogiłą w Ostrówku (zdjęcie ze strony 12 pułku)

Mało kto pamięta o bitwie pod Ostrówkiem, choć jej znaczenie jest nie do przecenienia. Zaś w gąszczu obfitej literatury na temat 1809 roku wyróżnia się powieść „Popioły” Stefana Żeromskiego. Warto zajrzeć tam choćby dla opisu bitwy toczonej w tych stronach, które późniejszy mieszkaniec Konstancina poznał z autopsji. Ja zaś przytoczę na zakończenie piękny fragment na temat Urzecza, w którym autor pięknie uchwycił istotę tych stron:

„Łęgi nadwiślańskie, obryte już runią wiosenną, cudowny wystawiały widok. Kwiat jary je ubarwił. Iwina przydrożna wypuściła z pniów jasne rózgi. Rozlana struga Jagodna tworzyła modre jeziorka i pasmugi świetliste, po których wiosenny wietrzyk chwiał i przeganiał śliczne fale. Obfitość wikliny podała wieśniakom sposób wygrodzenia dróg, ścieżek, gumien i sadów. Każde siedlisko było jak świat odrębny. Bielone chaty świeciły się między rozkwitającymi drzewami. Zamożność, chłopskie bogactwo wiało z każdego kąta, dobytek przelewał się przez próg i płot. Po zapłociu stali parobcy jak dęby, dziewczęta jak łanie, lud oswojony z hukiem wylewów Wisły, z grozą i niebezpieczeństwem.”


Literatura:

  • PAWŁOWSKI Bronisław, Historia wojny polsko-austriackiej 1809 roku, Warszawa 1935
  • ROMAŃSKI Romuald, Raszyn 1809, Warszawa 1997
  • SKWARA Roman, Bitwa o szaniec pod Ostrówkiem w maju 1809 roku (w:) Karczew. Dzieje miasta i okolic red. L. Podhorodecki, Karczew 1998, s.65-70

Bardzo dobry i szczegółowy opis bitwy znaleźć można tutaj:

http://napoleon.org.pl/bitwy/gora.php

lub tutaj http://pulk12.pl/epoka/cesarskim-sladem/polska/184-bitwa-pod-ostrowkiem-gora-kalwaria-3-maja-1809.html

Wspomnę jeszcze, ze w dniu 11 maja 2014 roku o godzinie 14 w Ostrówku odbędzie się pokaz musztry i prezentacja (niestety w tym roku jedynie na planszy) przebiegu bitwy.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci