Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Łęgi Oborskie

ksunder

Tytułowe łęgi to rezerwat położony na terenie gminy Konstancin-Jeziorna. Są trudno dostępne i w zasadzie podziwiać można je wyłącznie z oddali, swym drapieżnym pięknem wielkich pni wyrastających z bagnistej wody, tam gdzie nie dociera nigdy słońce, przypominają nieco Luizjanę. Jednakże dzieje endemicznej roślinności nie są wcale zbyt długie, a z powstaniem łęgów wiąże się ciekawa historia z powodzią oraz olędrami w tle i zniszczeniem środowiska dokonanym przed wiekami. Swoją drogą, to jedyny znany mi przykład katastrofy ekologicznej, która doprowadziła do powstania rezerwatu.

 

Łęgi pod koniec zimy. Latem porastają je wielkie paprocie.

Łęgi są lasami porastającymi podmokłe tereny jakich wiele w tych stronach, odkrywca regionu zwanego Urzeczem bądź Łurzycem widzi nawet ich możliwy wpływ na powstanie tej ostatniej nazwy, mającej wywodzić się bezpośrednio z ługów i łęgów. Nie da się ukryć, że przez wieki porastały one wiele obszarów zalewowych, jeden z najstarszych „llangów” zwany Trzepcze, znajdujący się w pobliżu nieistniejących wsi Grabie i Narty, na zaginionym obszarze gdzieś między Okrzeszynem, Bielawą, Falenicą a Powsinem, wzmiankowano już w roku 1495.

Powstanie Łęgów Oborskich wiązać należy jednak z podjętymi w XVIII wieku próbami budowy systemu ochrony przeciwpowodziowej. Właśnie w tym miejscu dziejów pojawiają się wspomniani olędrzy, mieszkający na tym terenie już ponad stulecie. Jak wspominałem pisząc niegdyś o osadnikach olęderskich w tych stronach, pojawiali się na tych terenach co najmniej od XVIII wieku. Kto ciekaw niech zajrzy do dawnego wpisu aby poznać ich historię (TUTAJ), istotne iż przynieśli na te tereny zwyczaje i techniki istniejące już we wczesnym średniowieczu w ówczesnej Fryzji, polegające na sypaniu grobli i kopaniu kanałów odprowadzających wodę. W XVIII stuleciu powyższe sposoby zostały już przejęte i zaadaptowane przez mieszkańców tego regionu i z powodzeniem stosowano tu sposoby nie znane wówczas w innych częściach Polski, jak choćby nasadzanie wierzb w celu umocnienia wałów i umacnianie ich faszyną. Choć XVIII wiek to także pierwsze próby zapanowania na większą skalę nad rzekami, w sposób inny niż tylko zmienianie ich koryt i pojawienie się pierwszych mistrzów „hydraulików”, regulację przeprowadzoną w ówczesnych dobrach oborskich, na terenie obecnej gminy Konstancin-Jeziorna, wiązać należy z uwagi na sposób jej przeprowadzenia raczej z wiedzą przyniesioną przez olędrów. Stworzono wówczas kompleksowy system walki z powodzią ciągnący się na przestrzeni wielu kilometrów.

W jego skład prócz sypanych tam i krótkich odcinków wałów w newralgicznych miejscach wchodziła również regulacja starorzeczy, gdzie wykorzystano istniejący układ wodny. Bolączką tego terenu były powodzie i „cofki”, gdy woda kilka razy w roku wlewała się w istniejące rozlewiska i podnosiła na polach uprawnych położonych z dala od Wisły. W owym czasie wpływając nieopodal Cieciszewa przepływała aż do Obór, a stamtąd na rozlewisko położone poniżej skarpy, gdzie spływała w kierunku południowej odnogi Jeziorki. Obory leżały nad „wielkim stawem”, jak pisano w XVII wieku, choć trudno sobie to obecnie wyobrazić między dworem a ówczesną wsią Grąd (czyli obecnym Mirkowem) najczęściej rościągało się wodne rozlewisko. Łęgi wówczas jeszcze nie istniały, bowiem woda przepływała dalej do Jeziorki wprost spod Cieciszewa. Stąd też powodzie zalewały okoliczne pola i okolice dworu w Oborach, położonego na skarpie, nie było bynajmniej tak jak chcą rozmaici autorzy spisujący jego historię, iż Wielopolscy przebywać musieli nieopodal bagnistego lasu za karę. Lasu tego wówczas zwyczajnie nie było.

Aby walczyć z zalewami powodziowymi podjęto regulację terenu na wielką skalę, kierując  wodę systemami jezior, kopiąc rowy drenażowe, którymi ją rozprowadzano.  „Zapobiegając wodzie wiślaney ażeby gruntów y łąk pańskich y gromadzkich z Jeziora Cieciszewskiego nie psuła y gościńca do przewozu odnowiony jest kanał Starą Wisłą zwany pod Imielinem i aż do Łęgu wsi przeszło 700 łokci jest wyrobiony y woda do tego kanału jest zwrócona” odnotowano w roku 1787, zaś jezioro zostało zatamowane przez środek, aby „woda w ten kanał boczny łatwiej wpadała”. Między poszczególnymi wsiami wykopano rowy odprowadzające wodę z pól. Jednakże przede wszystkim jak widać zasypano wówczas starorzecze prowadzące do Obór, kierując wodę w kierunku wsi Łęgu, skąd płynęła do Opaczy i dalej do Wisły. Zmieniony wówczas układ wodny przetrwał po części w terenie do dzisiaj. Dla nas istotne jest, że wówczas zatamowano przepływ w okolicy Goździ, co pozwoliłem sobie oznaczyć na poniższej mapce.

Widoczne pozostałości kanału w miejscu dawnego starorzecza. Istnieje on do dzisiaj, jednakże odprowadza jedynie nadmiar wody, nie ma bieżącego przepływu.

Brak bieżącego przepływu wody sprawił, że stojąca teraz toń nieopodal Obór zaczęła się powoli zabagniać, bowiem nie spływała w kierunku rzeki. Jednakże cios zadała jej dopiero kolejna regulacja, związana z rozbudową Papierni i druga związana z budową wałów. W niedawnym wpisie o Technologii Papierni przeczytać można było o powstaniu ograniczonego groblą kanału, w miejscu otwartego południowego koryta Jeziorki. Doprowadziło to do sytuacji, gdy woda między Oborami a Jeziorką nie miała jak się wymieniać, bowiem kanały przeznaczono wyłącznie na odpływ. Jednocześnie zasypano starorzecze za Cieciszewem tamując dopływ wody z Wisły. Okolica powoli zaczęła wysychać i się zabagniać.

Posłużyłem się mapką z lat trzydziestych XIX wieku, na której widoczne jest już istniejące w tym miejscu bagno. Problem był już istotny dla współczesnych, Kasper hrabia Potulicki sprzedając w roku 1830 dzierżawiony dotąd teren Papierni, zastrzegł w akcie, iż „żeby w miejscu gdzie w bliskości wsi Jeziorna (Oborska) znajduje się rów do rzeki dochodzący mostek  upust zrobiony był kosztem Potulickich w wysokości takiej żeby przy wszelkich wodach zbytnia mogła się przelewać zasilać wodą stawy pod Oborami leżące, uszczerbku jednak żadnego w zwyczajnych wodach fabryce czynić nie może”. Jednak to nie wystarczyło, dawne stawy powoli zaczął porastać łęgowy las. Jeszcze w roku 1838 z okien budynku dyrekcji w Papierni dziennikarz dostrzegał dwór w Oborach, obecnie zasłaniają go Łęgi Oborskie.

Starorzecze porosło na całej długości, co miało skutki nie tylko dla Obór, lecz również dla położonych nad nim wsi, których mieszkańcy stracili dostęp do wody i odkryli, że ich miejsce zamieszkania zmienia się w bagno. Przy okazji uwłaszczenia w roku 1864 wsie leżące na odcinku między Oborami a Cieciszewem zostały przeniesione w inne miejsca, gdy parcelowano grunta dworskie. Obórki, Czernidła i Borek przeniesiono nierzadko o wiele kilometrów, gdzie ich mieszkańcy osiedli budując nowe domy. Pozostał jedynie dwór w Oborach i pobliski folwark, który z czasem zmienił się w wieś o tej samej nazwie.

Na prawo od Obór widoczny "wielki staw", w roku 1815 powoli zmieniający się w bagno (w tym miejscu wykonałem zdjęcie znajdujące się na górze wpisu). Obok widok na łęgi z góry, jak widać porastają teren starorzecza.

Wystarczyło niecałe dwieście lat, aby w miejscu dawnego „wielkiego stawu” rozciągającego się niegdyś wzdłuż skarpy od Obór powstał unikalny las, który z czasem objęto ochroną jako rezerwat łęgowy. Okoliczne łąki przecinają rowy drenażowe, bowiem to jedyny sposób aby odprowadzić z nich wodę, choć nie do końca chroni je to przed zabagnieniem. Choć powodzie się skończyły, to co zaszło miało znaczne skutki dla tutejszych okolic. Z jednej strony gdy słyszę o pomysłach utworzenia w miejscu obecnych łąk zalewu wiem, że historia zatacza koło, z drugiej pokazuje to do czego doprowadzić może próba zmian terenu i stosunków wodnych, mająca słuszne intencje, lecz nie uwzględniająca możliwych skutków. Jak widać czasem znikają całe wsie, nawet jeśli z perspektywy prowadzi to do powstania rezerwatu.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory

 

Jeszcze zdjęcie na zakończenie.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci