Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Technologia papierni

ksunder

Kiedy zaczynałem prowadzić blog, papiernia zakończyła już swą działalność, jednak budynki pozostawały w stanie nienaruszonym, podobnie jak infrastruktura w postaci maszyn, niekiedy pamiętających koniec XIX wieku. Obecnie ostały się jedynie budowle objęte wpisem do rejestru zabytków, jednakże ich los także nie jest pewny, bowiem od decyzji odwołał się właściciel terenu podkreślając, iż niektóre z budynków są zbyt zniszczone, aby mogły stać się obiektami zabytkowymi. W trakcie kolejnej procedury być może okaże się, że należy je rozebrać. Paradoksalnie ich konstrukcja mogła zostać naruszona podczas ostatnich rozbiórek i wyburzeń…

W ten sposób dobiegła końca historia jednej z największych niegdyś papierni w Królestwie Polskim, produkującej papier na potrzeby Warszawy. W roku 1791 posłużył on do wydrukowania Konstytucji. Patrząc na zachodzące wskutek rozbiórki zabudowań fabrycznych przekształcenia i zmiany terenu, w szczególności na znajdującą się w miejscu dawnej fabryki pustą przestrzeń, możemy jedynie stwierdzić, iż historia zatacza koło, bowiem wiele lat temu na potrzeby młynów i manufaktury zmieniono ówczesny wygląd tych okolic. Najpierw w 1594 roku Marcin Oborski, pan na Oborach, zmienił bieg rzeki Jeziorki, kierując ją ku obecnym łąkom oborskim, co umożliwiło spiętrzenie wody na potrzeby młyna we wsi Podjeziora (późniejszej Jeziornie Oborskiej) i powstanie odnogi znanej jako Święty Jan, znajdującej się obecnie obok centrum handlowego Stara Papiernia. Z kolei w latach siedemdziesiątych XVIII wieku na potrzeby powstającej manufaktury papierniczej przekopano kolejne rowy i kanały pod młynem we wsi Grąd, zmieniając znajdujący się tam niewielki stawek w dość spory zbiornik wodny z wyspą po środku, które funkcjonują po dziś dzień. Wreszcie po zakupie manufaktury papierniczej w roku 1830 przez Bank Polski, przekopano istniejący po dziś dzień kanał wzdłuż obecnej ulicy Wojska Polskiego, do którego skierowano wodę z południowej odnogi Jeziorki, którędy dotąd płynęła w kierunku stawu. Pozostało po niej jedynie niewielkie oczko wodne w okolicy obecnego targowiska i wąski kanał płynący łąkami oborskimi. Pozwoliło to na wykorzystanie wody w procesie produkcyjnym, gdy woda między górnym zakładem (Starą Papiernią czyli szmaciarnią) a dolną (Mirków) popłynęła szybciej, co dało większą ilość energii wodnej wykorzystywanej przez Papiernię. Jak pisano w roku 1850: „„ze spadku zaś rzeki dla młynów można by korzystać w inny sposób, nowy, ujęciem roboczej wody w kanał poboczny po jednej stronie doliny prowadzony zostawując środkiem stare koryto wolne z upustem przewałowym, na zbyteczną lub wielką wodę wyżej zbudowanym, jak tego mamy już dwa wyborne wzory w kraju, to jest: jeden na rzece Jeziornie o 5 mil od Warszawy (…)”.

Kanał przekopany w latach trzydziestych XIX wieku. Jego utworzenie zmieniło kompletnie stosunki wodne w tej części dóbr oborskich, co miało doprowadzić do powstania bagna i łęgowych lasów, znanych jako łęgi oborskie.

Woda była niezbędna do napędzenia mechanizmów napędowych. Dzięki prostym mechanizmom młyńskim pracowały młyny papiernicze. Jednak większą wydajność zapewniały manufaktury, a perspektywy rozwojowe miały papiernie położone w pobliżu drukarni, stąd sukces Papierni uruchomionej w tutejszych dobrach, nieopodal Warszawy, gdzie w epoce stanisławowskiej wzrosło zapotrzebowanie na papier. Papiernie uruchamiane były przez fachowców polskich i przybyszów z Holandii i Anglii, z którymi zawierano kontrakty dzierżawne, nie inaczej było dobrach oborskich, gdzie pierwszy dzierżawca w osobie barona Kurtza sprowadził zagranicznych mistrzów papierniczych.

Podstawowym surowcem produkcji papieru były w XVIII miażdżone szmaty lniane moczone wodą. Wpływ czystej wody na jakość papieru bardzo duży, nie na darmo baron Kurtz w składanych do króla Stanisława memoriałach podkreślał, iż wybrana przez niego na Papiernię okolica Jeziorny słynie z krystalicznej wody. Holendrzy już w XVII wieku zaczęli zakładać filtry i instalacje oddzielające wodę produkcyjną, aby ją oczyścić. Nie wiemy czy z takiego filtru korzystała papiernia w Jeziornie. Z kolei szmaty cięto przed zmiażdżeniem w sieczkarni. W ten sposób aż do początku XVIII wieku w manufakturze jeziorańskiej przygotowywano papier. Dopiero później pojawił się tzw. Hollender, skonstruowana w w drugiej połowie XVIII wieku kadź z nożowiskiem na dnie, w której obracał się ciężki walec z nożami ze sztab metalowych. Zastępował dawne drewniane stępy, miażdżył, mielił, czesał i mył masę szmacianą, skracając trzykrotnie proces. Papier gładził młot papierniczny poruszany kołem wodnym. Pod młotem ustawiano kowadło pokryte grubą blachą.

Zatrudnieni w Papierni w 1836 roku.

Jednakże aż do roku 1830 Papiernia była relatywnie niewielką manufakturą papierniczą, choć przyznać trzeba, że kolejni dzierżawcy usiłowali usprawnić proces produkcyjny. Już w 1812 roku Samuel Bruschke wydzierżawił od Potulickich z Obór manufakturę w dawnej wsi Grąd (czyli obecnym Mirkowie) oraz młyn w Jeziornie Oborskiej, planując wykorzystać bieg rzeki Jeziorki. Udało się to dopiero w roku 1830, gdy właścicielem gruntów i zabudowań stał się Bank Polski, niemałym nakładem środków kopiąc wspomniany kanał i rozbudowując Papiernię. Dokupiono grunty aż do odnogi Jeziorki stanowiącej granicę z Bielawą (w miejscu tym obecnie przebiega mur zakładu, zaś tam gdzie znajdowało się koryto rzeki ustawiono garaże, a na dawnych łąkach bielawskich wybudowano zespół szkół niegdyś). Środki zainwestowane przez Bank Polski zmieniły niewielką manufakturę w zakład przemysłowy, a wyrosłą wokół niego osadę nazwano Jeziorną Bankową. Co ciekawe Bank początkowo miał inne plany, bowiem od ponad 100 lat pojawiał się pomysł wykorzystania wody z Jeziorki do zaopatrzenia w nią Warszawy, taki też był cel zakupu części rzeki. Powstanie Listopadowe zmieniło te zamysły i doprowadziło do planowego rozwoju zakładu poprzez ciągłe inwestycje, co wkrótce uczyniło produkcję opłacalną. Na Mazowszu i Podlasiu kilkaset osób trudnić się zaczęło zbieraniem szmat, które sprowadzano drogą wodną, na przystań znajdującą się w Gassach, skąd zwożono je do ówczesnej Szmaciarni, zaś po obróbce groblą wzdłuż kanału surowiec trafiał wozami do właściwej Papierni. Z czasem usprawniono ten proces układając tu tory, a wagoniki ciągnął koń. Pod koniec XIX wieku powstała kolejka wilanowska, a odnoga prowadząca z Klarysewa stała się główną drogą transportową. Potaż do ługowania szmat sprowadzano z Ukrainy, zaś chlor i manganez do bielenia i nadawania masie papierniczej białego i niebieskiego koloru docierał z Niemiec. W miejsce hollendrów w roku 1834 zainstalowano „maszynę bez końca”, umożliwiającą ciągłą produkcje papieru; przekopanie kanału dało odpowiedni przepływ wody, mogący ją zasilić.

Papiernia jeszcze trzykrotnie stawała na krawędzi upadku. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku w ledwo prosperujący zakład nowe życie tknęło przeniesienie Mirkowskiej Fabryki Papieru wraz z robotnikami, którą połączono z istniejącym zakładem. A wszystko z prozaicznej przyczyny niemożności wybudowania nieopodal Wieruszowa krótkiej linii kolejowej prowadzącej na teren zaboru pruskiego… Zakład odbudowywano po obu wojnach. W roku 1915 maszyny zdemontowali wycofujący się Rosjanie i wraz z fachowcami i surowcem „ewakuowali” w głąb Rosji, w roku 1944 zakład zniszczyli Niemcy. Każdorazowo wznawiano produkcję papierniczą, odbudowując zniszczone budynki na fundamentach niegdyś tu istniejących. Właśnie z tego powodu na miejscu dawnego młyna we wsi Grąd ustawiono kolejne budowle.

W ciągu ostatnich miesięcy zniknęła większość zabudowań i infrastruktury. Ostatnie pozostałe budynki otaczają obecnie zaorane puste przestrzenie, które zapewne wkrótce stopniowo się zazielenią, a do czasu ponownego zagospodarowania gruntu będzie przypominać nam widok, jak ujrzał dziennikarz przybyły tu w roku 1838: „Tam na przestrzeni kilku morgów gruntu, jakby na wyspie pośród rozległych łąk dookoła, wznoszą się nowe i bardzo porządne budowy Papierni w Jeziornie”. Tylko budowle w ruinie, rzeka nie płynie już wzdłuż muru zakładu, lecz staw z wyspą wciąż pozostał…


Źródła i literatura (z wyłączeniem literatury związanej z historią Papierni):

  • Baliński Michał, Fabryka Papieru w Jeziornie, w: Magazyn Powszechny nr 2 rok 1838
  • Kamieńska Zofia, Przetwórstwo surowców mineralnych i organicznych w: Historia Kultury Materialnej Polski w zarysie tom IV od połowy XVII do końca XVIII wieku, Wrocław 1978 ss. 83-179
  • Różycka-Glassowa Maria, Technika Produkcji w: dz. cyt. t. V ss. 96 – 188, Wrocław 1978

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci