Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Jeziorki historia ukryta

ksunder

Miało być o Powstaniu Sierpniowym, ale nie będzie, bo właściciel imberfalu (jazu spiętrzającego wodę) podniósł śluzy na Jeziorce. Gdy piszę te słowa nie jest jasne do końca dlaczego, ponoć miało to swoje uzasadnienie, a woda już się podnosi. Skutkiem tego mamy katastrofę ekologiczną, która zresztą w historię tej rzeki wpisana jest od kilkuset lat. Nie będę komentował aktualnych wydarzeń, w tym roku już gryzłem się w język, gdy zasypano część rezerwatu Łęgi Oborskie, z tej okazji popełniłem tekst o historii łęgów, a nieliczni wiedzieli z jakiego powodu pojawił się on właśnie w takiej chwili, bo w samym tekście na ten temat się nie zająknąłem. O rąbaniu starodrzewa już nawet nie wspominam. No ale dzisiejszy tekst dedykuję dla osób odpowiedzialnych za politykę wodną, z pozdrowieniami od wielbicieli.

Dzisiaj tylko film zamiast ilustracji. Jak widać jest pięknie, miło i przyjemnie.

Działania wpisują się w ciąg historyczny poczynań panów na Jeziorce, którzy rzekę wielokrotnie regulowali. Niegdyś miała ona dwa koryta, jedno płynące pod wsią Jeziorna Królewska, drugie nieco na południe, w późniejszej wsi Jeziorna Oborska, w obu tych miejscach znajdowały się młyny. Koryto wiodące przez Jeziorkę płynęło dalej przez Bielawę w kierunku Powsina. Wody na tyle dużo, że miejsce tu znalazły kolejne dwa młyny, a dalej nieopodal ujścia Wisły jeszcze kolejny, we wsi Łazy, należącej do Powsina.  Nurt był mocno rwący i rozlewał się na tyle szeroko, że miesiącami przebycie przez rzekę w Jeziornie Królewskiej możliwe było wyłącznie przy pomocy promu.

Sytuację tę zmienił w roku 1594 Marcin Oborski, dziedzic Obór, który zbudował na Jeziorce przepust. Zablokował w ten sposób rzekę, kierując ją w kierunku swych ziem. Rozpoczęła się wojna o wodę, lecz sądy graniczne przyznały rację Marcinowi Oborskiemu, iż mógł zmieniać bieg rzeki. Spiętrzył dzięki temu sposób wodę w odnodze znanej jako Święty Jan, zasilając młyn we wsi Przyjeziorna, kierując ją dalej przez łąki ku młynowi w Grądzie, skąd przez Habdzin popłynęła ku Wiśle. Nurt pod Jeziorną Królewską zaś zaczął wysychać, w konsekwencji doprowadzając do upadku wieś Łazy. Oczywiście nie płynął wąską stróżką, wciąż podczas roztopów nie sposób było przedostać się pod Jeziorną inaczej niż łodzią jeszcze w XIX wieku, lecz po tamtej Jeziorce pozostało jeziorko w Bielawie i trzciny znaczące ślad dawnej rzeki wśród pól.

W dwa stulecia później na potrzeby powstającej Papierni Hieronim Wielopolski polecił ryć i kopać kanały. W miejscu wsi Grąd powstał zalew istniejący do dzisiaj z wyspą po środku, umocniony groblami wokół. Okoliczne łąki znalazły się pod wodą, aby spiętrzona woda napędzać mogła maszyny papiernicze.

Już w roku 1812 Samuel Bruschke stał się posiadaczem obecnej Starej Papierni, planując wykorzystać spiętrzoną wodę między zakładami do produkcji papieru. Prócz spiętrzenia wody nie zdążył uczynić wiele, ale to już wystarczyło by zmienić stosunki wodne w okolicy. Na tyle, że gdy w roku 1830 Potuliccy sprzedawali Papiernię wpisano do aktu notarialnego, aby nowy właściciel nie blokował dostępu przepływającej wody  do stawu pod Oborami. Staw to jeszcze nie do końca poznana przeze mnie historia, ale jak wynika mi z opisów gruntów i niektórych map, w XVII wieku obecne łąki oborskie aż po Habdzin znajdowały się w przeważającej części pod wodą, a między bagnami poruszano się po groblach. Nieopodal dworu zaczynał się wspomniany staw, zasilany wodą z Obór. Wody nie starczyło, do czego dołożyła się jednoczesna budowa wałów i zasypanie starorzeczy. Staw wysechł, w jego miejscu ciągnie się teraz rezerwat Łęgi Oborskie. A przy okazji wynieść musiały się całe wsie - Czernidła, Borek i Obórki, bo zabrakło wody w studniach. No i teraz są zupełnie gdzie indziej.

No i jest jeszcze nie tak dawna historia pana, którego denerwowała woda w rozlewisku powodziowym, więc zrobił dziurę w wale aby ją spuścić.

Zatem zmienianie biegu rzeki, osuszanie, podnoszenie, nie jest niczym nowym. Wzorce mamy jak najlepsze. Jak miło, że historia okazała się rzeczywiście nauczycielką życia i można było w tym zakresie skorzystać z jak najlepszych wzorców pozostawionych nam przez przodków. 

Dawno i nieprawda temu.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci