Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Zapiski znad Wisły

ksunder

 …cieszę się, że prom pływa, ale ja pamiętam ten stary prom i to nie jest to samo. Wtedy było dwóch przewoźników w Gassach stałych, którzy zajmowali się przewozem, inni pomagali im w środy i czwartki, kiedy był większy ruch, na targi do Karczewa i Otwocka. A obok Kopytów stała wartówka, gdzie był wytyczny z Przewozu Karczewskiego. On zawsze wieczorem zapalał bakany na rzece, one były po to żeby było widać którędy płynie Wisła. Ja pamiętam jak pływały tędy statki do Sandomierza, zawsze na ich pokładach była zabawa, zapalone były światła i tańce były, tam grała muzyka… Kiedy te kołowce płynęły to robiła się fala i wtedy spychało prom z trasy, wtedy trudniej było go odepchnąć od brzegu. Teraz popłynąć by już nie mogły, to dlatego że tam dalej w kierunku Nadbrzeża jest za płytko, bo tam przecież były kiedyś Kopyty. Jak po raz ostatni budowano wały, to większa część wsi znalazła się pod wodą. Ci co pobudowali się potem, to na terenie  pasternika, który dostali od Gassów…

Na Urzeczu. Gassy.

… kiedyś nad Wisłą nie było tyle drzew, wały były wykoszone, nic nie było zarośnięte. Zresztą były tam siedliska. Te jabłonie o które pan pyta na Ciszycy, to rzeczywiście zostały po dawnym siedlisku. Ono było na wprost drogi, ale jeszcze przed wojną je przeniesiono. Bo wcześniej droga biegła zupełnie inaczej, tu przy jeziorze i była stara Ciszyca i nowa Ciszyca, nad samą Wisłą, nieopodal Koła i Kliczyna. Jak zrobili sołectwo Ciszyca to potem przestali używać nazw tych wsi, tylko jeszcze my co tu mieszkamy tak mówimy. A drogę z Opaczy przez Ciszycę to zrobili przecinając pola jak zbudowali most, tuż przed wojną. I wtedy właśnie to siedlisko zburzyli. Ale została jabłoń. Wiem, że są jeszcze pale po moście, ale kiedyś było ich więcej. Na budowę domów na Ciszycy je powyjmowali…

… a te jabłonie przy Dębinie to nie wiem, ja nie pamiętam, żeby tam ktoś mieszkał. Mówi pan, że wieś tam była jeszcze w 1901? No tak, wszyscy mówimy na to miejsce Zieleniec, ale ja pamiętam już w latach trzydziestych, że tam nikt nie mieszkał. Były chyba jakieś ruiny domów. Ale nie pamiętam. Na pewno tam była wtedy wyspa, bo Wisła rozdzielała się w tym miejscu na dwie odnogi i opływała dookoła…

... a to zdjęcie to ostatnie lato. To przed wojną. I Wisła jaka elegancka i most stoi...

…te nazwy Anusin, Dorocin to wcale nie są nazwy folwarków. Folwark to był ale w Łęgu. Tak nazywano kawałki pól, które odkupywano od hrabiny [Potulickiej], bo ona tak nazywała kolejne części oddzielane od majątku przy sprzedaży. Nazywała je imionami córek. Dlatego właśnie Anusin i Dorocin. I Marynin. Zawsze jak wydzielali z majątku dworskiego to tak robili. Przecież cały Habdzin ma pola na dworskim gruncie. I Konstancin to też ma nazwę z wydzielonego majątku…

… i zawsze chodziło się do Karczewa, do Nadbrzeża do Otwocka. Ja z Wisłą to się bardzo zżyłam, bo tak u nas się na Powiślu zawsze z Wisłą żyło. Ja pływałam na drugą stronę, do kościoła do Karczewa, do rodziny, byłam opływana jak i wszyscy co tu mieszkali. Tak jak ci z Nadbrzeża przychodzili do Słomczyna, oni choć byli pod kościół w Karczewie, to zawsze uważali, że parafię mają w Słomczynie. Ja pamiętam zresztą jak się tu od święta ludzie ubierali na Powiślu, kobiety w takie suknie z wzorami, a mężczyźni w takie niebieskie długie sukmany, z czerwonymi kołnierzami. To był świąteczny strój. Jeszcze w latach trzydziestych tak było, łatwiej było chodzić do kościoła w Karczewie, bo trytwy do Obór to jeszcze nie było…

"Niebieskie długie sukmany z czerwonymi kołnierzami". Kopyty, początek XX wieku. Okładka książki "Nadwiślańskie Urzecze". Premiera już 6 września.

A zimą to się chodziło na drugą stronę po lodzie. Raz jak poszłam do banku w Otwocku bo był najbliżej i miałam wracać, to nie wiedziałam, że Wisła już rusza. W Gassach to już wiedzieli a ja szłam na łurzyca i nie wiedziałam. W Przewozie czekali aż lód ruszy, a ja przeszłam, a zaraz za mną Wisła popłynęła śryżem. Ale wiedzieliśmy zawsze nad Wisłą kiedy tak będzie, bo to było zanim w Kozienicach zrobili elektrownię i puścili ciepłą wodę, a potem już nie zamarzała...

 

 

- Na Łurzycu świnie kwiczą.

- A co to łurzyc?

- A to pod Cieciszewem.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci