Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Na półce z książkami

ksunder

wpis o książkach traktujących o historii tych stron

Dzisiaj na blogu początek wpisów na temat rozmaitych tytułów traktujących o historii tych okolic. To odpowiedź na tak zwane zapotrzebowanie społeczne, bowiem jednym z najczęściej zadawanych pytań podczas odwiedzin w naszym namiocie na Otwartych Ogrodach, było to o lektury związane z tymi stronami, chętnie przeglądano wyłożone książki zapisując ich tytuły. Pytania na temat książek często padają na facebooku, skąd posty znikają bezpowrotnie równie szybko jak się pojawiają, myślę więc że dobrze będzie raz na jakiś czas popełnić kilka słów na ten temat. Wpisy te znajdziecie w dziale „W książkach lub czasopismach”, będzie to opis kilku pozycji, a także informacje gdzie można je zakupić. Nie będą to recenzje, bo tych pisać nienawidzę a raz na jakiś czas muszę to robić, zresztą w dzisiejszych czasach recenzowanie książek historycznych polega na wysyłaniu gratisów do swoich kolegów, zebraniu pozytywnej opinii i upychaniu ich potem w stu zaprzyjaźnionych czytelniach, gdzie są trudno dostępne, lecz w ten sposób ma się za sobą publikację naukową (nieco złośliwie powtarzam tu opinię innego mojego kolegi). Więc skoro wstęp już za nami przystąpmy do opisu pierwszych książek, na dobry początek wybrałem dwa tytuły napisane – jakżeby inaczej – przez dwóch moich kolegów:-)

 

Dawid Miszkiewicz, Ślady działań wojennych z września 1939 roku w Piasecznie, Konstancinie i okolicy, Konstancin 2014

 lotnisko w oborach

Chyba jedna z najważniejszych książek jakie się ostatnio ukazały, jest to w zasadzie pierwsza naukowa pozycja na temat powiatu piaseczyńskiego jaka ukazuje się od roku 1973. Co jest jej zaletą i niech nikogo nie odstrasza, bowiem mimo bogatego aparatu naukowego w postaci przypisów, książkę czyta się świetnie. Za nieco barokowym tytułem skrywa się opis działań wojennych września 1939 roku prowadzonych w Piasecznie i wschodniej części powiatu piaseczyńskiego. Autor opisał w dużej mierze nieznane dotąd fascynujące sploty wydarzeń dziejowych, które doprowadziły do tego, że po zajęciu przez Niemców Piaseczna, niespodziewanie musieli się tu bronić, podczas gdy trzon ich armii nacierał na Warszawę. Co najistotniejsze autor zadał sobie trud by podążyć za każdym pomnikiem i grobem upamiętniającym wrześniowe walki, stąd opisał rozbicie się samolotu w Czarnowie, dzieje pochowanych na cmentarzach w Skolimowie i Słomczynie, tak naprawdę odkrywając ich historię na nowo, prócz walk w tych okolicach opisując także losy osób widniejących na pomniku, które poległy choćby pod Westerplatte. Nie pominął także informacji o Niemcach w Klarysewie czy Jeziornie. Znaczna część książki poświęcona jest walkom w rejonie nadwiślańskim, znanym dotąd wyłącznie z artykułu Pawła Sulicha (do poczytania w tym miejscu), bowiem wiązały się one przede wszystkim z walkami o most Ciszyca-Świdry Małe oraz walce o przeprawę promową w Gassach. Książka poszerza te informacje i dodaje wiele nowych na temat wrześniowej kampanii, a także historii samego mostu (nota bene dodam, iż wciąż w Obórkach mieszka pewna stara łurzycanka, która dobrze pamięta poświęcenie mostu wiosną 1939 roku). Jednym słowem w książkę warto się zaopatrzyć, a ja mam nadzieję, że autor nie spocznie na laurach, bowiem na swe opracowanie wciąż czeka Batalion „Krawiec”, pozostający w cieniu działającego w Papierni oddziału NSZ.

Część książki (w nieco poszerzonej wersji) dostępna jest w formie artykułu - Lotnisko w Oborach. Fragment to skromny, bowiem zaledwie kilka stron ze 100-stronicowej publikacji.

gdzie kupić – Ksiązka dostępna jest w księgarni Bzyk w Piasecznie przy ul. Warszawskiej 5 (informacja na dzień 8 X dzięki p. Marii Łukasik), a także w pewnym sklepie na granicy Chylic i Piaseczna, aktualne informacje odnośnie miejsca zakupu podaje także autor - ddmiszkiewicz@gmail.com

 
Łukasz Maurycy Stanaszek, Nadwiślańskie Urzecze, Warszawa-Czersk 2014

nu

Teoretycznie tej książki nie trzeba nikomu polecać, ja jednak napiszę kilka słów na jej temat kierując je do tych, którzy nie czują się z Urzeczem związani, jak mieszkańcy letniskowych miejscowości takich jak Otwock, Konstancin, Józefów czy choćby Miasteczko Wilanów. Choć miejsca ta obecnie zajmuje przestrzeń miejska, przez wieki znajdowały się one w mikroregionie etnograficznym zwanym właśnie Urzeczem (gwarowo Łurzycem), obejmującym nadwiślański pas po obu stronach rzeki między Czerniakowem a Pilicą. Stąd na Urzeczu leżą również zabudowane blokami okolice Gocławia, czy Miedzeszyn. Ten unikalny region stał się domem dla osadników olęderskich, flisaków i tutejszych włościan, których wielu potomków mieszka tu po dziś dzień. Odkryty został przez autora tej książki, który odnalazł wiele zapomnianych śladów przeszłości okolic nadwiślańskich. Jej istnienia mało kto zdawał sobie wcześniej sobie sprawę, nie wiedząc, iż wiele tutejszych zwyczajów stanowi spadek po dziedzictwie mikroregionu.  Książka w niesamowity sposób łączy pracę naukową z wydawnictwem popularnym, w wydaniu albumowym prezentując na każdej stronie zdjęcie życia codziennego na dawnym Urzeczu i panujące tu zwyczaje. Warto zaopatrzyć się w nią jeśli kogoś interesuje życie codzienne i zapoznać się z kulturą zapomnianego regionu, sądzę zresztą, że taki sposób wydania stanowi przyszłość tej dziedziny publikacji naukowych.

Czy warto kupić książkę, jeśli ktoś posiada pierwsze wydanie? Jak widać tym razem obchodzimy się bez podtytułu wyjaśniającego czym jest region, bowiem przez 2 lata, które minęły od poprzedniego wydania mocno okrzepł już w świadomości ludzkiej. Prócz wielu nowych zdjęć, wydanie drugie dostarcza wiele nowego materiału. Muszę przyznać, iż o ile po lekturze „Na Łużycu” region jawił mi się jako nie do końca określony, funkcjonujący wyłącznie w opisie etnograficznym, do drugiego wydania dołączono solidny materiał dający mu podstawy historyczne i językowe, po których nikt już nie może mieć wątpliwości na temat jego istnienia. Rzecz jasna autor rozbudował też dyskurs etnograficzny i udowodnił ostatecznie, że strój znany jako wilanowski, winien tak naprawdę być zwany strojem urzeckim, bowiem właśnie tak się tutaj odświętnie noszono. Po lekturze czuję jedynie niedosyt, iż została ona okrojona z wielu ciekawych informacji na temat życia codziennego, lecz wynika to z konstrukcji pracy, co zresztą podnosi sam autor. Wiele jeszcze na temat Urzecza do odkrycia, acz jak deklaruje autor nastąpi to w formie innych publikacji, warto więc zaopatrzyć się w tę pozycję.

gdzie kupić -  na spotkaniach z autorem, o których informuje na bieżąco na stronie www.facebook.com/urzecze. Do niedawna dostępna była także w Czersku w kasie zamkowej, także w księgarni w Górze Kalwarii przy Pijarskiej 38 oraz w PMA w Warszawie przy ul. Długiej 52 i Księgarni Historycznej przy al. Solidarności 105.

 

 

Vinea Christi (Winnica Chrystusowa). Dokumenty dotyczące założenia miasteczka Góra Kalwaria, red. s. Małgorzata Borkowska OSB, Kraków-Góra Kalwaria 2014

Nieco specyficzna księga, skierowana raczej do specjalistów, lecz z drugiej strony jest to rzecz, którą winien posiadać każdy interesujący się historią mieszkaniec Góry Kalwarii. Książka zawiera reprint zbioru dokumentów jaki ukazał się w roku 1680, który zawierał informacje na temat niespotykanego w historii europejskiej urbanistyki precedensu, jakim było przekształcenie niewielkiej nadwiślańskiej wioski o nazwie Góra w miasto noszące wówczas nazwę Nowej Jerozolimy i jej założeń kalwaryjskich, czego dokonał bp. Stefan Wierzbowski. I dzięki temu dokumenty te zachowały się w dużej mierze do dzisiejszych czasów, a wydanie zawiera tłumaczenie na język polski każdego z aktów tu zawartych, wykonane przez s. Małgorzatę Borkowską, autorkę wspaniałej historii Góry Kalwarii.

Jednakże uważna lektura księgi przyniesie informacje nie tylko na temat fundacji Nowej Jerozolimy, lecz również okolicznych ziem i wsi położonych po obu stronach Wisły z Ostrówkiem i Kossumcami włącznie, a także okolic Moczydłowa. I historię rodu Cieciszewskich, wywodzącego się z Cieciszewa na terenie obecnej gminy Konstancin-Jeziorna, dotąd nieopracowaną. Tracimy ich z oczu na przełomie wieków XVI i XVII i w zasadzie do niedawna wiadomo było jedynie, że od ich potomkini Anny Niemirzyny kupiono część ziem, na których utworzono miasto. Warto przejrzeć tę piękną publikację. Pisałem już na jej temat zresztą, przy okazji wpisu na temat Parafii Cieciszewskiej.

Gdzie kupić – niedawno ukazał się reprint. Warto odwiedzić Muzeum Regionalne w Górze Kalwarii ul. Marianki 41a, gdzie pozycję tę można jeszcze zapewne zakupić od p. Wojciecha Prus-Wiśniowskiego, któremu zawdzięczamy w dużej mierze wydanie tej opasłej księgi. Czasem także pojawia się na allegro.

W kolejnym wpisie o książkach, który pojawi się na blogu pewnie za kilka tygodni, lista pozycji traktujących o Konstancinie. A jeszcze w tym tygodniu kolejny wpis, bo w piątek pewna ważna rocznica.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci