Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Początki Habdzina

ksunder

wpis, w którym zgodnie z tytułem czytelnik poznać będzie mógł początki miejscowości goszczącej obecnie imprezę sportową „Habdzinman”, a także dowiedzieć się skąd wzięła się jej nazwa oraz poznać tajemnice ekonomii Kazimierza Wielkiego

Przyznam, że wpis ten miał na blogu pojawić się już dawno, acz jakoś było z nim nie po drodze. Habdzin to kolejna stara miejscowość położona na terenie dóbr oborskich. Pierwotnie jednak do rodu Pierzchałów nie należał, nie znajdował się więc we władzy protoplasty Oborskich i Cieciszewskich, Stanisława z Cieciszewa.

Zacznijmy jednak od nazwy, bowiem na stronie internetowej sołectwa w Habdzinie pojawia się informacja, iż pochodzić ma ona od Turków, choć jak zaznacza sam autor notki, miano to pojawia się na długo przed ich sprowadzeniem w okolice Wilanowa, co miał uczynić Jan III Sobieski. Jest to kolejna wersj lokalnej legendy, a kto czytał książkę o Łurzycu ten wie, że po obu stronach Wisły mieszkańcy tutejszych wsi uważają się za potomków Turków. Trudno dociec jakie źródła ma ta opowieść, bowiem ani król Jan nie osadzał tu Turków, ani dokumenty nie potwierdzają aby na terenie tutejszych ziem się pojawiali, ani co najważniejsze nie potwierdziły tego dotąd badania DNA. Tematowi temu jednak poświęcę kiedyś odrębny wpis, na razie wróćmy jednak do Habdzina, czy też Chabdzina. Uważni czytelnicy tego bloga zauważyć mogli, że zazwyczaj pisząc o tej miejscowości posługuję się taką formą, bowiem przez większość swej historii właśnie tak zapisywano nazwę tej miejscowości. Upraszczając nieco i mając nadzieję, że nie narażę się na zbytnią furię językoznawców wyjaśniam, iż niegdyś w języku polskim istniało miękkie „h”, stąd właśnie nieubłagana ortografia każe nam posługiwać się „ch”, choć wymowa z czasem zanikła – posługują się nią jeszcze niektórzy urodzeni przez II Wojną Światową. Począwszy od XIX wieku wskutek rusycyzmu stosować zaczęto odmianę Habdzin, przenosząc na język polski zapisy cyrylicą, choć jeszcze przez lata wymiennie używano obu wersji, do czasu reformy języka polskiego w roku 1936, gdy obowiązywać zaczęła tylko jedna. Stąd i dzisiejsza nazwa miejscowości, co oczywiście nie znaczy, że w ramach patriotyzmu nakazującego nam jeść jabłka, pisać winniśmy ją z błędem.

hab

Chabdzin w roku 1933 i Habdzin pod koniec XX wieku. Warto zwrócić uwagę, iż na pierwszej mapce nie istnieje jeszcze obecna droga z Mirkowa, bowiem ze wsi szlak prowadził do Obór, zaś od strony łąk oborskich znajduje się grobla. To pozostałość ochrony przeciwpowodziowej łąk oborskich, zabezpieczanych w ten sposób od wylewów Wisły, z którą starorzecze było połączone.

Nazwa ta powstała na podobnej zasadzie do Cieciszewa czy Skolimowa, które wywodzą ją od zapomnianych rycerzy Ciecisza i Skolima. W tym wypadku był to Chebda, posiadacz słowiańskiego imienia, od którego dział ziemi nazwano początkowo Chebdzino, a potem Chabdzino, zaś z czasem zmienił się w Chabdzin. Chebda nie pojawia się w źródłach, jednakże domniemywać możemy, iż był członkiem książęcej drużyny, bądź też w jego imieniu zarządzał tymi ziemiami i osadą założoną nad wiślanym korytem. Z czasem w XIV wieku ziemie poszerzyły się, gdy koryto rzeki częściowo odsunęło się od wsi, płynąc w nowym miejscu, gdzie obecnie znajduje się wieś Opacz. Był to czas, gdy ziemia nad Wisłą zaczęła się powoli wymykać z rąk książąt mazowieckich. Początkowo zwarte terytorium, podlegające parafii w Cieciszewie (a jak duży pierwotnie był to obszar możecie przeczytać tutaj), zaczęło się rozdrabniać. W połowie wieku Stanisław Pierzchała posiadał ziemie od Brześc aż do rzeki Jeziorki wraz z Cieciszewem i Oborami, księciu pozostał wciśnięty między grunta Pierzchałów, a rzekę Wisłę niewielki skrawek zwany Chabdzinem, graniczący przez Jeziorkę z Bielawą należącą do Ciołków, być może wówczas połączony jeszcze z Okrzeszynem wraz z Jeziorną stanowiącymi domenę książęcą. Poszukujący ciągłego dopływu gotówki książęta sprzedawali  kolejne ziemie. Ich nabywcami okazali się znowu Ciołkowie.

W Sochaczewie 25 lipca 1368 roku książę Siemowit Chabdzino sprzedał. Jego nabywcą stał się Mikołaj z Rozniszewa,  miejscowości położonej nieopodal Warki, a wraz z Chabdzinem zakupiona została także znaczna część ziem podległych parafii cieciszewskiej położonych na południe od Cieciszewa, sięgających aż po terytorium obecnego Moczydłowa. Stąd Ciołkowie wzięli w posiadanie Kawęczyn wraz z Brześccami. Wróćmy jednak do Chabdzina, który jako zapisano Mikołaj nabył wspólnie z żoną Petronellą, siostrą Krzczona za niebagatelną sumę 112 i pół groszy krakowskich (choć suma to wraz ze wspomianym Kawęczynem i Brześccami). Wzmiankowany Krzczon był poprzednim właścicielem wsi, który zmarł bezpotomnie, wskutek czego jego dobra wróciły do księcia. Na prośbę Wojciecha, syna Mikołaja, miejscowości zostały przeniesione na prawo niemieckie, co de facto równało się ich ponownemu założeniu, bowiem umożliwiło sprowadzenie osadników. Nowi oraz już osiedli otrzymali zwolnienie na rok ze wszelkich obciążeń, po tym okresie zaś obowiązek opłacenia 12 groszy z łana. Wyraźnie ziemie był żyzne, bowiem w sąsiednim Cieciszewie lokując w roku 1363 Wolę Cieciszewską, wolniznę przyznano na lat 10. Lecz w końcu większość stanowiły tu zapewne żyzne mady wiślane, będące pozostałością po ustąpieniu rzeki. Tak rozpoczął się rozwój tej części ziem.

Warto zwrócić uwagę na walutę, w której dokonano transakcji. Grosze krakowskie były bite dość krótko, w latach 1367 - 1370, z inicjatywy Kazimierza Wielkiego. Była to głównie prestiżowa próba podniesienia znaczenia odrodzonego Królestwa, bowiem na obecnych ziemiach polskich brak było wspólnej waluty, zazwyczaj rozliczano się przy użyciu grosza praskiego. Grosz krakowski nie miał szans konkurować ze srebrną monetą opartą na kopalniach kruszcu w Kutnej Horze, powstał wskutek przeprowadzonej przez króla reformy monetarnej. Jak widać była ona udana, skoro na Mazowszu, jedynie częściowo wówczas podległym Koronie, posłużono się miast praskiego gorsza walutą Polski. Zwłaszcza, że była ona rzadka, jako iż bicie jej było całkowicie nieopłacalne, z uwagi na konieczność wytapiania srebra na monetę z innych stopów. To najcenniejszy polski numizmat, ocenia się, iż zachowało się mniej niż 50 sztuk. I przeprowadzono nim właśnie transakcję zakupu Habdzina i Kawęczyna...

220px-Grosi_cracoviensess_reverse

Mosiężna kopia grosza krakowskiego

Źródła i literatura:

  • Nowy Kodeks Dyplomatyczny Mazowsza, wyd. S. Kuraś i I. Sułkowska Kuraś, część III dokumenty z lat 1356-1381, Warszawa 2000 (dokument opublikowany również w Kodeksie Dyplomatycznym Księstwa Mazowieckiego ale tej wersji nie polecam, z uwagi na błędne podanie do druku)
  • o krakowskim groszu warto poczytać w tym miejscu LINK

Jak wiadomo na blogu niczego nie reklamuję, ale lokalny patriotyzm sprawia, że przy okazji Habdzina wspomnieć muszę o Polu Ruchu. Tym czym dla Cieciszewa jest Tęczowa Pasieka, tym dla Habdzina Pole Ruchu, czyli jedyny w swoim rodzaju sklep ze zdrową żywnością i nie tylko. Sprawdźcie sami.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci