Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wakacje z duchami (1)

ksunder

Opowiem wam o duchach.

Wakacje to dobry czas na takie opowieści, zbierałem je przez ostatnie lata i zamieszczałem krótkie informacje na facebooku, teraz pora wreszcie spisać te historie. Duchów w tych stronach mamy niemało, niektóre opisywano już nawet w przewodnikach dotyczących tej tematyki, inne trafiły ndo telewizji i zaczęły żyć własnym życiem. Czytelnicy tego bloga wiedzą również, że na Urzeczu grasują diabły mieszkające w wierzbach, a w tutejszych dworach żyły niegdyś bestie, w pałacach pod posadzkami znajdowano ciała, wreszcie iż okolice Konstancina to miejsce niebezpieczne, nawiedzane przez przybyszy z kosmosu. Pora zebrać to wszystko w jednym miejscu, przez najbliższe dwa miesiące o tym właśnie poczytacie na blogu.

Nawiedzony Komisariat - Konstancin ul. Niecała 19

Ostatnimi laty duch ten zrobił największą karierę, wpływ na powyższe zapewne miał jego inauguracyjny występ w TVN. Jak to zwykle bywa opowieść ta żyć zaczęła własnym życiem, każdy kolejny z piszących dokładał coś od siebie i tak narodził się Niebieski Upiór, będąc inkarnacją dawnego UBeka, lub funkcjonariusza NKWD; straszący w opuszczonym komisariacie. Gdy Policja wyniosła się do nowego obiektu okazało się, iż nocami ktoś wędruje opuszczonymi korytarzami, a pełniący tu służbę spotykali się z tajemniczą zjawą. 

PSX_20150411_183440

Zacznijmy od tego, iż wbrew temu co można wyczytać, że lokalni funkcjonariusze zajmowali tylko parter budynku, a na piętrze grasował duch, nie jest to prawdą, podobnie jak historia, iż w piwnicach budynku znajdowała się katownia UB. Siedziba tej ostatniej instytucji mieściła się w "Białym Dworku", jednak już w pierwszej relacji, w której pojawił się duch, oba te budynki, odległe od siebie o pół kilometra uległy połączeniu. Od tamtej pory wszyscy powtarzając tę historię dodają od siebie jakiś szczegół, ubarwiając ją w sposób niejako fantastyczny, stąd prócz faktu iż MO i Policja bały się wchodzić na piętro budynku, dowiedzieć się możemy, iż przez lata znajdowano tu ślady po dawnych lokatorach, NKWD i UB, których nigdy tu nie było. Bo organa grasowały całkiem niedaleko, na Królewskiej Górze... 

PSX_20150411_183019

Kat z UB stał się już częścią lokalnego kolorytu, nie ma więc szansy aby historię tę sprostować, zwłaszcza iż zawodowe medium potwierdziło jego obecność, wskazując również, iż duch nawiedza to miejsce, nie tylko szukając odkupienia, lecz również z powodu zakopanych tu skarbów. Osobiście nie mam pojęcia kto pozostawia na śniegu ślady oficerskich butów, a nocami kroczy poprzez opuszczony budynek, gdzie skrzypią stare deski. Tajemnicza obecność w budynku stała się już przedmiotem badań zarówno zawodowców z projektu NPM jak i rozmaitych grup urbeksowych. Budynek komisariatu przy Niecałej 19 powoli niszczeje, został sprzedany przez gminę dopiero za dziewiątym razem jesienią roku 2014, jak mówili niektórzy właśnie z powodu tamtejszego ducha. Być może to ostatnia okazja by samemu odkryć ślady ducha, nim wypędzi go nowy właściciel i ruszająca wkrótce na pobliskim Placu Sportowym budowa przedszkola.

Zresztą jeśli szukalibyśmy duchów to znaleźlibyśmy je właśnie na tym placu, gdzie w trakcie okupacji RKS Mirków rozgrywał swe mecze. Oficjalnie nie mogły się one odbywać, więc wójt gminy Skolimów przymknął oko na posadzone tu drzewka przez piłkarzy, które w trakcie meczy zmieniały się z niewinnej roślinności w skłupki bramek. I właśnie tu 29 sierpnia 1943 roku podczas meczu KS "Papiernika" z KS "Wir-Mokotów" padły strzały ze strony niemieckiej żandarmerii, raniono widzów, zginęli piłkarze. Zatrzymani twierdzili, iż żaden klub piłkarski nie istnieje. Jeszcze po wojnie wciąż rozgrywano tu mecze, jak napisał Andrzej Mularczyk nad swą ówczesną sympatię przedłożył grę na bramce na Placu Sportowym, co skutkowało zakończeniem tego związku.

Wkrótce duchy opuszczą więc Plac Sportowy, który nazwę swą wziął właśnie od rozgrywanych tu meczy, a przetrwała ona w nazewnictwie znajdujących się tu przystanków autobusowych. A czy szukać ducha z pobliskiego komisariatu nie wiem, w internecie natrafiłem na przerażającą creepypastę dziejącą się w tymże budynku, gdzie jesienią 2013 roku przenocować chciała czwórka nastolatków. Towarzyszyły im dziwne odgłosy, a tuż przed świtem odnaleźli w podłodze klapę, którą otworzyli, by odkryć stare biurka i maszyny do pisania, a także pancerne drzwi, które postanowili uchylić. Wkrótce w pobliskich domach usłyszano wycie i nieludzkie wrzaski...

 PSX_20150411_185419

Skończmy na dziś opowieść o duchach. Niektórzy mówią, że z ich powodu dawny budynek komisariatu będzie stał pusty i niszczał po wsze czasy. W pobliskim lesie i niedalekim zamku mieszkają również inne. O nich przeczytacie za tydzień.

Linki:

o duchu z opuszczonego komisariatu przeczytacie w wielu miejscach (trafił już nawet do przewodników). Warto zajrzeć do kilku tekstów:

a filmy o duchu z Niecałej dostępne są tutaj:

 Zdjęcia pochodzą z bloga Michała Jankowskiego - http://michalfotografia.blox.pl

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci