Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Sempołowska w Mirkowie

ksunder

Jak co roku 8 marca przyjrzyjmy się bliżej kolejnej przedstawicielce płci pięknej, która położyła zasługi dla historii tych stron. I jak to zwykle bywa są one praktycznie zapomniane, bowiem nie była związana z letniskiem Konstancin i jego elitarnym towarzystwem. Jak łatwo domniemywać po tytule wpisu, chodzi o Stefanię Sempołowską.

Sempołowska jest postacią znaną i wciąż jeszcze pamiętaną w Polsce, jej działalność oświatowa i nauczycielska nie zblakła mimo upływu lat. Była jedną z osób, które poniosły kaganek oświaty w lud, a po szczegóły odesłać należy szacownego czytelnika choćby do skróconego życiorysu w Wikipedii. Co ma jednak Sempołowska do Mirkowa? Zapewne niektórzy kojarzą, ja pozwolę sobie opowieść tę rozwinąć, bowiem rzecz sprowadza się nie tylko do mirkowskiego kinematografu. Sempołowska była bowiem jedną z osób, której jedna z największej fabryk w ówczesnej Kongresówce zawdzięcza Dom Ludowy.

299336Historia ta bierze swój początek podczas Rewolucji 1905, która dość mocno zradykalizowała społeczeństwo Królestwa. Wraz z rewolucyjnymi ruchami robotniczymi powróciła sprawa polska, w szkołach wiecowano i strajkowano, domagając się między innymi prawa do nauczania w języku polskim. W centrum tych wydarzeń były Maria Gomólińska i Stefania Sempołowska, która doprowadziła do zwołania zjazdu delegatów Kół Nauczycielskich Królestwa Polskiego. Postanowiono tam wbrew zaborcy nauczać w języku polskim, a przede wszystkim zając się edukacją najniższych warstw społecznych. Mimo uspokojenia nastrojów znaczna część postulatów znalazła się w programie Towarzystwa Kultury Polskiej, założonego w 1906 roku przez znanego działacza Aleksandra Świętochowskiego. Sempołowska działała w nim aktywnie od początku. Celem Towarzystwa było szerzenie działalności kulturalnej, a przede wszystkim edukacyjnej. Niezwłocznie po założeniu głównego oddziału w Warszawie, który skupił się na robotnikach tutejszych zakładów, oczy działaczy skierowały się na nieodległa Mirkowską Fabrykę Papieru. W lutym 1907 otwarto tam oddział towarzystwa, a o tym, iż ziarno padło na podatny grunt, możemy przeczytać w pierwszym numerze miesięcznika TKP wydanym przez Świętochowskiego w tym samym roku. Oddział w Jeziornie był pierwszy, po nim otwierano kolejne w miastach Mazowsza.

Jak pisał anonimowy sprawozdawca: „[Oddział] Istnieje od Lutego b. r., a liczy 64 członków,- 5 kobiet i 59 mężczyzn. Starania swe zwraca głównie w kierunkach oświatowym i ekonomiczno-społecznym. W tym calu założono bibliotekę, która posiada około 800 tomów i czytelnię. Urządzono dwa odczyty: jeden o „Konstytucyi 3 maja 1791 r.“ (S. Sempołowska), drugi o „Słowianach przedhistórycznych“ (M. Gomólińska). Obecnie oddział dąży do tego, ażeby odbywały się dwa wykłady na miesiąc z dziedziny nauk społecznych, ekonomicznych, historycznych, hygienicznych i przyrodniczych. Opracowywane są tablice graficzne, przedstawiające stan analfabetyzmu śród robotników i robotnic Mirkowskiej fabryki papieru w Jeziornie (około 1500 ludzi). Na początku Grudnia otwarto kursy dla analfabetów i wykłady popularne.

W kierunku ekonomiczno-społecznym oddział wystarał się:

1) o założenie państwowej kasy oszczędności w fabryce

i 2) o wybudowanie przez fabrykę piekarni, która będzie prowadzona przez kooperatywę robotniczą.

W Kwietniu urządzono drzewosadzenie, w którem wzięło udział kilkaset dziatwy robotniczej.

Dla kultury towarzyskiej zorganizowano zbiorowe lekcye tańców, na które uczęszcza 50 osób z młodzieży fabrycznej, a których udziela nauczyciel z Warszawy dwa razy tygodniowo. Lekcye te wyrabiają zręczność i ogładę towarzyską, a przytem mają wpływ demokratyzujący, gdyż robotnicy, robotnice i urzędnicy fabryczni spędzają razem wieczory na zabawie. Czysty dochód z lekcyi tańca przeznaczony jest na Dom Ludowy w Jeziornie.”

O ówczesnych zabawach w Mirkowie poczytać możemy w książce o Ciepokach Kalicińskiego, skupmy się jednak na Domu Ludowym. Zaprojektował go Stefan Szyller, jak widać jednak właściciele fabryki początkowo nie kwapili się z datkami na jego powstanie, mimo iż trwała właśnie budowa robotniczego osiedla. Miało to oczywiście związek z faktem, iż zdawali sobie sprawę z nastrojów pośród robotników, pozostając pod wrażeniem niedawnej rewolucji. Działalność TPK trafiła zresztą na podatny grunt, już w roku 1905 powołać miano zalążek Domu Ludowego, by organizować tu życie kulturalne. TPK ze swymi odczytami, imprezami oświatowymi i teatralnymi wyzyskała moment dziejowy. Brak budynku był jednak dotkliwie odczuwalny.

„Celem głównym oddziału jest wybudowanie takiego Domu, którego brak daje się czuć dotkliwie. Cała praca oświatowo - kulturalna biegłaby stokroć szybciej, gdyby było ognisko, w którem lud roboczy znalazłby pokarm duchowy, zdrową rozrywkę i t. p. To też oddział wytęża wszystkie siły, ażeby zdobyć kapitał potrzebny dla urzeczywistnienia tej myśli.”

9415f9bcd76598f9c08127db1641b596_LSempołowska była mocno zaangażowana w rozwój oddziału w Mirkowie, a po wybudowaniu Domu Ludowego ufundować miała dlań kinematograf. I tak rozpoczęła się historia kina „Mirków”.

Odnotujmy jeszcze, iż największy opór wobec przedsięwzięcia stawiły wcale nie władze, ani tez kierownictwo Papierni.

,,Ze strony władz rządowych oddział nie doświadczał utrudnień. Władze fabryczne zachowują się wobec niego biernie. Jedynie wrogi nastrój i przeciwdziałanie ujawnia duchowieństwo parafialne i okoliczne rzymsko-katolickie, które wszelkimi środkami tamuje pracę oddziału, wychodząc z założenia, że Tow. Kultury Polskiej jest instytucyą anti-religijną i jako takie powinno być bezwzględnie zwalczane.

Kopie protokółów z zebrań organizacyjnych dostatecznie wyświetlają ten stosunek; dodać jednak musimy, że na piśmienne prośby poświęcenia lokalu bibliotecznego oraz sadzonych drzewek otrzymaliśmy odpowiedź odmowną oraz że zdarzają się częste wypadki odciągania ludzi od Tow. Kultry Polskiej przez konfesyonał. Wogólę ze strony duchowieństwa, oddział doznaje wielu krzywd i spotyka najwięcej przeszkód".

Dziś oczywiście trudno stwierdzić czy opór proboszcza (ze Słomczyna, stanowiącego wówczas siedzibę Parafii) wywoływała osoba Aleksandra Świętochowskiego, znanego ze swych antyklerykalnych poglądów, czy też świeże doświadczenie rewolucyjne. Ruchy robotnicze w tamtych latach nie miały jeszcze przed sobą doświadczeń rewolucji radzieckiej i nie kojarzyły się z programową walką z kościołem, choć poglądy większości ówczesnych księży mocno kłóciły się z postępowymi dążeniami osób takich jak Stefania Sempołowska, postulującymi równość wszystkich w dostępie do edukacji. Nie bez znaczenia mógł być fakt, iż w owym czasie trwała budowa filialnego mirkowskiego kościoła, a działalność TPK i budowa Domu Ludowego traktowana mogła być jako konkurencja. Koniec końców jak to zwykle bywa wszystko się ułożyła.

W tym roku historyczny kwiatek w postaci wspomnienia z okazji Dnia Kobiet otrzymują więc Stefania Sempołowska, Maria Gomólińska i inne nieznane z nazwiska członkinie TPK, za to co uczyniły dla tych okolic, a o czym mało kto pamięta, a po upływie bez mała stu lat nie jest świadom wagi tych działań.


Źródła i literatura:

  • Kultura Polska, miesięcznik TPK, styczeń 1908

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • restryk

    Budynek ma ciekawą historię i to jest bardzo fajne! :)

  • berfens3

    Bardzo fajna historia. Chętnie bym poczytał coś więcej z takich rzeczy.

  • farenses

    Bardzo fajne zdjęcia :)

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci