Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Olędrzy

Olędrzy na Urzeczu

ksunder

O kolonistach olęderskich pisałem już na blogu nie raz, chcących dowiedzieć się kto zacz i co robili na tych ziemiach odsyłam do wcześniejszych wpisów – wystarczy w zakładce wybrać tag Olędrzy by mieć możliwość lektury zamieszczanych tu artykułów. Zdążyły się już one nieco zdezaktualizować, wskutek prowadzonych intensywnie badań i kwerend źródłowych. Uważam to za jedną z najważniejszych zmian jakie zaszły wraz z ponownym wpisaniem do ludzkiej świadomości faktu istnienia nadwiślańskiego mikroregionu zwanego Urzeczem. Jeszcze 5 lat temu niewiele osób pamiętało o zamieszkujących przez półtorej wieku te strony tajemniczych Olędrach, a jedynym tekstem traktującym na ten temat był klasyczny artykuł o Kępie Zawadowskiej liczący lat bez mała pięćdziesiąt. Teraz możemy powiedzieć na temat zapomnianych osadników dużo więcej i olbrzymia w tym zasługa dra Łukasza Maurycego Stanaszka. Poniżej raz jeszcze spisuję więc historię przybycia w te strony Olędrów, uzupełnioną o aktualny stan naszej wiedzy.

1Olęderskie wsie Urzecza

Pomińmy pierwszą falę przybyłą w te strony już na przełomie XVI i XVII wieku, która rozpłynęła się wśród miejscowej ludności, wywierając na nią przemożny wpływ. Ślady ich bytności odnaleźć możemy głównie w przeszłości, wśród nazwisk zapisanych w księgach metrykalnych, nazwach terenowych, lecz również wśród używanego po dziś dzień słownictwa. Druga fala osadników okazała się dużo trwalsza, bowiem zakładano wówczas wsie, które przetrwały do dnia dzisiejszego, choć ostatni potomkowie Olędrów opuścili te strony w roku 1945. Śladem ich obecności są także nieliczne już zabytki materialne, dwa zapomniane cmentarzyki i groble oraz nasady wierzbowe, jakie oko wprawnego obserwatora odnaleźć może pośród nadwiślańskich pól.

Wskutek postanowień rozbiorowych wielu Olędrów nienawykłych do pruskiego drylu zaczęło przemieszczać się wzdłuż wiślanych brzegów po drodze zakładając kolejne osady. Z czasem niewielki strumień osadników przerodził się w rwącą falę. Do roku 1764 skolonizowali okolice Nowego Dworu Mazowieckiego, obecnie wiemy już, że Warszawę minęli pół wieku wcześniej niż do nie dawna się wydawało. Rok 1772 przynosi nam pierwszy kontrakt osadniczy spisany z Potockimi z Wilanowa. Założona zostaje Kępa Wołowa, wieś położona nad brzegiem Wisły na wyspie leżącej niedaleko od wsi Zawady. Wieś to była niewielka, zajmująca skrawek gruntu nieopodal flisackiej oberży na wysepce zwanej Suchą Trawą, z czasem wskutek kapryśnych przyborów rzeki zniknęła całkiem pośród fal, co miało miejsce w roku 1853. Kolejną wsią powstałą w roku 1773 była Kępa Chabdzińska, gdzie kontraktem Olędrów osadził Hieronim Wielopolski. Nazwę swą wzięła od pobliskiego Chabdzinka, leżącego za wiślaną odnogą i choć początkowo założono jeszcze jedną wieś zwaną Kępą Chabdzińską Małą, z czasem obie połączyły się, przyjmując nazwę od dóbr w których je założono – stąd i Kępa Oborska, istniejąca po dziś dzień. Obecnie skurczona do niewielkiej osady, przed wybudowaniem wałów w połowie XIX wieku jej teren sięgał daleko w obszar obecnej Wisły, która zalała połowę ówczesnej wsi wraz ze znajdującym się tu cmentarzem.

Kępa Okrzewska

W roku 1775 między Kępą Oborską a Kępą Wołową, na skrawku gruntu należącym do prawobrzeżnej Falenicy, osiedli, osadzeni przez jej ówczesnego właściciela Adama Ponińskiego, kolejni osadnicy. Tak powstała Kępa Falenicka (wówczas Falęcka), biorąca swa nazwę od dworu, któremu podlegała. Wreszcie w roku 1777 nieopodal Zawad, na gruntach wilanowskich, powstaje wieś zwana początkowo Kępą Zawadzką. Stanie się najliczniejszą osadą w tych stronach, z czasem łącząc się z Kępą Zawadowską, gdzie Olędrzy osiądą w roku 1819, co opisze później Jan Kaźmierczak. Gdy w roku 1779 odnotowane zostanie po raz pierwszy istnienie Kępy Okrzewskiej, cały brzeg Wisły na południe od Wilanowa aż po ujście Jeziorki stał się miejscem zamieszkania osadników olęderskich. Nie znamy jeszcze daty założenia tej ostatniej wsi, po raz pierwszy odnotowano tam ślub jesienią wspomnianego roku, zapewne więc założono ją wcześniej, być może równolegle z Kępą Zawadzką. Powstała w dobrach Jeziorny, gdzie władzę sprawował wówczas wojewoda łęczycki Szymon Dzierzbicki, który osadził tam kolonistów. Wieś początkowo zwano Kępą Jeziorny, szybko nazwę przejęła od leżącego po drugiej stronie wody Okrzeszyna. Spójrzmy na mapę tamtych terenów i zwróćmy uwagę, iż choć obecnie wsie znajdują się na stałym lądzie, zakładano je na wszystkie na rozległej wyspie, która dzięki pracy Olędrów stała się częścią stałego lądu. Brzeg od tamtych czasów zmienił się wskutek budowy wałów, jednak włożony tu trud wciąż wzbudza podziw.

Niestety im dalej podążymy na południe, tym więcej zagadek. Rok 1797 przynosi nam informację o Kępie Zielenieckiej, wsi zwanej Zieleńcem, założonej w dobrach otwockich na lewym brzegu Wisły nieopodal Gassów. Przetrwała tam do początków wieku XX, wówczas należąc do gminy Jeziorna. Obecnie o jej istnieniu nie pamiętają nawet najstarsi mieszkańcy. Nie znamy wciąż jeszcze dat założenia Kęp Nadbrzeskiej i Pijarskiej, istniejących w XIX wieku olęderskich wsi. Stulecie to przynosi spisywanie kontraktów na nowo, a także ostatnie wsie olęderskie, zakładane przed uwłaszczeniem. Są to powstała w roku 1832 Kępa Latoszkowa, a także powstałe na podobnych zasadach, choć zasiedlane przez polskich osadników, Kępy Nadwiślańska i Nadwilanowska. Warto zwrócić tu uwagę, iż wówczas potomkowie Olędrów idą wgłąb lądu, zakładane w okolicznych majątkach osady takie jak Szymanów czy Czarnów mają wśród osadników mieszkańców nadwiślańskich Kęp o niemieckich nazwiskach, którym niestraszny trud wyrąbywania rosnącego tu lasu.

Okolice Kępy Oborskiej na zdjęciu Piotra Bryłki

Krótkie to zaledwie podsumowanie odkryć dokonanych w ciągu ostatnich kilku lat, sądzę jednak, że uda się je jeszcze uzupełnić, spisując historię tutejszych olędrów. Chcących dowiedzieć się o Olędrach więcej zachęcam do lektury pozostałych artykułów na ich temat, zawierających wiele ciekawych szczegółów.


Źródła i literatura:

  • AGAD, AGWil
  • AGAD, Obory
  • ASC Wilanów, Powsin, Słomczyn, Karczew

Tropem olędrów

ksunder

O ile na północ od Warszawy odnaleźć można jeszcze nierzadko zachowane przykłady budownictwa olęderskiego wraz z całymi zagrodami, na południu jedynymi materialnymi śladami osadnictwa pozostały w zasadzie wyłącznie cmentarzyki w Kępie Zawadowskiej i Okrzewskiej. Ponieważ opisywany dotąd temat zapomnianej obecności olędrów w tych stronach jest dla większości czytelników mocno abstrakcyjny, dzisiaj poszukamy śladów ich obecności nieco innej, niż przywoływane dotąd często dziedzictwo zachowane w wartwie językowej.

Do niedawna odnaleźć można było jeszcze nieco budowli z wysokimi dachami, lecz z roku na rok coraz ich mniej. Gdzie niegdzie znajdziemy jeszcze wysokie stodoły, lecz niegdyś dominujące w tych stronach murowane i drewniane chałupy z gankami zostało wyparte już w czasach PRL-u. Jeszcze dekadę temu w okolicach Kępy Zawadowskiej w nielicznych zabudowaniach znaleźć można było pozostałości dawnych drzwi lub pieców, obecnie w większości zniknęły.

10392391_704480363005600_5786190673951018236_n

Dom znajdujący się niegdyś w miejscu obecnego ronda JP II zdradza wyraźne cechy olęderskiego budownictwa.

Osoby znające Kujawy uderzy z pewnością podobieństwo nadwiślańskich okolic do tamtych stron. Dzieje się tak za sprawą wierzb, z których wiele odnajdziemy w tych okolicach. Jerzy Szałygin, wybitny znawca olęderskiej tematyki, wskazuje iż to kojarzone z Mazowszem drzewo mogło zostać tu rozpowszechnione przez olędrów. Wierzby umacniały groble, ogłowione stawały się źródłem wierzbowych witek. Używano ich w tym celu już w XVIII wieku, kiedy sypać zaczęto pierwsze obwałowania. W celu umocnienia konstrukcji wysiewano trawę i zasadzano wierzbowe płoty, sposobem zaczerpniętym od olędrów – jak zanotowano wówczas na odcinku od Cieciszewa po Gassy „Wierzby zaś tak wedle przerwy y tamach przy niey iako y wedle dużej tamy są ponasadzane które się poprzyjmowały na które poprawy niemało pieniędzy y pańszczyzny wyszło”. Pierwsze odcinki obwałowań sypane w tym okresie wyraźnie powstawały przy użyciu techniki stosowanej od wieków na terenie dzisiejszej Holandii.

Trudno dociec czy olędrom zawdzięczamy także groble, które odnajdziemy jeszcze w rezerwacie Łęgi Oborskie. Dość dobrze zachowała się ta prowadząca z Mirkowa do Obór, na tyłach dworu, wiodąca do dawnego browaru. Jej odnogi prowadzą w kierunku okolicznych wsi, mocno zarośnięte odnajdziemy je we wspomnianym rezerwacie, podobnie jak groblę prowadzącą wśród łęgów niegdyś do dworu. Czy powstała pod wpywem olędrów? Na pewno istniała już w XVII wieku, gdy zaczęli pojawiać się w tych stronach wraz ze swoimi technikami melioracyjnymi. Zauważyć należy, że spora część tworzonego wówczas układu wodnego w postaci zasypawania starorzeczy, powstała wskutek dobrze przemyślanego planu, osób posiadających wiedzę z dziedziny zwanej wówczas hydrauliką. 

1980364_523359171117721_1754959894_o

Grobla, niegdysiejsza droga z Obór do obecnego Mirkowa. Prawdopodobnie jest dużo starsza od dworu w Oborach, wybudowanego w roku 1688.

W Kępie Oborskiej znajdziemy również ślad terpy, czyli sztucznego wzniesienia na którym stawiano domy. Jedno z tamtejszych siedlisk położone najbliżej wału zbudowane jest na dawnej terpie, którą dostrzeżemy łatwo, mimo iż częściowo poziom gruntu został podniesiony i łączy się ze znajdującą tam drogą, biegnąc wzdłuż wału.

I w zasadzie tyle pozostało nam po olędrach. Wśród starszego pokolenia zachowało się jeszcze charakterystyczne słownictwo, wyniesione drogi w Bielawie i Gassach określa się mianem trytw, lecz nie pozostało wiele śladów materialnych. Nieistniejące już wsie jak choćby Zieleniec, zostały zabrane przez Wisłę. Znajdujące się w tym miejscu opuszczone domostwa rozebrano, wykorzystując znajdujący się tam materiał na budowę szkoły w Opaczy. I o potomkach osadników olęderskich, mieszkających w tych stronach do roku 1945 coraz mniej osób pamięta…


Źródła i literatura:

  • AGAD, AGWil
  • AGAD, Obory

Kępa Wołowa

ksunder

wpis o zaginionej wsi olęderskiej na lewobrzeżnym Urzeczu

Dziś o jednej z najbardziej zapomnianych olęderskich wsi, położonych między Okrzeszynem a Zawadami, w wilanowskiej część Urzecza. Jak już niegdyś wspominałem, mimo iż nie musimy pisać historii tutejszych olędrów na nowo, należy przesunąć ją wstecz o co najmniej pół wieku. Choć olędrzy obecni byli w tym rejonie co najmniej od XVII wieku, gdy na początku tego stulecia przez te rejony przeszła ich pierwsza fala, nie zakładali wówczas osad. Stało się to dopiero w ostatniej ćwierci wieku XVIII, gdy w roku 1773 Hieronim Wielopolski jako właściciel dóbr oborskich podpisał z trzema osadnikami kontrakt na zagospodarowanie wyspy pośrodku Wisły. Tak powstała Kępa Oborska, a wkrótce w sąsiadujących dobrach ziemskich idąc za tym przykładem założono Kępę Falenicką oraz Kępę Okrzewską. W przypadku tej ostatniej do niedawna rozpowszechniona była data jej założenia w roku 1807, podczas gdy w rzeczywistości miało to miejsce w latach siedemdziesiątych XVIII stulecia.

Nie inaczej jest i w przypadku sąsiedniej wyspy, położonej na wprost wsi Zawady. W ślad za znanym artykułem Jana Kaźmierczaka podawano, iż olędrzy założyli Kępę Zawadowską w roku 1819. Tymczasem wytyczono wówczas jedynie kolonię o tej nazwie, bowiem osadnicy byli tu obecni już od końca XVIII wieku. Kępa Zawadowska przetrwała po dziś dzień, choć jej granice już dawno się zatarły, a po olędrach pozostał niewielki cmentarzyk. Nie ma natomiast śladu po pierwszej osadzie olędrów zwanej Kępą Zawadzką, istniejącej już w latach osiemdziesiątych XVIII stulecia. Zaginęła także Kępa Wołowa i nazwę tę znają w zasadzie jedynie specjaliści.

Na posiadanej przeze mnie fotokopii mocno nieczytelnej mapy z końca istnienia Rzeczpospolitej Kępa Wołowa już istnieje. Na wprost Miedzeszyna oznaczono domostwa położone nad brzegiem Wisły, za północ od Suchej Trawy, gdzie znajdowała się karczma przeznaczona dla oryli i flisaków. Ciekawostką na wspomnianej mapie jest również nazwa osady olęderskiej na Kępie Okrzewskiej, którą określono tu jako Kępę Jeziorny, nazwę wywodząc podobnie jak w przypadku Kepy Oborskiej czy Falenickiej od dóbr na terenie których powstała osada. Mianem Kępy Okrzewskiej czy tez Okresińskiej określano wówczas wyspę położoną na wprost Okrzeszyna, na której istniała już osada zamieszkana przez Polaków. Wróćmy jednak do Kępy Wołowej, którą w całej okazałości widać na pięknej mapie nakreślonej w roku 1815 przez Jana Chryzostoma Malleta. Widzimy domostwa rozproszone na niewielkim półwyspie, nieopodal wspomnianej „oberży” na Suchej Trawie, w której zresztą tutejsi osadnicy olęderscy mieli przez lata często bywać.
kw

Kępa Wołowa, widoczna nad Miedzeszynem, tuż obok "oberży" Sucha Trawa, na granicy z "wyspą  Falenicy" czyli Kępą Falenicką. Mapa Malleta, 1815.

Kiedy powstała Kępa Wołowa? Dokładnie nie wiemy, najstarszy zapis w księgach metrykalnych pochodzi z roku 1798 i dotyczy chrztu Samuela Karola Krygiera, syna mieszkających tu Pawła i Anny, z kolejnych zapisów wiemy, iż we wsi w owym czasie osiedli także Michał Haltmann i Marcin Neimann  wraz z żoną Elżbietą, którym urodził się tu syn Gotfryd. Czy zamieszkali tu na stałe nie mamy pojęcia, osadnictwo olęderskie tamtego okresu to ciągłe przemieszczanie się do kolejnych osad w poszukiwaniu warunków lepszego życia.

Kępa Wołowa nigdy nie była dużą osadą, zapewne nie mieszkało tu więcej niż 2 – 3 rodzin, podobnie jak w przypadku niewielkiej Kepy Falenickiej, gdzie liczba ta nie przekroczyła nigdy 4. Liczba domostw stała się z czasem jeszcze mniejsza, jednakże ziemię dalej uprawiano, bowiem w latach trzydziestych dzierżawił ją olęder z Kępy Zawadowskiej, Michał Jezierski. W roku 1850 rządca dóbr wilanowskich prowadził śledztwo wobec tutejszego czynszownika nazwiskiem Sokołowski, który przemycał piwo i wódkę z sąsiednich dóbr i „szynkował” innym kolonistom, zapewne w pobliskiej Suchej Trawie. Brak informacji czy wskutek dokonanej rewizji ujawniono trunki nielegalnego pochodzenia.

O ile jednak Kępa Falenicka przetrwała po dziś dzień w postaci niewielkiego przysiółka, Kępę Wołową zabrała Wisła. Znamy dokładną datę tego wydarzenia, bowiem miało to miejsce wkrótce po opisanych wydarzeniach z czynszownikiem Sokołowskim, a przyczyniło się do tego usypanie wałów, które pozostawiły znaczną część uprawnych gruntów nad wiślanym brzegiem. W roku 1852 ostatni kolonista Kępy Wołowej Jan Kletke wniósł do Zarządu Głównego Dóbr o zmniejszenie czynszu wskutek wpadnięcia gruntu w Wisłę. Kolejne przybory wiosenne dały się jeszcze bardziej we znaki, jak wkrótce zapisał oficjalista wilanowski „Poświadczam jako z wiosną 1853 r w skutek uformowanego na Rzece Wiśle zatoru z nagromadzonego w jeden punkt lodów Kempa Wołowa w posiadaniu Jana Kletke czynszownika będąca tak dalece przez wodę wiślaną zniszczona została, iż nie ma dziś najmnieyszego śladu gruntu tego a w tym miejscu w obecnym czasie jest koryto Wisły”. Jan Kletke wnosił jeszcze o nadanie mu gruntu w innym miejscu, jednak dowiedział się wówczas, iż „prócz Kępy pod Siekierkami, nie ma żadnej przestrzeni na urzeczu gdzie można utworzyć nową kollonię, na wymienionej zaś Kępie gdzie użytkuje wsi z faszyny jednego osadnika wpuszczać niepodobna”. Tak oto historia wsi dobiegła końca


Źródła i literatura:

  • AGAD, AGWil
  • KAZIMIERCZAK Jan, Kępa Zawadowska - wieś olendrów w granicach Warszawy (1819-1944), Rocznik Warszawski, t. V, 1964, s. 235-256.

Kępa Falenicka

ksunder

Ostatnimi czasy słuchając utworów Jacka Kaczmarskiego stwierdziłem, że „Jałta” nie straciła na aktualności;  słowa traktujące o grze dyplomatycznej i niuansach niezrozumiałych dla reprezentantów Albionu czy Ameryki wciąż są żywe, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji na Ukrainie. „Komu zależy na pokoju ten zawsze cofnie się przed gwałtem, wygra kto się nie boi wojen" powraca ze zdwojoną mocą. Na razie jednak posłuchajmy innej piosenki Jacka Kaczmarskiego, którą zamieszczam poniżej, bowiem wiąże się ona z dzisiejszym wpisem i można odtworzyć ją podczas czytania.


Kimże był Reytan przypominał nie będę, jak można usłyszeć Poniński, łajdak jakich mało wezwał doń straż, do dalszych prac polecany jest… W rzeczywistości już wówczas marszałek sejmu Adam Poniński opłacany był przez Rosjan. Chyba nie ma w historii Polski drugiej takiej postaci, która przez laty pobierała pieniądze od obcych mocarstw, zresztą się z tym specjalnie nie kryjąc. W trakcie pierwszego rozbioru korumpował posłów, opłacany przez Austrię, Prusy i Rosję, która wypłacała mu odtąd regularną pensję. Z kolei szereg rozmaitych kombinacji finansowych Ponińskiego wywołał znamienne skutki w historii Polski. To on wybudował pierwszy most łyżwowy w Warszawie i pobierał zeń sute opłaty od korzystających z przeprawy na Pragę oraz flisaków i oryli płynących przez miasto. Usiłując przejąć majątek zlikwidowanego zakonu jezuitów doprowadził niejako przypadkiem do utworzenia Komisji Edukacji Narodowej. W jego posiadłości swe doświadczenia wykonywał Cagliostro... Notorycznie był zadłużony, jak napisała wybitny historyk profesor Zofia Zielińska miałkość jego celów pozostaje w ścisłej sprzeczności ze staraniami włożonymi w zdobywanie pieniędzy, które potrafił szybko stracić choćby w grach hazardowych. Notorycznie szukał dochodów i stał się dłużnikiem wielu szlacheckich rodzin. Postać ze wszechmiar fascynująca, od roku 1774 książę, tytułem nadanym przez sejm rozbiorowy za trudy marszałkowania. Wreszcie na Sejmie Wielkim w roku 1789 zapadła decyzja o jego aresztowaniu i doprowadzeniu przed sąd, za branie pensji zagranicznych i służenie interesom zagranicznym na szkodę Rzeczpospolitej. Choć umożliwiono mu ucieczkę, aby nie pociągnął za sobą innych posłów mających powiązania z Rosją, został złapany i osądzony. W 1790 uznano go winnym między innymi bezprawnego postępowania z Reytanem, ogłoszono zbrodniarzem stanu i nieprzyjacielem ojczyzny, odebrano tytuły, ordery i szlachectwo. Po Targowicy został uniewinniony i przywrócono mu przysługujące tytuły, a gdy żądał zwrotu orderów, król odesłał je rosyjskiemu ambasadorowi. Co oczywiście Ponińskiemu nie przeszkodziło się po nie udać…

Poniński  (w czerwonym stroju) wzywa straż do Reytana na obrazie Jana Matejki. 

A co Poniński ma wspólnego z tymi okolicami? W roku 1767 usiłował dokonać zamiany swych dóbr dziedzicznych na bogatą wies Brzuzy w ekonomii kozienickiej. Co mu się nie udało i pozostał przy posiadanych działach, w skład których wchodziły Nowa Wieś i Falenica wraz Kępą. Ta ostatnia to część wyspy zwanej naprzemiennie świderską lub chabdzińską od pobliskich miejscowości – Świdra i Chabdzinka. Z czasem przyjęły nazwy dóbr do których przynależały. Jak opisywano niegdyś na blogu zapewne teren ten stanowił pozostałość po dawnej wsi Grabie. Przez dziesięciolecia o wyspę toczyły się spory, nierzadko kończące się potężnymi awanturami – co również zostało już kiedyś opisane. Choć jeszcze w roku 1718 kępa należała do rodu Falińskich, wywodzących się prawdopodobnie z Bielawy, jak widać Poniński dzierżył ją już drugiej połowie wieku XVIII.

W roku 1773 na oborskiej części kępy Hieronim Wielopolski osadził olędrów, zakładając pierwszą na Urzeczu wieś olęderską tego okresu. Część falenicka kępy pozostała niewykorzystana i jak zwykle doszło do zatargów granicznych, bowiem pierwsi osadnicy z wsi nazwanej Kępą Oborską zapewne bez skrupułów wykorzystywali sąsiedni teren. Dzierżawca Falenicy o nazwisku Maskiewicz wszedł w zatarg z Wielopolskimi przecinając pręty wyznaczające granice wsi i przesuwając je na korzyść Falenicy. Lecz po cóż pozostawiać tak niewielki areał ziemi niewykorzystany, skoro Hieronim Wielopolski dał Kępą Oborską tak piękny przykład możliwości zarobienia pieniędzy?

Jak czytamy w Archiwum Skarbu Koronnego, na tejże kępie graniczącej z częścią oborską oraz okrzewską podległą Jeziornie Królewskiej, mieszka sześciu Hollendrów, od powinności wszelkich uwolnionych na lat 6, od roku 1775 do roku 1781, po upływie których płacić będą od posiadanych mórg. Nazwisk podpisujących kontrakt nie znamy, aczkolwiek już 16 lipca 1775 roku w kościele w Powsinie ochrzczono Jana Altmanna, syna Krystiana i Eleonory mieszkających w Kępie Falenickiej, czego świadkiem była Dorota Naymann tamże zamieszkała.

Tak właśnie rozpoczęła się historia wsi Kępa Falenicka, która nigdy nie była duża, stąd też przez lata mieszkało w niej niewielu osadników. Obecnie jest przysiółkiem Kępy Okrzewskiej. Zawsze leżała na lewym brzegu Wisły, mimo iż Falenica znajduje się na prawym, lecz przez lata podlegała tamtejszemu dworowi. Po śmieci Ponińskiego przejęli ją jego wierzyciele, a kolejnym właścicielem stał się pierwszy biskup nowo utworzonej diecezji warszawskiej, Józef Miaskowski.

A skąd Kępa Falenicka w gminie Konstancin-Jeziorna? Na dobre i złe rozłączono ją z falenickim dworem po Powstaniu Styczniowym. Ale o tym innym razem.


Źródła:

    • AGAD, ASK (zaznaczę, iż informację o olędrach z Kępy odnalazł dr Stanaszek)
    • AGAD Obory
    • PSB

Małe uzupełnienie:

Po zamieszczeniu tego wpisu bardzo ciekawą notkę na profilu FB bloga zamieściła pani Maria Łukasik. Notkę w całości przeklejam:

"Dla porządku powiem, że w 1867 r. obraz zdobył I nagrodę na wystawie w Paryżu. Kupił go cesarz Austrii Franciszek Józef za 50 tys. franków /dzisiejsze ok. pół mln zł/ i zabrał do Wiednia do pałacu Belwedere. Nasz rząd przez wiele lat starał się o odkupienie. Nawet zrobiono kopię, ale… bez dolnej części z sakiewką i rosyjskimi dokumentami. Ok.1920 r. wrócił do Polski. Można go oglądać na Zamku Królewskim.

Mimo że tylko trochę z tematem, warto poznać równie ciekawe dzieje samego obrazu Jana Matejki. Choć od przedstawionego na nim wydarzenia minęło prawie 100 lat, dzieło wywołało ogromne oburzenie, głównie potomków zdrajców, których malarz uwiecznił: Adama Ponińskiego z pieniążkiem pod nogami, Szczęsnego Potockiego trzymającego dokument rozbiorowy, Ksawerego Branickiego, twórcę konfederacji targowickiej.

Zarzucano Matejce nierzetelność historyczną i spostponowanie całej arystokracji. Ignacy Krasicki miał mu ten obraz za złe, powiedział, że „nie policzkuje się trupa matki”. O co chodziło? Otóż obraz przedstawia nie samo posiedzenie, a konsekwencje Sejmu rozbiorowego. Występują tu postacie, których tak naprawdę wtedy na Zamku nie było: Ksawerego Branickiego; stojącego za krzesłem, nieżyjącego już wówczas Franciszka Salezego Potockiego, ojca Szczęsnego, rozpaczającego nad postępkiem syna; Repnina, na balkoniku w towarzystwie dwóch Izabel Czartoryskiej i Lubomirskiej, też nie było wtedy w Warszawie, ale zapowiada on kolejny rozbiór. Wszystkiemu patronuje z obrazu caryca Katarzyna, chociaż jej portret nigdy w sali poselskiej nie wisiał. Każda z postaci coś symbolizuje, nawet to w jakich strojach występują.

No cóż, malarz znany był z tego, że nieco „dorabiał” historię, ale czyż można mieć mu za złe pokazanie własnej wizji upadku kraju"

Zaginione miejsca: olęderskie cmentarze

ksunder

W okolicach Konstancina znajdują się dwa cmentarze, których losy silnie splecione są z Urzeczem, niewielkie i mocno zrujnowane. Mało kto z tutejszych mieszkańców zna ich historię, większość mieszkańców tych stron nie wie o ich istnieniu, częściej odwiedzają je rowerzyści i studenci etnografii. Cmentarz na Kępie Zawadowskiej znajduje się jeszcze w granicach Warszawy, cmentarz na Kępie Okrzewskiej leży nieopodal pętli autobusowej na terenie gminy Konstancin-Jeziorna. Obecnie jest zadbany i koszona jest na nim trawa, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych był całkowicie zniszczony, zarośnięty bzami i zaroślami. A ja patrząc na wyrytą na płytach gotycką czcionką nazwiska, zastanawiałem się skąd się tu wzięli niemieccy osadnicy…

Kępa Okrzewska. Cmentarz odnowiony w roku 2000. Zdjęcie Ł. M. Stanaszka

Rzecz jasna jest to cmentarz olęderskich osadników, z Kępy Oborskiej, Falenickiej i Okrzewskiej, wsi obecnie leżących w gminie Konstancin-Jeziorna. Nie wszystkie nagrobki przetrwały, część spotkał ponoć los podobny do macew żydowskich, które na terenie Polski służyły jako podmurówka, bądź surowiec do budowy domostw i placów. Ponoć niektórymi nagrobkami wyłożone są niektóre z okolicznych obór. Choć paradoksalnie przyznać trzeba, że jeszcze w latach powojennych cmentarz był w dużo lepszym stanie, w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych opiekowała się nim młodzież z okolicznych szkół. Dopiero, gdy odchodzić zaczęło pokolenie pamiętające niemieckich sąsiadów, cmentarz zarósł. Czytelnych nagrobków jest niewiele, większość terenu zajmują ślady po cmentarzu. Najstarszy nagrobek należy do rodziny Witzke, której potomkowie wciąż żyją w Kanadzie, gdzie olędrzy zaczęli emigrować już w XIX wieku znajdując dla siebie sprzyjające warunki. Rodzina jest ostrożna w kontaktach. Cmentarz na Kępie Okrzewskiej jest niewielki, choć niektórzy wskazują, iż z dawnych przekazów wynika, że były tam setki nagrobków, dawne mapy tego nie potwierdzają. Najstarsze pochowane tam osoby urodziły się w połowie XIX wieku, nasuwa się więc pytanie gdzie chowani byli olędrzy przybywający tu już od roku 1773. Cmentarz rzecz jasna nie pochodzi z roku 1807 jak powtarzane jest w wielu tekstach, ani nie leżą tu menonici…

Tutejsi olędrzy początkowo należeli do ewangelickiej parafii w Pilicy, a następnie w Nowej Iwicznej. Była to podległość tylko organizacyjna, bowiem sakramenty odprawiane były w tutejszych parafiach katolickich, podobnie jak pochówki. Było to rozwiązane stosowane od samego początku ich pobytu na tych terenach, jeszcze nim zaczęły obowiązywać przepisy kodeksu cywilnego Królestwa Polskiego.  Już od roku 1773 chrzty, małżeństwa i zgony wpisywane były w księgach metrykalnych parafii w Wilanowie, Powsinie, Karczewie i Słomczynie. Nie odmawiano ewangelikom sakramentu od katolickich księży, a i wielu z nich było katolikami. O ile małżeństwo było sprawą zaślubin przed Bogiem, któremu należało także oddać narodzone dziecko, zapewne nie wszystkie zgony znajdowały odzwierciedlenie w księgach. 26 lutego 1798 roku pruski landrat z Czerska wystosowałpismo do dworu w Oborach „aby nakazać Holędrom iż co który umrze czy stare czy młode podawali proboszczowi Słomczyńskiemu do zapisu w xięgi kościelne”, mając na myśli mieszkańców Kępy Oborskiej. Od czasu Księstwa Warszawskiego wpisy były już w zasadzie regularne, co potwierdzono tylko w roku 1825 nakładając urzędowy obowiązek prowadzenia ksiąg metrykalnych na proboszczów. Jak wynika z tych akt zmarli osadnicy olęderscy byli chowani, w zupełnie innym miejscu niż Kępa Okrzewska…

 

Cmentarz na Kępie Zawadowskiej. 

 

Gdzie więc? Pierwszy cmentarz istniał w najstarszej wsi olędrów na Urzeczu – w Kępie Oborskiej. Znajdował się nad brzegiem Wisły, stąd też liczne wylewy niszczyły miejsce pochówku. W latach czterdziestych XIX wieku określano go jako „dawny”, zatem nie był już używany od dłuższego czasu. Zniszczono go wówczas ostatecznie, sypiąc „części wału ochronnego od dawnego cmentarza przez Kępę Oborską do granicy falenickiej”. Kierujący robotami z ramienia Komitetu budowy wałów Niziny Moczydłowskiej dziedzic Bielawy, Henryk Rossman w roku 1846 usypał w jego miejscu wał, na odcinku od cmentarza na Kępie Oborskiej do karczmy w Kępie Falenickiej. Inne cmentarze olędrów zabrała wcześniej woda. Stąd też najstarsze pochówki na cmentarzu na Kępie Okrzewskiej i Zawadowskiego pochodzą z drugiej połowy XIX wieku, gdy usypane wały zaczęły chronić wsie  olędrów, zmieniając również ich gospodarkę.

 


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • >ASC Powsin, Słomczyn

Pozwolę sobie jeszcze uzupełnić powyższy wpis słowami dra Łukasza Maurycego Stanaszka opublikowanymi na facebooku jako komentarz do powyższego tekstu:

"OLĘDERSKIE CMENTARZE NA URZECZU
Te młodsze jak Kępa Zawadowska, Kępa Okrzewska trwają do dziś. Te najstarsze, jak w Kępie Oborskiej czy Hollendrach, jak nazywano niegdyś Kępę Gliniecką i Radwankowską, zabrała kapryśna Wisła. Jeszcze w latach 30. XX w. cmentarzyk pierwszych kolonistów w Kępie Glinieckiej grodzony był przez mieszkańców wsi wiklinowym płotem. Po zbudowaniu wałów w 1938/39 roku, podobnie jak to miało miejsce w Kępie Oborskiej, znalazł się on pod rzeką... Jest też dawny cmentarz olęderski w Osinach, stanowiących część Otwocka Małego. Funkcjonował on do 1945 roku, zapewniając ostatni spoczynek okolicznym kolonistom z Kępy Zielenieckiej, Nadbrzeskiej, Pijarskiej czy Glinieckiej. 
Po wielu nekropoliach nie pozostał już żaden ślad, tylko czasami kępy akacji czy bzów dopominają się o pamięć u potomnych..."

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci