Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Na Urzeczu

Zaginione miejsca: Łazy

ksunder

W okolicach Konstancina jest wiele zapomnianych miejsc, czy to wsi czy folwarków, które przepadły w odmętach historii z różnych przyczyn. Także region Łurzyca obfituje w tajemnicze zaginięcia całych miejscowości, takich jak Żelawino, nieopodal Góry Kalwarii w pobliżu której zlokalizowano królewską komorę solną, Sosnka leżąca nieopodal Cieciszewa, czy choćby w niedawnej historii Konstancina założony przez Potulickich Teresin. Niniejszym chciałbym zainaugurować przybliżanie historii tych miejscowości i tajemnic ich zaginięcia, czasem związanych z działalnością przyrody, a czasem człowieka.

Zaczniemy od Łazów, wsi leżącej niegdyś w parafii Powsin. W Atlasie Historycznym Polski w XVI wieku, jednym z fundamentalnych dzieł polskiej nauki historycznej, nie dysponując precyzyjnymi wskazaniami ulokowano Łazy błędnie, na północ od Powsina w kierunku Powsinka. Odnalezione zapiski w archiwum oborskim pozwalają nam na umieszczenie wsi bardziej dokładnie i w nieco innym miejscu.

Łazy położone były pomiędzy Bielawą a Powsinem, na granicy obu tych miejscowości, zapewne w okolicach obecnego tzw. Pałacu Hinckfussowej. Miejscowość po raz pierwszy odnotowano w wieku XV, gdy darowano z niej dziesięcinę w roku 1428 plebanowi powsińskiemu. Należała do rodu Ciołków z Powsina i nazwę jej zapisywano początkowo jako Lassy bądź Lasy, co wskazuje nam na założenie na terenie zalesionym, w miejscu w którym teraz znajdują się pola i mokradła. Nazwa ta oznaczała niegdyś teren uprawny powstały w lesie po wykarczowaniu drzew. Fakt, że niegdyś w okolicy Bielawy znajdował się duży las, potwierdzają nam także inne wzmianki. W XVI wieku wieś zaczęto zwać Łazami, po czym jak odnotował wybitny polski historyk Aleksander Gieyszor, „wieś zaginęła na początku XVII wieku”. Co więc się przydarzyło? Ród Oborskich z Obór.

Jak zapisano Łazy leżały nad Jeziorką, bowiem „Od niepamiętnych czasów Jeziora przez Powsin” płynęła. Jeszcze pod koniec XVI wieku północna odnoga Jeziorki, stanowiąca granicę dóbr Oborskich płynęła w sposób nie do końca dla nas odgadniony, lecz przepływała przez Powsin korzystając ze starorzecza wiślanego i płynąc dalej w kierunku Wilanowa. Jej pozostałością są nie tylko jeziorka powsińskie i lisowskie, lecz i niewielka skarpa, po której przejedziemy wjeżdżając do Powsina drogą z Bielawy za szkołą amerykańską, a którą dostrzeżemy także na polach z drogi między Powsinem a Powsinkiem. Jak zanotowano w dobra powsińskie Jeziorka wpadała „począwszy od wsi Łazy”, z ukształtowania terenu domyślać się możemy, iż koryto rzeki skręcało ku Powsinowi w miejscu gdzie obecnie w Bielawie znajdują się jeziorka. Z opisu powyższego wiadomo, że Łazy leżały między Bielawą a Powsinem, gdzie znajdował się młyn.

Pradawne” koryto rzeki zmienione zostało w roku 1594. Marcin Oborski, podczaszy czerski, zmienił bieg rzeki Jeziorki. Gdzieś na północnej odnodze została usypana grobla, która przegrodziła rzekę i skierowała ją na w nowo wykopane koryto, prowadzące wprost do młyna oborskiego we wsi Podjeziora. Jak odnotowano „przy wsi K[tór]ej Jeziorey grobla nowo usypana która grobla skok wodny od kołje młyna prosto obrócony w grunt oborski zaczym rzeka Jeziora z Starego Meatu swego jest wzięta a ku dobrom wsi Obory obrócona przez to usypanie takowey grobli i nawrócenie skoku wodnego”. Spowodowało to, że główny nurt płynąć zaczął południową odnogą i zapewne wpływ miało także na stopniowy upadek młyna w Jeziornie Królewskiej, którego losy uprzednio opisywałem. Wówczas główny nurt Jeziorki skierowany został przez wieś Grąd i dalej istniejącym korytem koło wsi Chabdzinek (Habdzinek) do Wisły. Zaś fragment rzeki „starodawny który szedł ku dobrom powsińskim wsu rzeczoney Łazy gdzie przed tym starodawny młyn na tey rzece Jeziorey dziedzice z Powsina miewali jest osuszony a ta rzeka odjęta”.

Usypanie grobli przerwało dopływ wody z Jeziorki, a niemożność spiętrzenia wody i jej ciągłego dopływu sprawiła że młyn stracił rację bytu. Gdy okolica się zabagniła i została pozbawiona świeżej wody ludzie się wynieśli i w ten sposób wieś na początku XVII wieku przestała istnieć. A Jeziorka już nigdy nie popłynęła przez Powsin i z czasem zapomniano, że znajdujące się tam jeziorka są pozostałością po tej rzece, a nie po Wiśle. Rzecz jasna powyższy czyn spowodował niesnaski między Ciołkami a Oborskimi, jednakże do ugody doszło w miarę szybko. Oba rody nie miały w zasadzie wspólnych granic poza niewielkim fragmentem lasu nieopodal Skolimowa, ponadto Ciołkowie nie mogli podważyć faktu, iż Oborscy zatamowali rzekę na swej ziemi, a zgodnie ze staropolskim prawem wody Jeziorki w tym miejscu należały do nich.

Nie było to pierwsze i ostatnie wydarzenie wywołane przez dziedziców Obór, które dziś nazwać można katastrofą ekologiczną. Nie tak dawno temu podczas budowy wspomnianego już pałacyku zmieniono stosunki wodne w Powsinie i Bielawie, niszcząc przy tym unikalną florę i faunę tych terenów. Gdy składano wówczas zawiadomienie do Prokuratury nikt nie podejrzewał, że budowniczy pałacu mieli swego protoplastę, w osobie Marcina Oborskiego, który zmienił oblicze tych terenów 400 lat wcześniej.


Źródła:

  • AGAD, Obory
  • Kartoteka Adama Wolffa, IH PAN
  • Atlas historyczny Polski: Mazowsze w połowie XVI wieku, Warszawa 1973

Rejon na tzw. Mapie Kwatermistrzostwa (pomiary w latach trzydziestych XIX wieku) i mapie dóbr powsińskich z roku 1845. W rejonie wsi Lisy i Zamoście widoczne wyraźnie rozlewisko, a między Powsinem a Bielawą teren mokradeł - rozlewanie wiosenne wyraźnie oznaczono na drugiej mapie tego rejonu - woda wybierała zapewne drogę pozostałościami dawnego koryta.


[we wpisie w stosunku do oryginalnego dokonano zmian w postaci zastąpienia słowa Łużyce słowem Łurzyce, bowiem jak wynika z najnowszych badań naukowych, formą prawidłową jest ta ostatnia - patrz tutaj]

Zima na Łurzycu

ksunder

Przyjrzyjmy się jak wyglądała w przeszłości zima nad Jeziorką i Wisłą, gdyż znowu spadł śnieg i rozpoczęła się walka o miejsca parkingowe, co skłoniło mnie do dzisiejszego wpisu. Poza nieodśnieżonymi drogami i oblodzonymi chodnikami nie mamy tak naprawdę powodów do narzekań. Niegdyś opady śniegu potrafiły odciąć niektóre z okolicznych wsi od świata, chyba nie trzeba nikogo przekonywać jakim wyzwaniem jest wędrówka przez śnieżne zaspy, łatwo domyślić się co oznaczała konieczność udawania się z wsi takich jak Chabdzinek (Habdzinek) czy Opacz na mszę do kościoła w Cieciszewie, a później w Słomczynie. Nie każde gospodarstwo chłopskie dysponowało saniami bądź płozami zaczepianymi w miejsce kół, poza tym wielopokoleniowa rodzina nie mieściła się w całości na wozie. Drogi nie były odśnieżane ani posypywane, zatem należało wydeptać ścieżki. Potuliccy czy Wielopolscy podróżowali własnymi zaprzęgami, sanie zresztą były w zimie zwyczajnym środkiem transportu. Mecenas reprezentujący interesy Potulickich w połowie XIX wieku w przedstawianym im rozliczeniu rachunku wielokrotnie wykazywał, iż przemieszczał się sankami, podobnie czynił sądowy woźny, doręczający wezwania kolonistom olęderskim z dóbr oborskich.


Rzeki zamarzały. Pozwalało to wykuć z nich lód i zebrać jego zapas, stosowano go do przechowywania produktów spożywczych, wraz z rozwojem propinacji stał się także niezbędny do produkcji piwa. Wycięte i zebrane fury i bryły lodu przechowywano w lodowniach. Na ziemiach polskich istniały one od średniowiecza, nim w roku 1876 Carl von Linde odkrył jak wykorzystać amoniak do obniżenia temperatury co doprowadziło do stworzenia lodówek, lód przechowywano w nich. Lodownie istniały przy większości gospodarstw, w większości wypadków były dołami wykopanymi w ziemi, wyłożonymi drewnem, przykrytymi od zewnątrz, a ich ślad znaczyły kopce. Lód wydobywano jeszcze w połowie XX wieku, a lodownie przetrwały co najmniej do lat sześćdziesiątych. Do dziś w okolicy Konstancina wspominany jest p. Ziętek z Habdzina, który wytwarzał lody z krowiego mleka, jajek i brył lodowych wyciętych ze stawu habdzińskiego. Lód był zresztą przedmiotem handlu, wykorzystywano go w przetwórstwie spożywczym i zaopatrywano się weń właśnie zimą. Zachował się ciekawy opis z roku 1783 wielkiej lodowni dóbr oborskich zlokalizowanej w Dębówce, „pod górą” czyli skarpą. Dziurę wykopaną w ziemi wzmocniono „słupami mocnymi dębowymi”, obsypano ziemią i „pokryto słomą”.

Zamarznięta Jeziorka umożliwiała przeprawę między Jeziorną Oborską i Królewską, z kolei Wisła dawała możliwość przejścia w miejscu przeprawy karczewskiej. Lód łączył także ze sobą Gassy i Nabrzeże, gdzie związki rodzinne obu wsi od wieków były szczególnie bliskie. Jednakże zamarzające rzeki powodowały znaczne zagrożenia. Zamarzająca woda tworzyła szczeliny w śluzach na Jeziorce i niszczyła ustępy wodne. Zdarzyło się także, że zwały lodowe podniosły i uszkodziły młyńskie koła. Większe spustoszenia powstawały na Wiśle, gdzie lód wielokrotnie „urywał” wiślane brzegi, a spiętrzenia kry prowadziły do powstania zatorów. Były one szczególnie niebezpieczne, bowiem rozmarzająca woda rozlewała się wtedy po polach. W 1785 odnotowano, iż „dla utrzymania brzegów Wisły” w okolicach wsi Kopyty sprowadzono z lasów wągrodzkich ścięte sosny, a powstałe w ten sposób pale „kafarem na Wiśle po lodzie ubito”.  60 pali rozerwało płynący lód i uniemożliwiło powstanie zatoru, jednakże impet płynącego lodu był tak wielki, iż „połowę tych pali lody powyrywały y zabrały”. Lód doskwierał także na stawach i jeziorach, z Cieciszewa do Piasków nie było wówczas jeszcze grobli, drogę łączył most, który jak odnotowano był przez lody „psuty”.

Zima dobiegała wreszcie końca i nadchodziła wiosna. A wraz z nią roztopy i rozpoczynały się powodzie…


Źródła:

  • AGAD, Obory

Na zdjęciach powyżej pochodzących z Narodowego Archiwum Cyfrowego przedstawiono wyrąb i transport lodu przez przedsiębiorców lodowych w okolicach Warszawy w roku 1935. O lodowniach istniejących na ziemiach polskich od średniowiecza, poczytać można w tym miejscu.


[we wpisie w stosunku do oryginalnego dokonano zmian w postaci zastąpienia słowa Łużyce słowem Łurzyce, bowiem jak wynika z najnowszych badań naukowych, formą prawidłową jest ta ostatnia - patrz tutaj]

Na Łurzycu

ksunder

Dziś o związkach okolic Konstancina z Łurzycem, o którym słów kilka należy napisać. O ile nazwa miasta jest łatwo rozpoznawalna, nie każdy słyszał o regionie, który będzie się często przewijał się w wielu wpisach.

Mazowieckie Łurzyce, błędnie odmieniane jako Łurzyc, to obszar położony po obu stronach Wisły, od okolic Potyczy aż po niegdysiejsze wsie wchodzące obecnie w skład Warszawy - Wilanowa, Miedzeszyna i Siekierek. Aż do lat pięćdziesiątych XX wieku istniał tutaj swoisty mikroregion kulturowy, przejawiający się w odrębnych zwyczajach, strojach i nadrzecznej gospodarce. Na Łurzycu położona jest większa część okolic Konstancina i gminy Konstancin-Jeziorna, do Kępy Okrzewskiej aż po Dębówkę i Kawęczyn, zaś zachodnia granica Łurzyca przebiega w pobliżu skarpy wiślanej. Przez pół wieku region uległ zapomnieniu i akulturacji, aż doczekał się odkrywcy, w postaci dr Łukasza Maurycego Stanaszka, który opisał go w wydanej w roku 2012 książce „Na Łużycu. W zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą”, dostrzegając, iż Łużyce są dużo większe, niż wydawać się mogło. Przyznam, że do tego czasu ja sam przez lata bezrefleksyjnie podchodziłem do piosenek i historii mojej prababci powtarzającej, iż „na Łurzycu świnie kwiczą…”, nie zastanawiając się co dokładnie miała na myśli. Łurzyckie piosenki przechowały się w dużej mierze dzięki zmarłej na początku roku mieszkańce gminy Eleonorze Bojańczyk, która od lat aktywnie działała w zespole Łużycanki, dochowując wielu następczyń.

Okolice Konstancina są osadzone na Łurzycu dużo bardziej, niż wynikać by to mogło z samego tylko faktu ich umiejscowienia, o czym poniżej. Autor we wspomnianej książce wywodzi nazwę od określeń łęg i ług oraz Urzecze i Urzycze. Obie te nazwy funkcjonowały w tutejszych okolicach od stuleci.

Ług oraz łęg to staropolskie określenie nizinnego brzegu rzek, gdzie znajdowały się zalewowe łąki i mokradła. Tereny okolicznych wsi znajdowały się w pasie zalewowym od wieków, w intracie klucza oborskiego (wycenie dochodów) z roku 1789 zapisano, iż „dobra są w Polach łąkach w wielkiej części nad Wisłą położonych i uszkodzeniu przez powódź podległych”. Do dnia dzisiejszego na terenie Konstancina znajduje się las wyrosły w wiślanym starorzeczu, stanowiący rezerwat o nazwie Łęgi Oborskie.

Z kolei nazwa ług w użyciu była często, w roku 1701 ekonom Franciszek Emanski w następujący sposób opisał część dóbr cieciszewskich: ciągną się między Słomczynem a Kawęczynem wprzód pola a po tym przez Bór dróżką starą aż do Ługu (…) ztamtąd od zachodu idą granice mimo ługu (…), daley mimo lug należący polową do Obór, połową Chylic Dóbr Królewskich, które ługi dzieli struga, od Boru po prawey ręce Cieciszewskiego, ługi oborskie a od boru Chylickiego ługi chylickie, od Północy graniczy bór Cieciszewski z borem oborskim y jest kopiec od Ługów. Wzmianki o podmokłych terenach często pojawiają się w zachowanych aktach dóbr oborskich.

Nie zapominajmy także o Bielawie, wsi o której pierwsza wzmianka datowana jest na rok 1313, a więc równo 700 lat temu. Bielawa to dawne określenie rodzaju ziemi, lecz również podmokłych łąk w dolinach rzecznych – wieś założono bowiem najprawdopodobniej nad brzegiem Wisły, która w wiekach XII i XIII płynęła innym korytem.

Na terenie gminy Konstancin-Jeziorna leży także wieś Łęg, gdzie przez stulecia znajdował się folwark oraz dwór wchodzący w skład dóbr oborskich. Pochodzenie tej nazwy wiąże się jednak nie z ługiem, a ze wspomnianymi łąkami. Najstarsza odnaleziona wzmianka o miejscowości pochodzi z roku 1476, gdy jako Llany miejscowość wchodziła w skład ziem chabdzińskich. Kolejne zapisy odnoszą się już do wieku XVI, gdy wieś podczas transakcji jej sprzedaży rodowi Oborskich opisywana jest pod nazwą Łąk. W wieku XVII zapisywana jest już jako Łąg, by w wieku XVIII zmienić nazwę na obecną – zapewne doszło do nałożenia na siebie podmokłych łąk i łęgów.

Z kolei nazwy Urzecze oraz Urzycze pod koniec XVIII wieku występują dość często w opisach dóbr oborskich, stąd też możemy się domyślać że były w powszechnym użyciu. Wzmiankowano części pól cieciszewskich położonych w Urzyczu, mieszkańców wsi nadwiślańskich określano mianem Urzyckich, bądź mieszkających w Urzeczu. W aktach parafii powsińskiej nazwa ta w różnych formach w latach 1770-1820 pojawiła się kilkakrotnie. Szczególnie ciekawy jest zapis gdy panna młoda z podpowsińskiej wsi Zamość na pytanie skąd pochodzi, odpowiedziała „z Urzyca”. O ile powyższe zapisy można odnosić jedynie do wsi nadwiślańskich, to inwentarz dóbr oborskich porównujący dochody z lat 1765 i 1790 nie pozostawia już żadnego pola do domysłów. Nazwa została rozciągnięta na teren leżący poniżej skarpy, bowiem leżące tam wsie i folwarki wymieniono jako wsie Urzecza. Odróżniono je w ten sposób od pól górnych, które wraz z wsią Słomczyn leżały na skarpie. Zupełnie oddzielnie wymieniony został Skolimów, jako miejscowość niezaliczana do żadnego z tych terenów, ani Urzecza, ani górnej skarpy.

W XIX wieku pojawiła się już znana nazwa Łurzyce, po dalsze informacje na ten temat odsyłam do wspomnianej książki, nadmienić muszę jeszcze, iż część zawartych w niniejszym tekście informacji pochodzi bezpośrednio od jej autora.

Chcącym dowiedzieć się o Łurzycu więcej polecam strony na Wikipedii i artykuły dr Łukasza Maurycego Stanaszka dotyczące regionu, krajobrazu kulturowego, ludności oraz jej ubioru. Ja zaś uczyniwszy ten niejako wstęp do Łurzyca, w wielu tekstach opisywał będę historię i specyficzne życie w tym regionie.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, ASK
  • Źródła Dziejowe tom XVI, Polska XVI Wieku, tom V, Warszawa 1895
  • Stanaszek Ł. M., Na Łużycu. W zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą, Warszawa-Czersk 2012

    Łęg

    Łęgi Oborskie zimą 

    [we wpisie w stosunku do oryginalnego dokonano zmian w postaci zastąpienia słowa Łużyce słowem Łurzyce, bowiem jak wynika z najnowszych badań naukowych, formą prawidłową jest ta ostatnia - patrz tutaj]

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci