Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Początki Opaczy

ksunder

Zgodnie z wakacyjną zapowiedzią pora zapełnić jedną z niewielu białych plam, jakie pozostały na tym blogu, w zakresie historii początków tutejszych miejscowości. Wsią taką jest Opacz, być może nie tak stara jak Cieciszew, lecz będąca nadal o prawie 500 lat starszą od letniska Konstancin.

Od Cieciszewa zacząć zresztą trzeba historię Opaczy, bowiem będzie on dla nas odnośnikiem, wskazującym kiedy mogła powstać. Gdy w roku 1236 erygowano parafię w Cieciszewie, był on położony nad wiślanym korytem, podobnie jak Habdzin, zwany ówcześnie Chabdzinem. Choć najstarsza wzmianka o tym ostatnim pochodzi z drugiej połowy wieku XIV, geneza jego nazwy cofa nas do czasów wcześniejszych. Podobnie jest w przypadku Opaczy, choć na karty historii trafi w wieku XV, istnieć musiała dużo wcześniej. A założono ją nad wiślanym korytem, które zmieniło swój bieg kilka razy, odsuwając się od Cieciszewa i Habdzina. Opacz powstałą gdy rzeka ustaliła swój bieg, po czym przesunęła się ponownie, tworząc wraz z Jeziorką półwysep. Być może początkowo Opacz położona była zresztą na prawym brzegu Wisły, na co wskazywać mogą najstarsze znane mapy tej miejscowości, lokujące najdawniejsze budowania właśnie z tej strony. Starorzecze zresztą powoli zanika, od lat stopniowo zarastało, gdy w latach pięćdziesiątych odcięte zostało od Jeziorki, atrofię pogłębiło zasypanie przepustu we wsi w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

wrzOpacz, lata pięćdziesiąte XX wieku

Opacz założona od pierwszych wzmianek pozostaje w nierozerwalnym związku z Chabdzinem, stanowiąc część podległych mu ziem. Stąd domniemywać należy, iż założono ją po tym gdy koryto Wisły od Chabdzina się oddaliło, a Wisła popłynęła w nowym miejscu. Jednym z pierwszych osadników był mężczyzna o imieniu Opak, bowiem jak chcą językoznawcy nazwę Opacz należy wywodzić właśnie od takiego imienia. Od imion pierwszych osadników pochodzi wiele tutejszych nazw, od Gasza wywiedziono Gassy, od Chebdy pochodzi Habdzin, Słomczyn od Sławka, zaś Ciecirad zwany Cieciszem założył Cieciszew. Opaka tutejsza historiia nie przechowała, jednak inny Opak zamieszkał na szlaku z Warszawy nieopodal obecnego Pruszkowa. W XV wieku właściciel tamtejszych ziem zyskał nazwisko Opackiego. W przypadku tutejszej Opaczy nie było to potrzebne, należała ona do dóbr podleglych Chabdzinowi, których właścicielem był na początku XV znany i powszechnie szanowany sędzia ziemi warszawskiej Adalbert, zwany Wojciechem Chabdzińskim.

Udokumentowana historia Opaczy związana jest rzecz jasna z ziemiami nazwanymi wiele stuleci później Urzeczem. Po raz pierwszy wieś zostaje wymieniona pod nazwą Opaka (a więc w brzmieniu jeszcze niezbyt odległym od imienia Opak) w roku 1424 przy okazji transakcji przeprowadzonych w Radwankowie. Ich stroną jest bliżej nieznany Piotr, wymieniony jako posiadacz działów ziemskich w Opace. W roku 1444 staje się już Opaczą, należąc do Alberta Chabdzińskiego, sędziego ziem czerskiej i warszawskiej. Do roku 1476 zmienia już właściciela, gdy książę Konrad II Mazowiecki nadaje mazowieckiej szlachcie przywilej, zwalniając z powinności, jako właściciela Łęgu, Opaczy i Ciszycy wymienia Pawła z Błędowa, podczaszego ziemi rawskiej. Jako czwarta z tutejszych wsi zostaje wymieniony Lubyen. To wieś całkowicie zaginiona, po której nie przetrwał żaden ślad, choć jeszcze z końcem XVIII wieku przechowała się w nazwie, gdy w jedynym z dokumentów występuje nazwa pola zwanego „Lubin” w Urzeczu.

Rok 1519 to już czas sprzedaży tych ziem. Wraz z przyległościami zostają sprzedane Oborskim, od tego czasu Opacz staje się częścią dóbr, które z czasem przekształcą się w klucz oborski i staną własnością Potulickich.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna

Życie na granicy (3)

ksunder

Do jednych z najważniejszych obowiązków landrata należały także sprawy wojskowe. Na poziomie ówczesnego powiatu odpowiadał za problematykę, którą nazwalibyśmy dzisiaj ewidencją wojskową. O ile do roku 1795 prowadzono rekrutację, nakładając stopniowo obowiązek dostarczania rekruta na posiadaczy majątków ziemskich, w prowincji Prus Południowych zaczęto wprowadzać pobór powszechny, obowiązujący już od dawna na ziemiach podleglych pod Królewiec.

urzeczeUrzecze na zdj. ze strony piaseczno.pl

Z powszechnym poborem było rozmaicie, nierzadko zdarzały się dezercje. Rekruci potrafili porzucać swe dotychczasowe życie. Bronikowski tłumaczył choćby w roku 1801 w pismach kierowanych do Warszawy, iż „urlopowany grenadier Jan Kempka z Kopytów istotnie uciekł, pozostawiając żonę i dzieci”. Zarządcy Obór polecił „majątek po nim pozostały zabrać, mundur odesłać do Warszawy do Generała Plotz”. Ucieczka stała się paradoksalnie dużo łatwiejsza niż w dawnych czasach, gdy chłopi uciekali od obowiązku sprawowania pańszczyzny i chwytani byli w innych częściach Polski. Tuż za rzeką leżało przecież inne państwo, które nawet w czasach pokoju niezbyt przesadnie chętnie oddawało dezerterów. Prusy postępowali zresztą adekwatnie, gdy Bronikowski w roku 1800 poprosił o instrukcję co do postępowania z dezerterami z „Gallicji” (czyli austriackiego Karczewa) pozostającymi w dobrach oborskich, polecono „udzielić im paszportów”, zezwalając na pobyt w Prusach, nie realizując konieczności odesłania ich na powrót do Austrii.

Obowiązek służby wojskowej objął również olędrów, których migracja w drugiej połowie XVIII wieku w górę Wisły spowodowana została w dużej mierze przez postanowienia pierwszego rozbioru. Gdy ziemie dawnej Rzeczpospolitej włączone zostały do Prus, przed mennonitami na Żuławach stanęła konieczność pełnienia służby, sprzecznej z ich przekonaniami religijnymi. O ile pośród olędrów tych okolic mennonitów nie było, ewangeliccy i katoliccy koloniści nie rwali się do pełnienia służby wojskowej. W dokumentach dworskich zachowało się pismo Bronikowskiego, odnoszące się do zaświadczenia kolonisty Michała Gahr złożone przed landratem w roku 1801, iż jego syn nie nadaje się pełnienia służby wojskowej, zatem „Regiment nie będzie pretensji nie czynił, więc nie ma przeszkód by ożenił się z wdową Jobsową”. Jak widać zamążpójście uzależniono od kwestii pełnienia służby wojskowej, a zachowanie kobiety mającej perspektywę poślubienia mężczyzny, przez wiele lat nieobecnego w domu, nie wydaje się raczej dziwne. Jednocześnie trudno powiedzieć, czy kwestia odmiennego traktowania olędrów wynikała z ich odmiennego statusu prawnego, czy też z celowej polityki władz pruskich.

O ile za spory rodzinne i majątkowe na terenie dóbr odpowiadał ich właściciel, sprawy naruszające porządek prawny oraz kryminalne pozostawały w gestii landrata. Choć kierowane do Obór pisma nie zawierają informacji odnośnie popełnianych przez mieszkańców Urzecza, dopuszczali się oni czynów niezgodnych z prawem. Pojawiają się żądania, by miejscowi stawili się pod oskarżenie, wreszcie by odsyłać ich do Góry Kalwarii celem odbycia zasądzonych kar aresztu (najczęściej 14-dniowych).

Ponad landratem stały pruskie władze w Warszawie, gdzie urzędy zajmowali już Prusacy, choćby tacy jak osławiony literat i prawnik Ernst Theodor Amadeus Hoffmann, autor „Dziadka do orzechów”. Pamiętany przede wszystkim z urzędowego nadawania nazwisk żydowskim mieszkańcom Warszawy i okolic. Masowo wpisywał do ksiąg mieszkańców całych ulic i dzielnic jako Rosenbaumów (Różane drzewo), Goldbergów (Złota góra), Eisenbaumów (żelazne drzewo) czy Applebaumów (jabłoni). Ich potomkowie stanowią obecnie dość liczną społeczność w rozmaitych krajach, pomimo iż nie są ze sobą spokrewnieni. W stosunku do tutejszych ziem władze nie były aż tak ekscentryczne, przesyłając pisemne polecenia, zwane w ówczesnym języku „groźbami prawnymi”. Widać w nich przede wszystkim wyrażany odgórnie nacisk na podniesienie potencjału gospodarczego włączonych do Prus ziem.

gassyGassy na zdj. Ł. M. Stanaszka

W związku z utworzeniem komory celnej w Gassach, począwszy od roku 1797 władze pruskie żądały, aby przejazd przez dobra oborskie drogą do Karczewa był w żaden sposób nieograniczony. Jednocześnie rokrocznie upominano rządcę w Oborach, aby naprawiał i utrzymywał w odpowiednim stanie drogę wiodącą do promu, wiodącą przez ówczesną wieś Borek do Gassów (obecnie podobnie jak wieś Borek, w której miejscu obecnie jest Parcela, droga ta nie istnieje, choć jeszcze podczas I Wojny Światowej toczono o nią walki w Maryninie). Droga zyskała miano „celnej”, bowiem w Gassach ulokowano komorę celną, a codziennie pokonywali ją z Obór do Gassów pruscy „oficjeliści”, których obecnie nazwalibyśmy celnikami. W roku 1800 na Obory nałożono obowiązek wybudowania dla nich oddzielnego domu w Gassach, widać codzienna droga z Obór dała im się we znaki, a zapewne również powodowała odprawy w narastającej wymianie handlowej. Z początkiem XIX wieku Gassy stały się trzecią po Bielawie i Jeziornie Królewskiej wsią w tych okolicach. Wpływ na to niewątpliwie miał tutejszy przewóz i handel z Karczewem. Przy okazji prusacy zadbali nie tylko o drogi przewozowe, znieciepliwieni kiepskim stanem połączenia Jeziorny Oborskiej z Jeziorną Królewską zażądali by Obory w dawnym korycie rzeki wybudowali drogę umożliwiającą swobodną przeprawę. Był rok 1804, być może gdyby pruskie panowanie potrwało dłużej na Jeziorce wzniesiony zostałby most.

Jednakże już pod koniec roku 1806 na rynek w Piasecznie wgalopowała kawaleria marszałka Masseny, a nocą do Warszawy przybył cesarz, po tym jak pokonał Prusaków w dwóch bitwach. Wkrótce narodziło się Księstwo Warszawskie, przez półtorej roku mające granicę z Austrią. Niestety o jej funkcjonowaniu z powodu braku dokumentów niewiele jesteśmy w stanie powiedzieć. A potem… cóż, reszta jak to mawiają, jest historią. O której można poczytać we wpisie o wojnie na Urzeczu.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • WĄSICKI JAN, Ziemie polskie pod zaborem pruskim. Prusy południowe 1793-1806. Studium historycznoprawne, Wrocław 1957

Życie na granicy (2)

ksunder

Pruski urzędnik, zwany landratem, zarządzał dawnym powiatem czerskim, którego granica jak nadal kończyła się na rzece Jeziorce. Wieś Jeziorna Królewska jako dawna królewszczyzna stała się własnością rządową, wchodząc w skład ekonomii pruskiej z siedzibą w Lesznowoli, odpowiadając jednak przed landratem warszawskim. Ci urzędnicy szczebla stanowiącego odpowiednik powiatu byli w większości Polakami, rekrutując się  z osób, które uprzednio pełniły już analogiczne funkcje czy to przy dworach, czy w komisjach rządowych, lub granicznych, lecz zapewne głównie z mieszkańców terenów podporządkowanych Prusom podczas pierwszego i drugiego rozbioru, jako że mieli oni już czas oswoić się z panującymi porządkami. Landrat czerski nosił swojskie nazwisko Bronikowski, odpowiadając za sprawy lokalne oraz porządek na podległym mu terenie. Dziś z uwagi na charakter jego obowiązków określić moglibyśmy go urzędnikiem samorządowym.

austriaW poprzednim wpisie była mapa pruska, dziś dla równowagi mapa austriacka z początku XIX wieku. Jak widać w analogiczny sposób potraktowano ziemie pod panowaniem Prus stanowiące białą plamę, przedstawiając bardzo dokładnie zabudowania w Karczewie. Po środku Wisły oczywiście prom, czyli przewóz

Analizując nieliczne zachowane dokumenty przyjrzeć się możemy życiu codziennemu na Urzeczu od nieco innej strony. Powołany w dobrach Oborskich Sąd Patrymonialny w osobach wyznaczonych przez hrabiego Michała Potulickiego rozpatrywał sprawy o charakterze niekryminalnym, niektórzy wnosili jednak skargi bezpośrednio do landrata. Przykładowo żołnierz o nazwisku Osuch ze wsi Borek żalił się że teściowa zabrała mu nowo narodzone ciele i „policzyć się nie chce”. Bronikowski przekazywał podobne pisma do Obór z poleceniem zajęcia się sprawą. Nierzadko wzywał do siebie murgrabiego oborskiego (zarządcę), przekazując mu swe dyspozycje. Przy okazji warto zauważyć, iż Bronikowski był sybarytą, w swych pismach zazwyczaj prosząc o przywiezienie przez murgrabiego „karpia młynarskiego lub karpia lub szczupaka wiślanego”.

Większość jednak spraw była nieco poważniejsza, sąsiedztwo Austrii zobowiązywało do ciągłego nadzoru. W swych wystąpieniach Bronikowski uczulał sołtysów nadwiślańkich wiosek do zachowania czujności przypominając, iż Wisła stanowi obecnie granicę. Na Urzeczu jak zwykle była ona płynna i trudna do wyznaczenia. Wskutek powodzi i zmiany jej biegu znaczna część oborskich wsi leżała po drugiej stronie rzeki, takich jak Kępa Zieleniecka zwana Zieleńcem, czy też zaginiona osada Grzanki. Te w pismach urzędowych zmieniały swą przynależność, zapewne wskutek uzgodnień z odpowiednikiem landrata w austriackim Karczewie. W roku 1797 wskazywano jeszcze, że należą do Obór, w roku 1802 Bronikowski ściągał z niej należności, z kolei w roku 1804 stwierdzał, iż mieszkaniec Grzanek o nazwisku Zawadzki nie może odpowiadać przed tutejszym Sądem, bowiem Grzanki należą do Otwocka. Leżąca pośroku Wisły Kępa Rybacka na której osiedli olędrzy od początku traktowana była jako podlegająca prawemu brzegowi.

Bronikowski miał wystarczająco sporo problemów z olędrami z Kępy Habdzińskiej (Oborskiej) i Zielenieckiej, którzy niezbyt chętnie respektowali nałożone na nich obowiązki przez pruskie władze. Wyraźnie niepokoiły ich olęderska mobilność i przemieszczanie się wzdłuż Wisły, powodujące problem z określeniem ich liczby. 26 lutego 1798 roku landrat polecił ekonomowi oborskiemu „aby nakazał Holędrom iż co który umrze czy stare czy młode podawali proboszczowi Słomczyńskiemu do zapisu w xięgi kościelne”. Powyższe wynikło zapewne z faktu, iż olędrzy sakramenty przyjmowali w najbliższym sobie kościele, stąd chrzty, śluby i zgony sprawowali w głównie w Powsinie lub Wilanowie, lecz także w Zerzeniu, a wreszcie w austriackim Karczewie, co uniemożliwiało pruskiej biurokracji kontrolę liczby ludności. Olędrzy jak wiadomo przemieszczali się nadzwyczaj aktywnie, stąd też wyznaczenie na dłuższy okres sołtysa było niemożliwe. W Kępie Oborskiej zmieniali się oni często, po nastaniu pruskiego panowania nie odpowiadali już oni wyłącznie przed zarządcą dworu, lecz składać musieli przysięgę przed landratem. Co wyglądało zapewne podobnie jak w roku 1801, gdy 16 lutego olęder o nazwisku Schultz otrzymał polecenie stawienia się rankiem w Czersku, a dopiero po przysiędze zarządca oborski mógł ogłosić go sołtysem wobec mieszkańców Kępy Oborskiej. Jednocześnie Bronikowski polecił by dopilnować, by dotychczasowy sołtys o nazwisku Feldt oddał pieczątkę sołecką i gromadzką księgę podatków. Zmiana sołtysa miała także związek z faktem, iż Kępa Oborska stała się nieco problematyczna dla Obór, choćby z powodu faktu, iż olędrzy powoływali się na przysługujące im prawa, bez wahania jednak wykorzystując niewiedzę. Obsadzali grunta ponad te, które im przypisano, licząc iż dwór nie dokona dokładnych pomiarów, zaś gorzałka i alkohol podawany z przemytu w tutejszej karczmie przyciągał flisaków oraz chłopów z okolicznych wsi, powodując upadek karczmy choćby w Opaczy. Zaznaczyć jednak należy, iż pruskie władze respektowały kontrakty emfiteuzy podpisane przez kolonistów w dziedzicami Wilanowa i Obor, choć zapobiegliwy Bronikowski na wieść o pomiarach dokonanych przez ekonoma oborskiego na Kępie, które skutkowały naliczeniem przez dwór dodatkowych należności, zażyczył sobie kopii kontraktu z roku 1773, wreszcie polecił stawić się olędrom osobiście.

Jednakże najczęściej Bronikowski musiał borykać się z problemami dotyczącymi żołnierzy na terenach przygranicznych, a także zmierzyć z sytuacją, która zmusiła go do odcięcia wsi od świata. O czym opowie ostatnia część wpisu dotyczącego życia na granicy.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • WĄSICKI JAN, Ziemie polskie pod zaborem pruskim. Prusy południowe 1793-1806. Studium historycznoprawne, Wrocław 1957

Życie na granicy (1)

ksunder

Ostatni wpis o Jeziorce zatytułowany „Rzeka Graniczna” przypomniał mi, iż do dnia dzisiejszego granicę gminy Konstancin-Jeziorna stanowi Wisła. Obecnie rozdziela ją od Karczewa, niegdyś biegla nią granica majątków ziemskich, oddzielając dobra Obór, Bielawy i Jeziorny od Miedzeszyna, Falenicy czy posiadłości Bielińskich. Wisła do niedawna dzieliła jedynie umownie, łącząc mieszkańców obu jej brzegów, o czym obeznani z Urzeczem doskonale wiedzą i przeczytać mogą w jednym ze dawnych tekstów – Życie nad Wisłą. Był jednak czas, gdy Wisła w tej okolicy stanowiła granicę państwową, a tutejsze miejscowości zyskały status osad nadgranicznych.

Postanowienia rozbiorowe spowodowały, iż począwszy od roku 1795 (a de facto 1796, bowiem kilka miesięcy zajęło wprowadzenie ich w życie i wycofanie wojsk rosyjskich) obszar dawnych dóbr Bielińskich na prawym brzegu Wisły przypadł Austrii. Granica z Prusami na prawym brzegu Wisły u ujścia Świdra skręcała ku północy, kto ciekaw niech zerknie na mapę, śladem dawno zapomnianych podziałów jest choćby ulica Graniczna w Wesołej. Lewy brzeg znalazł się w całości na terenie prowincji Prus Południowych. Państwo pruskie przyniosło zupełnie nowy system administracyjny i porządek prawny, nakładający na właścicieli dóbr ziemskich nowe obowiązki. Zaś w epoce rewolucyjnej i napoleońskiej tereny nadgraniczne stały się miejscami pod szczególnym nadzorem.

Stara olęderska grobla nad Wisłą (zdj. Z. Skrok)

O ile dawna stolica Polski i jej najbliższe okolice stały się w państwie pruskim odległą prowincją, a Warszawa w ciągu niecałej dekady pruskich rządów znacznie się wyludniła, tracąc stopniowo status wielkiego miasta i przekształcając się w niewielkie prowincjonalne miasteczko, pruskie władze wkładały sporo wysiłku w przekształcenie zaanektowanych ziem. Stąd między innymi opisywana niegdyś kolonizacja niemiecka, a także nacisk na rozwój gospodarczy wywierany odgórnie na włascicieli dóbr ziemskich. Nie jest tajemnicą fakt, iż w owym czasie ziemie dawnej Rzeczpospolitej stanowiły ledwie wspomnienie po czasach gdy w XVI wieku stanowiły spichlerz Europy. Gdy w roku 1806 wkroczył tu Napoleon po raz pierwszy w Europie miał problem z aprowizacją armii. Nie wyprzedzajmy jednak faktów, jednak stąd właśnie budowa wiatraków i osuszanie bagien jakie wprowadzać zaczął pruski rząd, budując kanały i rozbudowując infrastukturę drogową. Przedstawiciel Prus za swą siedzibę obrał Czersk, gdzie wysiłki swe skupił na sekularyzacji dóbr kościelnych w Górze Kalwarii i najbliższych okolicach. Szybko jednak jego uwagę zwróciła niewielka miejscowość leżąca na terenie dóbr oborskich, nosząca dziwaczną nazwę Gassy, w której funkcjonowała przeprawa promowa, czyli przewóz.

Gwoli przypomnienia, w dawnej Polsce mostów było niewiele, bowiem im nie ufano, przez rzeki przeprawiano się właśnie przewozami. Tym samym miały one znaczenie strategiczne, umożliwiając przeprawienie armii. Jeśli uświadomimy sobie, iż najbliższe stałe mosty prócz Warszawy znajdowały się w Toruniu i Puławach uświadomimy sobie jak był on istotny. Oczywiście funkcjonowały także lokalne przeprawy takie jak w Wilanowie czy Górze Kalwarii, jednak wartość tego w Gassach była niepomierna. Po drugiej stronie rzeki znajdowało się bowiem miasto Karczew, wcześniej stanowiące punkt wymiany handlowej. Jeszcze przed rozbiorami przez Obory ze szlaku Warszawa-Czersk wiodła z niego bita droga ku przeprawie, zwana drogą do Karczewa. Teraz stało się jeszcze bardziej ważne, a to z powodu faktu iż znalazło się w Austrii, a co za tym idzie wzajemne relacje handlowe nabrały znaczenia z powodu podaży towaru i różnic cenowych, wynikających z taryf. Szczegółowe stawki wymagałyby oddzielnego zbadania, dość że Austria cliła choćby drewno spławiane z Krakowa do dobr Oborskich, z kolei Prusy przewozone płody rolne. Fakt, iż biegł tędy ważny szlak handlowy, po ustanowieniu granicy sprawił, iż jego waga wzrosła niepomiernie.

gillyGranica między Prusami a Austrią w roku 1802. Mapa sporządzona przez pruskich kartografów, prawy brzeg Wisły stanowi więc białą plamę

Karczew stał się nagle istotnym punktem na mapie, weźmy pod uwagę, iż po postanowieniach pokoju w Campo Formio w roku 1797 znajdował się w tym samym państwie, w którym leżała wówczas Wenecja, zaś pobliskie Gassy w kraju, którego stolicą był Królewiec. W zasadzie wypadałoby zacząć od działań jakie podjęli Austriacy w Karczewie, z racji faktu, iż jest on miastem, niestety w świetle braku dokumentów niewiele da się na ten temat powiedzieć. Z pewnością także ustawiono tu komorę celną, skoro analogiczne działania podjęli Prusacy.

Pruskie władze rządzić zaczęły za pośrednictwem właścicieli ziemskich, wydając im polecenia, których realizacji oczekiwały. O ile dla większości posiadaczy ziemskich na terenie dawnej Rzeczpospolitej takie rządowe wytyczne stanowiły novum, wykraczały bowiem poza obowiązujące dotychczas prawa choćby naprawy dróg, istniejące od czasów średniowiecza, hrabia Michał Potulicki jako posiadacz Potulic i innych dóbr leżących na terenie Prus, znał już powyższe obowiązki. W XIX wieku stały się one z czasem normą w późniejszym Królestwie Polskich, przyjmując postać szarwarków, jednak w roku 1796 były wzglednie nowe. Jako tytularny przedstawiciel właściciela Obór (przypomnieć należy, iż Urszula Wielopolska rezydowała na stale w Austrii, czyli w Pieskowej Skale pod Krakowem, cedując na swego siostrzeńca własność majątku, stanowiącego jego przyszły spadek) odpowiadał on za porządek na należących do niego ziemiach, stanowiąc także władzę sądowniczą dla ich poddanych. Władze pruskie czujnie monitorowały sytuację na granicy, kierując stosowne pisma do rządcy Obór, w szczególności w zakresie narastającego stopniowo przemytu, a co za tym idzie uszczupleniem dochodu z cła. Nakazywały wzmocnienia ochrony granicznej, w związku z wydarzeniami międzynarodowymi.

A jak w praktyce wyglądało życie na terenie przygranicznym w latach 1796 -1809? O tym w następnym wpisie.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • WĄSICKI JAN, Ziemie polskie pod zaborem pruskim. Prusy południowe 1793-1806. Studium historycznoprawne, Wrocław 1957

Rzeka graniczna

ksunder

Wracając z wakacji zahaczyliśmy o Ciechanów, odwiedzając dawną twierdzę książąt mazowieckich, poddaną niedawno częściowej odbudowie. Zamek wzniesiony by chronić Mazowsze, z czasem przekształcony przez książąt w rezydencję, przypomina Czersk. I właśnie spoglądając na historyczną mapę Mazowsza eksponowaną w Ciechanowie, myśli me pobiegły ku ziemi czerskiej, historycznej krainie, a dokładniej ku jej północnej granicy, gdzie stykała się z ziemią warszawską. Gdzie naturalną barierę stanowiła rzeka Jeziorka, niegdyś znana jako Gyeziora, czyli Jeziora.

35092155566_732d19b85b_kObecna Jeziorka. źródło: Serwis zdjęciowy K-J, autor: B. Biedrzycki

W nazwie tej kryje się odpowiedź na nieoczywiste pytanie, co sprawiło, iż stała się granicą wewnętrzną historycznego Mazowsza. Zastanawiać się bowiem dziś można, w jaki sposób niezbyt szeroka i leniwie płynąca rzeczka, wyznaczała północną rubież Księstwa Czerskiego. Nim jednak została wyregulowana i spiętrzona nieopodal swego ujścia jej koryto było dużo szersze, była zapewne rwąca niczym Pilica i miejscami równie szeroko rozlana, o czym zresztą wspominają źródła. Jeszcze w roku 1853 wylewała niezmiernie często, czyniąc przeprawę niezwykle utrudnioną, choć funkcjonował tu przewóz, jak pisano wówczas z tego powodu stawała się nie do przebycia dla dzieci zmierzających do szkoły. O trudnościach związanych z przebyciem rzeki niech świadczy fakt, iż w Jeziornie Oborskiej w XVIII wieku ulokowano austerię, w której podróżni oczekując na sprzyjające warunki mogli przenocować. We wcześniejszych stuleciach rzeka zaś rozlewała się w tym miejscu tworząc nieprzebyte jezioro, stąd wywiedziono zapewne jej nazwę. Z czasem gdy koryto Wisły się odsunęło Jeziorka podążyła za nim, jednak rozlewiska pozostały, skąd z rzadka wystawał grunt, czyli Grąd, gdzie ulokowano młyn, a z czasem Papiernię.

Nim jednak do tego doszło, Jeziorka stała się granicą Księstwa Czerskiego, które powołał do życia w roku 1247 dzieląc schedę po Konradzie Mazowieckim między jego synów – Siemowita i Bolesława. Wówczas rzeka podzieliła Mazowsze, na północ od niej, gdzie obecnie położone są Skolimów, Bielawa czy Powsin znajdowało się Księstwo Płockie. Warszawa jak wiemy jeszcze zapewne nie istniała, ważniejszym dużo grodem był Jazdów, niebawem zniszczony podczas najazdu Litwinów. Zwróćmy jednak uwagę, iż granicę swą spadkobiercy swą wyznaczyli w oparciu o istniejące już parafie kościelne. Początki parafii w Milanowie (Wilanowie) sięgają właśnie XIII wieku, w owym czasie obejmowała ona tereny po obu stronach Wisły, aż po Jeziorkę. Tu graniczyła z utworzoną w roku 1236 parafią w Cieciszewie, której data powstania wyprzedza utworzenie Księstwa Czerskiego. Naturalnym wydaje się wykorzystanie powyższego podziału do wyznaczenia granicy między księstwami, zwłaszcza iż prawdopodobnie już w owym czasie Milanów był własnością klasztoru Benedyktynów w Płocku, tym samym niejako teren całej parafii podporządkowany został zwierzchności księcia płockiego. Tak oto Jeziorka stała się granicą, którą pozostać miała przez kolejne 500 lat. Pozostała nią gdy w roku 1377 Siemowit III przeprowadził reformę Mazowsza, wyodrębniając ziemie i powiaty. Wówczas narodziła się ziemia czerska z powiatami w Czersku, Warce i Grójcu, granicząca na Jeziorce z ziemią warszawską.

mapaDawny przebieg Jeziorki oznaczony na współczesnej mapie. Do czasu regulacji rzeki płynęła ona tuż pod Jeziorną Królewską, gdzie przebiegała granica majątków i ziem Mazowsza

W kolejnym stuleciu Mazowsze traciło swą niezależność, ograniczone coraz bardziej, zmieniając się w ziemię warszawską-czerską, by w roku 1529, po śmierci książąt mazowieckich zostać inkorporowane do Korony. Jednak w Polsce dawny podział przetrwał, nic dziwnego, bowiem Siemowit III reformy wprowadzał na wzór podziału funkcjonującego w Królestwie. Granicą ziem czerskiej i warszawskiej w tej części kraju pozostawała Jeziorka, choć po drugiej stronie Wisły także znajdowały się obszary do niej należące, jak Karczew czy Warszawice. Z czasem powołano powiat garwoliński. A po drugiej stronie Jeziorki leżał powiat warszawski, na zachód starostwo niegrodowe piaseczyńskie. W powiecie warszawskim leżały Bielawa i Jeziorna Królewska, tu władzę sprawował król, niezależnie od faktu iż ta ostatnia była królewszczyzną, władza królewska ograniczona była do powiatu warszawskiego. I tutaj znajdziemy odpowiedź na pytanie, z jakiego powodu rokoszanie Zebrzydowskiego zatrzymali swój pochód na Warszawę w roku 1607 i akt detronizacji sporządzili w Jeziornie. W której Jeziornie zapytać może uważny czytelnik? „W obozie pod Jeziorną” jak stanowi ów dokument, a dokładnie na ziemiach oborskich, w ziemi czerskiej, gdzieś w okolicach obecnej Starej Papierni. Króla detronizowali bowiem nie wkraczając do ziemi warszawskiej, gdzie podlegaliby już jego władzy, nad rzeką graniczną.

Te same zasady sprawiają, prawie dwa wieki później, iż sławne na całą Polskę staje się powiedzenie – „Wiesz, gdzie Jeziorna?”. Wiemy o nim dzięki Glogerowi, który w źródłach odnalazł informację o pojedynkach toczonych w ostatnich latach istnienia Rzeczpospolitej. Jak zapisał: „Jeziorna, wieś o dwie mile od Warszawy położona, stała się w drugiej połowie XVIII w. przysłowiową, jako miejsce, dokąd udawano się ze stolicy dla odbywania pojedynków, a czyniono to, chcąc uniknąć władzy marszałka wielkiego koronnego, która w tej odległości od rezydencyi królewskiej nie ścigała już wykraczających przeciw prawu. Były więc wyrażenia: „Apelacja pod Jeziornę, “ czyli wyzwanie na pojedynek. „Czy wiesz, gdzie Jeziorna?“ — pogróżka pojedynku, znacząca tyle, co: porąbię cię, dam ja ci w pojedynku!”. Na Jeziorce właśnie kończyła się władza marszałka wielkiego koronnego, dbającego o spokój monarchy. W ziemi czerskiej pojedynki były w zasadzie bezkarne, a najbliższa Warszawie granica leżała właśnie w tym miejscu. Wystarczyło więc udać się do Jeziorny (Królewskiej) i przekroczyć rzekę, płynącą wówczas pod samą miejscowością. Na łąkach leżących między rzeką a odnogą świętego Jana, być może gdzieś w okolicach Błotnicy, czyli obecnej lokalizacji stacji benzynowej, toczono pojedynki. Koryto rzeki dzieliło się wówczas na dwa nurty, nad jednym położona była Jeziorna Królewska, nad drugim Jeziorna Oborska. Dziś jedyny nurt płynie w zupełnie innym miejscu, zapomina się, iż niegdyś Jeziorka wiła się wśród rozlewisk, w kierunku Wisły płynąc przez teren obecnego Mirkowa. Wszak obecna szkoła Montessori czy boisko RKS Mirków położone są na jej dawnym lewym brzegu, prawy stanowiłby mur Papierni.

gillyNa mapie Gilly'ego i Von Crona z przełomu XVIII i XIX wieku widoczny jest jeszcze podział na ziemie czerską i warszawską, biegnący dawnym korytem Jeziorki, choć z biegiem lat uległo ono zmianie. Granica wytyczona została podczas rozgraniczenia majątków Bielawy i Obór w roku 1781.

Choć rok 1795 przyniósł formalny koniec ziemi czerskiej i warszawskiej, choć w nowo utworzonej prowincji Prus Południowych zachowano początkowo dawny podział. Nawet po zakończeniu krótkiego pruskiego panowania Jeziorka jeszcze długo stanowiła granicę. Nadal wyznaczała rubieże włości dziedziców Bielawy, Jeziorny i Obór, o którą to granice często się kłócono, o czym niegdyś pisałem. Zmieniano jej koryto, odbierając wodę, ryto kanały, wznoszono młyny. XIX wiek przyniósł formowanie podziałów administracyjnych. Królestwo Polskie przejęło system odpowiedzialności samorządowej przez właścicieli majątków. Powstały w ten sposób gminy Obory, Jeziorna Bankowa, a z czasem Bielawa z siedzibą w Jeziornie Królewskiej. Aż do Powstania Styczniowego rzeka rozdzielać będzie majątki ziemskiej. Aż przyjdzie reforma roku 1867, gdy z połączenia tych gmin narodzi się gmina Jeziorna, w której skład wejdą tereny po obu stronach rzeki.

Ciekawe, iż 150 lat wystarczyło, by pamięć o Jeziorce i granicy, którą stanowiła, zupełnie zatarła się w ludzkiej pamięci. Niedaleka nas Warszawa wciąż podzielona jest na prawo i lewobrzeżną, a Praga nawet jako część Warszawy dumna jest ze swej odrębności. W Konstancinie-Jeziornie jedynie nazwy dawnych wsi i miast funkcjonują na zasadzie podobnej do dzielnic. Jeziorka już niczego nie dzieli, codziennie przejeżdża się nad nią jednym z mostów, nie pamiętając, iż w dawnych czasach przebycie jej oznaczało przekroczenie granicy majątków ziemskich i ziem dawnego Mazowsza.


Źródła i literatura:

  • AGAD, ASK
  • AGAD, Obory
  • Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym, t. V Mazowsze, red. A. Pawiński
  • Dzieje Mazowsza t. I, red. H. Samsonowicz, Pułtusk 2006
  • GLOGER Zygmunt, Encyklopedia Staropolska

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci