Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Historia pewnej kępy

ksunder

Dziś o historii miejsca istotnego dla historii okolic Konstancina. Kępami zwano wyspy lub wzniesienia terenu na rzekach i bagnach, a wiele spośród nich powstawało na Wiśle wskutek częstego zmiany koryta rzeki. Wówczas część lądu odcinana przez wodę znajdowała się pośrodku rzeki, nierzadko przemieszczając na drugi brzeg. Czasem z wody wynurzały się łachy, po latach zmieniając się w porośnięte drzewami wysepki. W okolicach Konstancina procesy takie zachodzą do dzisiejszego dnia często, mimo iż Wisła została ograniczona po obu stronach wałami, co uniemożliwia jej tworzenie nowych meandrów. Zachęcam do odwiedzin leżących na terenie gminy rezerwatów Wysp Zawadowskich i Świderskich, które w różnych porach roku umożliwiają naoczne ujrzenie istniejących kęp.

Kępy takie w przeszłości były miejscem zamieszkania chłopów, bądź rybaków, czy flisaków i oryli oraz Olędrów. Stare mapy Wisły i zachowane dokumenty wspominają często o rozpadających się chałupach na tychże wysepkach, a w księgach metrykalnych czytamy o narodzinach dzieci w nieistniejących już miejscach – jak na Kępie Cieciszewskiej. Po większości wysp, tak jak i domach nie ma już śladów, gdyż pogrążyły się w falach Wisły. Wyspy nie leżały odłogiem jak obecnie, wypasano tam bydło, zbierano chrust. Przybory wody uniemożliwiały stałe uprawianie ról.

Wróćmy jednak do kępy tytułowej. Zmiana koryta rzeki już w czasach średniowiecznych sprawiła, że w XV wieku Oborscy posiadali liczne ziemie w okolicach Świdra, Falenicy i Karczewa, co przez lata powodowało liczne konflikty z dziedzicami tamtejszych ziem. Szczególnie jeden dział ziemi przyczyniał się do konfliktów granicznych, leżący między wsiami Mały Chabdzin, czyli Chabdzinek (obecnie Habdzinek) a Kołem oraz Świdrem fragment ziemi, który co najmniej kilkakrotnie wędrował między jednym brzegiem a drugim, często stając się wyspą. Spowodowało to trwający przez lata spór, gdyż po licznych zmianach terenu nie sposób było określić jego przynależności. Właściciel Chabdzinka, Dersław, skarżył się w roku 1488 na Świderskich, dziedziców Świdra, których ziemie sąsiadowały z jego działami, którzy przekopali się przez jego łąkę do Wisły. Sytuację graniczną wyjaśniły na ponad 200 lat dekrety ostatnich książąt mazowieckich z lat 1512 i 1520, w których wskazano ziemie należące do Świderskich. Usypano kopce graniczne i palami wyznaczono granice, zapewne woda przy kolejne powodzi zmyła te znaki.

Spór o kępę trwał jeszcze w XVII wieku, kiedy to wielki kanclerz koronny Jan Wielopolski spierał się o teren z ówczesnym dziedzicem Świdra, Falińskim. W owym czasie stały tam domy wybudowane przez chłopów z Obór, które z opustoszały pod koniec wieku i pasano tam bydło. Spór przycichł do roku 1712. W tym czasie kępa była wyspą leżącą pośrodku Wisły, która zmieniła niedawno koryto łącząc się z rzeką Jeziorą, rzeką dotąd płynąc nieopodal Chabdzinka, wpadała do Wisły przy Okrzeszynie. Jak co roku przeprawiono się na kępę by skosić trawę, tym razem jednak żydowski arendarz karczmy oborskiej zrąbał jeszcze drzewa i zebrał chrust. Gdy siano ułożono w stogi na kępę przeprawił się Faliński i począł bić laską kosiarzy. Tu potwierdziło się, iż mieszkańcy Łurzyca (Urzecza) znani są z gwałtownego charakteru, bowiem „głup” zasłoniwszy się widłami, następnie uderzył nimi Falińskiego. Ludzie z Obór wycofali się, a Faliński zabrał stogi i drwa pozostawione na gruncie oborskim. Powyższe spowodowało sprawę sądową w „grodzie warszawskim” i choć nie wiemy jaki los spotkał krewkiego chłopa, sporządzono widniejący poniżej szkic kępy, którą początkowo geometra nazwał świderską, zamazując te słowa by w ich miejsce wpisać określenie chabdzińska, od nazwy pobliskiego Chabdzinka.

O ile stały grunt w Świdrze podzielono kopcami, teren kępy zmieniał się na tyle często, iż powodował rokroczne pretensje. Zgodnie z panującym zwyczajem raz w roku dokonywano obchodu dóbr, spisując zaszłe zmiany graniczne, powodowane przez naturę i człowieka. W roku 1718 Ludwik Warda z Łyczyna dokonując obchodu w towarzystwie Stanisława Bielawskiego i Józefa Roszkowskiego doniósł Wielopolskim, iż „z wyżej pomienioną szlachtą na kempe z dawna do Obór należącą w Piątek nazajutrz po Bożym Ciele w roku teraźniejszym blisko przeszłym na której kempie widziałem pniow więcej niż na sto kop olszyny wyciętej i wywiezionej” [przez Wojciecha Falińskiego]. Pretensje takie pojawiały się przez kolejne pół wieku, jednak nie bądźmy tu jednostronni, bowiem zapewne podobne informacje często przekazywali Falińskim i kolejnym posiadaczom praw do Świdra, Maskiewiczom ich totumfaccy.

Pora na odpowiedź z jakiego powodu opisano losy tej akurat kępy. W drugiej połowie XVIII wieku była ona miejscu tym były grunta na których poddani dóbr Urzyccy bydło pasali a w roku 1773 położona wówczas wśród rzeki Wisły, oblana była z jednej strony tąż rzeką, a z drugiej strony oddzieloną od lądu stałego bocznym jej korytem, Wilanówką zwanym, była więc Kępą, czyli wyspą a nie lądem stałym. Sytuacja zmieniła się w roku 1773 gdy Hieronim Wielopolski podpisał kontrakt z Korneliuszem Ringfleiszem, Krystianem Krygerem i Jakobem Muhle, którzy osiedli na wyspie budując na niej wieś. W tym samym roku Krygierowi urodził się na wyspie syn Marcin. Maskiewicz z Falenicy początkowo przecinał pręty graniczne ze swoją częścią wyspy, lecz w ciągu kolejnych dwóch lat sam podpisał kontrakty z nowymi przybyszami do tego regionu i już w roku 1776 w założonej tam wsi urodził się Jan Altmann. Osadnicy mieli pokazać i nauczyć mieszkańców Urzecza, iż możliwe jest uprawianie pól na wyspach i w zalewowych terenach.

Taki był właśnie początek drugiej fali osadnictwa olęderskiego na Łurzycu oraz wsi leżących w gminie Konstancin-Jeziorna – Kępy Oborskiej oraz Kępy Falenickiej.


Źródła:

  • AGAD, Obory
  • Akta metrykalne parafii w Powsinie
  • WOLFF Adam, RZETELSKA-FELESZKO Ewa, Mazowieckie nazwy terenowe do końca XVI wieku, PWN, Warszawa 1982

Poniżej kępa na mapie z roku 1712 (fragment opublikowany na stronie Wirtualnego Muzeum Konstancina, oryginał mapy w zbiorach AGAD, sygn. Obory 830-1) oraz widok na miejsce obecnie. Kępa w XIX wieku połączyła się z inną wyspą - Kępą Okrzewską wskutek przekształceń terenowych, o których w jednym z kolejnych tekstów. Na niebiesko zaznaczyłem widoczne do dzisiejszego dnia dawne koryto Wisły, które pod koniec XVIII wieku zaczęło być nazywane Wilanówką.


[we wpisie w stosunku do oryginalnego dokonano zmian w postaci zastąpienia słowa Łużyce słowem Łurzyce, bowiem jak wynika z najnowszych badań naukowych, formą prawidłową jest ta ostatnia - patrz tutaj]

Królewska poczta w Jeziornie

ksunder

Początki podstaw funkcjonowania poczty na ziemiach polskich sięgają średniowiecznej instytucji podwodu, czyli obowiązku użyczenia koni posłańcowi, okazującemu dokument podwodowy wystawiony przez władcę, a także przewodu, polegającym na przeprowadzeniu takich ludzi przez daną ziemię i wskazaniu im dalszej drogi. Zwyczaj ten z dawna obowiązywał na Mazowszu, wymieniono go w akcie lokacji wsi Wola Cieciszewska. Instytucja podwodu przetrwała niezależnie od powstania poczty aż do połowy XX wieku. Jeszcze podczas drugiej wojny światowej obowiązkiem mieszkańca wyznaczonego przez sołtysa którejkolwiek z okolicznych wsi było przywiezienie ze stacji kolejowej urzędnika państwowego, przybywającego na teren gminy Konstancin-Jeziorna w celu załatwienia urzędowych spraw. Zwyczaj zanikł dopiero po wojnie, wraz z rozpowszechnieniem się komunikacji samochodowej.

Korzeni funkcjonowania nowożytnej poczty szukać należy w wieku XVI, za czasów Zygmunta Augusta, który stworzył pocztę królewską. Jednakże podstawy funkcjonowania organizacji pocztowej w Królestwie Polskim położył Stanisław August Poniatowski i w latach jego panowania rozpoczęło się trwające do dzisiaj funkcjonowanie placówki pocztowej na terenie obecnej gminy Konstancin-Jeziorna.

Liczne wydane przez króla uniwersały i zarządzenia uregulowały warunki i ceny usług pocztowych oraz przewozu pasażerów, bowiem w owym czasie królewska poczta świadczyła takie usługi. Na szlachtę nałożono obowiązki w zakresie renowacji dróg, co sprawiło, iż podróż prastarym szlakiem handlowym przez Jeziorę uległa poprawie. Jego napraw do rzeki dokonywać musiał dzierżawca dóbr Jeziorny wojewoda łęczycki Dzierzbowski, zaś od rzeki w kierunku Góry Kalwarii czynili to zarządcy dóbr oborskich, należących w owym czasie do Wielopolskich. Zarządzenia spowodowały powstanie sieci placówek na szlakach sieci pocztowej, której centralnym punktem była Warszawa. W każdej placówce następował przeprzęg koni, a odległość między nimi wynosiła nie więcej niż kilka mil (mila polska pod koniec XVIII wieku to nieco ponad pół kilometra). Sprawiło to, że transport przesyłek i pasażerów odbywał się szybko, a instytucja postrzegana była jako nowoczesna.

Między Warszawą a Górą Kalwarią placówka poczty powstała na terenie Jeziorny Oborskiej. Miało to miejsce zapewne w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych XVIII wieku, co ciekawe placówka nie powstała na terenie Jeziorny Królewskiej, gdzie ziemia należała do Korony, lecz w miejscu gdzie płacono z tego tytułu dzierżawę. Tłumaczyć można to zażyłością jaka łączyła z racji rozmaitych powiązań króla z wielkim koniuszym koronnym Hieronimem Wielopolskim bądź faktem, iż w przypadku przemieszczania się w kierunku Warszawy, w różnych porach roku można było natrafić na wysoki stan wód na rzece Jeziorze, co wymuszało postój na czas przewozu. Nierzadko także podróżni woleli zaczekać do następnego dnia, by świtem przybyć do Warszawy. Wóz przewożący pocztę miał na drodze pierwszeństwo podobne do dzisiejszych pojazdów uprzywilejowanych, a woźnica z daleka dawał sygnał wzywający do ustąpienia, przy pomocy charakterystycznej trąby pocztowej.

Dokładnej lokalizacji siedziby poczty nie znamy, mieściła się przy drodze prowadzącej z Góry Kalwarii nieopodal rozstaju dróg. Budynek pocztarski znajdował się między kuźnią a austerią jeziorańską, zapewniającą nocleg podróżnym; była to w owym czasie największa karczma na terenie dóbr oborskich. Przed siedzibą poczty znajdował się dziedziniec, gdzie dokonywano zmiany koni. Za 200 zł i 16 groszy rocznie dzierżawiono solidny budynek, z dachem „gontami podbitym”. Wewnątrz było kilka pomieszczeń, alkierz, sień, spiżarnia, oraz pomieszczenie na piętrze pod dachem, gdzie nocował urzędnik pocztowy. Jak i inne budynki w owym czasie znajdowały się tam dwa piece, ceglany do grzania i piekarski. Budynek miał drewnianą podłogę, odnotowano także, iż stała tam znacznych rozmiarów szafa malowana. W roku 1790 urzędem kierował poczmajster Jastrzębski. W siedzibie poczty przyjmował i zarządzał rozprowadzanie przesyłek, dopilnowywał ich przekazania i odbioru i zmiany koni. Do budynku przylegała stajnia, w której było miejsce dla co najmniej 4 koni.

Po trzecim rozbiorze urząd przejmowały kolejne władze, początkowo pisma w sprawie naprawy dróg kierowała administracja pruska, w roku 1817 obszerną instrukcję dla urzędników pocztowych opartą na przepisach księstwa warszawskiego wydano w Królestwie Polskim.

Poczta w Jeziornie Oborskiej istniała jeszcze w roku 1846, gdy za jej pośrednictwem przekazywano urzędowe pisma wójtowi Obór. Po roku 1867 urząd został przeniesiony do Jeziorny Królewskiej. Przez lata przeszedł wiele zmian i restrukturyzacji, powołano odrębne placówki, wraz z utworzeniem gminy Skolimów-Konstancin. W roku 2004 urząd z Jeziorny przeniósł się ze starego budynku na Grapę i zapewne mało kto zdaje sobie sprawę, że w ten sposób poczta powróciła w rejon swej pierwotnej lokalizacji w Jeziornie Oborskiej, gdzie ponad 200 lat temu usytuowano ją po raz pierwszy przy drodze z Góry Kalwarii.

 


<Źródła:

  • AGAD, Obory
  • Księga Ziemi Czerskiej 1404-1425, Warszawa1879, red. A. Pawiński


Fragment mapy z 1794 wraz z oznaczeniami, usytuowanie poczty oznaczono błędnie, jak również dróg i miejscowości, jednakże wyraźnie widoczne są drogi pocztowe prowadzące do Góry Kalwarii zbiegające się w Jeziornie Królewskiej - droga służewska i wilanowska

Niestety historia poczty na ziemiach polskich nie doczekała się zbiorczego opracowania. Polecam natomiast dostępne w internecie teksty dr Rafała Zgorzelskiego o poczcie Stanisława Augusta oraz Szkice z historii poczty tegoż autora

A jako bonus - pocztówka wysłana z poczty Skolimów-Konstancin w połowie lat dwudziestych ze zbiorów polona.pl

Pocztówka

Na Łurzycu

ksunder

Dziś o związkach okolic Konstancina z Łurzycem, o którym słów kilka należy napisać. O ile nazwa miasta jest łatwo rozpoznawalna, nie każdy słyszał o regionie, który będzie się często przewijał się w wielu wpisach.

Mazowieckie Łurzyce, błędnie odmieniane jako Łurzyc, to obszar położony po obu stronach Wisły, od okolic Potyczy aż po niegdysiejsze wsie wchodzące obecnie w skład Warszawy - Wilanowa, Miedzeszyna i Siekierek. Aż do lat pięćdziesiątych XX wieku istniał tutaj swoisty mikroregion kulturowy, przejawiający się w odrębnych zwyczajach, strojach i nadrzecznej gospodarce. Na Łurzycu położona jest większa część okolic Konstancina i gminy Konstancin-Jeziorna, do Kępy Okrzewskiej aż po Dębówkę i Kawęczyn, zaś zachodnia granica Łurzyca przebiega w pobliżu skarpy wiślanej. Przez pół wieku region uległ zapomnieniu i akulturacji, aż doczekał się odkrywcy, w postaci dr Łukasza Maurycego Stanaszka, który opisał go w wydanej w roku 2012 książce „Na Łużycu. W zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą”, dostrzegając, iż Łużyce są dużo większe, niż wydawać się mogło. Przyznam, że do tego czasu ja sam przez lata bezrefleksyjnie podchodziłem do piosenek i historii mojej prababci powtarzającej, iż „na Łurzycu świnie kwiczą…”, nie zastanawiając się co dokładnie miała na myśli. Łurzyckie piosenki przechowały się w dużej mierze dzięki zmarłej na początku roku mieszkańce gminy Eleonorze Bojańczyk, która od lat aktywnie działała w zespole Łużycanki, dochowując wielu następczyń.

Okolice Konstancina są osadzone na Łurzycu dużo bardziej, niż wynikać by to mogło z samego tylko faktu ich umiejscowienia, o czym poniżej. Autor we wspomnianej książce wywodzi nazwę od określeń łęg i ług oraz Urzecze i Urzycze. Obie te nazwy funkcjonowały w tutejszych okolicach od stuleci.

Ług oraz łęg to staropolskie określenie nizinnego brzegu rzek, gdzie znajdowały się zalewowe łąki i mokradła. Tereny okolicznych wsi znajdowały się w pasie zalewowym od wieków, w intracie klucza oborskiego (wycenie dochodów) z roku 1789 zapisano, iż „dobra są w Polach łąkach w wielkiej części nad Wisłą położonych i uszkodzeniu przez powódź podległych”. Do dnia dzisiejszego na terenie Konstancina znajduje się las wyrosły w wiślanym starorzeczu, stanowiący rezerwat o nazwie Łęgi Oborskie.

Z kolei nazwa ług w użyciu była często, w roku 1701 ekonom Franciszek Emanski w następujący sposób opisał część dóbr cieciszewskich: ciągną się między Słomczynem a Kawęczynem wprzód pola a po tym przez Bór dróżką starą aż do Ługu (…) ztamtąd od zachodu idą granice mimo ługu (…), daley mimo lug należący polową do Obór, połową Chylic Dóbr Królewskich, które ługi dzieli struga, od Boru po prawey ręce Cieciszewskiego, ługi oborskie a od boru Chylickiego ługi chylickie, od Północy graniczy bór Cieciszewski z borem oborskim y jest kopiec od Ługów. Wzmianki o podmokłych terenach często pojawiają się w zachowanych aktach dóbr oborskich.

Nie zapominajmy także o Bielawie, wsi o której pierwsza wzmianka datowana jest na rok 1313, a więc równo 700 lat temu. Bielawa to dawne określenie rodzaju ziemi, lecz również podmokłych łąk w dolinach rzecznych – wieś założono bowiem najprawdopodobniej nad brzegiem Wisły, która w wiekach XII i XIII płynęła innym korytem.

Na terenie gminy Konstancin-Jeziorna leży także wieś Łęg, gdzie przez stulecia znajdował się folwark oraz dwór wchodzący w skład dóbr oborskich. Pochodzenie tej nazwy wiąże się jednak nie z ługiem, a ze wspomnianymi łąkami. Najstarsza odnaleziona wzmianka o miejscowości pochodzi z roku 1476, gdy jako Llany miejscowość wchodziła w skład ziem chabdzińskich. Kolejne zapisy odnoszą się już do wieku XVI, gdy wieś podczas transakcji jej sprzedaży rodowi Oborskich opisywana jest pod nazwą Łąk. W wieku XVII zapisywana jest już jako Łąg, by w wieku XVIII zmienić nazwę na obecną – zapewne doszło do nałożenia na siebie podmokłych łąk i łęgów.

Z kolei nazwy Urzecze oraz Urzycze pod koniec XVIII wieku występują dość często w opisach dóbr oborskich, stąd też możemy się domyślać że były w powszechnym użyciu. Wzmiankowano części pól cieciszewskich położonych w Urzyczu, mieszkańców wsi nadwiślańskich określano mianem Urzyckich, bądź mieszkających w Urzeczu. W aktach parafii powsińskiej nazwa ta w różnych formach w latach 1770-1820 pojawiła się kilkakrotnie. Szczególnie ciekawy jest zapis gdy panna młoda z podpowsińskiej wsi Zamość na pytanie skąd pochodzi, odpowiedziała „z Urzyca”. O ile powyższe zapisy można odnosić jedynie do wsi nadwiślańskich, to inwentarz dóbr oborskich porównujący dochody z lat 1765 i 1790 nie pozostawia już żadnego pola do domysłów. Nazwa została rozciągnięta na teren leżący poniżej skarpy, bowiem leżące tam wsie i folwarki wymieniono jako wsie Urzecza. Odróżniono je w ten sposób od pól górnych, które wraz z wsią Słomczyn leżały na skarpie. Zupełnie oddzielnie wymieniony został Skolimów, jako miejscowość niezaliczana do żadnego z tych terenów, ani Urzecza, ani górnej skarpy.

W XIX wieku pojawiła się już znana nazwa Łurzyce, po dalsze informacje na ten temat odsyłam do wspomnianej książki, nadmienić muszę jeszcze, iż część zawartych w niniejszym tekście informacji pochodzi bezpośrednio od jej autora.

Chcącym dowiedzieć się o Łurzycu więcej polecam strony na Wikipedii i artykuły dr Łukasza Maurycego Stanaszka dotyczące regionu, krajobrazu kulturowego, ludności oraz jej ubioru. Ja zaś uczyniwszy ten niejako wstęp do Łurzyca, w wielu tekstach opisywał będę historię i specyficzne życie w tym regionie.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, ASK
  • Źródła Dziejowe tom XVI, Polska XVI Wieku, tom V, Warszawa 1895
  • Stanaszek Ł. M., Na Łużycu. W zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą, Warszawa-Czersk 2012

    Łęg

    Łęgi Oborskie zimą 

    [we wpisie w stosunku do oryginalnego dokonano zmian w postaci zastąpienia słowa Łużyce słowem Łurzyce, bowiem jak wynika z najnowszych badań naukowych, formą prawidłową jest ta ostatnia - patrz tutaj]

Powstanie styczniowe

ksunder

Dzisiejszym wpisem chciałbym zainaugurować zamieszczanie tekstów źródłowych pochodzących sprzed stuleci, które wraz z tekstami bardziej ogólnej natury, wciąż powiązanymi z okolicami Konstancina, także znajdą tutaj miejsce. Materiały źródłowe będą zawierać krótki komentarz.

Dzisiejszy tekst jest nieco nietypowy, bowiem liczy zaledwie 9 lat, uznałem jednak, iż 150 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego, obecnie pozostającego w cieniu kolejnych wojen i walk niepodległościowych, lecz stanowiąca istotne wydarzenie dla mieszkańców tych terenów, warta jest czegoś więcej niż tylko wzmianki. Poniższe oświadczenie notarialne nie jest znane wielu osobom zamieszkującym okolice Konstancina. Z tekstu usunąłem dane osobowe oraz fragment związany z budową pomnika, pozostawiając część związaną z powstaniem styczniowym.

Oświadczamy, że w dniu 12 lipca 2004 roku w Cieciszewie zebrały się osoby [urodzone w latach 1919-21] pamiętające historię powstania Pomnika Powstania Styczniowego z 1863r znajdującego się obecnie na skrzyżowaniu ulicy Grzybowskiej i Podlaskiej przy Parceli i Zakładzie Doświadczalnym Obory (przy Mleczarni). Osoby te ustaliły na wyżej określonym spotkaniu, że Pomnik BohaterówPowstania Styczniowego nie przypadkowo został wzniesiony w tym właśniemiejscu.Tutaj znajduje się zbiorowa mogiła Powstańców Styczniowych oraz osób, które zostały zamordowane przez carat za pomoc udzielaną powstańcom.

Z przekazów rodzinnych oraz lekcji historii prowadzonych przed II wojnąświatową, w szkole w Słomczynie przez pana Romana Walczykiewicza kierownika szkoły wiadomo, że w miejscu obecnych budynków Zakładu Doświadczalnego w Oborach stała owczarnia, w której przed wybuchem powstania wojskowi szkolili przyszłych powstańców. W czasie powstania znajdował się tutaj szpital. Zmarłych chowano w zbiorowej mogile, warstwami, w kilku w rzędach.Nad mogiłą został usypany kopiec, do dzisiaj mimo upływu czasu znacznie wyróżniający to miejsce. Pierwotnie miał ok. kilkunastu metrów długości i szerokości. Według relacji pana Guta ze Słomczyna, o pseudonimie „BRUN",który brał udział w powstaniu, zostało tam złożonych kilkadziesiąt zwłok.Razem z powstańcami pochowano również anonimowych ludzi powieszonychprzez carat po upadku powstania na topolach rosnących wzdłuż drogiprowadzącej z Cieciszewa wzdłuż Parceli do Obór.

Wydarzenia tych lat były tragedią dla okolicznej ludności zaangażowanej wwydarzenia styczniowe prześladowanej przez zaborcę.Dopiero po odzyskaniu niepodległości w 1918r został na tym miejscupostawiony dębowy krzyż.(…)

Powyższe potwierdzono podpisami.

Relację starałem się przez ostatnie miesiące potwierdzić, przeszukując dokumenty i materiały z okresu Powstania Styczniowego zgromadzone w archiwach oraz bibliotekach. I choć mi się to nie udało, uważam na podstawie pośrednich przesłanek, iż relacja ta odpowiada prawdzie. W owym czasie w miejscu dawnej wsi Goździe znajdował się folwark o tej samej nazwie, w którym dla ówczesnych posiadaczy majątku oborskiego, Potulickich, wypasano owce. Nie należy także lekceważyć informacji przekazywanych z pokolenia na pokolenie, bowiem jak wielokrotnie dowiedziono w naukach historycznych i etnograficznych, są one bliższe prawdzie niż nam się wydaje. Co ważne wspominają je ludzie, którzy mieli je szanse usłyszeć być może od bezpośrednich świadków wydarzeń. Gdy w roku 1918 możliwe było upamiętnienie tych wydarzeń, w miejscu tym ustawiono krzyż, co wcześniej było przez pół wieku zakazane. Nazwisko Gut do dnia dzisiejszego występuje w Słomczynie, zaś w roku 1865 wieś zamieszkiwało kilka osób tak się nazywających. Wreszcie jak wynika z informacji uzyskanych z parafii Słomczyńskiej, jeszcze na początku II wojny znajdowała się tam dokumentacja związana z pochówkiem oraz zapis ówczesnych wydarzeń.

Czasem jak widać nawet bliskie nam wydarzenia, jeśli nie zostaną zapisane, mogą stać się zagadką dla następnych pokoleń…

Tekst pisano w styczniu 2013 roku, od tamtego czasu udało się rzucić nowe światło na wydarzenia związane z tym miejscem, gdzie jak okazuje się doszło najprawdopodobniej do starcia partii płk. Kuczyka z oddziałem rosyjskim płk. Rejnthala. O powyższym można poczytać na stronie Wirtualnego Muzeum - tutaj.

Na blogu zaś znajdują się inne teksty o Powstaniu Styczniowym w gminie Konstancin-Jeziorna:

Zaginione miejsca: Grób Ignacego Robaka część 1 i 2

Sztyletnicy Łurzyca

Pragnących pogłębić wiedzę na temat Powstania Styczniowego w okolicach Konstancina odsyłam do dwóch stron internetowych – Tożsamości Miejsca, założonej przez uczniów p. Wojciecha Guszkowskiego, nauczyciela historii z miejscowych szkół, dzięki którego osobistemu zaangażowaniu, przekazywana jest wiedza o przeszłości tych ziem, a także do krótkiego opracowania mojego autorstwa, zamieszczonego na stronie Wirtualnego Muzeum Konstancina.

"Wymarsz postańców" Maksymiliana Gierymskiego 

Młyn w Jeziornie Oborskiej

ksunder

Zapewne niektórych wprawiła w konsternację zamieszczona poprzednio informacja, iż młyn w Jeziornie, nie był jak sądzono i pisano dotychczas poprzednikiem Starej Papierni. Dziś zatem o tym właściwym młynie, który leżał… w Jeziornie.

Opisywany uprzednio młyn w Jeziornie, rozebrany w XVII wieku, leżał nad północą odnogą Jeziorki, gdzie przy rozstaju dróg położona była również wieś. Na południe znajdowały się łąki należące do dziedziców Obór, a jeszcze dalej południowa odnoga rzeki, zwanej wówczas Jeziorą. Nad tą odnogą, zapewne gdzieś w okolicy obecnego osiedla Empire, w kierunku wsi Bielawa, usytuowano młyn. Przez lata stanowił punkt graniczny ziem Bielawy i Obór. Miejsce to w XV wieku w dokumentach określano jako młyn na rzece Jeziorze, bądź młyn jezierski, bowiem wokół młyna nie było wówczas żadnej wsi, jedyną zabudowę stanowił młyn z przyległościami. W XVI wieku zaczęto zwać go Wyględowem, Wyglądałami, dziś trudno dociec z jakich przyczyn. Z racji bliskiego sąsiedztwa królewskiej wsi, w XVII wieku zaczął być jednak określany jako Podjeziorna, Nadjeziorna czy też Przyjeziorna. Taką nazwą posługiwano się od połowy wieku XVII w aktach parafii cieciszewskiej.

Stąd już niedaleka droga do utraty przedimka. W XVIII wieku miejsce to określane jest wyłącznie jako Jeziorna, inne nazwy nie są spotykane. Tak właśnie powstała wieś zwana Jeziorną Oborską lub Szlachecką, a właściwą Jeziornę zaczęto wówczas nazywać Królewską, bowiem była królewszczyzną stanowiącą własność Korony. Co ciekawe jeszcze w XVIII wieku żadne z tych określeń nie występuje w dokumentach, stąd istnienie dwóch miejscowości o nazwie Jeziorna, które w mowie codziennej funkcjonowały zapewne bez określających je przymiotników, spowodowało że historia obu młynów uległa połączeniu, a wraz z nimi historia tych wsi, które dotychczas piszący o historii Papierni łączyli w jedną.

Wspomniana południowa nitka Jeziorki płynęła przez ziemie Oborskich. Pierwsza wzmianka o młynie pochodzi z roku 1433, gdy Stanisław z Obór sprzedał go swemu synowi Wigandowi, wraz z częścią zapisaną w wianie jego żonie Helenie. Rycerze umówili się przy tym, iż młyn ten rozgraniczą od dóbr oborskich zgodnie ze znakami, które poczynili gdy spotkali się nad młynem. Wigand młyn przebudował, bądź wybudował na nowo, bowiem w roku 1433 książę Bolesław wyznaczył Wygandowi czynsz z tytułu wzniesienia młyna. Już w roku 1433 Wigand z Obór mełł tu mąkę we wzniesionym młynie, być może wykorzystał fakt, iż opisywany poprzednio młyn w Jeziornie był wówczas zrujnowany, gdyż Klimek Korczak rozpoczął jego odbudowę rok później.

Młyn ten szybko stał się dochodowym, zapewne młynarz trudnił się czyms więcej, bowiem znajdował się tutaj bród prowadzący w kierunku Jeziorny, gdzie droga biegnąca ku Warszawie rozdzielała się na szlak służewski i wilanowski. Mostu ani grobli co najmniej do XVIII wieku nie było na stałe, choć zapewne funkcjonowały w niektórych okresach. W późniejszych czasach przy wysokim stanie wód Jeziorki w miejscu tym funkcjonował przewóz, a za przeprawę opłatę pobierali dziedzice Obór. Młyn ten stał się wśród Oborskich przedmiotem częstych sporów, w roku 1476 Andrzej Oborski skarżył się na brata Mikołaja, że ten w najeździe na młyn uczynił go kaleką na nogę i rękę, na wieczne czasy. W roku 1514 jego wnuk Andrzej wraz z Marcinem Oborskim zamiast walczyć o młyn podzieli się zyskiem. Po tym jak Oborscy weszli w XVI wieku w posiadanie ziem Chabdzina (Habdzina), zwyczajowo młyn ten otrzymywał członek rodu zamieszkujący w dworze w Czernidłach, stąd młyn zwano czernidelskim. W roku 1539 został nareperowany przez Jana Oborskiego. W roku 1599 został wymieniony jako część spadku Anny z Kuflewa, wdowy po Marcinie Leśnowolskim synu Jana Oborskiego, dziedziczki Czernideł, posiadającej prawa do młyna we wsi Podjeziora na rzece Jeziora. Istniał na pewno nieprzerwanie, a młynarze oraz mieszkańcy okolic młyna byli zaś blisko związani z mieszkańcami Jeziorny (Królewskiej), ich rodziny zawierały wspólne związki małżeńskie. Jak wynika z księgi ślubów parafii cieciszewskiej z lat 1660-1717, wielokrotnie świadkami nowożeńców z Przyjeziorny byli mieszkańcy Jeziorny, w przypadku zaś ślubu córki młynarza Jakuba Bielenia, świadkiem był młynarz z sąsiedniego Skolimowa.

Na potrzeby młyna spiętrzono wodę w początkach jego istnienia, choć w innym miejscu niż obecnie. Zbiornik znajdujący się obecnie przy Starej Papierni istniał już na pewno w XVIII wieku, a woda przepływająca przez młyn biegła dalej szerokim korytem łąkami oborskimi, w kierunku kolejnego młyna zwanego oborskim, we wsi Grąd, znajdującej się w połowie drogi do Chabdzina. Przez stulecia rzekę regulowano, „kopiąc rowy”, co sprawiło że młyn uległ przemieszczeniu w miejsce, w którym obecnie znajduje się Stara Papiernia. W ostatniej ćwierci XVIII wieku widoczne były jeszcze ślady dawnego młyna, jak wspominali mieszkańcy tych ziem - I w tym samym miejscu gdzie teraz brodem pod Jeziorną Królewską do Warszawy przejeżdżane bywał staw wielki czernidelski … przy nim łąki i grunta do młyn czernidelskiego należące (…) bywał młyn tam Czernidelski wielki o kilku kołach którego pale teraz z wody pokazują. Młyn ten jak widzimy mimo upływu lat nadal zwano czernidelskim, w odróżnieniu od młyna oborskiego, leżącego we wsi Grąd.

Pod koniec XVIII prócz spiętrzenia wody i zbiornika widocznego na sporządzanych mapach obok młyna znajdowała się grobla. Zabudowania młyna zbożowego były w roku 1790 znaczne, młyn był murowany i dość duży. W kształcie takim dotrwał do roku 1812, kiedy wydzierżawił go Samuel Bruschke, a następnie Józef Krzyczewski wybudował w tym miejscu budynki tworzące obecnie Starą Papiernię, znane niegdyś jako Szmaciarnia. O dalszych losach tej budowli i fabryki papieru można szczegółowo poczytać tutaj, na stronie Wirtualnego Muzeum Konstancina.

W tym miejscu pozwolę sobie chwilowo temat młynów przerwać, aczkolwiek za jakiś czas do niego jeszcze powrócę, bowiem młynów wzdłuż Jeziorki, nad Wisłą oraz w innych miejscach było jeszcze kilka, zaś później zastąpiły je wiatraki. Za jakiś czas opisany zostanie młyn, od którego zaczęła się historia Papierni w obecnym Mirkowie.


Źródła:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, Metryka Koronna
  • AP M. st. Warszawy, Hipoteka dóbr oborskich
  • IH PAN, Kartoteka A. Wolffa

 Mapa

Fragment mapy sporządzonej w roku 1812, na której widoczny jest XVIII wieczny młyn na południowej odnodze rzeki Jeziorki. Warto zwrócić uwagę, iż jest ona znacznie szersza iż obecnie, bowiem dopiero kilka lat później za czasów Józefa Krzyczewskiego skierowano ją kanałem, którym płynie obecnie. Brak także upustu w miejscu obecnego imberfalu, co za tym idzie wałów i obecnego koryta rzeki. Jeziorna (Oborska) znajduje się w miejscu obecnie przylegającym do osiedla Grapa. Ciekawy jest także krzyż stojący przy drodze, prawdopodobnie w tym samym miejscu co figura św. Jana Nepomucena. Niestety nie wiemy co on upamiętniał...

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci