Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Na Łurzycu

ksunder

Dziś o związkach okolic Konstancina z Łurzycem, o którym słów kilka należy napisać. O ile nazwa miasta jest łatwo rozpoznawalna, nie każdy słyszał o regionie, który będzie się często przewijał się w wielu wpisach.

Mazowieckie Łurzyce, błędnie odmieniane jako Łurzyc, to obszar położony po obu stronach Wisły, od okolic Potyczy aż po niegdysiejsze wsie wchodzące obecnie w skład Warszawy - Wilanowa, Miedzeszyna i Siekierek. Aż do lat pięćdziesiątych XX wieku istniał tutaj swoisty mikroregion kulturowy, przejawiający się w odrębnych zwyczajach, strojach i nadrzecznej gospodarce. Na Łurzycu położona jest większa część okolic Konstancina i gminy Konstancin-Jeziorna, do Kępy Okrzewskiej aż po Dębówkę i Kawęczyn, zaś zachodnia granica Łurzyca przebiega w pobliżu skarpy wiślanej. Przez pół wieku region uległ zapomnieniu i akulturacji, aż doczekał się odkrywcy, w postaci dr Łukasza Maurycego Stanaszka, który opisał go w wydanej w roku 2012 książce „Na Łużycu. W zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą”, dostrzegając, iż Łużyce są dużo większe, niż wydawać się mogło. Przyznam, że do tego czasu ja sam przez lata bezrefleksyjnie podchodziłem do piosenek i historii mojej prababci powtarzającej, iż „na Łurzycu świnie kwiczą…”, nie zastanawiając się co dokładnie miała na myśli. Łurzyckie piosenki przechowały się w dużej mierze dzięki zmarłej na początku roku mieszkańce gminy Eleonorze Bojańczyk, która od lat aktywnie działała w zespole Łużycanki, dochowując wielu następczyń.

Okolice Konstancina są osadzone na Łurzycu dużo bardziej, niż wynikać by to mogło z samego tylko faktu ich umiejscowienia, o czym poniżej. Autor we wspomnianej książce wywodzi nazwę od określeń łęg i ług oraz Urzecze i Urzycze. Obie te nazwy funkcjonowały w tutejszych okolicach od stuleci.

Ług oraz łęg to staropolskie określenie nizinnego brzegu rzek, gdzie znajdowały się zalewowe łąki i mokradła. Tereny okolicznych wsi znajdowały się w pasie zalewowym od wieków, w intracie klucza oborskiego (wycenie dochodów) z roku 1789 zapisano, iż „dobra są w Polach łąkach w wielkiej części nad Wisłą położonych i uszkodzeniu przez powódź podległych”. Do dnia dzisiejszego na terenie Konstancina znajduje się las wyrosły w wiślanym starorzeczu, stanowiący rezerwat o nazwie Łęgi Oborskie.

Z kolei nazwa ług w użyciu była często, w roku 1701 ekonom Franciszek Emanski w następujący sposób opisał część dóbr cieciszewskich: ciągną się między Słomczynem a Kawęczynem wprzód pola a po tym przez Bór dróżką starą aż do Ługu (…) ztamtąd od zachodu idą granice mimo ługu (…), daley mimo lug należący polową do Obór, połową Chylic Dóbr Królewskich, które ługi dzieli struga, od Boru po prawey ręce Cieciszewskiego, ługi oborskie a od boru Chylickiego ługi chylickie, od Północy graniczy bór Cieciszewski z borem oborskim y jest kopiec od Ługów. Wzmianki o podmokłych terenach często pojawiają się w zachowanych aktach dóbr oborskich.

Nie zapominajmy także o Bielawie, wsi o której pierwsza wzmianka datowana jest na rok 1313, a więc równo 700 lat temu. Bielawa to dawne określenie rodzaju ziemi, lecz również podmokłych łąk w dolinach rzecznych – wieś założono bowiem najprawdopodobniej nad brzegiem Wisły, która w wiekach XII i XIII płynęła innym korytem.

Na terenie gminy Konstancin-Jeziorna leży także wieś Łęg, gdzie przez stulecia znajdował się folwark oraz dwór wchodzący w skład dóbr oborskich. Pochodzenie tej nazwy wiąże się jednak nie z ługiem, a ze wspomnianymi łąkami. Najstarsza odnaleziona wzmianka o miejscowości pochodzi z roku 1476, gdy jako Llany miejscowość wchodziła w skład ziem chabdzińskich. Kolejne zapisy odnoszą się już do wieku XVI, gdy wieś podczas transakcji jej sprzedaży rodowi Oborskich opisywana jest pod nazwą Łąk. W wieku XVII zapisywana jest już jako Łąg, by w wieku XVIII zmienić nazwę na obecną – zapewne doszło do nałożenia na siebie podmokłych łąk i łęgów.

Z kolei nazwy Urzecze oraz Urzycze pod koniec XVIII wieku występują dość często w opisach dóbr oborskich, stąd też możemy się domyślać że były w powszechnym użyciu. Wzmiankowano części pól cieciszewskich położonych w Urzyczu, mieszkańców wsi nadwiślańskich określano mianem Urzyckich, bądź mieszkających w Urzeczu. W aktach parafii powsińskiej nazwa ta w różnych formach w latach 1770-1820 pojawiła się kilkakrotnie. Szczególnie ciekawy jest zapis gdy panna młoda z podpowsińskiej wsi Zamość na pytanie skąd pochodzi, odpowiedziała „z Urzyca”. O ile powyższe zapisy można odnosić jedynie do wsi nadwiślańskich, to inwentarz dóbr oborskich porównujący dochody z lat 1765 i 1790 nie pozostawia już żadnego pola do domysłów. Nazwa została rozciągnięta na teren leżący poniżej skarpy, bowiem leżące tam wsie i folwarki wymieniono jako wsie Urzecza. Odróżniono je w ten sposób od pól górnych, które wraz z wsią Słomczyn leżały na skarpie. Zupełnie oddzielnie wymieniony został Skolimów, jako miejscowość niezaliczana do żadnego z tych terenów, ani Urzecza, ani górnej skarpy.

W XIX wieku pojawiła się już znana nazwa Łurzyce, po dalsze informacje na ten temat odsyłam do wspomnianej książki, nadmienić muszę jeszcze, iż część zawartych w niniejszym tekście informacji pochodzi bezpośrednio od jej autora.

Chcącym dowiedzieć się o Łurzycu więcej polecam strony na Wikipedii i artykuły dr Łukasza Maurycego Stanaszka dotyczące regionu, krajobrazu kulturowego, ludności oraz jej ubioru. Ja zaś uczyniwszy ten niejako wstęp do Łurzyca, w wielu tekstach opisywał będę historię i specyficzne życie w tym regionie.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, ASK
  • Źródła Dziejowe tom XVI, Polska XVI Wieku, tom V, Warszawa 1895
  • Stanaszek Ł. M., Na Łużycu. W zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą, Warszawa-Czersk 2012

    Łęg

    Łęgi Oborskie zimą 

    [we wpisie w stosunku do oryginalnego dokonano zmian w postaci zastąpienia słowa Łużyce słowem Łurzyce, bowiem jak wynika z najnowszych badań naukowych, formą prawidłową jest ta ostatnia - patrz tutaj]

Powstanie styczniowe

ksunder

Dzisiejszym wpisem chciałbym zainaugurować zamieszczanie tekstów źródłowych pochodzących sprzed stuleci, które wraz z tekstami bardziej ogólnej natury, wciąż powiązanymi z okolicami Konstancina, także znajdą tutaj miejsce. Materiały źródłowe będą zawierać krótki komentarz.

Dzisiejszy tekst jest nieco nietypowy, bowiem liczy zaledwie 9 lat, uznałem jednak, iż 150 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego, obecnie pozostającego w cieniu kolejnych wojen i walk niepodległościowych, lecz stanowiąca istotne wydarzenie dla mieszkańców tych terenów, warta jest czegoś więcej niż tylko wzmianki. Poniższe oświadczenie notarialne nie jest znane wielu osobom zamieszkującym okolice Konstancina. Z tekstu usunąłem dane osobowe oraz fragment związany z budową pomnika, pozostawiając część związaną z powstaniem styczniowym.

Oświadczamy, że w dniu 12 lipca 2004 roku w Cieciszewie zebrały się osoby [urodzone w latach 1919-21] pamiętające historię powstania Pomnika Powstania Styczniowego z 1863r znajdującego się obecnie na skrzyżowaniu ulicy Grzybowskiej i Podlaskiej przy Parceli i Zakładzie Doświadczalnym Obory (przy Mleczarni). Osoby te ustaliły na wyżej określonym spotkaniu, że Pomnik BohaterówPowstania Styczniowego nie przypadkowo został wzniesiony w tym właśniemiejscu.Tutaj znajduje się zbiorowa mogiła Powstańców Styczniowych oraz osób, które zostały zamordowane przez carat za pomoc udzielaną powstańcom.

Z przekazów rodzinnych oraz lekcji historii prowadzonych przed II wojnąświatową, w szkole w Słomczynie przez pana Romana Walczykiewicza kierownika szkoły wiadomo, że w miejscu obecnych budynków Zakładu Doświadczalnego w Oborach stała owczarnia, w której przed wybuchem powstania wojskowi szkolili przyszłych powstańców. W czasie powstania znajdował się tutaj szpital. Zmarłych chowano w zbiorowej mogile, warstwami, w kilku w rzędach.Nad mogiłą został usypany kopiec, do dzisiaj mimo upływu czasu znacznie wyróżniający to miejsce. Pierwotnie miał ok. kilkunastu metrów długości i szerokości. Według relacji pana Guta ze Słomczyna, o pseudonimie „BRUN",który brał udział w powstaniu, zostało tam złożonych kilkadziesiąt zwłok.Razem z powstańcami pochowano również anonimowych ludzi powieszonychprzez carat po upadku powstania na topolach rosnących wzdłuż drogiprowadzącej z Cieciszewa wzdłuż Parceli do Obór.

Wydarzenia tych lat były tragedią dla okolicznej ludności zaangażowanej wwydarzenia styczniowe prześladowanej przez zaborcę.Dopiero po odzyskaniu niepodległości w 1918r został na tym miejscupostawiony dębowy krzyż.(…)

Powyższe potwierdzono podpisami.

Relację starałem się przez ostatnie miesiące potwierdzić, przeszukując dokumenty i materiały z okresu Powstania Styczniowego zgromadzone w archiwach oraz bibliotekach. I choć mi się to nie udało, uważam na podstawie pośrednich przesłanek, iż relacja ta odpowiada prawdzie. W owym czasie w miejscu dawnej wsi Goździe znajdował się folwark o tej samej nazwie, w którym dla ówczesnych posiadaczy majątku oborskiego, Potulickich, wypasano owce. Nie należy także lekceważyć informacji przekazywanych z pokolenia na pokolenie, bowiem jak wielokrotnie dowiedziono w naukach historycznych i etnograficznych, są one bliższe prawdzie niż nam się wydaje. Co ważne wspominają je ludzie, którzy mieli je szanse usłyszeć być może od bezpośrednich świadków wydarzeń. Gdy w roku 1918 możliwe było upamiętnienie tych wydarzeń, w miejscu tym ustawiono krzyż, co wcześniej było przez pół wieku zakazane. Nazwisko Gut do dnia dzisiejszego występuje w Słomczynie, zaś w roku 1865 wieś zamieszkiwało kilka osób tak się nazywających. Wreszcie jak wynika z informacji uzyskanych z parafii Słomczyńskiej, jeszcze na początku II wojny znajdowała się tam dokumentacja związana z pochówkiem oraz zapis ówczesnych wydarzeń.

Czasem jak widać nawet bliskie nam wydarzenia, jeśli nie zostaną zapisane, mogą stać się zagadką dla następnych pokoleń…

Tekst pisano w styczniu 2013 roku, od tamtego czasu udało się rzucić nowe światło na wydarzenia związane z tym miejscem, gdzie jak okazuje się doszło najprawdopodobniej do starcia partii płk. Kuczyka z oddziałem rosyjskim płk. Rejnthala. O powyższym można poczytać na stronie Wirtualnego Muzeum - tutaj.

Na blogu zaś znajdują się inne teksty o Powstaniu Styczniowym w gminie Konstancin-Jeziorna:

Zaginione miejsca: Grób Ignacego Robaka część 1 i 2

Sztyletnicy Łurzyca

Pragnących pogłębić wiedzę na temat Powstania Styczniowego w okolicach Konstancina odsyłam do dwóch stron internetowych – Tożsamości Miejsca, założonej przez uczniów p. Wojciecha Guszkowskiego, nauczyciela historii z miejscowych szkół, dzięki którego osobistemu zaangażowaniu, przekazywana jest wiedza o przeszłości tych ziem, a także do krótkiego opracowania mojego autorstwa, zamieszczonego na stronie Wirtualnego Muzeum Konstancina.

"Wymarsz postańców" Maksymiliana Gierymskiego 

Młyn w Jeziornie Oborskiej

ksunder

Zapewne niektórych wprawiła w konsternację zamieszczona poprzednio informacja, iż młyn w Jeziornie, nie był jak sądzono i pisano dotychczas poprzednikiem Starej Papierni. Dziś zatem o tym właściwym młynie, który leżał… w Jeziornie.

Opisywany uprzednio młyn w Jeziornie, rozebrany w XVII wieku, leżał nad północą odnogą Jeziorki, gdzie przy rozstaju dróg położona była również wieś. Na południe znajdowały się łąki należące do dziedziców Obór, a jeszcze dalej południowa odnoga rzeki, zwanej wówczas Jeziorą. Nad tą odnogą, zapewne gdzieś w okolicy obecnego osiedla Empire, w kierunku wsi Bielawa, usytuowano młyn. Przez lata stanowił punkt graniczny ziem Bielawy i Obór. Miejsce to w XV wieku w dokumentach określano jako młyn na rzece Jeziorze, bądź młyn jezierski, bowiem wokół młyna nie było wówczas żadnej wsi, jedyną zabudowę stanowił młyn z przyległościami. W XVI wieku zaczęto zwać go Wyględowem, Wyglądałami, dziś trudno dociec z jakich przyczyn. Z racji bliskiego sąsiedztwa królewskiej wsi, w XVII wieku zaczął być jednak określany jako Podjeziorna, Nadjeziorna czy też Przyjeziorna. Taką nazwą posługiwano się od połowy wieku XVII w aktach parafii cieciszewskiej.

Stąd już niedaleka droga do utraty przedimka. W XVIII wieku miejsce to określane jest wyłącznie jako Jeziorna, inne nazwy nie są spotykane. Tak właśnie powstała wieś zwana Jeziorną Oborską lub Szlachecką, a właściwą Jeziornę zaczęto wówczas nazywać Królewską, bowiem była królewszczyzną stanowiącą własność Korony. Co ciekawe jeszcze w XVIII wieku żadne z tych określeń nie występuje w dokumentach, stąd istnienie dwóch miejscowości o nazwie Jeziorna, które w mowie codziennej funkcjonowały zapewne bez określających je przymiotników, spowodowało że historia obu młynów uległa połączeniu, a wraz z nimi historia tych wsi, które dotychczas piszący o historii Papierni łączyli w jedną.

Wspomniana południowa nitka Jeziorki płynęła przez ziemie Oborskich. Pierwsza wzmianka o młynie pochodzi z roku 1433, gdy Stanisław z Obór sprzedał go swemu synowi Wigandowi, wraz z częścią zapisaną w wianie jego żonie Helenie. Rycerze umówili się przy tym, iż młyn ten rozgraniczą od dóbr oborskich zgodnie ze znakami, które poczynili gdy spotkali się nad młynem. Wigand młyn przebudował, bądź wybudował na nowo, bowiem w roku 1433 książę Bolesław wyznaczył Wygandowi czynsz z tytułu wzniesienia młyna. Już w roku 1433 Wigand z Obór mełł tu mąkę we wzniesionym młynie, być może wykorzystał fakt, iż opisywany poprzednio młyn w Jeziornie był wówczas zrujnowany, gdyż Klimek Korczak rozpoczął jego odbudowę rok później.

Młyn ten szybko stał się dochodowym, zapewne młynarz trudnił się czyms więcej, bowiem znajdował się tutaj bród prowadzący w kierunku Jeziorny, gdzie droga biegnąca ku Warszawie rozdzielała się na szlak służewski i wilanowski. Mostu ani grobli co najmniej do XVIII wieku nie było na stałe, choć zapewne funkcjonowały w niektórych okresach. W późniejszych czasach przy wysokim stanie wód Jeziorki w miejscu tym funkcjonował przewóz, a za przeprawę opłatę pobierali dziedzice Obór. Młyn ten stał się wśród Oborskich przedmiotem częstych sporów, w roku 1476 Andrzej Oborski skarżył się na brata Mikołaja, że ten w najeździe na młyn uczynił go kaleką na nogę i rękę, na wieczne czasy. W roku 1514 jego wnuk Andrzej wraz z Marcinem Oborskim zamiast walczyć o młyn podzieli się zyskiem. Po tym jak Oborscy weszli w XVI wieku w posiadanie ziem Chabdzina (Habdzina), zwyczajowo młyn ten otrzymywał członek rodu zamieszkujący w dworze w Czernidłach, stąd młyn zwano czernidelskim. W roku 1539 został nareperowany przez Jana Oborskiego. W roku 1599 został wymieniony jako część spadku Anny z Kuflewa, wdowy po Marcinie Leśnowolskim synu Jana Oborskiego, dziedziczki Czernideł, posiadającej prawa do młyna we wsi Podjeziora na rzece Jeziora. Istniał na pewno nieprzerwanie, a młynarze oraz mieszkańcy okolic młyna byli zaś blisko związani z mieszkańcami Jeziorny (Królewskiej), ich rodziny zawierały wspólne związki małżeńskie. Jak wynika z księgi ślubów parafii cieciszewskiej z lat 1660-1717, wielokrotnie świadkami nowożeńców z Przyjeziorny byli mieszkańcy Jeziorny, w przypadku zaś ślubu córki młynarza Jakuba Bielenia, świadkiem był młynarz z sąsiedniego Skolimowa.

Na potrzeby młyna spiętrzono wodę w początkach jego istnienia, choć w innym miejscu niż obecnie. Zbiornik znajdujący się obecnie przy Starej Papierni istniał już na pewno w XVIII wieku, a woda przepływająca przez młyn biegła dalej szerokim korytem łąkami oborskimi, w kierunku kolejnego młyna zwanego oborskim, we wsi Grąd, znajdującej się w połowie drogi do Chabdzina. Przez stulecia rzekę regulowano, „kopiąc rowy”, co sprawiło że młyn uległ przemieszczeniu w miejsce, w którym obecnie znajduje się Stara Papiernia. W ostatniej ćwierci XVIII wieku widoczne były jeszcze ślady dawnego młyna, jak wspominali mieszkańcy tych ziem - I w tym samym miejscu gdzie teraz brodem pod Jeziorną Królewską do Warszawy przejeżdżane bywał staw wielki czernidelski … przy nim łąki i grunta do młyn czernidelskiego należące (…) bywał młyn tam Czernidelski wielki o kilku kołach którego pale teraz z wody pokazują. Młyn ten jak widzimy mimo upływu lat nadal zwano czernidelskim, w odróżnieniu od młyna oborskiego, leżącego we wsi Grąd.

Pod koniec XVIII prócz spiętrzenia wody i zbiornika widocznego na sporządzanych mapach obok młyna znajdowała się grobla. Zabudowania młyna zbożowego były w roku 1790 znaczne, młyn był murowany i dość duży. W kształcie takim dotrwał do roku 1812, kiedy wydzierżawił go Samuel Bruschke, a następnie Józef Krzyczewski wybudował w tym miejscu budynki tworzące obecnie Starą Papiernię, znane niegdyś jako Szmaciarnia. O dalszych losach tej budowli i fabryki papieru można szczegółowo poczytać tutaj, na stronie Wirtualnego Muzeum Konstancina.

W tym miejscu pozwolę sobie chwilowo temat młynów przerwać, aczkolwiek za jakiś czas do niego jeszcze powrócę, bowiem młynów wzdłuż Jeziorki, nad Wisłą oraz w innych miejscach było jeszcze kilka, zaś później zastąpiły je wiatraki. Za jakiś czas opisany zostanie młyn, od którego zaczęła się historia Papierni w obecnym Mirkowie.


Źródła:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, Metryka Koronna
  • AP M. st. Warszawy, Hipoteka dóbr oborskich
  • IH PAN, Kartoteka A. Wolffa

 Mapa

Fragment mapy sporządzonej w roku 1812, na której widoczny jest XVIII wieczny młyn na południowej odnodze rzeki Jeziorki. Warto zwrócić uwagę, iż jest ona znacznie szersza iż obecnie, bowiem dopiero kilka lat później za czasów Józefa Krzyczewskiego skierowano ją kanałem, którym płynie obecnie. Brak także upustu w miejscu obecnego imberfalu, co za tym idzie wałów i obecnego koryta rzeki. Jeziorna (Oborska) znajduje się w miejscu obecnie przylegającym do osiedla Grapa. Ciekawy jest także krzyż stojący przy drodze, prawdopodobnie w tym samym miejscu co figura św. Jana Nepomucena. Niestety nie wiemy co on upamiętniał...

Młyn w Jeziornie Królewskiej

ksunder

Dzisiaj o młynie, który przez wszystkich nagminnie jest wskazywany jako protoplasta papierni w Jeziornie. A tak nie jest, bowiem młyny były dwa, podobnie jak i miejscowości o nazwie Jeziorna, a papiernia wcale nie powstała w Jeziornie… Ale po kolei.

Większość mieszkańców Konstancina, słysząc nazwę Jeziorna, umiejscawia ją po drugiej stronie rzeki Jeziorki, podobnie jak czyni to tradycja historyczna, mówiąca o pojedynkach odbywających się za tą rzeką, gdzie nie sięgała władza królewska. Od czasów średniowiecza Jeziorka dzieliła ziemię warszawską od czerskiej, jednakże płynęła ona w innym miejscu. Zapewne w dawnych czasach tworzyła ona w znajdującej się tu naturalnej niecce rozlewisko, stąd nazwa leżącej tu miejscowości. Jednakże dość szybko została ona podzielona na dwa niezależne od siebie nurty, a północne koryto stanowiło wspomnianą granicę. Wybudowane przepusty doprowadziły do powstania systemu spiętrzeń i budowy licznych młynów, jednym z nich był młyn w Jeziornie.

Nad nurtem północnym usytuowano młyn w Jeziornie, nie miał on z późniejszą papiernia nic wspólnego. O młynie tym słyszymy po raz pierwszy w XV wieku, istniał tu już wcześniej. W 1424 roku książę Janusz Starszy „młyn w Jeziornej będący darował wiecznemi czasy dziedzictwo ze wszystkim rolami, łąkami, pastwiskami, ogrodami”. Rozległy teren aż od granic Skolimowa otrzymał wówczas Klimek Korczak. Stał się tym samym właścicielem części terenów nad rzeką, wraz ze znajdującym się tutaj zrujnowanym młynem, bowiem odnotowano iż na odnowienie budowli przeznaczone zostanie drzewo z należącego do księcia lasu, leżącego na granicy wsi Jeziorny. Dach pokryto słomą z dworu jeziorańskiego. Młyn usytuowano za groblami spiętrzającymi wodę, a mieszkańcom wsi nakazano gdyby nadmiar wody groble pozrywał, dać na ich naprawę żwir, kamienie, drzewo i inne niezbędne materiały. Od tej pory młyn wyłączony był z posiadania kolejnych właścicieli Jeziorny, gdy w roku 1430 Mikołaj Szadlo (Żądło) sprzedawał działy we wsi Piotrowi ze Służewskiej Woli, zaznaczono iż transakcja nie obejmuje młyna.

Potomkowie Klimka Korczaka władali młynem przez dwa wieki. Zapewne wiele razy młyn odbudowywano, jak odnotowano w roku 1526 nadmiar wody w Jeziorce zniszczył groble i młyn, a Zygmunt Piotr Klimek musiał budować nowy. Nieszczęście to wiązano ze śmiercią ostatnich książąt mazowieckich, która zakończyła niezależność Mazowsza. Po wcieleniu do Korony, królowie Polski potwierdzali dawne przywileje.

W roku 1565 młyn dawał znaczne dochody. Miał trzy koła, z czego dwa mełły zboże, trzecie zaś było foluszowe, gdzie folowano sukno. W epoce nowożytnej taka rzecz była czymś zwyczajnym, pod pojęciem młyn rzadko kiedy ukrywał się młyn będący tylko zbożowym, większość z nich wykorzystywana była także jako folusze, stępy do wytwarzania kaszy czy tartaki, a energia wodna znajdowała liczne zastosowanie. Jak zanotowano młyn mełł mąkę warszawską, gdy w mieście tym nie starczało młynarzom wody.

W roku 1577 opisany wyżej młyn zniszczyła kolejna powódź, lecz został w nowym miejscu odbudowany dzięki ofiarności mieszkańców Jeziorny i Okrzeszyna. Piotr Klimkowicz posiadający młyn został odnotowany jako szlachcic, biorący trzecią miarę z przerabianej mąki. Dawny przywilej potwierdzony po inkorporacji Mazowsza do Korony przez Annę Jagielonkę potwierdził Zygmunt III Waza w dniu 20 marca 1601 roku stwierdzając iż młyn należy do Klemensa Korczaka. Po jego śmierci młyn przejął jego syn Wacław Klimek. Następnie młyn opustoszał.

Stało się tak wskutek rozpoczętego procesu. Andrzej Piasecki, sługa królewski przejął młyn co doprowadziło do procesu z wdową po Wacławie, Katarzynie. Jak odnotowano w roku 1617 Piasecki okazał królewskim lustratorom przywilej królewski, powołując się iż odbuduje młyn i tak samo jak Klimkowie brał będzie z niego trzecią miarę, jednakże identycznym przywilejem z roku 1605 dysponowała również Katarzyna Klimkowa. W roku 1620 w Sądzie przysądzono młyn jej, a Piaseckiemu prawo odsądzono.

Synowie Katarzyny nie byli zainteresowani dalszym prowadzeniem, ani arendowaniem młyna. Gdy w roku 1635 matka przekazała prawa do niego Stanisławowi, już w 1639 roku znalazł on na niego kupca. Stanisław pisał się już wówczas Sokołowski, a zgodnie z aktem sprzedaży budowlę wraz z przyległościami otrzymał nieznany bliżej szlachcic Jan Jeżewski. Już w roku 1643 odsprzedał go on cudzoziemcowi, prawdopodobnie pochodzącemu z Niderlandów Theodorowi Otto. Olender początkowo arendował młyn, potem odsprzedał go krajanowi Eliaszowi Hoffman.

Hoffman arendował młyn Polakowi, Stanisławowi Grzybowskiemu. Wówczas rozpoczął się potop szwedzki. Choć nie wiemy wiele o Hoffmanie, pewne jest że opowiedział się po stronie szwedzkiej, bowiem wraz z najeźdźcą musiał uchodził do Prus. Młyn przetrwał najazd, choć wieś Jeziorna została przez nieprzyjaciela koronnego funditus spalona. Najwyraźniej wiedząc, iż młyn należy do wroga, wojska koronne ciągnące za Szwedami na Warszawę dokonały dzieła zniszczenia i zostawiły spustoszonym. Po jakimś czasie doszła wieść o śmierci Hoffmana, wówczas Stanisław Grzybowski uznał się właścicielem młyna. Szukający podczas wojny pieniędzy skarb koronny zdążył w międzyczasie zastawić Jeziornę wraz z Okrzeszynem za 10 000 złotych. Tym chętniej przywilej na młyn sprzedano Wawrzyńcowi Braunowi, lekarzowi królewskiemu.

W roku 1677 Braun był także posesorem Jeziorny i Okrzeszyna. Zaś młyn został przez niego rozebrany, a w jego miejscu wybudowany most nad północną odnogę Jeziorki. Most ten został pocięty i zniszczony przez poddanych Jana Wielopolskiego, posiadacza Obór, bowiem pale wchodziły w jego grunta. Przez kolejny wiek most będzie wielokrotnie odbudowywany i niszczony, a liczne procesy o granicę Jeziorny i Obór nie zmienią faktu, iż młyn w Jeziornie przestał istnieć. Gdy w roku 1781 świadkowie zeznawali w procesie granicznym dóbr, najstarsi mieszkańcy okolic ze szczerym przekonaniem powtarzali, iż młyna w Jeziornie nigdy nie było, co powtarzano także podczas lustracji dóbr królewskiej Jeziorny. Zaczątkiem papierni stał się młyn w innym miejscu…


Źródła:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, ASK
  • Lustracja województwa mazowieckiego 1565 r., W-wa 1965
  • Lustracje województwa mazowieckiego XVII wieku, W-wa 1968 (cz. I) i 1989 (cz. II)
  • Metryka Księstwa Mazowieckiego z XV-XVI wieku, W-wa 1918 (t. I)i 1930 (t. II)
Przebieg północnej odnogi Jeziorki w 1806 roku zaznaczony na obecnej mapie. Młyn zapewne znajdował się na łuku nieopodal drogi.Przebieg północnej odnogi Jeziorki w 1806 roku dla porównania zaznaczony na obecnej mapie. Młyn zapewne znajdował się na łuku nieopodal drogi.

Tytułem wstępu

ksunder

Postanowiłem założyć bloga o treści jak powyżej, zobaczymy czy nazwa się sprawdzi. . Tym razem jednak będzie na poważne, bowiem z rozmaitych względów forma taka wydaja mi się lepsza, niż zakładanie kolejnej strony internetowej. Na razie potraktujmy ten wpis jako testowy, następne będą już tematyczne i dotyczyć historii okolic Konstancina.

O Konstancinie-Jeziornie i jego historii można poczytać tutaj, a w szczególności tutaj (to nowy projekt w fazie rozwoju, który wspieram i życzę mu jak najlepiej). Blog ten w żadnym stopniu nie będzie dla żadnej z tych stron konkurencją, a raczej uzupełnieniem. Blog ten nie będzie traktował o historii Konstancina, lecz o jego okolicach, czyli terenie gminy Konstancin. Bowiem jakoś tak wyszło, że historia ta została zupełnie zapomniana. Tożsamość historyczna tego miejsca została zbudowana w oparciu o letnisko, które narodziło się w roku 1897, z wydarzeń chronologicznie wcześniejszych wspomina się najczęściej fabrykę papieru w Jeziornie biorącą swe początki w wieku XVIII. Budowanie legendy zwłaszcza tego pierwszego miejsca sprawiło, iż bogata historia okolicznych wsi, rodów Oborskich i Cieciszewskich, Wielopolskich i klucza oborskiego została zapomniana i jak to z historią bywa - uległa wymieszaniu, a wokół niej narosło wiele mitów. Postaram się zamieszczać tu z różną częstotliwością wpisy dotyczące tej zapomnianej historii, bowiem zajmuję się jej badaniem w ramach innych projektów naukowych. Wydaje mi się, że forma taka jest najwłaściwsza, bowiem nie chcę tworzyć bytów nad potęgę zakładając kolejne strony, a Facebook mocno ogranicza możliwość wpisów - tu przy okazji pozwolę sobie polecić dwie świetne stronki - Na Łurzycu oraz Konstancin-Jeziorna. Historia, Ludzie, Architektura. O związkach Łurzyca z Konstancinem za jakiś czas. Aby zamknąć temat linków to jeśli ktoś chce poczytać nieco więcej o historii Konstancina to jest jeszcze forum, ale chyba na razie starczy już odniesień, w miarę rozgarnięty czytelnik ustali z jakimi stronami i facebookiem forum jest powiązane (wybacz Bartek).

Blog ma jeszcze jeden główny cel. Od lat moim marzeniem jest przeczytanie książki o historii okolic miasta, w którym mieszkam. Z biegiem czasu okazało się, że jeśli chcę przeczytać taką książkę, muszę ją sam napisać. Poczynione przeze mnie na przestrzeni dekady próby, zderzyły pomysł z twardą rzeczywistością. Książka wymaga nakładu znacznej pracy badawczej, co jest problemem relatywnym i zależnym od autora, problemem głównym jest przekonanie ludzi, że książkę taką przeczyta chętnie ktoś więcej niż 5 pasjonatów. Moje ostatnie doświadczenia w tej materii wskazują, iż niewiele się tu zmieniło przez ostatnich kilkanaście lat. Lecz skoro jest już produkt należy poszerzyć podaż, więc zamieszczał tutaj będę opracowane przeze mnie materiały w formie popularno-naukowej. O tym, że kilka osób interesuje się historią okolic Konstancina już wiem, ale blog skierowany będzie nie tylko do nich. Ma też na celu promocję tej okolicy z jej bogatą historią, Olędrami, Urzeczem, przewozem... zwłaszcza w wiekach XIII - XIX, przed powstaniem Konstancina, ale i dwudziestowiecznej gminy Jeziorna. Jeśli kiedyś uda się dobrnąć szczęśliwie do przysłowiowego brzegu i wydać książkę, zawarte tu materiały będą stanowić niejako jej promocję i obszerne fragmenty.

Jeszcze jedno. Proszę się nie spodziewać wpisów chronologicznych i tematycznych. Postaram się zamieszczać co najmniej jeden wpis w tygodniu, gdy minie już faza początkowej euforii.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci