Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : w-drodze

Tajemnice Parceli

ksunder

wpis, w którym autor opowiada o zaginionej wsi, która jak się okaże nie zaginęła, lecz zmieniła swą lokalizację, a opowieść zabiera czytelnika wzdłuż prastarego nadwiślańskiego szlaku

Blog nadal pozostaje nieaktywny, a ponieważ przez ostatnie cztery tygodnie zajmuję się wypełnianiem dokumentacji dla pewnego bardzo ważnego urzędu i sporządziłem jej już 730 stron, z niechęcią podchodzę do koncepcji jakiegokolwiek pisania w ogóle, nie tylko w tym miejscu. Raz na jakiś czas jednak coś tu zamieszczę, lecz światełko w tunelu migocze dość daleko, a przede mną jeszcze stosy nikomu niepotrzebnej kwitologii, więc wiele wody upłynie nim blog w pełni powróci. Dziesiejszy wpis zainspirowała wczorajsza wiadomość, iż po raz kolejny pojawia się pomysł zagospodarowania tutejszych terenów i utworzenia czegoś w rodzaju parku kulturowego. Do realizacji droga jeszcze daleka, bo pomysł na taką działalność wraca w miarę regularnie, napotykając po drodze obiektywne trudności, należy mu jednak kibicować. Przy okazji jednak jak się okazuje, mieszkańcy Parceli niewiele wiedzą na temat przeszłości swych ziem, poszukując związków z "ziemią oborską", jak określili dawne dobra dworskie. Stąd też krótki wpis na temat przeszłości tej miejscowości, wbrew pozorom od początku związanej z losami dawnej ziemi czerskiej.

91844989

Parcela nazwę ma niewdzięczną, pojawiła się ona po raz pierwszy w dokumentach urzędowych w latach dwudziestych minionego stulecia, gdy Potuliccy rozparcelowali swą ziemię, uprawianą do niedawna przez folwarcznych z Goździ. Jednakże jeszcze pół wieku wcześniej w miejscu Parceli leżała wieś nosząca nazwę Borek, istniejąca tu już od stuleci, stanowiąca granicę między ziemiami Cieciszewskich a Oborskich. Po drugiej stronie wiślanego starorzecza, ciągnącego się od Wisły aż po Jeziorkę ulokowano Czernidła, gdzie w starym dworczysku zamieszkiwał pan Jakub Oborski, brat Jana, pana na Oborach. Nieopodal obecnego rozstaju dróg, przy figurce, leżała wieś Obórki, służebna wobec dworu i folwarku. Dziś opowiedzmy jednak o wsi Borek, ktorą najstarsza znana mapa tych ziem umiejscawia tuż w okolicach wspomnianej kapliczki. Nim powstały jeszcze na dobre Obory czy Cieciszew biegł tędy prastary gościniec, w kierunku Czerska i Rusi, biorąc swój początek w Marsylii. Przetrwał on po dziś dzień i jako ulica Literatów zabierze nas przez Obory, które miniemy zostawiając po prawej stronie boisko, a po lewej miejscowość o tej nazwie i istniejący tu do roku 2013 browar. Zignorujmy drogę na "trytwie" wiodącą w kierunku Gassów i promu do Karczewa, to świeża sprawa, powstała w XX wieku. Niegyś droga do promu wiodła właśnie dawnym gościńcem, przez wspomnianą wieś Borek, skręcając ku Wiśle nieopodal Goździ. Ulica Literatów niepostrzeżenie przejdzie w Podlaską, aż znajdziemy się na rozstaju dróg, przy wspomnianej kapliczcce. Choć ulicą Baczyńskiego można podążyć dalej aż na wzniesienie do dawnych zabytkowych czworaków w Łyczynie, wybierzmy drogę w lewo, śladem dawnego szlaku. Rozstaj dróg znaczy figurka Matki Boskiej Różańcowej, ufundowana 15 maja 1950 roku przez pogrążonego w żałobie ojca, któremu w wypadku zginąć miał syn. Oznacza ona również zgodnie z tradycją kres wsi. Podążając dawnym gościńcem z prawej strony miniemy domy budowane od lat dwudziestych, z lewej las i rezerwat Łęgi Oborskie, gdzie niegdyś znajdowała się majętna i liczna wieś Borek. Choć w swych opasłych dziełach czołowi polscy toponomaści jak Urszula Bijak czy Kazimierz Rymut piszą, iż jest jest to osada zaginiona, powyższe nie do końca odpowiada prawdzie.

Jej historię rozpoczyna las, jakich wiele porastało te ziemie położone tuż nad wiślanym brzegiem, znajdującym się tu jeszcze w XIII wieku. Od niej wiedzie swą nazwę miejscowość, którą ulokowano wzdłuż gościńca, nad szerokim starorzeczem, w toni którego przeglądać się miał z czasem stary dwór w Czernidłach leżących na drugim brzegu. Trudno dociec kiedy ją założono, nie jest jeszcze wzmiankowana w dziedzinie książąt mazowieckich, kiedy Konrad uwalnia dziedziczne wsie Oborskich i Cieciszewskich z konieczności dawania żołnierza w roku 1476. Jednak już w 1510 staje się ważnym punktem granicznym, gdy oba te rody wywodzące się od Stanisława Pierzchały spisują ugodę stwierdzając, iż ziemie cieciszewskie pozostaną w rodzie Cieciszewskich, zaś Obory i Czernidła należeć będą do Oborskich. Jak zanotują „granica rozdzielająca biegnie przez pole między wsią Borek w dobrach Czernidelskich a wsią Gozdzie w dobrach cieciszewskich i od Wisły z prawej strony naprzeciw Goździ i od Czernideł z lewej strony naprzeciw Borka.”. Bo starorzecze jest wówczas w zasadzie rzeką, która przybiera wraz z Wisłą zalewając położone nad nim wsie. Zmieni to dopiero Urszula Wielopolska, zasypując je w okolicach Goździ, ale nastąpi to dopiero pod koniec XVIII wieku. Na razie granica przebiega od skarpy w kierunku Wisły, gdzieś przez obecną wieś Parcela, a Borek staje się dziedziczną częścią Oborskich z Czernideł i wraz z ich dziedzicami przechodzi zmienne koleje losu. Wywodzone prawa do wsi i jej pól oraz części starorzecza stają się zawikłane tak mocno, że nie rozplącze ich po latach nawet historyk, a co dopiero ówczesne sądy. Przywołajmy tu kawałek takiego pisma sporządzonego przez Annę z Kuflewa w roku 1594, wdowę po Marcinie Leśnowolskim z Obór (Oborskim), kasztelanie podlaskim. Jakoż pisze kasztelanka jej mąż dziedziczył Borek, Łyczyn i Czernidła, będąc synem Jana Oborskiego, ojcem także Jana oraz Grzegorza, prócz tego posiadając prawa do młyna na rzece Jeziora we wsi Podjeziora, czyli późniejszej Jeziornie Oborskiej, mając ius patronatum kościoła w Cieciszewie. Rozróżnienie Janów Oborskich i wyrysowanie genealogii rodu staje się dla nas mocno problematyczne, nawet sprzedaż w roku 1643 dworu w Czernidłach wraz z Borkiem niczego nie rozwiąże, zamieszczony poniżej wizerunek wsi powstanie w drugiej połowie XVII wieku. Geometra Jan z Jawora wyrysuje Borek i inne okoliczne ziemie na potrzeby sprawy sądowej, która zakończy się dopiero w XVIII wieku wraz z Wielopolskimi i Marią d’Arquien, siostrą królowej Marysieńki, przejmującej własność nad dawną dziedziną Oborskich i Cieciszewskich.

Clipboard021

Fragmenty dwóch map z końca XVII wieku, na których widoczny jest Borek, na niebiesko zaznaczono rzekę, a za pastwiskiem "stare dworczysko na Czernidłach". Jakaż piękna to nazwa, dająca do myślenia co mogło hulać nocami pośród drewnianych krokwi...

Przyjrzyjmy się powyższej mapie. Borek leży między gościńcem, a starorzeczem, w miejscu obecnie obficie porastanym przez las łęgowy, gdzie znajdziemy ślady dawnej skarpy. Tu jego pozostałości odnalazł pod koniec lat osiemdziesiątych archeolog Stanisław Wojda, w roku 1989 przeprowadzający badania powierzchniowe. Tam, gdzie ślady wskazywały na możliwość osiedlania się tu już w XIV wieku i zapewne wtedy właśnie powstał Borek. Był to niejako powrót ludzi w te rejony, bowiem w głębi Parceli, w kierunku skarpy, ludzie zamieszkali już w głębokiej starożytności, po czym znowu tutejsze tereny porósł las, dając początek jego nazwie… 

Gdyby mogła mówić ulica Podlaska, jak wiele mogłaby opowiedzieć o ludziach, którzy przez wieki zmierzali tędy do Czerska, czy Góry Kalwarii, przekroczywszy rzekę Jeziorę. To przy tym szlaku znalezione zostały arabskie monety, to tu w roku 1667 dwóch szlachetków postanowiło nauczyć moresu wracającego do Obór po mszy w kościele cieciszewskim kowala, a za zabicie swego poddanego ścigać kazał ich następnie bez litości kanclerz koronny Jan Wielopolski, wreszcie to tu pruskie władze kazały brukować drogę do promu w Karczewie hrabiemu Michałowi Potulickiemu... Wszystko to li tylko zapomniane opowieści, zabrane przez dawne wiatry, tak samo jak wieś Borek. Przenieśmy się do roku lat sześćdziedziątych XIX wieku, gdy drogę przez wieś od Goździ aż do Obór znaczą Powstańcy z oddziału Kuczyka wiszący na każdym drzewie. Borek wyludnia się, główną przyczyną jest brak wody i zabagnienie okolicy. Gdy hrabia Kasper Potulicki budując wały odciął starorzecze od Wisły znikła cyrkulacja i jej obieg prowadzący do Jeziorki. Brzeg porasta łęgowy las, stając się nieprzyjaznym miejscem do życia. Uwłaszczenie sprawia, że położone w tym miejscu wsie zostają przeniesione do nowych lokalizacji. Jedną z nich jest Borek.

mapa

Jeszcze jeden szkic z XVII wieku, na którym oznaczono wiślane starorzecze i skrzyżowanie dróg nieopodal Goździ. Po latach w tym miejscu stanie pomnik Powstań

W ten sposób mój praprapradziad otrzymuje ziemię we wsi Opacz, opuszczając Borek, gdzie rodzina zamieszkiwała co najmniej od XVII wieku. O ile Obórki i Czernidła udaje się przenieść w całości, mieszkańcy Borka zamieszkują w okolicznych wsiach, Lenarcikowie, Trepkowie, Zającowie i Kopytowie zmieniają miejsca zamieszkania. Borek staje się niewielką osadą nad jeziorańskim wałem, nieopodal Bielawy i Opaczy, obecnie zredukowanym do trzech domów. Pozostaje ziemia, którą z czasem rozparcelowano. A z czasem zamieszkano tu ponownie, nie mając pojęcia jak bogatą historię kryją tereny położone nieopodal bagnistego łęgu.

163581IMG

Dotarliśmy do kresu opowieści, której cząstkę w tym miejscu snułem. Pora wrócić do sporządzania stosów dokumentów, o których nikt za kilkadziesiąt lat nie będzie pamiętał, a z czasem zasnuje je mgła przeszłości, która otuliła szczelnie historię wsi Borek.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory

Mówi Józef Światło

ksunder

wpis o komunistycznej enklawie na Królewskiej Górze

Powyższymi słowami rozpoczynał swe audycje w Radiu Wolna Europa były wicedyrektor Departamentu X Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, swego czasu druga najpotężniejsza osoba w PRL. Instrukcje odbierał bezpośrednio od Bolesława Bieruta, pozostawał w łączności telefonicznej z Ławrientijem Berią, aresztował Władysława Gomułkę, współpracował z generałem Sierowem w rozbiciu struktur Armii Krajowej. A w roku 1953 uciekł na Zachód, po dziś dzień toczą się spory, czy jak twierdził dokonał ucieczki, czy też był szpiegiem od początku prowadzonym przez OSS i jego następczynię CIA. Przez długie lata sądzono, że zmarł w USA, dopiero dwie dekady temu podano, iż zmarł dopiero w dniu 2 września 1994 roku pod fałszywym nazwiskiem, po dziś dzień pozostającym utajnionym. W latach pięćdziesiątych obnażył kulisy PRL we wspomnianej audycji. Rewelacje te walnie przyczyniły się do rozsypania stalinizmu w Polsce i likwidacji takich miejsc jak osiedle na Królewskiej Górze. Jak mówił ówczesny dowcip, do niedawna mawiano oszczędzaj światło, a od czasu rozpoczęcia audycji Światło, oszczędzaj nas.

1-4734

W swych wystąpieniach wiele miejsca poświęcił Królewskiej Górze, a jego opowieści potwierdzają inne znane nam relacje, jak choćby tę, że gdy Bierut wyruszał z Warszawy, trasa z Wilanowa była wyłączana z ruchu:

Cała trasa z Warszawy do Konstancina obstawiona jest posterunkami stałymi i lotnymi. Czuwają one zresztą w dzień i w nocy przez okrągły rok. Żeby uniknąć niespodzianek, ma się teraz zbudować nową szosą z Warszawy, która będzie omijać Konstancin. Chce się w ten sposób wyeliminować ruch drogowy z trasy, którą podróżują Bierut i członkowie Biura Politycznego do Konstancina. Kiedy wreszcie towarzysz Tomasz [Bierut] z nieodstępną Wandą Górską wchodzą do swej willi w Konstancinie, w parku dookoła roi się od ciemno ubranych panów z walizeczkami w ręku lub z rękami w kieszeniach, żeby „ ubóstwiające " towarzysza Tomasza masy ludowe nie chciały go za serdecznie przywitać. Tam zresztą, w Konstancinie, pełnią służbę specjalne oddziały KBW. Towarzysz Bierut mimo wszystko nie lubi ryzyka i dlatego ma dwa opancerzone samochody. Takimi samymi zresztą samochodami pancernymi skoda podróżują teraz wszyscy członkowie politbiura, z Cyrankiewiczem włącznie.

Warto zwrócić uwagę na nową szosę, o której mowa, to opisywany już na blogu dawny szlak służewski (TUTAJ), obecnie jako ulica Wąwozowa biegnący z Kabat, za obecnym Ogrodem Botanicznym. Wówczas jako Nowoursynowska biegł obok Natolina, innej siedziby Bieruta, stworzenie specjalnej drogi dla wierchuszki w tym miejscu byłoby naturalnym pomysłem. Wille na Królewskiej Górze traktowano prestiżowo.

Kiedy nie trzeba wyjeżdżać na urlop zdrowotny, wiceminister Mietkow-ski spędza czas w swej własnej willi w Konstancinie. A ponieważ ma trzy samochody i trzech szoferów, więc i sprawa transportu nie przedstawia dla niego żadnych komplikacji. (…)Mój były szef naczelny, minister bezpieczeństwa Radkiewicz, otrzymuje miesięcznie około 13 000 złotych na czysto. Ma oczywiście oprócz tego bezpłatny apartament z obsługą w Warszawie, willę własną w Konstancinie, cztery samochody i czterech szoferów. Pensja wiceministrów bezpieki waha się w granicach 7000-8000 złotych plus,oczywiście, mieszkanie bezpłatne, wille w Konstancinie i samochody.(…) Życie najbliższych towarzyszy partyjnych i członków Biura Politycznego nie odbiega daleko od stopy życiowej tow. Bieruta.

1-4741

A jak się wypoczywało w Konstancinie? W willi Julisin:

Kiedy mu się znudzi ulica Klonowa, tow. Bierut jedzie do swego pałacyku w Konstancinie, oczywiście razem z Górską. Osiemnaście pokoi ma w tej willi, wszystkie najnowocześniej urządzone. Tam spędza zwykle lato w salonach, obwieszonych starymi obrazami, zapełnionych arcydziełami sztuki snycerskiej. Znam tę willę bardzodobrze. Obejrzałem ją sobie całą kiedy zakładałem podsłuch dla rozmów tow. Bieruta z Aleksandrem Kowalskim i z innymi likwidowanymi członkami partii. Oczywiście, wszędzie Bierut ma swego krawca, szewca, fryzjera i oprócz tego około 230 osób obsługi w pałacykach i rezydencjach. W samej tylko willi myśliwskiej w Łańsku w woj. olsztyńskim jest garnizonik złożony z około 50 ludzi pod dowództwem por. Doskoczyńskiego. Ludzie ci pilnują willi, utrzymują ją w pogotowiu i hodują specjalną zwierzynę na tych dziesięć dni czy dwa tygodnie, które tow. Bierut spędza tam rocznie na polowaniu. Kosztuje to robotników w Polsce kilkaset tysięcy złotych rocznie. Oczywiście tow. Bierut ma i swoje kino prywatne w Belwederze i w Konstancinie, gdzie wyświetla się specjalnie sprowadzane filmy zagraniczne. (…)Tuż obok willi Bieruta są wille Bermana,Radkiewicza, Aleksandra Zawadzkiego i innych. W GISZ -u rezyduje Rokossowski. Cała ulica Klonowa zamknięta jest dla ruchu i nikt nie ma tam dostępu. Bo każdy członek politbiura ma też i tam swoją willę. A oprócz nich tacy wybrańcy jak Szyr, wiceminister bezpieczeństwa Romkowski, Mietkowski oraz wielu innych. Cała ta kolonia, którą myśmy nazwali gettem, rozłożyła się w pięknych lasach. Otoczona wysokim eleganckim parkanem, ma własne instalacje wodociągowe i elektryczne, własne kino i stołówkę, z której członkowie Biura Politycznego korzystają za darmo. Jest też i oddzielna wartownia, specjalnie wybudowana za pół miliona złotych, dla ochrony tych dygnitarzy.

Życie na osiedlu stało na wysokim poziomie.

(...) w Konstancinie, oprócz własnych samochodów i szoferów ma także w dużym stopniu zapewnione codzienne utrzymanie. W bardzo prosty sposób. Dba o to już ambasada sowiecka w Warszawie, która co jakiś czas w kurtuazyjnym podarunku dostarcza towarzyszowi Mincowi paczek żywnościowych. Każda z nich waży około 70 kg i zawiera najlepsze sowieckie likiery, wina i szampany, papierosy w artystycznie malowanych pudełkach, sowieckie konserwy rybne, kawior i łososie, owoce południowe i wyszukane czekolady. A dla towarzyszki Mincowej znajdzie się tam zawsze kolekcja najlepszych perfum zagranicznych.

1-4742

Wyżej mowa była o podsłuchach instalowanych w Julisinie, podsłuchiwani byli także inni goście. Warto odnotować, iż w owym czasie w Konstancinie gościła wierchuszka Kominternu z całej Europy.

Marynarka reżymowa systematycznie i nielegalnie przerzuca kierowników zachodnich partii komunistycznych na konferencje do Moskwy. I tak trzykrotnie nielegalnie wyjechał do Moskwy na pokładzie statków polskich Togliatti. W Warszawie się później zatrzymują i stamtąd samolotem lecą do Moskwy. Wiadomo, że faktyczny kierownik komunistycznej partii Francji, Jacąues Duclos, był trzy albo cztery razy nielegalnie transportowany statkami z Francji do Polski i samolotem do Moskwy. W drodze do Moskwy, jak też i w drodze powrotnej, odbywają się konferencje u Bieruta w Konstancinie, gdzie Jacąues Duclos, Togliatti czy inni kierownicy komunistycznych partii na Zachodzie dzielą się wiadomościami.

Światło opisał wydarzenia jakie miały miejsce w latach 1949-53, większość zapewne nastąpiła po roku 1952, kiedy osiedle ogrodzono, o czym opowie kolejna część cyklu o Królewskiej Górze. Choć samo osiedle istniało do roku 1956, niewątpliwie rewelacje Światły przyczyniły się do ograniczenia pewnych działań, jak choćby budowy wspomnianej drogi. Niezwykle ważne wydaje mi się nazwanie w ubiegłym roku ronda znajdującego się na terenie dawnego osiedla imieniem Inki. Choć nie miała ona nic wspólnego z tymi terenami, jednak być może pozwoli to nawet symbolicznie uspokoić duchy tego miejsca. Z którego ostały się sypiące i zniszczone wille, wśród których biegnie droga z czerwonej kostki.

 

W tekście wykorzystano jako ilustracje skany z zasobu IPN. Życiorys Jóżefa Światło znaleźć można na wikipedii.


Źródła i literatura:

  • Zbigniew Błażyński, Mówi Józef Światło. Za kulisami bezpieki i partii, Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1986.
  • Andrzej Paczkowski, Trzy twarze Józefa Światły. Przyczynek do historii komunizmu w Polsce, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2009.

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci