Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : bielawa

Okrągłe rocznice, czyli subiektywnego przewodnika po okolicach Konstancina część pierwsza

ksunder

Obchodzone hucznie stulecie uzdrowiska i 120 lat Konstancina u części mieszkańców wywołały słuszną irytację, spowodowaną świętowaniem rocznicy miejscowości o najkrótszej historii. O powyższym rozwodzić się można jak zawsze długo, jednak zamiast tego lepiej przyjrzeć się innym tutejszym osadom. Ponieważ jedynie mieszkańcy Cieciszewa i Czarnowa (o ile się nie mylę) celebrowali dotąd swe święta, na wakacje przygotowałem krótki przewodnik po najbliższych okazjach do świętowania, bowiem nie wszyscy są ich świadomi. Dodatkowo obecna krynica wiedzy wszelakiej w postaci Wikipedii nie uznaje źródeł innych niż drukowane, a zdaje się poza „Kalejdoskopem”, nikt dotąd tych informacji nie spisał. Zatem poniżej spis alfabetyczny (z pewnymi wyjątkami), tutejszych miejscowości. Pominąłem miejscowości już nie istniejące oraz folwarki takie jak Anusin czy Dorocin, a także nazwy własne jak Imielin czy Goździe, choć niegdyś były one znacznymi wsiami. Dawne samodzielne wsie istniejące obecnie jako przysiółki uwzględnione zostały przy poszczególnych sołectwach. Konstancin skryje się za zasłoną milczenia, a Skolimów i Jeziorna, jako dawne miasta (choć krótka to historia) znajdą się na końcu wraz z pewnym wyjątkiem od reguły, którym będzie Cieciszew. No i rzecz jasna jak zwykle zamykamy się w granicach obecnej gminy, tych z 1973 roku. Miłej lektury!

Bielawa

Najstarszy zapis z metryki księstwa mazowieckiego pochodzi z roku 1313, szerzej można poczytać o nim we wpisie o Początkach Bielawy. Jak łatwo więc obliczyć niedawno Bielawa obchodziła rocznicę 700 lat pojawienia się na kartach historii. W roku 2018 będzie to już lat 705, jeśli ktoś chciałby pokusić się o zorganizowanie obchodów. Ale Bielawa ma dużo starszą historię, bowiem badania powierzchniowe ujawniły istnienie założonej w tym miejscu osady już w epoce brązu i okresie późnorzymskim. Obecna Bielawa istnieje w tym miejscu nieprzerwanie co najmniej od XIII wieku, na co wskazują odkrycia archeologiczne.

Na terenie dawnej Bielawy znajdowały się także niegdyś Klarysew oraz Gawroniec. Klarysew to nazwa folwarku założonego nieopodal karczmy znajdującej się na skrzyżowaniu obecnej ulicy Warszawskiej oraz Mirkowskiej. Karczma zyskała nazwę Klarysów, pochodzącą od Klarysy Braeunig, żony właściciela majątku z przełomu XVIII i XIX wieku, najstarsze jej wystąpienie odnotowano w roku 1838. Z kolei Gawroniec to nazwa boru porastającego skarpę, wchodzącego w skład majątku rodu Bielawskich, gdzie obecnie w dużej mierze znajduje Ogród Botaniczny. Nazwa ta funkcjonowała już w wieku XVII.

Ciszyca

Zacznijmy od tego, że Ciszyca do niedawna była znacznie mniejszą wsią niż pobliski Kłyczyn, jednak to w Ciszycy po II Wojnie Światowej utworzono gromadę, a następnie sołectwo i wchłonęła Kłyczyn oraz Koło. Założone na wiślanym półwyspie, przypominającym kłykieć (stąd Kłyczyn), który Wisła opływała w koło (stąd Koło). O początkach Ciszycy pisałem w tym wpisie. Po raz pierwszy nazwa ta pojawia się w roku 1476, Koło wymienione zostaje w roku 1512 zaś Kłyczyn w roku 1564. Powstały więc po zmianie biegu Wisły, która zmieniła koryto, w XIV wieku płynące jeszcze pod Cieciszewem i Habdzinem.

Więc już za dziewięć lat piękna rocznica 550 lat pierwszej wzmianki o Ciszycy.

Czernidła

Czytelnicy tego bloga wiedzą, iż pierwotnie położone były między dzisiejszymi Oborami a Parcelą. Atrofia dawnego koryta Wisły i zabagnienie, uczyniły okolicę niezdatną do zamieszkania, zamieniając jezioro w rezerwat Łęgi Oborskie. Podczas parcelacji w roku 1867 Czernidła przeniesiono wraz z mieszkańcami w dzisiejszą lokalizację. Ale sama wieś jest stara, po raz pierwszy wymieniano ją w roku 1476, gdy książę Konrad II Mazowiecki nadawał przywilej jej właścicielowi Mikołajowi Oborskiemu. Jeszcze w XVII wieku stał tu dwór, należący do Oborskich, który zwyczajowo zamieszkiwał młodszy z rodu. Analogicznie jak w przypadku Ciszycy, już wkrótce lat minie bez mała 550…

Czarnów

Sprawa prosta. W roku 1858 dziedzic z Chylic Julian Czarnowski zawarł z kolonistami umowę o założeniu kolonii, którą nazwano od jego nazwiska. Mieszkańcy Czarnowa o tym doskonale wiedzą, bowiem kilka lat temu świętowali 150-lecie. O założeniu Czarnowa poczytać można w tym wpisie.

ciąg dalszy nastąpi

O wycinaniu lasów

ksunder

Zaznaczmy na wstępie, że dzisiejszy wpis w żaden sposób nie będzie wiązał się z wycinką drzew prowadzoną od początku tego roku jak Polska długa i szeroka, co miałem okazję sam wielokrotnie stwierdzić, przemierzając kraj z południa na północ i wschodu na zachód. Dziś przyjrzymy się zmianom w zalesieniu na tych terenach na przełomie dziejów, bo kto dziś świadom jest, że okolice Bielawy i Jeziorny porastały lasy?

28925960422_6e5552474b_bLas Oborski. Zdjęcie ze zbiorów serwisu zdjęciowego Konstancina

Drzewa zarastały większą część Mazowsza i od czasów średniowiecza z wolna wycinano je na potrzeby osadnictwa. Jednakże był to proces długotrwały, ślady istnienia areałów leśnych znajdujemy w tych stronach aż po czasy nowożytne. Ciekawe okazuje się przede wszystkim prześledzenie nazewnictwa okolicznych miejscowości, które daje nam wskazówki co istnienia w tych stronach dawnej puszczy. Sytuowane wzdłuż szlaku handlowego wiodącego wzdłuż Wisły wsie stopniowo rozrastały się. Zauważyć przede wszystkim należy, iż to właśnie wycinka lasów przyczyniła się w dużej mierze do narodzin Urzecza i trapiących je powodzi. Częste wylewy Wisły były skutkiem rozregulowania sieci hydrograficznej i zmianą tutejszego średniowiecznego mikroklimatu.  Rozwój osadnictwa wpływał na niszczenie szatę leśną, co rozregulowało poziom wód gruntowych. Wyrąb lasów wokół dopływów Wisły, zagospodarowywanie tych ziem, przekształciły ją z rzeki spokojnej i łagodnej w krnąbrną i niebezpieczną. Im więcej drzew znikało, tym bardziej rzeka przybierała, następnie rozlewała się pośród pustych przestrzeni.

Wędrując od północy tuż za Powsinem odnajdziemy nieistniejącą już wieś Łazy, której kilka lat temu poświęciłem osobny wpis. Jej nazwę jej zapisywano początkowo jako Lassy bądź Lasy, co wskazuje nam na założenie na terenie zalesionym, w miejscu w którym teraz znajdują się pola i mokradła. Nazwa ta oznaczała niegdyś teren uprawny powstały w lesie po wykarczowaniu drzew, gdzie gospodarowano na wypalenisku. Również inne wzmianki potwierdzają nam, iż jeszcze w XVI wieku w okolicy Bielawy znajdował się duży las. Po jego wycięciu w Łazach znajdował się młyn, który podupadł, gdy Oborscy z Obór zmienili bieg Jeziorki, co oznaczało również koniec tutejszego lasu. Jego część istniała jeszcze w roku 1565, gdy podczas lustracji królewszczyzn notowano, iż w Okrzeszynie „jest też tam łęgu trochę dębowego, którego Wisła co rok urwie”. Stopniowo rzeka zabrała las całkowicie, bowiem w kolejnych latach nie ma już o nim mowy.

Z kolei las znany obecnie jako kabacki aż do XVIII wieku porastał obszar sięgający co aż do Jeziorny Królewskiej. Jego spora część należała do dóbr Bielawy, a na skarpie znajdował się „bór zwany Gawrońcem”. Drzewa porastały również obszar na granicy z Jeziorną Królewską, w XVIII wieku wyrąbano je, a tamtejszy obszar zwać zaczęto Porąbką. Nazwa ta przetrwała aż do dnia dzisiejszego. Jak donoszą mieszkańcy tamtejszych stron po dziś dzień zdarza im się wykopywać potężne karpy, świadczące o porastaniu tych obszarów przez dawną puszczę. O ile określenie Porąbka funkcjonuje po dziś dzień, przede wszystkim jako określenie Szkoły Podstawowej nr 3, zaginęła inna nazwa, odnosząca się do lasu graniczącego z Jeziorną Królewską. Jego granice ukazuje nam pochodząca z roku 1789 mapa Karola de Perthees, choć zapewne w owym czasie był już w dużej mierze wyrąbany. Jego miejsce zajęły pola uprawne, choć jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku używano nazwy Borowina, na określenie obszarów ciągnących się w kierunku Lasu Kabackiego. Słowo to oznacza obszar pozostały po wyrąbanym lesie. Z czasem nazwa ta w okolicach Jeziorny zniknęła, zastąpiona przez Wygon, choć jak wspominają dorastający w Jeziornie Królewskiej tuż po wojnie, nie mieli pojęcia, iż na w niedalekiej okolicy znajduje się inna miejscowość o nazwie Borowina.

pth2

Mapa Karola de Perthees. Widoczne pozostałości lasu jeziorańskiego

Jej historia nie jest długa. W połowie XIX wieku Las Chojnowski ciągnął się nieprzerwanie między Łubną a Baniochą, należąc do Szymanowskich, zamieszkujących w Łubnie i Turowicach. Walerian Szymanowski w latach pięćdziesiątych szukając źródeł dochodu wyciął las i sprzedał drewno. Ubytek drzewostanu musiał być znaczny, bowiem do władz złożył skargę ówczesny proboszcz słomczyński w 1855 roku. Z trzydziestu włók pozostały cztery porośnięte młodnikiem, a proboszcz nie mógł tym samym skorzystać przysługującego mu od dawna prawa wyrębu. Drewno kupował począwszy od 1848 roku kupiec Icek Blass z Góry Kalwarii, a w lasacg Łubnej wycięto drzewa olszowe, sosnowe, brzozowe i dębowe. W ich miejscu zakładano kolonie: Szulec, Nowy Szymanów, Wypęk i Goździak. Obecnie znajdziemy w tych miejscach Szymamów, Szymanówek i właśnie Borowinę. W tym samym czasie, w roku 1858, założono osadę w środku lasu należącego do Chylic, zwaną Czarnowem. W ten sposób powoli znikał las istniejący tu od czasów średniowiecza, w którym polował jeszcze książę mazowiecki, Janusz Starszy, przybywając do Jastrzębia.

Choć w niniejszym opisie pominąłem osady znajdujące się na Urzeczu, zaznaczyć należy iż mimo powodzi i zmian koryta Wisły istnienie areałów leśnych notowane jest jeszcze w czasach nowożytnych, choćby w Gassach, zaznaczono je ponadto na mapach pochodzących z XVIII wieku. Nazwy takie jak Borek, Dębówka czy wreszcie Imielin, pochodzący od Jemioły, ukazują nam dawną lokalizację takich miejsc.
Clipboard023

Las Oborski nakreślony ręką XVII-wiecznego kartografa, Jana z Jawora

My jednak wróćmy na powrót na skarpę, bowiem sosnowy las to środek Konstancina, jego esencja i serce. Letnisko lokowano w lesie i nieopodal jego, a on sam stal się w XX wieku fragmentem chojnowskiego parku krajobrazowego. Las porasta centrum miasta, a z pomiędzy jego wyrastają domy między którymi ciągną się ulice. Wystarczy nimi trochę powędrować, by wejść między drzewa, gdzie ulic już nie ma. I rozejrzeć się dookoła, by ujrzeć Konstancin 110 lat temu. Taki las dzielił Witold hrabia Skórzewski. Las, który do roku 1897 spoglądał z góry na okoliczne miejscowości. Las, przez który brzegiem skarpy wiodła droga do Góry. W lesie nikt nie mieszkał, kilkukrotnie go wycinano, odrastał przez cały XIX wiek. Spójrzmy raz jeszcze na mapę, jeszcze raz wróćmy do linii skarpy. Jej linia ciągnie się od zachodu wzdłuż Jeziorki i z południa na północ, starym korytem holoceńskiej Wisły. Zarówno w wieku XVIII jak i XIX, a co za tym idzie i wcześniejszym, nie uświadczymy tu żadnych osad. Las rośnie na skarpie, spoglądając z niej w dół, na rzeki i pola. Ludzie od wieków osiedlali się w dawnym korycie rzeki, gdzie nie trzeba było karczować drzew, piaszczysta gleba nadawała się do uprawy roślin. Zaś las był tam od początku, wiosną barwiąc niebo swą zielenią, zaś jesienią jak do tej pory przybierając barwę płomienia, porośnięty przez trawę pożółkłą niczym sen. Ludzie mieszkali poniżej, za rzeką, las zaś dawał im oparcie. W przeciwieństwie do Waleriana Szymanowskiego Potuliccy zamiast wyciąć las, a drewno sprzedać kupcom z Góry Kalwarii zdecydowali się założyć tu letnisko. Ale to już inna opowieść…


Źródła i literatura:

  • AGAD, ASK
  • AGAD, Obory
  • Lustracja województwa mazowieckiego 1565 r. wyd. PWN, W-wa 1965, red. I Gieysztorowa A. Żaboklicka
  • DUNIN-WĄSOWICZOWA Anna, Geografia historyczna Mazowsza XVI-XVIII w., Rocznik Mazowiecki t. 7, 1979, s. 57-67
  • OSTROWSKI Janusz, Warunki przyrodnicze i zmiany zalesienia powiatu Piaseczno na przestrzeni dziejów w: Studia i materiały do dziejów powiatu piaseczyńskiego, red. J. Antoniewicz, Warszawa 1973

Piwo z Cieciszewa

ksunder

Równo tydzień temu miałem okazję być w Cieciszewie i powiedzieć kilka słów o historii tej miejscowości. Co bardziej zorientowani wiedzą, że w zasadzie blog ten powstał kilka lat temu niejako na marginesie pisanej wówczas książki na ten temat. A historię Cieciszew ma fascynującą, sięgającą czasów odległej historii początków Polski. W zasadzie tam leżą korzenie „konstancińskiej” części tutejszej gminy, bowiem ziemie należące to tamtejszego grodu sięgały w XIII wieku rzeki Jeziorki, na wschodzie oparte o Wisłę, na zachodzie w ich skład wchodziły Łubna i Baniocha, na południu graniczyły z Moczydłowem. Z czasem włości podzielono na część cieciszewską i oborską, później na kolejne. A na dziale oborskim powstać miał pod koniec XIX wieku Konstancin. Z obszarem dawnych włości Cieciszewa pokrywała się parafia, w XVIII wieku przeniesiona do Słomczyna, choć jeszcze długo zwała się cieciszewską. Podzielono ją w XX wieku, tworząc filie, a później odrębne parafie w Mirkowie, Konstancinie, Skolimowie, Baniosze (stąd po dziś dzień Baniocha jest w tutejszym dekanacie, choć do gminy nie należy). Wszystko to można znaleźć na blogu, dziś historia nieco mniej znana, z końcowego okresu świetności Cieciszewa.

Cieciszew_2013_publKomosa_fotKwireg_bw_m10Wiele osób kojarzy, iż pod koniec XVIII wieku na terenie Obór wytwarzano piwo, które cieszyło się w pewnym okresie znaczną sławą w Warszawie. Jak przywoływał Zygmunt Gloger warzono tu szczególnie dobre piwo angielskie. Browar na terenie majątku zwanego wówczas kluczem oborskim, w skład którego wchodziły wszystkie okoliczne wsie położone na Urzeczu wraz ze Skolimowem, fundował Hieronim Wielopolski. Ten sam, który wydzierżawił teren pod zakładaną Papiernię. Lecz skąd w ogóle produkcja piwa? Cofnijmy się o lat mniej więcej 150, po „Potopie” szwedzkim zniszczona Polska zaczyna tracić, to co dawało szlachcie pieniądze przez ostatnie wieki, a co jak naucza się w szkołach wynikało z „dualizmu gospodarczego Europy”. Zaczyna się spadek eksportu zboża, szukać należy nowych źródeł dochodu. Okazuje się nim propinacja, czyli sprzedaż alkoholu, przede wszystkim własnym chłopom w licznie budowanych karczmach. Lecz nie do końca było tak, jak to pokazano w pewnym filmie, iż „dziedzic rozpijał pańszczyźnianych chłopów”. Choć obowiązywał przymus propinacyjny, zmuszający do zakupu piw i gorzałki, szybko zorientowano się, że na produkcji przeznaczonej na „eksport”, czyli sprzedaż poza granicami majątku, można nieźle zarobić. Stąd pod koniec XVIII wieku świetnie prosperowały browary w Oborach, Bielawie czy Wilanowie (a ciekawą historię awantury o piwowara w tych dwóch ostatnich swego czasu opisywałem). Jednakże nim powstał browar w Oborach, pierwszą próbę jego budowy podjęto w Cieciszewie.

Wybór był jak najbardziej naturalny. Tu znajdowała się siedziba parafii, którą co niedzielę odwiedzali poddani dóbr. Tędy wiódł szlak prowadzący do Czerska i dalej, aż na Ruś. Stąd i wzniesiona tu karczma była znacznych rozmiarów, co pod koniec XVII wieku odnotował francuski podróżnik kawaler De Tende. Zatem i produkcja piwa była niemała, wyraźnie piwo wytwarzane przez karczmarza było w ilości niewystarczającej, bowiem już w roku 1700 w Cieciszewie istniał browar. W roku 1701 w browarze w Cieciszewie był kocioł piwny w tym roku kupiony, kadź wielka, od spodu reparatiey potrzebne i pobiciu tak dębowej do spuszczania piwa. Beczek piwnych 20. Jak wynika z dalszego opisu znajdowała się tam także gorzelnia, wyremontowana w tym samym roku, wyposażona w szklane okna. Inwestycja w kadź oznaczała, iż browar powstał z myślą o zwiększonej produkcji. Warto zauważyć, że budynek browaru był w lepszym stanie niż znajdujący się tuż obok dwór w Cieciszewie, który w owym czasie się rozpadał. Budynek starano się naprawiać, co wyraźnie mówi nam coś o związanych z nim planach.

Browar nie przetrwał powodzi, która około roku 1713 zniszczyła Cieciszew i okoliczne wioski sprawiając, iż kościół parafialny odbudowano w Słomczynie. Kolejny browar powstał już w oddaleniu od wiślanego starorzecza, w Oborach. W drugiej połowie XVIII wieku dochody ze sprzedaży trunków staną się podstawą ekonomii dworskiej, stąd rozwój browaru w Oborach. Korzenie browarnictwa w kluczu oborskim znajdują się jednak w Cieciszewie.

Może to i dobry moment, by ktoś znowu zaczął produkować tu lokalne piwo? Od roku 2013 nie ma już browaru w Oborach, a piwo marki „Konstancin” produkowane jest w innej części polski. Lecz skoro mamy już cydr z Czerska (podobno nawet można kupić go w Górze Kalwarii, polecam bo jest naprawdę dobry), warto o tym pomyśleć. Nazwy nie trzeba długo szukać, choćby Ciecisz, czyli założyciel tutejszego grodu...


Źródła i literatura:

  • AGAD, Archiwum Wielopolskich i Potulickich z Obór

Ulica Lipowa

ksunder

Dzisiejszy wpis na blogu poświęcę ulicy położonej w Bielawie. Choć nie objęta wpisem do rejestru zabytków stanowi znaczący element historii tych okolic. Wkrótce może go już zabraknąć, bowiem wkrótce ma zostać przeprowadzona wycinka wszystkich znajdujących się tu drzew. Wnioskowało o to starostwo; ponoć jeden z mieszkańców złożył w tym celu obszerny wniosek, argumentując iż drzewa zagrażają przechodniom. Ile prawdy jest w tym, że położenie drzew utrudnia poruszanie i parkowanie w tym miejscu nie podejmuję się stwierdzić, niepokojący jest fakt, że wycinka drzew ma zostać ponoć przeprowadzona bez uzyskania opinii dendrologa. A wówczas zniknie to, co stanowi o wartości tej ulicy, czyli właśnie lipy, dające jej swą nazwę. Lipowa należy bowiem do pomników historii takich samych jak Aleja Kasztanowa na Ursynowie, gdzie drzewa sadzono na przyjazd cara, by utrudnić przeprowadzenie na niego zamachu, czy też wspaniała Aleja Lipowa wiodąca do pałacu w Otwocku Wielkim. Nieszczęściem Lipowej jest to, że ciasno na niej od domów, nie ma szansy stać się spacerową uliczką.

gallery_3_5_109552Ulica Lipowa. Zdjęcie pożyczone z forum Piaseczna, autorstwa użytkownika Stento - LINK

Czy drzewa rzeczywiście mają 200 lat, jak chcą relacje? Cofnijmy się w czasie. W roku 1816 właścicielem Bielawy pozostaje kupiec Karol Braeunig, któremu poświęcę niegdyś odrębny wpis. Bielawa wówczas to znaczny majątek, w jego skład wchodzą także obecne Klarysew, Gawroniec i tereny dzisiejszego Ogrodu Botanicznego. Graniczy z Jeziorną Królewską, Okrzeszynem i Powsinem wchodzącym w skład dóbr wilanowskich. Dość, że Bielawa to wówczas najludniejsza miejscowość położona na terenie obecnej gminy, w roku 1827 mieć będzie 487 mieszkańców, daleko w tyle pozostawiając za sobą Jeziornę Królewską z jej 273 mieszkańcami i Gassy, gdzie mieszkać będzie 220 osób. Karol Braeunig umrze w roku 1818, własność Bielawy przejdzie na jego syna Bogumiła, który żyć będzie jeszcze 8 lat. Wdowa po Karolu i matka Bogumiła, Klarysa z Lutzów w roku 1837 Bielawę sprzeda. Klarysa to zapomniana postać historii tych okolic, choć jej imieniem nazwany zostaje utworzony przy drodze warszawskiej folwark, nieopodal karczmy bielawskiej, leżącej na rozstaju dróg prowadzących do Jeziorny Królewskiej i Obór oraz Papiernii (dziś ulica Mirkowska). Z czasem karczma weźmie nazwę folwarku – Klarysów, po latach zmieniając się w Klarysew. Kto wie, może Potuliccy nazywając folwarki imieniem kobiet swego rodu – Teresin, Anusin wreszcie Konstancin – kierowali się tym przykładem?

Rzecz jednak w tym, że przeglądając akta i dokumenty dotyczące tych stron zorientujemy się, iż Henryk Rossman przebywał tu już wcześniej. Bielawę zaczął dzierżawić już w latach dwudziestych. Być może jeszcze od Bogumiła Braeuniga, z pewnością czynił to, gdy nominalną właścicielką majątku była Klarysa. I z czasem przekonał ją do sprzedaży, by osiąść tu na stare lata. Karierę pułkownika Rossmana przywoływałem już wielokrotnie, ten oficer wojsk napoleońskich, uczestnik wielu bitew, walczący w Powstaniu Listopadowym, przyczynił się do stworzenia kanału augustowskiego, a także usypania nadwiślańskich wałów. Wyraźnie jednak z Bielawą pragnął związać się już wcześniej, nim jeszcze stał się jej pełnoprawnym właścicielem.

mapka2Ulica Lipowa w roku 1856. Lipy nasadzone po obu stronach drogi, wówczas jeszcze nikt przy niej nie mieszka. Z dworu trakt wiedzie wprost do Klarysowa, u zbiegu z obecną Mirkowską i Saneczkową.

Przyglądając się starym mapom dostrzeżemy, iż na przełomie XVIII i XIX wieku ulicy Lipowej jeszcze nie ma, podróżuje się dwoma traktami biegnącymi z Powsina, prowadzącymi do Bielawy i Jeziorny, oba zresztą przetrwały po dziś dzień, ten ostatni to obecna ruchliwa ulica Warszawska, poprzecinana licznymi rondami. Lipowa pojawia się późno, dopiero w latach trzydziestych. Wytyczono ją, by prowadziła do dworu. Choć przyjęto, że dwór został wybudowany dopiero w roku 1837, na podstawie faktu, iż wówczas Henryk Rossman stał się właścicielem tej miejscowości, zauważmy jednak, że w tych stronach przebywał już wcześniej. Zachowane fragmentaryczne wzmianki w aktach Potulickich z Obór świadczą, że w dzierżawionej Bielawie pomieszkiwał, nie traktując jej jako lokaty, z której czerpał zyski. I to właśnie on odpowiedzialny jest za wytyczenie nowego traktu, prowadzącego wprost do bielawskiego dworu. Trudno powiedzieć więc tak naprawdę, kiedy dwór był wzniesiony, wcześniej istniała tu dawna drewniana budowla, zapewne w tym samym miejscu, na co wskazuje nam lokalizacja browaru, sytuowanego w XVIII wieku nieopodal właśnie dworu. Wcześniejszym właścicielom i dzierżawcom połączenie z drogą warszawską nie było potrzebne, dworu trakt wiódł prosto na tę samą trasę aż do Powsina, gdzie się z nią łączył. Obecnie to wciąż popularny skrót, wiodący za Szkołą Amerykańską. Sytuację zmienił wiek XIX i czasy Królestwa Polskiego. To okres reformy drogowej, jakbyśmy ją dziś nazwali. Wówczas powstaje Puławska, wiodąca do Puław, bita jest szosa lubelska, wszystko to ma służyć również ułatwieniu przemieszczania wojsk. W owym czasie zdegradowany zostaje szlak służewski, wówczas główna droga wiodąca na południe z Warszawy, obecnie ledwie polna droga na tyłach Ogrodu Botanicznego. Trakt z Wilanowa do Jeziorny, stanowiący przedłużenie Królewskiej Drogi nabiera znaczenia. Zostaje wzmocniony, w ramach szarwarków utrzymywany w należytym porządku. I tu należy upatrywać przyczyn wytyczenia Lipowiej, co czyni Henryk Rossman. W ten sposób powstaje droga wiodąca z głównej trasy wprost do dworu, podobnie jak w Jeziornie Królewskiej, czy Oborach.

Zapewne rację ma więc p. Hlebowiczowa, ostatnia z potomkiń Henryka Rossmana zamieszkująca w Bielawie, iż lipy nasadzano z polecenia jej przodka w czasach Powstania Listopadowego. W owym czasie drzewa rosły wzdłuż każdego traktu, jak chce legenda z polecenia Napoleona sadzono je, by dawały cień maszerującemu wojsku. Poniższa mapa ukazuje nam, iż podobny wygląd jak Lipowa miała także trasa do Wilanowa. Obecnie w Polsce w większości miejsc GDDKiA usuwa drzewa w skrajni, czasy się zmieniły i są niebezpieczne dla kierowców. Czy taki los spotka już wkrótce Lipową? Zobaczymy.

mapkaaaW roku 1838


Źródła i literatura:

  • AGAD, Archiwum Wielopolskich i Potulickich z Obór

Starożytności konstancińskie

ksunder

Uroczystości 1050-lecia Chrztu Polski za nami, choć oczywiście z punktu widzenia faktografii rację ma profesor Urbańczyk zauważając, iż jest to co najwyżej rocznica ochrzczenia Mieszka, sprawującego władzę nad terytorium podbitym przez Polan, a nie Polski. Data więc to bardziej symboliczna, nie umniejszająca rzecz jasna rangi wydarzenia w wymiarze religijnym, a od lat zakorzeniona w ludzkiej świadomości jako początek państwa polskiego. Ze swych szkolnych czasów pamiętam jednak przekonanie, iż między upadkiem Rzymu a narodzinami Polski panowała wielka czarna dziura, co wynikało z takiego a nie innego nauczania historii w Szkole Podstawowej. Jak wiadomo jednak lata 476 - 966 były niezwykle bogate w wydarzenia, nie jest tak, że Polska wyłoniła się z niebytu. Warto przyjrzeć się z tej okazji temu co było wcześniej w tych stronach. Bo choć najstarszą znaną nam z dokumentów datą tyczącą się tych terenów jest rok 1253 i wzmiankowanie Cieciszewa, oraz późniejszy passus wskazujący na założenie tam parafii w roku 1236, historia tych terenów jest dużo starsza. A tak się składa, że nikt dotąd jej nie opisał i nie opracował. Poniżej więc nieco o zapomnianych dziejach tych terenów, których skróconą wersję przygotowałem na potrzeby przewodnika po tych stronach.

Niestety w przeciwieństwie do Karczewa, Góry Kalwarii czy Czerska teren gminy Konstancin-Jeziorna nie doczekał się dotąd opracowania naukowego tyczącego się odkryć archeologicznych. Choć wydaje się to niemożliwe nie prowadzono tu zresztą nigdy badań, znaleziska zawdzięczamy przypadkowym odkryciom oraz badaniom powierzchniowym prowadzonym pod koniec lat osiemdziesiątych przez Stanisława Wojdę. Stąd też niestety brak bardziej szczegółowych informacji, o ile dzięki pracy archeologów takich jak choćby Teresa Kiersnowska dowiedzieć się możemy wiele o Czersku sprzed X wieku, a teren Urzecza przynależny do gminy Karczew w dawnych wiekach opisał kilkanaście lat temu Łukasz Maurycy Stanaszek, opracowań takich dla okolic Konstancina nie znajdziemy.

2.Urnyzgrobustarosowiaskiegoodkrytew1908r.wokolicachJeziornejNajstarsze ślady obecności ludzi na tych obszarach pochodzą z okresu mezolitu i neolitu (ok. 8000 – 1800 p.n.e.), a także epoki brązu (1800 – 400 p.n.e.). Ówczesne osadnictwo podążało z biegiem Wisły, nad brzegiem której osiedlali się ludzie pozostawiając po sobie liczne narzędzia bądź fragmenty ceramiki, widoczne po dziś dzień gołym okiem choćby na skarpie nieopodal Grapy, choć niewprawne oko ich nie rozpozna. Na terenie Kawęczynka i Czarnowa odnaleziono odłupki kamienne, dowodami osadnictwa są także ślady grobów kloszowych odnajdywane w Oborach oraz Jeziornie Królewskiej. W tej ostatniej w roku 1947 odnaleziono 9 takich grobów na jednym z pól. Zasiedlony był także rejon dzisiejszej Bielawy, w roku 1984 wykopano tam grób całopalny, podobnych odkryć dokonywano we wsi często już w okresie przedwojennym, a także tuż po wojnie. Te pierwsze osady mogły przetrwać aż po okres wpływów rzymskich (do połowy V wieku naszej ery), bowiem ich istnienie poświadczają kolejne źródła materialne. W tym czasie powstała na pewno osada na terenie obecnego Kawęczyna, zachowały się ślady stałego osadnictwa w Skolimowie, Bielawie, Oborach i Cieciszewie oraz na terenie obecnej Parceli. Niewiele wiemy o tych osadach, na pewno wytapiano w nich żelazo z rud darniowych, o czym świadczą bryłki żużlu znalezione w tej ostatniej miejscowości. Ciekawym przypadkiem jest niepozorna Dębówka, gdzie odkryto cmentarzysko z okresu wczesnorzymskiego. Jak widać prócz Skolimowa położonego nad Jeziorką osadnictwo wyznaczyła wiślana skarpa i koryto rzeki. Wisła stała się ówczesnym szlakiem handlowym, a wzdłuż niej z czasem powstała droga handlowa prowadząca na wschód. Rejon ten penetrowano już w II wieku, bowiem z tego okresu pochodzą monety z czasów cesarza Trajana, które odnaleziono w okolicach Powsina. Podobne znaleziska pochodzą z okolic Czerska.

Osada w tej miejscowości istniała już co najmniej w wieku VII, w wieku XI przekształcając się w gród. Z jego istnieniem jako ważnego ośrodka na mapie tych okolic wiązać należy także rozprzestrzenianie się tutejszego osadnictwa wzdłuż drogi wiodącej nad rzeką. Podążali nim kupcy, trwała wymiana handlowa, stanowił on jedynie fragment dłuższego szlaku biorącego swój początek w Marsyli, prowadzącego przez Europę aż do Kijowa. Kilka lat temu na terenie Parceli odnalezione zostały arabskie monety pochodzące z wieku X, czemu zresztą poświęciłem swego czasu odrębny wpis - dostępny TUTAJ. W XI wieku powstała już osada na terenie Kawęczynka, niewiele późniejsze są znaleziska pochodzące z Bielawy, Jeziorny Królewskiej i Cieciszewa. O ile osada w Kawęczynku nie przetrwała, te trzy ostatnie stanowią najstarsze istniejące po dziś dzień nieprzerwanie gminne miejscowości. Wszystkie powstały nad wiślanym nurtem, wówczas płynącym nieco bliżej skarpy niż obecnie. Jeziorna wykształciła się z osady położonej nad brodem przez Jeziorkę, zaś w Cieciszewie znajdowała się wówczas przeprawa przez Wisłę. Jeśli spojrzymy na historię lat późniejszych, zauważymy iż nieco to symboliczne, bowiem rzeka Jeziorka rozdzielać miała ziemię warszawską od czerskiej, w tej pierwszej położona będzie Bielawa, w drugiej Cieciszew, a na jej granicy znajdzie się Jeziorna Królewska.

Gdy Mieszko przyjmuje wiarę chrześcijańską w Czersku istnieje gród, do którego prowadzi droga. Być może już wówczas osiedlają się przy niej ludzie, którzy założą te trzy osady. O ile w Jeziornie i Bielawie nie sposób się doszukiwać śladów zachowanego grodu, układ terenu w Cieciszewie po dziś dzień wskazuje nam dość jasno na jego istnienie, o czym przeczytać można w tym wpisie. Z czasem ziemie te staną się częścią Księstwa Mazowieckiego, a dopiero później Polski. Lecz kto pamięta, że historia gminy Konstancin-Jeziorna bierze początek na długo wcześniej?


Źródła i literatura:

  • NID, AZP

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci