Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : kaweczyn

Szymanowscy

ksunder

Opowieść o Turowicach przerwaliśmy wiele miesięcy temu wraz ze zmierzchem Turowskich, od których dwór w Kawęczynie wziął swą nazwę. Turowscy przejęli te ziemie od Ciołków, jak opisano to w poprzednich wpisach (Tropem Turowic i Kawęczyna część 1, część 2, część 3 oraz Ciołkowie), sami wywodzili się z rodu Pierzchałów, będąc potomkami Stanisława z Cieciszewa, a tym samym niejako powrócili do macierzystej parafii, w której niegdyś fundowali kościół w Cieciszewie.
Wiek XVII przynosi w tych stronach zmierzch nie tylko Turowskich, lecz wszystkich rodzin szlacheckich wywodzących się z rodów rycerskich, posiadających te ziemie od wczesnego średniowiecza. Do roku 1643 Oborscy pozbywają się Obór i Czernideł, do końca stulecia z Cieciszewa znikają ostatni Cieciszewscy, zaś Bielawscy z Bielawy. Rodziny przenoszą się w inne strony sprzedając ziemię, lub wymierając bezpotomnie. W większości wypadków trudno ten proces prześledzić z uwagi na brak dokumentów, tak też jest niestety w przypadku majątku kawęcko-brzeskiego. Nie wiemy skąd przybyli Szymanowscy, pierwszy ślad ich pobytu odnajdujemy tuż po szwedzkim „potopie”. We wrześniu 1660 na ślub Piotra Rudzkiego i Zofii Boglewskiej w Cieciszewie zjeżdża się kwiat okolicznej szlachty. Świadkami zawarcia związku są Prudencja Turowska z Kawęczyna, zamieszkująca dwór w Turowicach, Piotr Cieciszewski z Cieciszewa oraz Jan Szymanowski z Baniochy.
Tu drobna uwaga, tutejsze miejscowości w owym czasie zamieszkiwało wielu przedstawicieli szlachty. Niektórzy dzierżawili tutejsze folwarki, inni utrzymywali się z dzierżawy, wreszcie część z nich wykonywała rozmaite prace na rzecz dworu. Rodziny takie jako Bogatkowie pojawiają się w zarówno w metrykaliach parafialnych jak i aktach oborskich, podobnie było w przypadku Rudzkich. Szymanowscy wkraczają na karty historii tych stron jako posiadacze Baniochy, którą musieli wcześniej odkupić od Turowskich, bowiem zdają się być związani z nimi i tą częścią parafii Cieciszewskiej. Pojawiać będą się regularnie jako świadkowie na ślubach związanych z terenem dawnego majątku kawęckiego – Kawęczyna, Brześcc i Baniochy. W roku 1662 w Cieciszewie za Andrzeja Kasprzyckiego wydana zostaje Zofia Turowska, córka Franciszka, na ślubie tym prócz Jana Szymanowskiego obecni są Jakub Rudzki z żoną Dorotą zamieszkujący w Kawęczynie, z odległego Magnuszewa przybywa Stefan Magnuszewski. W roku 1664 Jan, Franciszek oraz Zygmunt Szymanowski notowani są już jako mieszkańcy Brześcc. Wraz z nimi pojawia się szereg drobnej szlachy zamieszkującej tutejsze miejscowości – ponownie Jakub Rudzki z Kawęczyna, Rudnicccy z Cieciszewa, Chynowscy dzierżawiący majątek w Łęgu, pochodzący z Obór. Wygląda jednak na to, iż Turowscy wyprzedają powoli swój majątek, a Szymanowscy przenieśli się teraz do dworu w Brześccach. Nie sposób powiedzieć skąd przybyli, ta gałąź Szymanowskich niekiedy w źródłach występuje jako Korwin-Szymanowscy. Pieczętują się herbem Jezierza: w polu czerwonym na złotym krzyżu kawalerskim kruk z pierścieniem złotym w dziobie, klejnotem trzy strusie pióra. Herbarz Niesieckiego z roku 1839 podpowiada, że herb miał z sobą do Polski przynieść Willibaldus Francuz, arcybiskup pierwszy Gnieźnieński, ten wstąpił na tę katedrę w roku 966. siedząc na niej lat cztery, żyć przestał w roku 970.

757px-POL_COA_Jezierza.svg
Początkowo Szymanowscy nie należą do najznamienitszej szlachty tych okolic, nie dostępują zaszczytu świadkowania na ślubie Andrzeja Czarnysza, krewniaka proboszcza cieciszewskiego, w roku 1665. Są tam Franciszek i Prudentia Turowska z Kawęczyna, Grzegorz Bielawski z Bielawy i Sobiekurska, Glinieccy z Glinek. Jest nawet przedstawiciel „kanclerza Korony”, czyli Jana Wielopolskiego, pana na Oborach. Brak jednak Szymanowskich. To się wkrótce zmieni, począwszy od roku 1670 „szlachetny” Jan Szymanowski pojawia się jako świadek na ślubach z terenu Brześcc i Baniochy. W roku 1676 wraz z Franciszkiem Szymanowskim po raz pierwszy pojawia się na ślubie Grzegorza Eyduka (być może Hajduka) z Kawęczyna. Choć jeszcze w roku 1685 Turowice są w posiadaniu Turowskich, o czym świadczy małżeństwo zawarte przez Adama Turowskiego z Teresą Zdziarską z Bielawy, mające miejsce we dworze, wkrótce dobra Kawęczyna przejdą w posiadanie Szymanowskich. Z końcem wieku Turowscy przestają być wymieniani w tutejszych źródłach, rodzina Szymanowskich staje się posiadaczem Kawęczyna, Brześcc, Łubnej i Baniochy.
Majątek to spory, nadto szlachcic w swej zagrodzie równy był wojewodzie. Choć początkowo z sąsiadami utrzymują poprawne stosunki, a w roku 1688 Jakub Szymanowski jest zarządcą w Oborach, gdy trwa tam budowa dworu, wkrótce Szymanowscy uwikłają się w wieloletni spór z magnacką rodziną Wielopolskich. Począwszy od początku XVIII wieku rozpoczną się spory graniczne, a przede wszystkim spór o patronat świątyni w Cieciszewie. Właścicielami dóbr Kawenczyn, Baniocha, Łubna i Brześce są Kazimierz, Józef i Franciszek Szymanowscy. I to ich potomkowie zamieszkają w Turowicach, które znamy obecnie.


Źródła i literatura:

  • Archiwum Parafialne w Słomczynie
  • AGAD, Obory

Przewodnika po okrągłych rocznicach część druga

ksunder

Chylice

Pominąłem je ostatnio, jako że położone są już poza terenem gminy i związane z Piasecznem, jednak skoro wymieniłem Czarnów, wydzielony z dawnego majątku Chylickiego warte są krótkiej wzmianki, zwłaszcza iż wskutek parcelacji letniskowej część dawnego lasu chylickiego znalazła się w gminie jako Chylice-Letnisko. Zatem wspomnijmy, iż najstarsza znana wzmianka dotyczy młyna na Jeziorce w Chylicach, który książę Janusz Starszy podarował w roku 1424 Mikołajowi z Piaseczna. Warto zauważyć, iż książę Janusz często przebywał na tych terenach, przybywając na polowania rozsądzał spory rycerstwa ze Skolimowa. No i rzecz jasna nadał prawa miejskie Piasecznu. Chylice niedawno pięknie uczciły jubileusz tamtejszej szkoły, może ktoś w roku 2024 pokusi się by zorganizować obchody 600-lecia.

Dębówka

Wstyd przyznać, trudno powiedzieć kiedy powstała. Dokumenty z początku wieku jej nie wymieniają, na mapach z I Wojny Światowej się nie pojawia, po raz pierwszy nazwa taka w dokumentach pada w roku 1921. Bezpiecznie uznać więc, że ta nadwiślańska miejscowość liczy około stulecia, choć jako nazwa własna Dębówka występuje we wspomnieniach tutejszych mieszkańców, opowiadających historie swych dziadków z połowy XIX wieku. Z kolei w archiwum oborskim wspomniana jest lodownia w Dębówce funkcjonująca pod koniec XVIII wieku, trudno jednak podejrzewać, że chodzi o to samo miejsce, bowiem nad Wisłą do czasu wybudowania wałów w tym samym miejscu istniały wsie Piechury oraz Rybałty, w połowie XIX wyludnione.

Gassy

Nazwa Gassy jest dla postronnych niejasna i zdumiewająca, od lat wiąże się ją z obecnością mennonitów (których nigdy w tym miejscu nie było) lub niemieckich czy olęderskich osadników. Tymczasem jest rdzennie polska, bowiem jak zapisano w 1510 roku nad brzegiem Wisły osiadł kmieć imieniem Gasz. Wkrótce notowano, iż w osadzie tej mieszkają Marcin Gasz, Piotr Gasz, poczęto mówić Gasze, a później Gasy (więcej na ten temat i odmiany języka polskiego we wpisie O Gaszu i Miklaszu). Za trzy lata Gassy obchodzić będą 510 lat istnienia. Częścią Gassów są niejako Kopyty, funkcjonujące do niedawna jako odrębna osada. Najstarszy osadnik wzmiankowany został w roku 1564, był nim właśnie Kopyt (zapisywany jako Topith).

Rodzina z Gassów-Kopytów w roku 1901. Za książką "Nadwiślańskie Urzecze" Ł.M.Stanaszka

Habdzin

Tak naprawdę Chabdzin bowiem pod tą nazwą był znany aż do XX wieku. Jedna z najstarszych tutejszych miejscowości, po raz pierwszy wzmiankowana w roku 1368, gdy sprzedał ją książę mazowiecki Siemowit – o czym poczytać można w tym wpisie. Więc w przyszłym roku minie 650 lat od tej transakcji. Na terenie gminy istnieje jeszcze Habdzinek, choć obecnie mało kto o nim pamięta, ale szczegółowo omówię ten temat przy okazji Obórek.

Kawęczyn

Na temat Kawęczyna i Turowic można było niedawno poczytać obszernie na blogu. Opowieści tej nie skończyłem, docierając do wieku XVII, wyjaśniając zagadkę nazwy Turowice. Wybiegnijmy nieco naprzód, bowiem dawny majątek Kawęczyna, Brześcc i Łubnej sięgał daleko i przywołajmy dodatkowo tu wszystkie miejscowości jakie powstały na terenie dawnego lasu Szymanowskich, położone na terenie gminy Konstancin-Jeziorna.

  • Kawęczyn – najstarsza wzmianka pochodzi z roku 1414. W roku 2019 będzie to 610 lat.
  • Turowice choć nazwa ta wystąpi jako określenie dworu po raz pierwszy dopiero w roku 1685, jednak jego początków szukałbym w wieku XVI – o czym poczytać można tutaj
  • Kawęczynek i Borowina  - powstały po wycięciu lasu przez dziedzica Szymanowskiego w drugiej połowie XIX wieku. Odnotujmy jeszcze, że poza granicami gminy znajdują się Łubna, Solec i Szymanów, stanowiące pozostałości tego wielkiego majątku. Łubna to stara miejscowość, w Szymanowie znajdował się dwór jednego z braci Szymanowskich, zaś Szulec założono jako kolonię z udziałem kolonistów niemieckich i potomków Olędrów

A skoro o olędrach mowa…

Olęderski płotek w przedwojennych Gassach

Olędrom poświęciłem na tym blogu szereg wpisów i kto ciekaw może się ze wszystkimi zapoznać, bo temat niezwykle ciekawy, a w ciągu ostatnich lat dokonanych zostało wiele odkryć na temat ich obecności na tych ziemiach. Syntetyczny wpis sprzed dwóch lat sumuje stan naszej wiedzy, zachęcam więc do poczytania o Olędrach na Urzeczu. Zaś dla zwykłego przypomnienia:

  • Kępa Oborska – założona w roku 1773 jako druga olęderska osada na Urzeczu, wówczas pod nazwą Kępa Chabdzińska. W 2023 roku piękna okrągła rocznica 250-lecia istnienia.
  • Kępa Falenicka – założona w roku 1775
  • Kępa Okrzewska – po raz pierwszy wzmiankowana w roku 1779

ciąg dalszy nastąpi

Tropem Turowic i Kawęczyna (3)

ksunder

Powróćmy wreszcie do tajemnicy Turowic, bowiem jak widzieliśmy nie istniały one jeszcze przed wiekiem XVI. I jak pokazano nie można ich mylić z Turowicami w ziemi czerskiej, stanowiącym rodowe gniazdo Pierzchałów, czyli Cieciszewskich i Oborskich. Lecz pora by tamte Turowice ponownie wkroczyły w obręb naszych zainteresowań, bowiem z nich to przybędzie nowy właściciel Kawęczyna, Mikołaj Turowski. W roku 1514 ziemie te zakupuje, w tym samym czasie lub wkrótce później wejdzie wraz ze swym synem w posiadanie sąsiednich Brześcc. Jako część nabytego przez niego Kawęczyna wymieniono także Łubną. Nie mamy problemu z identyfikacją pochodzenia Turowskich, bowiem ich herbem jest Roch, zatem są oni potomkami Pierzchałów. I jednocześnie teraz już odległą rodziną dla zamieszkujących te ziemie Cieciszewskich i Oborskich. Jednocześnie Turowscy przynoszą ze sobą ius patronatum, opisywane już uprzednio, którym nie dysponowali poprzedni właściciele Brześcc i Kawęczyna. Fakt, iż posiadają status patronów parafii w Cieciszewie, dowodzi nam ostatecznie ich przynależności do rodu Pierzchałów.

946390_440645699389069_1611867376_nZiemie Turowskich w dużej mierze pokryte są lasami, w ich skład nie wchodzi Baniocha. I to właśnie w tym rodzie szukać należy rozwiązania tajemnicy istnienia tutejszych Turowic. W pewnym momencie, zapewne jeszcze w XVI wieku wznoszą na terenie dóbr siedzibę, dwór szlachecki, który weźmie z czasem taką nazwę. Czy to zostanie nazwany w ten sposób celowo, czy też nazwa ta przyjmie się stopniowo, dziś już nie sposób dociec.

Kiedy powstały Turowice? Zachowane źródła z XVI wieku jeszcze ich nie wymieniają, w latach sześćdziesiątych Turowscy posiadają Brześcce, Wolkę Brzeską, Kawęczyn i Łubną. Ta ostatnia w roku 1599 zostanie sprzedana Pawłowi Cieciszewskiemu, z czasem jednak powróci do rąk dziedziców tych ziem. Choć dokument z roku 1564 wymienia Jana i Mikołaja Turowskich, synów Stanisława z Turowic, nie mamy pewności czy nie chodzi o Turowice w ziemi czerskiej, zwłaszcza iż Kawęczyn wymieniany jest oddzielnie. Najstarsza jak dotąd odnaleziona wzmianka potwierdzająca istnienie Turowic jest o wiek późniejsza, na stronie tytułowej wzmiankowanej już księgi parafialnej Cieciszewa z roku 1660 wymienione zostają Turowice, czyli Kawęczyn. Jednakże nazwa taka nie zostaje wymieniona ani razu we wpisach dotyczących zawieranych ślubów, choć w latach 1660 – 1695 swym niezwykle starannym charakterem pisma proboszcz cieciszewski Leon Stanisław Czarnysz wpisuje miejscowości, z których wywodzą się młodzi, a także świadkowie. Późniejsi plebani nie są już tak dokładni, lecz do roku 1715 nazwa nie pojawi się ani razu, choć wymienione zostają tu wszystkie istniejące wówczas tutejsze wsie, od Jeziorny Oborskiej przez Opacz, Gassy, Łęg i wszystkie inne. Z jednym wyjątkiem, który dowodzi tego, że Turowice w Kawęczynie nie były miejscowością, lecz dworem stanowiącym siedzibę Turowskich. W dniu 11 czerwca 1685 roku małżeństwo zawierają Adam Turowski syn Franciszka oraz Teresa Zdziarska córka Adama Zdziarskiego z Bielawy. Miejsce tego ślubu zostaje określone łacińskim słowem „domo”, w domu. Określenie takie przysługuje wówczas jedynie siedzibie szlacheckiej, czyli dworowi. To właśnie nasze Turowice, dwór dziedziców Kawęczyna. O Zdziarskich bliżej nic nie wiemy, są zapewne przedstawicielami zubożałej szlachty jakiej wiele zamieszkuje te okolice. W Cieciszewie w owym czasie pomieszkiwali oni w zagrodach chłopskich i zawierali małżeństwa nie bacząc na pochodzenie swych wybranek. Bowiem to okres kiedy dawne rody podupadają, w tym czasie z Cieciszewa znikają Cieciszewscy. Zaś Turowscy znikną z Turowic. Świadkami na ich ślubie są Szymanowscyi to oni staną się kolejnymi dziedzicami tych ziem.

1782115_496283463825292_441928090_nJeszcze dwadzieścia lat wcześniej nic tego nie zapowiada. Gdy 16 lutego 1665 roku proboszcz zaprasza przedstawicieli najznamienitszej szlachty z tych okolic na ślub swego krewniaka Andrzeja, stawiają się Franciszek i Prudentia Turowska z Kawęczyna, Grzegorz Bielawski z Bielawy i Sobiekurska, Glinieccy z Glinek. Jest nawet przedstawiciel „kanclerza Korony”, czyli Jana Wielopolskiego, pana na Oborach. Czas Turowskich jednak przemija.

To oni wznieśli na krawędzi wiślanej skarpy dwór w Kawęczynie, który nazwę swą wziął od ich rodu, choć nie dowiemy się nigdy kiedy powstała i jak wyglądała pierwotna siedziba wzniesiona w tym miejscu. Pierzchałowie byli pierwszym rycerskim rodem, który panował na tych ziemiach. Po tym jak podzieli się na Oborskich i Cieciszewskich ich sąsiadami stali się Turowscy. I wówczas przez krótką chwilę w skład parafii cieciszewskiej wchodziły ziemie potomków dziedziców Turowic w ziemi czerskiej. Którą to nazwę zapożyczono na potrzeby tutejszego dworu, a która przetrwała po dziś dzień, choć chyba już nikt nie pamięta z jakiego powodu.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna
  • AGAD, Obory
  • IH PAN, Kartoteka Adama Wolffa
  • Źródła Dziejowe A. Pawińskiego

Ciołkowie

ksunder

W odkrywaniu historii Turowic i Kawęczyna uczyńmy niewielkie interludium, bowiem dotarliśmy w niej do punktu gdy ziemie te zakupił Mikołaj Turowski, co miało miejsce w roku 1514. Tymczasem uświadomiłem sobie, że opisując dotąd średniowieczne dzieje tych okolic, wielokrotnie odnosiłem się do losów potomków Stanisława z Cieciszewa z rodu Pierzchałów herbu Roch, którego potomkowie jako Oborscy i Cieciszewscy władali ziemią na południe od Jeziorki, gdzie obecnie położony jest Konstancin. Tymczasem jedynie wzmiankowałem ród Ciołków, przy okazji opisywania początków poszczególnych wsi, podczas gdyzasługuje on na oddzielny wpis. Bowiem aż do początków dziejów nowożytnych posiadał on tereny stanowiące obecnie znaczną część gminy Konstancin-Jeziorna.

730pxPOL_COA_Cioek.svg

Najstarsza poświadczona obecność Ciołków w tych stronach miała miejsce tuż za miedzą, w roku 1283 biskup kujawski Albert przekazał ziemie Powsina kasztelanowi z rodu Ciołków. Jego potomkowie władali Powsinem wraz z przyległościami do roku 1677, kiedy to odkupił go od nich Jan III Sobieski, kładąc podwaliny pod budowę majątku wilanowskiego. Dla historii tych ziem jednym z najistotniejszych wydarzeń była budowa drewnianego kościoła w Powsinie w roku 1398. Fundowała go Elżbieta, wdowa po kasztelanie czerskim. Świadkiem erygowania świątyni był Bolesta, pleban parafii leżącej po drugiej stronie Jeziorki. W ten sposób do historii przeszło imię najstarsze znane nam imię proboszcza z Cieciszewa, których od powstania parafii w roku 1236 musiało być niemało. W roku 1410 biskup poznański przychylił się do próśb mieszkańców Jeziorny Królewskiej, Lisów i Powsina i z parafii Wilanowskiej wyłączył Powsin jako nową parafię, która w niezmienionym kształcie przetrwała aż po wiek XX. Ciołkowie z czasem przybrali nazwisko od miejscowości którą posiadali i do roku 1677 zamieszkiwali te strony jako Powsińscy. Ta gałąź rodu wywodziła swe korzenie z północnej części ziemi sandomierskiej. Jej dzieje od pewnego czasu w „Wiadomościach Powsińskich” opisuje Krzysztof Kanabus, kto ciekaw, niech zajrzy do numerów marcowego, kwietniowego oraz październikowego z roku 2016.

Inna gałąź rodu pieczętująca się herbem Ciołek przybyła z Rożniszewa. W roku 1368 Mikołaj z Rożniszewa zakupił ziemie leżące na terenie parafii Cieciszewskiej – Chabdzin (Habdzin) wraz z Chabdzinkiem (Habdzinkiem) i Opaczą oraz Brześce, w skład których to dóbr wchodziły również Łubna oraz Baniocha. Jak wielki to był obszar ukazuje nam poglądowa mapka, którą zamieszczałem w ostatnim wpisie. Choć rozdzielona pasem ziem należącym do Pierzchałów była znacznie większa, zaznaczyć należy jednak iż większą jej część stanowiły leśne nieużytki. Dochód dawały wsie położone na obszarach żyznych madów wiślanych, które z czasem przybrały miano Urzecza. Bracia Mroczek i Stanisław Pierzchałowie podzieli na przełomie XIV i XV wieku swe ziemie i wkrótce ich ród przyjął od swych siedzib nazwiska Cieciszewskich i Oborskich. Podobnie uczynili Ciołkowie, choć data podziału pozostaje niejasna. Syn Mikołaja imieniem Wojciech osiadł w Chabdzinie a jego syn noszący to samo imię stał się znany pod łacińskim imieniem Adalbert Chebdziński. W księstwie mazowieckim doszedł do godności sędziego ziemi warszawskiej i czerskiej. Jego bratem był Piotr, doczekał się synów Pawła i Jana. Tego ostatniego przewidziano do stanu duchownego, bowiem w roku 1428 odnajdujemy go wśród studentów krakowskiego uniwersytetu. Z czasem został plebanem w Rembertowie. Chebdziński jako dziedzic Wojciecha wciąż posiadał prawa do Brześcc i Kawęczyna, na równi z potomkami Mikołaja zamieszkującymi Brześcce. W późniejszych latach zdarzyło mu się zastawić zresztą swe części Kawęczyna i Łubnej u Andrzeja Ciołka z Powsina i jego brata Jana o przydomku Loss. W ten sposób jasne staje się już dlaczego w roku 1476 właścicielem Kawęczyna był Stanisław Loss, wymieniony w poprzednim wpisie, jak się okazuje także z roku Ciołków. Syn jego Paweł związany był z ziemią rawską, pozostawił jednak w swych rękach dobra. W skład Chabdzina prócz wsi o tej nazwie wchodziły wówczas Opacz, Ciszyca, Łęg oraz Lubyen. Tego ostatniego próżno szukać w późniejszych czasach, zapewne wieś zabrała Wisła. Acz jeszcze w XVIII wieku natrafiamy na wzmiankę o polu leżącym w Urzeczu o nazwie Lublin, co może być dla nas potwierdzeniem tych domysłów, choć lokalizacja tego miejsca pozostanie dla nas tajemnicą. Wisła jak zawsze prócz faktu, iż łączy oba brzegi, pozostaje źródłem niezgody, zmieniając często swe granice. W roku 1488 Dersław Chabdziński, zapewne syn Pawła, dowodził przed sądem, iż Zygmunt Świderski przekopał mu rów przez łęg chabdziński, by napełnić swe jezioro wodą z Wisły. Jeszcze z początkiem XVI wieku Chabdzin wraz z wymienionymi wsiami należy do potomków Wojciecha, dokument z roku 1524 wymienia je jako granicę z dobrami oborskimi. Jednakże stopniowo zdaje się prawa do nich zyskują Oborscy, bowiem już w roku 1502 starosta piaseczyński Stanisław Oborski zyskuje tu prawo sprawowania przewozu. Wkrótce przechodzą na własność rodu stając się częścią dóbr oborskich. Niestety daty tej transakcji nie znamy, nastąpiło to jednak w pierwszej połowie XVI wieku.

W dwóch częściach wpisu o historii Turowic i Kawęczyna opowiedziałem dzieje potomków Mikołaja, którzy posiadali je wraz z Brześccami, Łubną i Baniochą. I właśnie od tych pierwszych rodzina wywiodła swe nazwisko, w XV wieku w odróżnieniu od Chabdzińskich/Chebdzińskich zowiąc się Brzeskimi. Widzimy więc gdzie w owym czasie znajdowała się siedziba rodu. Podczas gdy Chabdzińscy sprzedali swe ziemie Oborskim, w tym samym czasie Brzescy pozbyli się swych działów na rzecz Turowskich. Jedynie w Powsinie pozostali Powsińscy, mający za sąsiadów Bielawskich herbu Gozdawa, panów w Bielawie i Falenicy.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna
  • AGAD, Obory
  • IH PAN, Kartoteka Adama Wolffa
  • Nowy Kodeks Dyplomatyczny Mazowsza, wyd. S. Kuraś i I. Sułkowska Kuraś, część III dokumenty z lat 1356-1381, Warszawa 2000

Tropem Turowic i Kawęczyna (2)

ksunder

Aby rozwiązać zagadkę Turowic musimy cofnąć się nieco w czasie. Skąd bowiem Turowice zwane Kawęczynem, skoro ta pierwsza nazwa nie pojawiła się aż do XVI wieku pośród osad majątku kawęcko-brzeskiego? Zamieszanie wprowadza nam dodatkowo fakt, iż w ziemi czerskiej z dawna istniała miejscowość zwana Turowicami. Położona na terenie dzisiejszej grójeczczyzny, nad rzeką Kraską, po raz pierwszy wzmiankowana została w roku 1398 – gdy wymieniony został pochodzący z niej Stanisław Pierzchała. Skąd pewność, że nie pochodził z obszaru Kawęczyna? Płynie nie tylko z faktu, iż Turowice pod Kawęczynem nie były wymieniane do XVI wieku. Rycerz Stanisław był synem lub wnukiem Stanisława z Cieciszewa, który w roku 1363 lokował pod grodem w Cieciszewie osadę o nazwie Wola Cieciszewska. W roku 1398 jego dziedzictwo, ziemię cieciszewską sięgającą Jeziorki podzielili między siebie Stanisław z Turowic i Mroczek z Cieciszewa. W owym czasie ziemie Brześcc i Kawęczyna należą do rodu Ciołków, którzy w roku 1368 przenieśli Brześcce na prawo niemieckie, zakupując je wraz z Chabdzinem od księcia Siemowita. Zatem Stanisław nie mógł stąd pochodzić, bo tereny te nie należały w owym czasie do Pierzchałów, wywodził się więc z rzeczonych Turowic nad rzeką Kraską. Które zresztą porzucił, bowiem po tym jak podzielił majątek z Mroczkiem, wzniósł tu rodową siedzibę w miejscu zwanym Obory, wkrótce przyjmując od niej rodowe miano Stanisława Oborskiego, w odróżnieniu od brata, który zwać się zaczął Cieciszewskim. W Turowicach pozostała reszta rodziny – bracia Piotr i Werner, wzmiankowani w roku 1411 jako współdziedzice owej miejscowości. Obaj wywodzili się z rodu Pierzchałów i byli potomkami Stanisława z Cieciszewa.

Obecny kościół w Słomczynie, przeniesiony z Cieciszewa (zdj. Tomasz Kwiręg)

Na arenę dziejową dziedzice Turowic w XV wieku wkroczyli raz jeszcze. Kościół w Cieciszewie, będący siedzibą parafii, we wczesnym średniowieczu niszczony był co najmniej dwa razy, czy to wskutek pożaru czy powodzi. 20 maja 1439 roku biskup Andrzej Bniński rozstrzygnął spór między potomkami Stanisława z Cieciszewa, którzy nosili wówczas nazwiska utworzone od swych nowych rodowych siedzib. Był tam więc Wygand Oborski, Stanisław Cieciszewski, Jan Czosnowski i Marcin Turowski. Biskup poznański uznał ich równe prawa jako współpatronów świątyni, jako potomków Stanisława, wszystkich z rodu Pierzchałów herbu Roch, stwierdzając iż to Jan Czosnowski ma prawo stawiania pieczęci jako pierwszy. Marcin z Turowic w dokumencie z roku 1442 wskazany zostaje wprost jako brat Wiganda Oborskiego, zatem syn Stanisława Pierzchały, pierwszego noszącego nazwisko Oborski. W tym samym dokumencie wskazane zostaje, iż Turowski ma wraz z Oborskimi i Cieciszewskimi prawo patronackie. Co jest dość istotną kwestią, do której jeszcze powrócimy.

Czym jest ius patronatus? To przede wszystkim prawa, lecz również zobowiązania, jakie nadawano patronowi, dobroczyńcy, który darowywał ziemię pod budowę świątyni, a nie rzadko sam ją wznosił. Tym samym zyskiwał prawo prezentacji, czyli obsadzania probostwa. Stąd w Cieciszewie kościół przez wiele lat obejmowali Cieciszewscy, bądź też duchowni zaakceptowani przez dziedziców Obór i Cieciszewa. Innym prawem było ius honorifica – posiadanie własnego miejsca w kościele, prawo do pochówku, specjalnych intencji, inskrypcji, odpustów i wielu innych nieco już zapomnianych praw. Wskutek powyższego jeszcze na początku XVII wieku w Cieciszewie stały ołtarze Oborskich i Cieciszewskich. I co najważniejsze powyższe prawo dziedziczne było wraz z ziemią. Gdy potomkowie Stanisława z Cieciszewa sprzedali ziemie cieciszewskie Koniecpolskim, następnie zaś Wielopolskim, ostatecznie oddzieczyli je Potuliccy. Jeszcze w XIX wieku kościół zasięgał opinii hrabiego Kaspra w sprawie obsadzenia probostwa parafii cieciszewskiej w Słomczynie, a ten nie zawahał się użyć swego prawa i wpływu patronackiego, by jednego z proboszczów usunąć, gdy ten zaczął się niegodnie prowadzić.

cei31Przybliżony obszar zasięgu parafii cieciszewskiej, z zaznaczonymi miejscowościami istniejącymi w połowie XVII wieku. Oznaczono podział dóbr około roku 1390 - na niebiesko Pierzchałowie ( z czasem Oborscy i Cieciszewscy), na czerwono Ciołkowie

Pozwoliłem sobie szczegółowo omówić kwestię patronatu z powodu, który stanie się jasny w kolejnej części tej opowieści. Powstanie parafii cieciszewskiej ginie w pomrokach dziejów, pewien zapisek wskazuje datę 1236, którą z wielu przyczyn możemy uznać za wiarygodną – odsyłam do wcześniejszego wpisu na ten temat. Wybitni historycy kościoła wskazują, iż z uwagi na wielkość parafia ta była zapewne parafią rodową. Została ona podzielona w XIII lub XIV wieku, lecz nie między członków rodu. Dwie jej części znalazły się w posiadaniu rodu Ciołków – Brześcce, a wraz z nimi Łubna, Baniocha oraz Kawęczyn a także Habdzin – wraz z Opaczą i Łęgiem. Szczegółowo postarałem się pokazać to na załączonej mapce. Rzecz w tym, że ród nie otrzymał praw patronackich, bowiem zachowali je Pierzchałowie. Zatem dziedzice Brześc i Kawęczyna ich nie posiadali, mimo iż ich dobra znajdowały się na terenie parafii.

Co jest kluczem do ustalenia kim był Mikołaj Turowski, który w roku 1514 odkupił te ziemie od Ciołków. O czym opowiem w kolejnym wpisie.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna
  • AGAD, Obory
  • IH PAN, Kartoteka Adama Wolffa

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci