Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : jeziorka

Rzeka graniczna

ksunder

Wracając z wakacji zahaczyliśmy o Ciechanów, odwiedzając dawną twierdzę książąt mazowieckich, poddaną niedawno częściowej odbudowie. Zamek wzniesiony by chronić Mazowsze, z czasem przekształcony przez książąt w rezydencję, przypomina Czersk. I właśnie spoglądając na historyczną mapę Mazowsza eksponowaną w Ciechanowie, myśli me pobiegły ku ziemi czerskiej, historycznej krainie, a dokładniej ku jej północnej granicy, gdzie stykała się z ziemią warszawską. Gdzie naturalną barierę stanowiła rzeka Jeziorka, niegdyś znana jako Gyeziora, czyli Jeziora.

35092155566_732d19b85b_kObecna Jeziorka. źródło: Serwis zdjęciowy K-J, autor: B. Biedrzycki

W nazwie tej kryje się odpowiedź na nieoczywiste pytanie, co sprawiło, iż stała się granicą wewnętrzną historycznego Mazowsza. Zastanawiać się bowiem dziś można, w jaki sposób niezbyt szeroka i leniwie płynąca rzeczka, wyznaczała północną rubież Księstwa Czerskiego. Nim jednak została wyregulowana i spiętrzona nieopodal swego ujścia jej koryto było dużo szersze, była zapewne rwąca niczym Pilica i miejscami równie szeroko rozlana, o czym zresztą wspominają źródła. Jeszcze w roku 1853 wylewała niezmiernie często, czyniąc przeprawę niezwykle utrudnioną, choć funkcjonował tu przewóz, jak pisano wówczas z tego powodu stawała się nie do przebycia dla dzieci zmierzających do szkoły. O trudnościach związanych z przebyciem rzeki niech świadczy fakt, iż w Jeziornie Oborskiej w XVIII wieku ulokowano austerię, w której podróżni oczekując na sprzyjające warunki mogli przenocować. We wcześniejszych stuleciach rzeka zaś rozlewała się w tym miejscu tworząc nieprzebyte jezioro, stąd wywiedziono zapewne jej nazwę. Z czasem gdy koryto Wisły się odsunęło Jeziorka podążyła za nim, jednak rozlewiska pozostały, skąd z rzadka wystawał grunt, czyli Grąd, gdzie ulokowano młyn, a z czasem Papiernię.

Nim jednak do tego doszło, Jeziorka stała się granicą Księstwa Czerskiego, które powołał do życia w roku 1247 dzieląc schedę po Konradzie Mazowieckim między jego synów – Siemowita i Bolesława. Wówczas rzeka podzieliła Mazowsze, na północ od niej, gdzie obecnie położone są Skolimów, Bielawa czy Powsin znajdowało się Księstwo Płockie. Warszawa jak wiemy jeszcze zapewne nie istniała, ważniejszym dużo grodem był Jazdów, niebawem zniszczony podczas najazdu Litwinów. Zwróćmy jednak uwagę, iż granicę swą spadkobiercy swą wyznaczyli w oparciu o istniejące już parafie kościelne. Początki parafii w Milanowie (Wilanowie) sięgają właśnie XIII wieku, w owym czasie obejmowała ona tereny po obu stronach Wisły, aż po Jeziorkę. Tu graniczyła z utworzoną w roku 1236 parafią w Cieciszewie, której data powstania wyprzedza utworzenie Księstwa Czerskiego. Naturalnym wydaje się wykorzystanie powyższego podziału do wyznaczenia granicy między księstwami, zwłaszcza iż prawdopodobnie już w owym czasie Milanów był własnością klasztoru Benedyktynów w Płocku, tym samym niejako teren całej parafii podporządkowany został zwierzchności księcia płockiego. Tak oto Jeziorka stała się granicą, którą pozostać miała przez kolejne 500 lat. Pozostała nią gdy w roku 1377 Siemowit III przeprowadził reformę Mazowsza, wyodrębniając ziemie i powiaty. Wówczas narodziła się ziemia czerska z powiatami w Czersku, Warce i Grójcu, granicząca na Jeziorce z ziemią warszawską.

mapaDawny przebieg Jeziorki oznaczony na współczesnej mapie. Do czasu regulacji rzeki płynęła ona tuż pod Jeziorną Królewską, gdzie przebiegała granica majątków i ziem Mazowsza

W kolejnym stuleciu Mazowsze traciło swą niezależność, ograniczone coraz bardziej, zmieniając się w ziemię warszawską-czerską, by w roku 1529, po śmierci książąt mazowieckich zostać inkorporowane do Korony. Jednak w Polsce dawny podział przetrwał, nic dziwnego, bowiem Siemowit III reformy wprowadzał na wzór podziału funkcjonującego w Królestwie. Granicą ziem czerskiej i warszawskiej w tej części kraju pozostawała Jeziorka, choć po drugiej stronie Wisły także znajdowały się obszary do niej należące, jak Karczew czy Warszawice. Z czasem powołano powiat garwoliński. A po drugiej stronie Jeziorki leżał powiat warszawski, na zachód starostwo niegrodowe piaseczyńskie. W powiecie warszawskim leżały Bielawa i Jeziorna Królewska, tu władzę sprawował król, niezależnie od faktu iż ta ostatnia była królewszczyzną, władza królewska ograniczona była do powiatu warszawskiego. I tutaj znajdziemy odpowiedź na pytanie, z jakiego powodu rokoszanie Zebrzydowskiego zatrzymali swój pochód na Warszawę w roku 1607 i akt detronizacji sporządzili w Jeziornie. W której Jeziornie zapytać może uważny czytelnik? „W obozie pod Jeziorną” jak stanowi ów dokument, a dokładnie na ziemiach oborskich, w ziemi czerskiej, gdzieś w okolicach obecnej Starej Papierni. Króla detronizowali bowiem nie wkraczając do ziemi warszawskiej, gdzie podlegaliby już jego władzy, nad rzeką graniczną.

Te same zasady sprawiają, prawie dwa wieki później, iż sławne na całą Polskę staje się powiedzenie – „Wiesz, gdzie Jeziorna?”. Wiemy o nim dzięki Glogerowi, który w źródłach odnalazł informację o pojedynkach toczonych w ostatnich latach istnienia Rzeczpospolitej. Jak zapisał: „Jeziorna, wieś o dwie mile od Warszawy położona, stała się w drugiej połowie XVIII w. przysłowiową, jako miejsce, dokąd udawano się ze stolicy dla odbywania pojedynków, a czyniono to, chcąc uniknąć władzy marszałka wielkiego koronnego, która w tej odległości od rezydencyi królewskiej nie ścigała już wykraczających przeciw prawu. Były więc wyrażenia: „Apelacja pod Jeziornę, “ czyli wyzwanie na pojedynek. „Czy wiesz, gdzie Jeziorna?“ — pogróżka pojedynku, znacząca tyle, co: porąbię cię, dam ja ci w pojedynku!”. Na Jeziorce właśnie kończyła się władza marszałka wielkiego koronnego, dbającego o spokój monarchy. W ziemi czerskiej pojedynki były w zasadzie bezkarne, a najbliższa Warszawie granica leżała właśnie w tym miejscu. Wystarczyło więc udać się do Jeziorny (Królewskiej) i przekroczyć rzekę, płynącą wówczas pod samą miejscowością. Na łąkach leżących między rzeką a odnogą świętego Jana, być może gdzieś w okolicach Błotnicy, czyli obecnej lokalizacji stacji benzynowej, toczono pojedynki. Koryto rzeki dzieliło się wówczas na dwa nurty, nad jednym położona była Jeziorna Królewska, nad drugim Jeziorna Oborska. Dziś jedyny nurt płynie w zupełnie innym miejscu, zapomina się, iż niegdyś Jeziorka wiła się wśród rozlewisk, w kierunku Wisły płynąc przez teren obecnego Mirkowa. Wszak obecna szkoła Montessori czy boisko RKS Mirków położone są na jej dawnym lewym brzegu, prawy stanowiłby mur Papierni.

gillyNa mapie Gilly'ego i Von Crona z przełomu XVIII i XIX wieku widoczny jest jeszcze podział na ziemie czerską i warszawską, biegnący dawnym korytem Jeziorki, choć z biegiem lat uległo ono zmianie. Granica wytyczona została podczas rozgraniczenia majątków Bielawy i Obór w roku 1781.

Choć rok 1795 przyniósł formalny koniec ziemi czerskiej i warszawskiej, choć w nowo utworzonej prowincji Prus Południowych zachowano początkowo dawny podział. Nawet po zakończeniu krótkiego pruskiego panowania Jeziorka jeszcze długo stanowiła granicę. Nadal wyznaczała rubieże włości dziedziców Bielawy, Jeziorny i Obór, o którą to granice często się kłócono, o czym niegdyś pisałem. Zmieniano jej koryto, odbierając wodę, ryto kanały, wznoszono młyny. XIX wiek przyniósł formowanie podziałów administracyjnych. Królestwo Polskie przejęło system odpowiedzialności samorządowej przez właścicieli majątków. Powstały w ten sposób gminy Obory, Jeziorna Bankowa, a z czasem Bielawa z siedzibą w Jeziornie Królewskiej. Aż do Powstania Styczniowego rzeka rozdzielać będzie majątki ziemskiej. Aż przyjdzie reforma roku 1867, gdy z połączenia tych gmin narodzi się gmina Jeziorna, w której skład wejdą tereny po obu stronach rzeki.

Ciekawe, iż 150 lat wystarczyło, by pamięć o Jeziorce i granicy, którą stanowiła, zupełnie zatarła się w ludzkiej pamięci. Niedaleka nas Warszawa wciąż podzielona jest na prawo i lewobrzeżną, a Praga nawet jako część Warszawy dumna jest ze swej odrębności. W Konstancinie-Jeziornie jedynie nazwy dawnych wsi i miast funkcjonują na zasadzie podobnej do dzielnic. Jeziorka już niczego nie dzieli, codziennie przejeżdża się nad nią jednym z mostów, nie pamiętając, iż w dawnych czasach przebycie jej oznaczało przekroczenie granicy majątków ziemskich i ziem dawnego Mazowsza.


Źródła i literatura:

  • AGAD, ASK
  • AGAD, Obory
  • Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym, t. V Mazowsze, red. A. Pawiński
  • Dzieje Mazowsza t. I, red. H. Samsonowicz, Pułtusk 2006
  • GLOGER Zygmunt, Encyklopedia Staropolska

Most w Jeziornie

ksunder

Niedawno Adam Zyszczyk odnalazł niezwykle ciekawe zdjęcia Jeziorny Królewskiej pochodzące z roku 1947 i zamieścił je na profilu Konstancin-Jeziorna. Historia, Ludzie, Architektura. Fotografie pochodzą ze zbiorów p. Witolda Rawskiego, a ja pozwalam zamieścić je jako ilustrację niniejszego tekstu. Poniżej widoczna jest zamarznięta Jeziorka, przez którą wiedzie prowizoryczna kładka, zaś niedaleko dostrzec możemy betonowe podpory. Nie są to jednak bynajmniej elementy budowanego mostu, lecz pozostałości poprzedniego. Być może historia budowy kolejnego mostu jest mało wdzięczną rzeczą, lecz wartą opisania.

16508089_1404959816205607_2408523888798969744_nPierwotny most ginie w mrokach tajemnicy, zapewne wybudowano go na przełomie XIX i XX wieku, bowiem widnieje na mapach z ówczesnego okresu. Dlaczego tak późno? Stali czytelnicy tego bloga być może pamiętają, jaką trudność z punktu widzenia inżynieryjnego nastręczała konstrukcja stałych przepraw, które bardzo długo uważano za budowle przeczące prawom natury. W XVI wieku Klonowic pisał, że zwyczajną rzeczą jest prom, nie most. Gdy pod koniec XVIII wieku Adam Poniński pobierał myto z drewnianego mostu z Warszawy na Pragę, wszyscy wyczekiwali chwili, gdy zabiorą go lody. Drewniane konstrukcje kiepsko sprawiały się w starciach z krą i zatorem. Na mniejszych rzekach takich jak Jeziorka występowały problemy innego rodzaju. Od XVII wieku próby budowy mostu z Jeziorny Królewskiej do Oborskiej torpedowali właściciele tych dóbr, w szczególności Wielopolscy, pobierający opłatę za przewóz przez rzekę, szczególnie po utworzeniu w Jeziornie Oborskiej placówki królewskiej poczty. Akta pełne są pretensji do Urszuli Wielopolskiej, z której polecenia porąbano most budowany od strony Jeziorny Królewskiej, a z rzeki wyrwano pale, wbite przez poddanych imć Dzierzbickiego. Brak mostu sprawiał, że przeprawa przez Jeziorkę nie zawsze była możliwa, jeszcze w roku 1853 dzieci z Bielawy nie mogły uczęszczać do szkoły w Słomczynie, gdyż proboszcz z Powsina pisał w dramatycznym tonie „rzeka w Jeziornie często wylewa i dzieci mało korzystają z nauki w szkole”. Most zdołano wreszcie wznieść, choć nie sposób odnaleźć dokumentów, które podawały by nam datę zakończenia jego konstrukcję. Most zmienił wiele w sposobie podróżowania, z czasem przekonano się, że jest pewniejszym sposobem przedostania się przez rzekę niż przewóz. Dla zobrazowania problemów natury logistycznej z jakimi mierzono się w XIX wieku przywołajmy prosty przykład z roku 1809, gdy armia austriacka by zniszczyć armię Księstwa Warszawskiego po bitwie pod Raszynem musiała przedostać się przez Wisłę. Po zniszczeniu mostu w Warszawie do wyboru miała dwa najbliższe: w Toruniu i Puławach. To uzmysławia nam jak wiele zmieniło się w transporcie przez ostatnich 200 lat. Tamta historia zakończyła się bitwą pod niedalekim Ostrówkiem, my jednak wróćmy do roku 1947.

16649093_1404959782872277_1646570871624719956_nKraj podnosił się zniszczeń, mostu przez Jeziorkę nie było, bowiem zniszczyli go w roku 1945, Niemcy wycofujący się w styczniu przed ofensywą polsko-rosyjską. Przy okazji wysadzili również spiętrzenia i tamy na zakolu Świętego Jana oraz Jeziorce, co sprawiło, iż stała się rzeką dziką i wezbraną. Wkrótce spiętrzone wody powodziowe zabrały most w Mirkowie, co spowodowało, iż w tej okolicy jedynym mostem umożliwiającym transport inny niż pieszy, był mostek kolejowy nieopodal Hugonówki. Niezbędne było jednak szybkie udrożnienie transportu, zwłaszcza dla odbudowywanej Papierni, stąd też 20 czerwca 1947 roku powołany został Komitet Budowy Mostu na Jeziorce. Podjęto decyzję, iż odbudowany most ma być mostem stałym. Problemem okazały się finanse. Był to jeszcze czas, gdy powojenne państwo posiadało wciąż silne samorządy, tolerowało ruchy społeczne, a władze komunistyczne dopiero wprowadzały rządy stalinowskie. Początkowo zaplanowano budowę mostu z funduszy gminnych, wspomaganych opodatkowaniem w naturze mieszkańców gminy, z dotacji i dofinansowania dokonanego przez Papiernię, żywo zainteresowaną uczynnieniem mostu, a wykonanie prac przy pomocy świadczeń w naturze, z istniejących jeszcze wówczas szarwarków. Komitet gminny wkrótce rozpoczął zbiórkę, planując jednocześnie odbudowę mostu w Mirkowie, który wyceniono na 200000 złotych.

16508704_1404959756205613_313044041301136745_nKierownikiem komitetu był ówczesny wójt gminy Jeziorna, Piotr Szczur, znany tutejszy społecznik i nauczyciel, późniejszy twórca szkoły znanej jako „cyrk”. Skupiono się na budowie mostu na drodze Wilanów-Jeziorna-Konstancin. Na wniosek komitetu powstały trzy projekty planowanego msotu, które Urzad Gminy skeirował do zaopiniowania do Urzędu Wojewódzkiego Warszawskiego w Pruszkowie, wnosząc o wybranie projektu belki wzmocnionej łukiem. W październiku 1947 roku opracowano projekt zawierający 2 belki wypornikowe z zawieszoną belką środkową. Poprzedniemu projektowi z przyczyn technicznych sprzeciwiono się w Urzędzie Wojewódzkim, opiniując go negatywnie w Wydziale Komunikacji w Zarządzie Drogowym.

16640993_1404959832872272_2454015138742527795_nOpiniodawcą kolejnej wersji był inżynier Stanisław Kądziołko zamieszkujący w Skolimowie przy ul. Prekera. Jak napisał: „Przesyłając niniejszym czwarty wariant mostu przez rzekę Jeziornę w Jeziornie, zwracam uwagę że wariant ten nie nadaje się absolutnie do wykonania w miejscowych warunkach i żądanie wykonywania go nie może być uzasadnione żadnymi rzeczowymi argumentami. Mosty podobne projektuje się przy rozpiętościach 70-100 m, ze względow żeglugowych. W naszych warunkach grozi zalewaniem belek przez wysoką wodę i może być przyczyną podwyższenia fali powodziowej”.

10366137_762130340488561_6746688392891510797_nDecyzję o budowie stałego mostu żelazo-betonowego podjęto 22 stycznia 1948 roku, o czym poinformowano wówczas gminę Jeziorna. Decyzja zapadła z pominięciem komitetu, ponadto wbrew opinii inż. Kądziołki, który w kwietniu 1948 roku skierował do Urzędu Wojewódzkiego gniewne pismo, zaczynające się od słów: „Naskutek ciągłego odwlekania sprawy przez Pow Zarz Drog pomimo moich wielokrotnych osobistych interwencji (...) projekt powierzono do wykonania osobom trzecim, jednocześnie akceptując łuki i belki, które wcześniej jak tłumaczono mi, nie mogło być mowy”. Najwyraźniej jednak otrzymano zgodę na rozpoczęcie budowy mostu, bowiem 11 maja 1948 roku Komitet Odbudowy Mostu wezwał mieszkańców gminy Kąty Turowic i Kawęczyna do zwózki żwiru z Turowic.

10301050_762130343821894_1834032586234966447_n

Wybudowany most w roku 1952

Niestety odbudowa mostu własnymi siłami niewiele dała. Papiernia nie przekazala obiecanych pieniędzy, komitet zaś nie zdołał zebrać wystarczających funduszy. Wreszcie nie zdołano bez rozebrać pozostałości dawnych filarów i wsporników, lipiec i sierpień przyniosły zaś wysokie stany wód Jeziorki, uniemożliwiając budowę. W tym stanie rzeczy realizację budowy przejęło Państwo i nowy most wzniesiono począwszy od roku 1949 jako przedsięwzięcie rządowe. Most nie posiadał łuków i belek, większość zapewne doskonale go pamięta, poddany gruntownemu remontowi w roku 1987, został rozebrany kilka lat temu, a w jego miejscu wzniesiono zupełnie nową konstrukcję. Etapy prac można podziwiać w serwisie zdjęciowym Konstancina.

10308108_762130353821893_7255124658227250384_n

Na zakończenie jeszcze raz rok 1952


Zdjęcia oznaczone jako "Kolekcja rodziny Rawskich" pochodzą ze strony, zdjęcia z roku 1952 pochodzą ze zbiorów p. Małgorzaty Szturomskiej, odcisk pieczątki komitetu ze zbiorów własnych

Źródła:

  • AGAD, AGWil
  • AGAD, Obory
  • APW O/Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna

Starożytności konstancińskie

ksunder

Uroczystości 1050-lecia Chrztu Polski za nami, choć oczywiście z punktu widzenia faktografii rację ma profesor Urbańczyk zauważając, iż jest to co najwyżej rocznica ochrzczenia Mieszka, sprawującego władzę nad terytorium podbitym przez Polan, a nie Polski. Data więc to bardziej symboliczna, nie umniejszająca rzecz jasna rangi wydarzenia w wymiarze religijnym, a od lat zakorzeniona w ludzkiej świadomości jako początek państwa polskiego. Ze swych szkolnych czasów pamiętam jednak przekonanie, iż między upadkiem Rzymu a narodzinami Polski panowała wielka czarna dziura, co wynikało z takiego a nie innego nauczania historii w Szkole Podstawowej. Jak wiadomo jednak lata 476 - 966 były niezwykle bogate w wydarzenia, nie jest tak, że Polska wyłoniła się z niebytu. Warto przyjrzeć się z tej okazji temu co było wcześniej w tych stronach. Bo choć najstarszą znaną nam z dokumentów datą tyczącą się tych terenów jest rok 1253 i wzmiankowanie Cieciszewa, oraz późniejszy passus wskazujący na założenie tam parafii w roku 1236, historia tych terenów jest dużo starsza. A tak się składa, że nikt dotąd jej nie opisał i nie opracował. Poniżej więc nieco o zapomnianych dziejach tych terenów, których skróconą wersję przygotowałem na potrzeby przewodnika po tych stronach.

Niestety w przeciwieństwie do Karczewa, Góry Kalwarii czy Czerska teren gminy Konstancin-Jeziorna nie doczekał się dotąd opracowania naukowego tyczącego się odkryć archeologicznych. Choć wydaje się to niemożliwe nie prowadzono tu zresztą nigdy badań, znaleziska zawdzięczamy przypadkowym odkryciom oraz badaniom powierzchniowym prowadzonym pod koniec lat osiemdziesiątych przez Stanisława Wojdę. Stąd też niestety brak bardziej szczegółowych informacji, o ile dzięki pracy archeologów takich jak choćby Teresa Kiersnowska dowiedzieć się możemy wiele o Czersku sprzed X wieku, a teren Urzecza przynależny do gminy Karczew w dawnych wiekach opisał kilkanaście lat temu Łukasz Maurycy Stanaszek, opracowań takich dla okolic Konstancina nie znajdziemy.

2.Urnyzgrobustarosowiaskiegoodkrytew1908r.wokolicachJeziornejNajstarsze ślady obecności ludzi na tych obszarach pochodzą z okresu mezolitu i neolitu (ok. 8000 – 1800 p.n.e.), a także epoki brązu (1800 – 400 p.n.e.). Ówczesne osadnictwo podążało z biegiem Wisły, nad brzegiem której osiedlali się ludzie pozostawiając po sobie liczne narzędzia bądź fragmenty ceramiki, widoczne po dziś dzień gołym okiem choćby na skarpie nieopodal Grapy, choć niewprawne oko ich nie rozpozna. Na terenie Kawęczynka i Czarnowa odnaleziono odłupki kamienne, dowodami osadnictwa są także ślady grobów kloszowych odnajdywane w Oborach oraz Jeziornie Królewskiej. W tej ostatniej w roku 1947 odnaleziono 9 takich grobów na jednym z pól. Zasiedlony był także rejon dzisiejszej Bielawy, w roku 1984 wykopano tam grób całopalny, podobnych odkryć dokonywano we wsi często już w okresie przedwojennym, a także tuż po wojnie. Te pierwsze osady mogły przetrwać aż po okres wpływów rzymskich (do połowy V wieku naszej ery), bowiem ich istnienie poświadczają kolejne źródła materialne. W tym czasie powstała na pewno osada na terenie obecnego Kawęczyna, zachowały się ślady stałego osadnictwa w Skolimowie, Bielawie, Oborach i Cieciszewie oraz na terenie obecnej Parceli. Niewiele wiemy o tych osadach, na pewno wytapiano w nich żelazo z rud darniowych, o czym świadczą bryłki żużlu znalezione w tej ostatniej miejscowości. Ciekawym przypadkiem jest niepozorna Dębówka, gdzie odkryto cmentarzysko z okresu wczesnorzymskiego. Jak widać prócz Skolimowa położonego nad Jeziorką osadnictwo wyznaczyła wiślana skarpa i koryto rzeki. Wisła stała się ówczesnym szlakiem handlowym, a wzdłuż niej z czasem powstała droga handlowa prowadząca na wschód. Rejon ten penetrowano już w II wieku, bowiem z tego okresu pochodzą monety z czasów cesarza Trajana, które odnaleziono w okolicach Powsina. Podobne znaleziska pochodzą z okolic Czerska.

Osada w tej miejscowości istniała już co najmniej w wieku VII, w wieku XI przekształcając się w gród. Z jego istnieniem jako ważnego ośrodka na mapie tych okolic wiązać należy także rozprzestrzenianie się tutejszego osadnictwa wzdłuż drogi wiodącej nad rzeką. Podążali nim kupcy, trwała wymiana handlowa, stanowił on jedynie fragment dłuższego szlaku biorącego swój początek w Marsyli, prowadzącego przez Europę aż do Kijowa. Kilka lat temu na terenie Parceli odnalezione zostały arabskie monety pochodzące z wieku X, czemu zresztą poświęciłem swego czasu odrębny wpis - dostępny TUTAJ. W XI wieku powstała już osada na terenie Kawęczynka, niewiele późniejsze są znaleziska pochodzące z Bielawy, Jeziorny Królewskiej i Cieciszewa. O ile osada w Kawęczynku nie przetrwała, te trzy ostatnie stanowią najstarsze istniejące po dziś dzień nieprzerwanie gminne miejscowości. Wszystkie powstały nad wiślanym nurtem, wówczas płynącym nieco bliżej skarpy niż obecnie. Jeziorna wykształciła się z osady położonej nad brodem przez Jeziorkę, zaś w Cieciszewie znajdowała się wówczas przeprawa przez Wisłę. Jeśli spojrzymy na historię lat późniejszych, zauważymy iż nieco to symboliczne, bowiem rzeka Jeziorka rozdzielać miała ziemię warszawską od czerskiej, w tej pierwszej położona będzie Bielawa, w drugiej Cieciszew, a na jej granicy znajdzie się Jeziorna Królewska.

Gdy Mieszko przyjmuje wiarę chrześcijańską w Czersku istnieje gród, do którego prowadzi droga. Być może już wówczas osiedlają się przy niej ludzie, którzy założą te trzy osady. O ile w Jeziornie i Bielawie nie sposób się doszukiwać śladów zachowanego grodu, układ terenu w Cieciszewie po dziś dzień wskazuje nam dość jasno na jego istnienie, o czym przeczytać można w tym wpisie. Z czasem ziemie te staną się częścią Księstwa Mazowieckiego, a dopiero później Polski. Lecz kto pamięta, że historia gminy Konstancin-Jeziorna bierze początek na długo wcześniej?


Źródła i literatura:

  • NID, AZP

Narodziny Jeziorny

ksunder

Niedawno poproszono mnie o przygotowanie artykułu historii Jeziorny, skutkiem czego powstała liczące ledwie kilka stron synkretyczne opracowanie na jej temat, opisujące w sposób skrócony dzieje tej dawnej wsi, stanowiącej obecnie część miasta Konstancin-Jeziorna. W przeciwieństwie do dawnych dóbr oborskich o Jeziornie zwanej później Królewską wiele nie wiemy, jednak z rozproszonych informacji da się odtworzyć jej losy na przestrzeni dziejów. Uderza jednak, iż Jeziorna wyłania się z niebytu jako miejscowość już z dawna istniejąca, zaś my nie jesteśmy w stanie powiedzieć o niej zbyt wiele. Wzmiankowana po raz pierwszy w roku 1410, przy okazji odłączenia Powsina od parafii w Milanowie (późniejszym Wilanowie). Kościół w miejscowości Powsino erygowano w roku 1398, a gdy w dekadę później mieszkańcy Powsina, Lisów i Jeziorny poskarżyli się, że parafia w Milanowie jest zbyt odległa, w roku 1410 biskup poznański wyłączył z rzeczonego Milanowa Powsin oraz również Zerzeń, tworząc na lewym i prawym brzegu dwie nowe parafie. Z tej okazji wzmiankowano rycerzy Klemensa z Bielawy i Wiganda z rodu Ciołków z Żelechowa, na wniosek których to uczyniono. Obaj byli braćmi, synami Elżbiety Ciołek, właścicielki Powsina. Bielawę Klemens przejąć musiał niedawno, bowiem ledwie dwie dekady wcześniej miała ona innych właścicieli. W owym czasie kwitł w ziemi warszawskiej i czerskiej obrót ziemią, więc zupełnie to nie dziwi. Dość dobrze widać to na przykładzie Jeziorny.

Jeziorna w roku 1806

Gdzie w tym wszystkim jednak Jeziorna? Gdy pojawia się ona w dokumentach, ma już właściciela. W roku 1417 jest nim podczaszy ziemi warszawskiej, Nicolao alias Zandlo, czyli w obecnej polszczyźnie Mikołaj Żądło. Postać, o której wiele nie wiemy, lecz dla losów Jeziorny znacząca. Kiedy stał się jej właścicielem nie mamy pojęcia. Choć w tej okolicy pomieszkiwano już dawniej, a na okolicznych polach odnaleziono zabytki kultury łużyckiej, zaś w samej Jeziornie cmentarzysko, trwałe osadnictwo wczesnośredniowieczne w tym miejscu zaczęło się w wieku XII. Trwa nieprzerwanie do dzisiaj, choć pierwotna osada zmieniła swą lokalizację, położona była w okolicach budowy obecnego ratusza. Miejscowość nazwano od znajdującego się tu rozlewiska Gyezorą, bowiem do Wisły wpadała w tym miejscu Jeziorka (wówczas także Gyezora czyli Jeziora), rozlewając swe wody szeroko. Osadę założono nieopodal brodu, którym można przeprawić się było do ziemi czerskiej, gdzie strzegła szlaku ku Lublinowi, zapewne prócz funkcji strażniczej pełniąc również rolę handlową. Z czasem przesunęła się, zapewne gdy Wisła zmieniała swe koryto, znalazła się w miejscu, w którym w kolejnych stuleciach wybudowano opisywany niedawno dwór. Przy czym osadnictwo w okolicy brodu istnieć musiało już wcześniej, lecz zapewne rozlewająca się Jeziora skutecznie zatarła jego ślady. Trudno bowiem przypuszczać, by ludzie nie osiedlili się przy szlaku, który istniał już przed X wiekiem. Jednak dopiero w XII wieku rozrosła się do większej osady. Pierwsze dwustulecie istnienia wsi ginie jednak w pomrokach dziejów, jak i wszystkie pozostałe tutejsze miejscowości była własnością mazowieckich książąt, następnie otrzymał ją jeden z zaufanych ludzi. Być może był nim Mikołaj Żądło, acz osobiście uważam, że nastąpiło to jeszcze w XIII wieku. Wówczas okoliczne wsie przechodziły w ręce rycerstwa jak Bielawa (1313) czy Cieciszew (przed 1353 rokiem).
Mikołaj poślubił Katarzynę, córkę Wszebora zwanego Chlaustem, która była godną partią, bowiem pochodziła ze wspomnianego rodu Ciołków. Doczekają się oni prędzej czy później oddzielnego wpisu, bowiem trzymali oni ziemie w większej części tych okolic, w Powsinie, Bielawie, Brześcach - a także w Falenicy. Mikołaj związki swe z Ciołkami zacieśnił wydając za Piotra z Brześcc swą siostrę Małgorzatę. Powyższe spowodowało zawikłany chaos związków rodzinnych, a co za tym idzie praw dziedzicznych, których po latach nie jest w stanie rozwikłać nawet historyk, usiłujący ustalić, która część Jeziorny należała do poszczególnych Ciołków, a która do potomków Mikołaja. Żądło doczekał się wielu potomków, posiadających prawa do Jeziorny i Okrzeszyna, który już wtedy wchodził w skład wspólnego majątku, sytuacja ta utrzymać się miała zresztą aż do roku 1867, Jeziorna i Okrzeszyn były ze sobą nierozerwalnie związane. Paweł, Wydźga, Krystyn i Anna posiadali działy w tych dwu miejscowościach, z czasem jednak po śmierci Mikołaja je odsprzedali bądź utracili. Okoliczności powyższego nieznamy, musiało to mieć jednak miejsce około roku 1456 lub 1458, bowiem wówczas właścicielem Jeziorny i Okrzeszyna był już książę mazowiecki Bolesław V. W ten sposob wieś przeszła na własność mazowieckich książąt, a w późniejszych dokumentach określano ją jako Jeziornę Książęcą. Nie na długo jednak, po inkorporacji Mazowsza do korony stała się własnością króla, a tym samym królewszczyzną i w ten sposób zyskała swe miano, pod którym znana była aż po drugą połowę wieku XX. Od XVI wieku zwano ją więc Jeziorną Królewską, w odróżnieniu od Jeziorny położonej na przeciwległym brzegu Jeziorki. Ale o tej historii poczytać można w jednym z dawnych wpisów.

1024px-Boles%C5%82aw_V_Warszawski_seal_1462Pieczęć Bolesława V


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna
  • Kartoteka A. Wolffa, IH PAN

Tama na Jeziorce

ksunder

Kilka dni temu pojechałem obejrzeć ostatni most na rzece Jeziorce. Miejsce straciło nieco ze swej magii już kilka lat temu, gdy oczyszczono dzikie koryto. Most nie jest zabytkowy, ani szczególnie urodziwy, lecz przeznaczono go do rozbiórki. W jego miejscu zostanie wzniesiony nowy, obecny przetrwał ponad pół wieku. Kostka brukowa, która go pokrywa, została położona w latach pięćdziesiątych, podczas jego budowy. Wcześniej mostu nigdy tu nie było, jego istnienie stało się koniecznością, gdy pojawiła się w tym miejscu rzeka. Do połowy lat pięćdziesiątych Jeziorka do Wisły nie wpadała, znajdowały się tu nadwiślańskie pola, skryte za wałami. Za Bielawą rzeka skręcała ku północy, by wpaść do Wilanówki, która rozlewała się szeroko, obecnie stanowiąc niewielki strumyk. Śladem tej dawnej rzeczki jest mostek Obórkach, które przenosząc spod Obór w roku 1865 lokowano na lewym brzegu tej rzeki, na wprost wiekowego Habdzinka. Obórki wchłonęły swojego sąsiada i obecnie tej drugiej nazwy mało kto używa. My jednak wróćmy do Jeziorki, fakt iż wpada obecnie do Wisły, zawdzięczamy regulacji rzeki, którą pośrednio spowodowała wielka powódź roku 1947. Cofająca się wiślana woda podniosła poziom wody w Wilanówce, przepusty nie wytrzymały, aod Kępy Zawadowskiej aż po Okrzeszyn woda rozlała się za wałami. Wówczas zdecydowano, iż aby w przyszłości do tego nie dopuścić, należy Jeziorkę do Wilanówki rozdzielić, wykopano nowe koryto rzeki i otoczono je wałami, by regulować w ten sposób wodę. Od tamtej pory Wilanówka nie wylewa, sączy swe wody leniwie, jako niewielki strumyk.

P1220574Co jednak sprawiło, że Jeziorka wpadała do Wilanówki? Most jest dobrym pretekstem by o tym opowiedzieć. Pokrótce przypomnę jedynie, że nie uregulowana wałami Wisła zmieniała swe koryto często, wycinając nowe i sprawiając, że ziemie należące do Obór znajdowały się pod Świdrem, zaś Kępa Falenicka na przeciwległym brzegu. Swego czasu zmieniła bieg, a jej dawne starorzecze stało się korytem Wilanówki, oddzielającym Kępę Okrzewską, Oborską i Falenicką od lądu. Wcześniej Wisła bezkarnie niszczyła znajdujące się w tych stronach wsie takie jak Narty, Próchna czy Grabie, po których zostały tylko wzmianki w dokumentach, na które natrafiają historycy. Nazwy dawnych wsi w okolicach Ciszycy jasno wskazują nam na dawne ukształtowanie terenu: Kliczyn czyli Kłyczyn położony był na półwyspie w kształcie kłykcia, kciuka, który woda opływała wkoło, stąd i Koło. Teren między wyspami świderskimi i zawadowskimi podlegał naturalnym przemianom, problemem stały się dopiero gdy na stałe osiedlili się tam ludzie. Olęderskie osady zostały zagrożone, a czynsze przynosiły niemały dochód dziedzicom tutejszych dóbr. Znajomość wiślanego nurtu pozwalała przewidzieć, kiedy postanowi on popłynąć nowym korytem, a taka obawa zaistniała w połowie XIX wieku. W XVIII wieku wskutek poprzedniej zmiany Jeziorka straciła trwałe połączenie z Wisłą, czasem z rzadka przelewając swe wody do tej rzeki, jednak połączywszy się na trwałe z Wilanówką. Tym razem jednak powódź zniszczyła spory kawałek lądu, wraz z gospodarstwami olęderskich kolonistów, sprawiając iż Jeziorka znalazła się niebezpiecznie blisko Wisły. Jak zanotowano 10 października 1843 roku: „Rzeka Wisła z powodu zwrócenia się iey nurta przez gronta do Dóbr Obór należące tak iuż dalece zniosła na tymże grocie oborskim kilku kollonistów nadrzeżnych, że zachodzi obawa aby w tym jeszcze roku nie obróciła swego biegu odnogą wilanowską, co jest bardzo łatwe do przewidzenia, albowiem między Wisłą a Wilanówką pozostaje tylko przestrzeń gruntu mniey więcej 15 prętów wynosząca”. W tym stanie rzeczy jasnym było, iż przerwanie niewielkiej łachy okaże się niszczycielskie. Wisła wytnie nowe koryto, niszcząc olęderskie osady na kępach, popłynie bezpośrednio pod Wilanowem, zaś rejon od Augustówki aż po Obórki zostanie przyłączony zostanie do prawego brzegu Wisły.

Mapa z roku 1712. Jeziorka wówczas wlewała się jeszcze do Wisły przez "przerwę". Warto zwrócić uwagę, że Wilanówka jeszcze nie istniała, było tylko wiślane koryto przy Okrzeszynie. Dawne starorzecze wciąż widoczne jest na mapach google.

Łatwo ustalić, kto wpadł na pomysł usypania trwałej tamy i odcięcia Jeziorki od Wisły, acz nie wiemy kim była ta osoba, zapewne „mistrzem hydraulikiem”, jak wówczas zwano specjalistów od budowy tam i odwodnień. Nosił nazwisko Borzewski i „przekonawszy się na groncie o takim grożącym dla dóbr willanowskich niebezpieczeństwie na dniu 21 lipca rb uczynił podanie do Zarządu Komunikacji Lądowych i Wodnych, zaprojektował w miejscu tym ubić 3 tamy przeznaczając ze swej strony fundusz pieniężny na maystra, dozorców, taczki, tarcice i na zrobienie faszynowych kiszek rubli srebrnych 724 kopiejek 91 czyli zp 4166 gr 2. Na właścicieli zaś dór zainteresowanych nałożył obowiązek bezpłatnego dostarczenia do róbót takich w rublach:

Faszyny kop 1579

Palików 2281

Witek do związania kiszke pęków 2079

Robocizny dni sprzężajnych 6236 i pieszych 11434”

W ten sposób w roku 1843 narodził się projekt zatamowania Jeziorki w Kępie Oborskiej. Pismem powołującym się na reskrypty Rządu Guberialnego z 9/21 września 1843 roku, wezwano Wójta Gminy Wilanów by 27 września/9 października dostarczył faszyny i budulca celem zabezpieczenia lewego brzegu.

Faszynę wyrąbywano w lasach chojnowskich i kabackich, zaś szarwarkami i robocizną obciążono dobra ziemskie, którym wskutek powyższych działań nie groziło zalanie - Wilanów, Obory, Miedzeszyn, Bielawę oraz Papiernię w Jeziornie. Choć sprawa była pilna, przeciągnęła się do roku 1844, kiedy to przed Naczelnikiem powiatu warszawskiego zadeklarowali bezpłatnie udzielić robocizny i faszyny do zatamowania łachy Henryk Rossman - dziedzic dóbr Bielawy i Jeziorny Królewskiej, Rupert Woyciech Borowski - dziedzic Dóbr Miedzeszyna (w tym Kępy Falenickiej), Tomasz Fagoński, rządca dóbr Obór w imieniu dziedzica oraz Jacenty Pancer plenipotent dóbr wilanowskich. Oświadczyli, iż „widząc konieczną i najpilniejszą potrzebę zaprowadzenia tamy projektowanej, wykonaniem jej zaymą się niezwłocznie w długości takiej, jaka okaże się potrzebna”. Gdy zwolniono ich z tego roku z obowiązku szarwarkowego naprawiania dróg doszło do porozumienia. Wilanów dostarczył faszynę i paliki, które z lasów chojnowskich przetransportowali poddani dóbr oborskich, którzy jednocześnie zapewnili witki i kiszki faszynowe. Mieszkańcy Bielawy i Jeziorny Królewskiej zajęli się pracami związanymi z sypaniem tamy, Miedzeszyn dostarczał ze swych lasów sosnowe gałęzie. Papiernia zaś dołożyła się finansowo. W ten sposób zatamowano Jeziorkę, uniemożliwiając jej połączenie z Wisłą. Wisła oczywiście nadal pozostała groźna, swymi przyborami wciąż grożąc tamie. Poprawiano ją jeszcze kilka razy, bowiem groźba przerwania w tym miejscu tamy była realna. A jak pisał w roku 1852 Henryk Segno, dyrektor Papierni, przerwanie spowodowałoby wlanie się wiślanej wody do Jeziorki i zagroziłoby Fabryce Papieru oraz dobrom oborskim. Dość obrazowo ujął to w korespondencji z Augustem Potockim z Wilanowa: „Gdyby więc w zagrożonym miejscu wał został przerwany co przy cokolwiek wyższym stanie wodu w dwóch dniach mogło nastąpić bo prądu wody żadna tama od brzegu nie odwraca, natenczas ¼ część wody wiślanej buchnęłaby w wyłom, zapełniła dawne teraz miejscami osuszone, jednak zawsze nisko położone koryto Wilanówki, podniosłaby wodę w Jeziorce i tem samemy tamtejszym zakładom wielką wyrządziła szkodę, dalej pędząc zalałaby posiadłości JW. Hrabiego Pana zalałaby również osady do Willanowa należące zatopiłaby łaki pod Willanowem i wiślaną żółtą wodę sprowadziłaby do czystego Jeziorna Wilanowskiego”. Słowa te spisał na gorąco stojąc na opisanej tamie.

maskaMapa z lat trzydziestych XX wieku przedstawiająca zmiany dokonane przez budowę tamy. Jeziorka wpada do Wilanówki, nieopodal Borka.

Sto lat poźniej rozwiązaniem okazało się obwałowanie Jeziorki i wpuszczenie jej do Wilanówki. I jak widać skutecznym, skoro powodzie dobiegły końca. Na mapie google można nadal zobaczyć dawne drogi, które przerwało nowe koryto Jeziorki, bowiem jeszcze tuż po wojnie z Opaczy do Kępy Oborskiej wiódł polny szlak, który nie przecinał rzeki.


Źródła i literatura:

  • AGAD, AGWil

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci