Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Jeziorna-Krolewska

Most w Jeziornie

ksunder

Niedawno Adam Zyszczyk odnalazł niezwykle ciekawe zdjęcia Jeziorny Królewskiej pochodzące z roku 1947 i zamieścił je na profilu Konstancin-Jeziorna. Historia, Ludzie, Architektura. Fotografie pochodzą ze zbiorów p. Witolda Rawskiego, a ja pozwalam zamieścić je jako ilustrację niniejszego tekstu. Poniżej widoczna jest zamarznięta Jeziorka, przez którą wiedzie prowizoryczna kładka, zaś niedaleko dostrzec możemy betonowe podpory. Nie są to jednak bynajmniej elementy budowanego mostu, lecz pozostałości poprzedniego. Być może historia budowy kolejnego mostu jest mało wdzięczną rzeczą, lecz wartą opisania.

16508089_1404959816205607_2408523888798969744_nPierwotny most ginie w mrokach tajemnicy, zapewne wybudowano go na przełomie XIX i XX wieku, bowiem widnieje na mapach z ówczesnego okresu. Dlaczego tak późno? Stali czytelnicy tego bloga być może pamiętają, jaką trudność z punktu widzenia inżynieryjnego nastręczała konstrukcja stałych przepraw, które bardzo długo uważano za budowle przeczące prawom natury. W XVI wieku Klonowic pisał, że zwyczajną rzeczą jest prom, nie most. Gdy pod koniec XVIII wieku Adam Poniński pobierał myto z drewnianego mostu z Warszawy na Pragę, wszyscy wyczekiwali chwili, gdy zabiorą go lody. Drewniane konstrukcje kiepsko sprawiały się w starciach z krą i zatorem. Na mniejszych rzekach takich jak Jeziorka występowały problemy innego rodzaju. Od XVII wieku próby budowy mostu z Jeziorny Królewskiej do Oborskiej torpedowali właściciele tych dóbr, w szczególności Wielopolscy, pobierający opłatę za przewóz przez rzekę, szczególnie po utworzeniu w Jeziornie Oborskiej placówki królewskiej poczty. Akta pełne są pretensji do Urszuli Wielopolskiej, z której polecenia porąbano most budowany od strony Jeziorny Królewskiej, a z rzeki wyrwano pale, wbite przez poddanych imć Dzierzbickiego. Brak mostu sprawiał, że przeprawa przez Jeziorkę nie zawsze była możliwa, jeszcze w roku 1853 dzieci z Bielawy nie mogły uczęszczać do szkoły w Słomczynie, gdyż proboszcz z Powsina pisał w dramatycznym tonie „rzeka w Jeziornie często wylewa i dzieci mało korzystają z nauki w szkole”. Most zdołano wreszcie wznieść, choć nie sposób odnaleźć dokumentów, które podawały by nam datę zakończenia jego konstrukcję. Most zmienił wiele w sposobie podróżowania, z czasem przekonano się, że jest pewniejszym sposobem przedostania się przez rzekę niż przewóz. Dla zobrazowania problemów natury logistycznej z jakimi mierzono się w XIX wieku przywołajmy prosty przykład z roku 1809, gdy armia austriacka by zniszczyć armię Księstwa Warszawskiego po bitwie pod Raszynem musiała przedostać się przez Wisłę. Po zniszczeniu mostu w Warszawie do wyboru miała dwa najbliższe: w Toruniu i Puławach. To uzmysławia nam jak wiele zmieniło się w transporcie przez ostatnich 200 lat. Tamta historia zakończyła się bitwą pod niedalekim Ostrówkiem, my jednak wróćmy do roku 1947.

16649093_1404959782872277_1646570871624719956_nKraj podnosił się zniszczeń, mostu przez Jeziorkę nie było, bowiem zniszczyli go w roku 1945, Niemcy wycofujący się w styczniu przed ofensywą polsko-rosyjską. Przy okazji wysadzili również spiętrzenia i tamy na zakolu Świętego Jana oraz Jeziorce, co sprawiło, iż stała się rzeką dziką i wezbraną. Wkrótce spiętrzone wody powodziowe zabrały most w Mirkowie, co spowodowało, iż w tej okolicy jedynym mostem umożliwiającym transport inny niż pieszy, był mostek kolejowy nieopodal Hugonówki. Niezbędne było jednak szybkie udrożnienie transportu, zwłaszcza dla odbudowywanej Papierni, stąd też 20 czerwca 1947 roku powołany został Komitet Budowy Mostu na Jeziorce. Podjęto decyzję, iż odbudowany most ma być mostem stałym. Problemem okazały się finanse. Był to jeszcze czas, gdy powojenne państwo posiadało wciąż silne samorządy, tolerowało ruchy społeczne, a władze komunistyczne dopiero wprowadzały rządy stalinowskie. Początkowo zaplanowano budowę mostu z funduszy gminnych, wspomaganych opodatkowaniem w naturze mieszkańców gminy, z dotacji i dofinansowania dokonanego przez Papiernię, żywo zainteresowaną uczynnieniem mostu, a wykonanie prac przy pomocy świadczeń w naturze, z istniejących jeszcze wówczas szarwarków. Komitet gminny wkrótce rozpoczął zbiórkę, planując jednocześnie odbudowę mostu w Mirkowie, który wyceniono na 200000 złotych.

16508704_1404959756205613_313044041301136745_nKierownikiem komitetu był ówczesny wójt gminy Jeziorna, Piotr Szczur, znany tutejszy społecznik i nauczyciel, późniejszy twórca szkoły znanej jako „cyrk”. Skupiono się na budowie mostu na drodze Wilanów-Jeziorna-Konstancin. Na wniosek komitetu powstały trzy projekty planowanego msotu, które Urzad Gminy skeirował do zaopiniowania do Urzędu Wojewódzkiego Warszawskiego w Pruszkowie, wnosząc o wybranie projektu belki wzmocnionej łukiem. W październiku 1947 roku opracowano projekt zawierający 2 belki wypornikowe z zawieszoną belką środkową. Poprzedniemu projektowi z przyczyn technicznych sprzeciwiono się w Urzędzie Wojewódzkim, opiniując go negatywnie w Wydziale Komunikacji w Zarządzie Drogowym.

16640993_1404959832872272_2454015138742527795_nOpiniodawcą kolejnej wersji był inżynier Stanisław Kądziołko zamieszkujący w Skolimowie przy ul. Prekera. Jak napisał: „Przesyłając niniejszym czwarty wariant mostu przez rzekę Jeziornę w Jeziornie, zwracam uwagę że wariant ten nie nadaje się absolutnie do wykonania w miejscowych warunkach i żądanie wykonywania go nie może być uzasadnione żadnymi rzeczowymi argumentami. Mosty podobne projektuje się przy rozpiętościach 70-100 m, ze względow żeglugowych. W naszych warunkach grozi zalewaniem belek przez wysoką wodę i może być przyczyną podwyższenia fali powodziowej”.

10366137_762130340488561_6746688392891510797_nDecyzję o budowie stałego mostu żelazo-betonowego podjęto 22 stycznia 1948 roku, o czym poinformowano wówczas gminę Jeziorna. Decyzja zapadła z pominięciem komitetu, ponadto wbrew opinii inż. Kądziołki, który w kwietniu 1948 roku skierował do Urzędu Wojewódzkiego gniewne pismo, zaczynające się od słów: „Naskutek ciągłego odwlekania sprawy przez Pow Zarz Drog pomimo moich wielokrotnych osobistych interwencji (...) projekt powierzono do wykonania osobom trzecim, jednocześnie akceptując łuki i belki, które wcześniej jak tłumaczono mi, nie mogło być mowy”. Najwyraźniej jednak otrzymano zgodę na rozpoczęcie budowy mostu, bowiem 11 maja 1948 roku Komitet Odbudowy Mostu wezwał mieszkańców gminy Kąty Turowic i Kawęczyna do zwózki żwiru z Turowic.

10301050_762130343821894_1834032586234966447_n

Wybudowany most w roku 1952

Niestety odbudowa mostu własnymi siłami niewiele dała. Papiernia nie przekazala obiecanych pieniędzy, komitet zaś nie zdołał zebrać wystarczających funduszy. Wreszcie nie zdołano bez rozebrać pozostałości dawnych filarów i wsporników, lipiec i sierpień przyniosły zaś wysokie stany wód Jeziorki, uniemożliwiając budowę. W tym stanie rzeczy realizację budowy przejęło Państwo i nowy most wzniesiono począwszy od roku 1949 jako przedsięwzięcie rządowe. Most nie posiadał łuków i belek, większość zapewne doskonale go pamięta, poddany gruntownemu remontowi w roku 1987, został rozebrany kilka lat temu, a w jego miejscu wzniesiono zupełnie nową konstrukcję. Etapy prac można podziwiać w serwisie zdjęciowym Konstancina.

10308108_762130353821893_7255124658227250384_n

Na zakończenie jeszcze raz rok 1952


Zdjęcia oznaczone jako "Kolekcja rodziny Rawskich" pochodzą ze strony, zdjęcia z roku 1952 pochodzą ze zbiorów p. Małgorzaty Szturomskiej, odcisk pieczątki komitetu ze zbiorów własnych

Źródła:

  • AGAD, AGWil
  • AGAD, Obory
  • APW O/Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna

Ulica Lipowa

ksunder

Dzisiejszy wpis na blogu poświęcę ulicy położonej w Bielawie. Choć nie objęta wpisem do rejestru zabytków stanowi znaczący element historii tych okolic. Wkrótce może go już zabraknąć, bowiem wkrótce ma zostać przeprowadzona wycinka wszystkich znajdujących się tu drzew. Wnioskowało o to starostwo; ponoć jeden z mieszkańców złożył w tym celu obszerny wniosek, argumentując iż drzewa zagrażają przechodniom. Ile prawdy jest w tym, że położenie drzew utrudnia poruszanie i parkowanie w tym miejscu nie podejmuję się stwierdzić, niepokojący jest fakt, że wycinka drzew ma zostać ponoć przeprowadzona bez uzyskania opinii dendrologa. A wówczas zniknie to, co stanowi o wartości tej ulicy, czyli właśnie lipy, dające jej swą nazwę. Lipowa należy bowiem do pomników historii takich samych jak Aleja Kasztanowa na Ursynowie, gdzie drzewa sadzono na przyjazd cara, by utrudnić przeprowadzenie na niego zamachu, czy też wspaniała Aleja Lipowa wiodąca do pałacu w Otwocku Wielkim. Nieszczęściem Lipowej jest to, że ciasno na niej od domów, nie ma szansy stać się spacerową uliczką.

gallery_3_5_109552Ulica Lipowa. Zdjęcie pożyczone z forum Piaseczna, autorstwa użytkownika Stento - LINK

Czy drzewa rzeczywiście mają 200 lat, jak chcą relacje? Cofnijmy się w czasie. W roku 1816 właścicielem Bielawy pozostaje kupiec Karol Braeunig, któremu poświęcę niegdyś odrębny wpis. Bielawa wówczas to znaczny majątek, w jego skład wchodzą także obecne Klarysew, Gawroniec i tereny dzisiejszego Ogrodu Botanicznego. Graniczy z Jeziorną Królewską, Okrzeszynem i Powsinem wchodzącym w skład dóbr wilanowskich. Dość, że Bielawa to wówczas najludniejsza miejscowość położona na terenie obecnej gminy, w roku 1827 mieć będzie 487 mieszkańców, daleko w tyle pozostawiając za sobą Jeziornę Królewską z jej 273 mieszkańcami i Gassy, gdzie mieszkać będzie 220 osób. Karol Braeunig umrze w roku 1818, własność Bielawy przejdzie na jego syna Bogumiła, który żyć będzie jeszcze 8 lat. Wdowa po Karolu i matka Bogumiła, Klarysa z Lutzów w roku 1837 Bielawę sprzeda. Klarysa to zapomniana postać historii tych okolic, choć jej imieniem nazwany zostaje utworzony przy drodze warszawskiej folwark, nieopodal karczmy bielawskiej, leżącej na rozstaju dróg prowadzących do Jeziorny Królewskiej i Obór oraz Papiernii (dziś ulica Mirkowska). Z czasem karczma weźmie nazwę folwarku – Klarysów, po latach zmieniając się w Klarysew. Kto wie, może Potuliccy nazywając folwarki imieniem kobiet swego rodu – Teresin, Anusin wreszcie Konstancin – kierowali się tym przykładem?

Rzecz jednak w tym, że przeglądając akta i dokumenty dotyczące tych stron zorientujemy się, iż Henryk Rossman przebywał tu już wcześniej. Bielawę zaczął dzierżawić już w latach dwudziestych. Być może jeszcze od Bogumiła Braeuniga, z pewnością czynił to, gdy nominalną właścicielką majątku była Klarysa. I z czasem przekonał ją do sprzedaży, by osiąść tu na stare lata. Karierę pułkownika Rossmana przywoływałem już wielokrotnie, ten oficer wojsk napoleońskich, uczestnik wielu bitew, walczący w Powstaniu Listopadowym, przyczynił się do stworzenia kanału augustowskiego, a także usypania nadwiślańskich wałów. Wyraźnie jednak z Bielawą pragnął związać się już wcześniej, nim jeszcze stał się jej pełnoprawnym właścicielem.

mapka2Ulica Lipowa w roku 1856. Lipy nasadzone po obu stronach drogi, wówczas jeszcze nikt przy niej nie mieszka. Z dworu trakt wiedzie wprost do Klarysowa, u zbiegu z obecną Mirkowską i Saneczkową.

Przyglądając się starym mapom dostrzeżemy, iż na przełomie XVIII i XIX wieku ulicy Lipowej jeszcze nie ma, podróżuje się dwoma traktami biegnącymi z Powsina, prowadzącymi do Bielawy i Jeziorny, oba zresztą przetrwały po dziś dzień, ten ostatni to obecna ruchliwa ulica Warszawska, poprzecinana licznymi rondami. Lipowa pojawia się późno, dopiero w latach trzydziestych. Wytyczono ją, by prowadziła do dworu. Choć przyjęto, że dwór został wybudowany dopiero w roku 1837, na podstawie faktu, iż wówczas Henryk Rossman stał się właścicielem tej miejscowości, zauważmy jednak, że w tych stronach przebywał już wcześniej. Zachowane fragmentaryczne wzmianki w aktach Potulickich z Obór świadczą, że w dzierżawionej Bielawie pomieszkiwał, nie traktując jej jako lokaty, z której czerpał zyski. I to właśnie on odpowiedzialny jest za wytyczenie nowego traktu, prowadzącego wprost do bielawskiego dworu. Trudno powiedzieć więc tak naprawdę, kiedy dwór był wzniesiony, wcześniej istniała tu dawna drewniana budowla, zapewne w tym samym miejscu, na co wskazuje nam lokalizacja browaru, sytuowanego w XVIII wieku nieopodal właśnie dworu. Wcześniejszym właścicielom i dzierżawcom połączenie z drogą warszawską nie było potrzebne, dworu trakt wiódł prosto na tę samą trasę aż do Powsina, gdzie się z nią łączył. Obecnie to wciąż popularny skrót, wiodący za Szkołą Amerykańską. Sytuację zmienił wiek XIX i czasy Królestwa Polskiego. To okres reformy drogowej, jakbyśmy ją dziś nazwali. Wówczas powstaje Puławska, wiodąca do Puław, bita jest szosa lubelska, wszystko to ma służyć również ułatwieniu przemieszczania wojsk. W owym czasie zdegradowany zostaje szlak służewski, wówczas główna droga wiodąca na południe z Warszawy, obecnie ledwie polna droga na tyłach Ogrodu Botanicznego. Trakt z Wilanowa do Jeziorny, stanowiący przedłużenie Królewskiej Drogi nabiera znaczenia. Zostaje wzmocniony, w ramach szarwarków utrzymywany w należytym porządku. I tu należy upatrywać przyczyn wytyczenia Lipowiej, co czyni Henryk Rossman. W ten sposób powstaje droga wiodąca z głównej trasy wprost do dworu, podobnie jak w Jeziornie Królewskiej, czy Oborach.

Zapewne rację ma więc p. Hlebowiczowa, ostatnia z potomkiń Henryka Rossmana zamieszkująca w Bielawie, iż lipy nasadzano z polecenia jej przodka w czasach Powstania Listopadowego. W owym czasie drzewa rosły wzdłuż każdego traktu, jak chce legenda z polecenia Napoleona sadzono je, by dawały cień maszerującemu wojsku. Poniższa mapa ukazuje nam, iż podobny wygląd jak Lipowa miała także trasa do Wilanowa. Obecnie w Polsce w większości miejsc GDDKiA usuwa drzewa w skrajni, czasy się zmieniły i są niebezpieczne dla kierowców. Czy taki los spotka już wkrótce Lipową? Zobaczymy.

mapkaaaW roku 1838


Źródła i literatura:

  • AGAD, Archiwum Wielopolskich i Potulickich z Obór

Starożytności konstancińskie

ksunder

Uroczystości 1050-lecia Chrztu Polski za nami, choć oczywiście z punktu widzenia faktografii rację ma profesor Urbańczyk zauważając, iż jest to co najwyżej rocznica ochrzczenia Mieszka, sprawującego władzę nad terytorium podbitym przez Polan, a nie Polski. Data więc to bardziej symboliczna, nie umniejszająca rzecz jasna rangi wydarzenia w wymiarze religijnym, a od lat zakorzeniona w ludzkiej świadomości jako początek państwa polskiego. Ze swych szkolnych czasów pamiętam jednak przekonanie, iż między upadkiem Rzymu a narodzinami Polski panowała wielka czarna dziura, co wynikało z takiego a nie innego nauczania historii w Szkole Podstawowej. Jak wiadomo jednak lata 476 - 966 były niezwykle bogate w wydarzenia, nie jest tak, że Polska wyłoniła się z niebytu. Warto przyjrzeć się z tej okazji temu co było wcześniej w tych stronach. Bo choć najstarszą znaną nam z dokumentów datą tyczącą się tych terenów jest rok 1253 i wzmiankowanie Cieciszewa, oraz późniejszy passus wskazujący na założenie tam parafii w roku 1236, historia tych terenów jest dużo starsza. A tak się składa, że nikt dotąd jej nie opisał i nie opracował. Poniżej więc nieco o zapomnianych dziejach tych terenów, których skróconą wersję przygotowałem na potrzeby przewodnika po tych stronach.

Niestety w przeciwieństwie do Karczewa, Góry Kalwarii czy Czerska teren gminy Konstancin-Jeziorna nie doczekał się dotąd opracowania naukowego tyczącego się odkryć archeologicznych. Choć wydaje się to niemożliwe nie prowadzono tu zresztą nigdy badań, znaleziska zawdzięczamy przypadkowym odkryciom oraz badaniom powierzchniowym prowadzonym pod koniec lat osiemdziesiątych przez Stanisława Wojdę. Stąd też niestety brak bardziej szczegółowych informacji, o ile dzięki pracy archeologów takich jak choćby Teresa Kiersnowska dowiedzieć się możemy wiele o Czersku sprzed X wieku, a teren Urzecza przynależny do gminy Karczew w dawnych wiekach opisał kilkanaście lat temu Łukasz Maurycy Stanaszek, opracowań takich dla okolic Konstancina nie znajdziemy.

2.Urnyzgrobustarosowiaskiegoodkrytew1908r.wokolicachJeziornejNajstarsze ślady obecności ludzi na tych obszarach pochodzą z okresu mezolitu i neolitu (ok. 8000 – 1800 p.n.e.), a także epoki brązu (1800 – 400 p.n.e.). Ówczesne osadnictwo podążało z biegiem Wisły, nad brzegiem której osiedlali się ludzie pozostawiając po sobie liczne narzędzia bądź fragmenty ceramiki, widoczne po dziś dzień gołym okiem choćby na skarpie nieopodal Grapy, choć niewprawne oko ich nie rozpozna. Na terenie Kawęczynka i Czarnowa odnaleziono odłupki kamienne, dowodami osadnictwa są także ślady grobów kloszowych odnajdywane w Oborach oraz Jeziornie Królewskiej. W tej ostatniej w roku 1947 odnaleziono 9 takich grobów na jednym z pól. Zasiedlony był także rejon dzisiejszej Bielawy, w roku 1984 wykopano tam grób całopalny, podobnych odkryć dokonywano we wsi często już w okresie przedwojennym, a także tuż po wojnie. Te pierwsze osady mogły przetrwać aż po okres wpływów rzymskich (do połowy V wieku naszej ery), bowiem ich istnienie poświadczają kolejne źródła materialne. W tym czasie powstała na pewno osada na terenie obecnego Kawęczyna, zachowały się ślady stałego osadnictwa w Skolimowie, Bielawie, Oborach i Cieciszewie oraz na terenie obecnej Parceli. Niewiele wiemy o tych osadach, na pewno wytapiano w nich żelazo z rud darniowych, o czym świadczą bryłki żużlu znalezione w tej ostatniej miejscowości. Ciekawym przypadkiem jest niepozorna Dębówka, gdzie odkryto cmentarzysko z okresu wczesnorzymskiego. Jak widać prócz Skolimowa położonego nad Jeziorką osadnictwo wyznaczyła wiślana skarpa i koryto rzeki. Wisła stała się ówczesnym szlakiem handlowym, a wzdłuż niej z czasem powstała droga handlowa prowadząca na wschód. Rejon ten penetrowano już w II wieku, bowiem z tego okresu pochodzą monety z czasów cesarza Trajana, które odnaleziono w okolicach Powsina. Podobne znaleziska pochodzą z okolic Czerska.

Osada w tej miejscowości istniała już co najmniej w wieku VII, w wieku XI przekształcając się w gród. Z jego istnieniem jako ważnego ośrodka na mapie tych okolic wiązać należy także rozprzestrzenianie się tutejszego osadnictwa wzdłuż drogi wiodącej nad rzeką. Podążali nim kupcy, trwała wymiana handlowa, stanowił on jedynie fragment dłuższego szlaku biorącego swój początek w Marsyli, prowadzącego przez Europę aż do Kijowa. Kilka lat temu na terenie Parceli odnalezione zostały arabskie monety pochodzące z wieku X, czemu zresztą poświęciłem swego czasu odrębny wpis - dostępny TUTAJ. W XI wieku powstała już osada na terenie Kawęczynka, niewiele późniejsze są znaleziska pochodzące z Bielawy, Jeziorny Królewskiej i Cieciszewa. O ile osada w Kawęczynku nie przetrwała, te trzy ostatnie stanowią najstarsze istniejące po dziś dzień nieprzerwanie gminne miejscowości. Wszystkie powstały nad wiślanym nurtem, wówczas płynącym nieco bliżej skarpy niż obecnie. Jeziorna wykształciła się z osady położonej nad brodem przez Jeziorkę, zaś w Cieciszewie znajdowała się wówczas przeprawa przez Wisłę. Jeśli spojrzymy na historię lat późniejszych, zauważymy iż nieco to symboliczne, bowiem rzeka Jeziorka rozdzielać miała ziemię warszawską od czerskiej, w tej pierwszej położona będzie Bielawa, w drugiej Cieciszew, a na jej granicy znajdzie się Jeziorna Królewska.

Gdy Mieszko przyjmuje wiarę chrześcijańską w Czersku istnieje gród, do którego prowadzi droga. Być może już wówczas osiedlają się przy niej ludzie, którzy założą te trzy osady. O ile w Jeziornie i Bielawie nie sposób się doszukiwać śladów zachowanego grodu, układ terenu w Cieciszewie po dziś dzień wskazuje nam dość jasno na jego istnienie, o czym przeczytać można w tym wpisie. Z czasem ziemie te staną się częścią Księstwa Mazowieckiego, a dopiero później Polski. Lecz kto pamięta, że historia gminy Konstancin-Jeziorna bierze początek na długo wcześniej?


Źródła i literatura:

  • NID, AZP

Narodziny Jeziorny

ksunder

Niedawno poproszono mnie o przygotowanie artykułu historii Jeziorny, skutkiem czego powstała liczące ledwie kilka stron synkretyczne opracowanie na jej temat, opisujące w sposób skrócony dzieje tej dawnej wsi, stanowiącej obecnie część miasta Konstancin-Jeziorna. W przeciwieństwie do dawnych dóbr oborskich o Jeziornie zwanej później Królewską wiele nie wiemy, jednak z rozproszonych informacji da się odtworzyć jej losy na przestrzeni dziejów. Uderza jednak, iż Jeziorna wyłania się z niebytu jako miejscowość już z dawna istniejąca, zaś my nie jesteśmy w stanie powiedzieć o niej zbyt wiele. Wzmiankowana po raz pierwszy w roku 1410, przy okazji odłączenia Powsina od parafii w Milanowie (późniejszym Wilanowie). Kościół w miejscowości Powsino erygowano w roku 1398, a gdy w dekadę później mieszkańcy Powsina, Lisów i Jeziorny poskarżyli się, że parafia w Milanowie jest zbyt odległa, w roku 1410 biskup poznański wyłączył z rzeczonego Milanowa Powsin oraz również Zerzeń, tworząc na lewym i prawym brzegu dwie nowe parafie. Z tej okazji wzmiankowano rycerzy Klemensa z Bielawy i Wiganda z rodu Ciołków z Żelechowa, na wniosek których to uczyniono. Obaj byli braćmi, synami Elżbiety Ciołek, właścicielki Powsina. Bielawę Klemens przejąć musiał niedawno, bowiem ledwie dwie dekady wcześniej miała ona innych właścicieli. W owym czasie kwitł w ziemi warszawskiej i czerskiej obrót ziemią, więc zupełnie to nie dziwi. Dość dobrze widać to na przykładzie Jeziorny.

Jeziorna w roku 1806

Gdzie w tym wszystkim jednak Jeziorna? Gdy pojawia się ona w dokumentach, ma już właściciela. W roku 1417 jest nim podczaszy ziemi warszawskiej, Nicolao alias Zandlo, czyli w obecnej polszczyźnie Mikołaj Żądło. Postać, o której wiele nie wiemy, lecz dla losów Jeziorny znacząca. Kiedy stał się jej właścicielem nie mamy pojęcia. Choć w tej okolicy pomieszkiwano już dawniej, a na okolicznych polach odnaleziono zabytki kultury łużyckiej, zaś w samej Jeziornie cmentarzysko, trwałe osadnictwo wczesnośredniowieczne w tym miejscu zaczęło się w wieku XII. Trwa nieprzerwanie do dzisiaj, choć pierwotna osada zmieniła swą lokalizację, położona była w okolicach budowy obecnego ratusza. Miejscowość nazwano od znajdującego się tu rozlewiska Gyezorą, bowiem do Wisły wpadała w tym miejscu Jeziorka (wówczas także Gyezora czyli Jeziora), rozlewając swe wody szeroko. Osadę założono nieopodal brodu, którym można przeprawić się było do ziemi czerskiej, gdzie strzegła szlaku ku Lublinowi, zapewne prócz funkcji strażniczej pełniąc również rolę handlową. Z czasem przesunęła się, zapewne gdy Wisła zmieniała swe koryto, znalazła się w miejscu, w którym w kolejnych stuleciach wybudowano opisywany niedawno dwór. Przy czym osadnictwo w okolicy brodu istnieć musiało już wcześniej, lecz zapewne rozlewająca się Jeziora skutecznie zatarła jego ślady. Trudno bowiem przypuszczać, by ludzie nie osiedlili się przy szlaku, który istniał już przed X wiekiem. Jednak dopiero w XII wieku rozrosła się do większej osady. Pierwsze dwustulecie istnienia wsi ginie jednak w pomrokach dziejów, jak i wszystkie pozostałe tutejsze miejscowości była własnością mazowieckich książąt, następnie otrzymał ją jeden z zaufanych ludzi. Być może był nim Mikołaj Żądło, acz osobiście uważam, że nastąpiło to jeszcze w XIII wieku. Wówczas okoliczne wsie przechodziły w ręce rycerstwa jak Bielawa (1313) czy Cieciszew (przed 1353 rokiem).
Mikołaj poślubił Katarzynę, córkę Wszebora zwanego Chlaustem, która była godną partią, bowiem pochodziła ze wspomnianego rodu Ciołków. Doczekają się oni prędzej czy później oddzielnego wpisu, bowiem trzymali oni ziemie w większej części tych okolic, w Powsinie, Bielawie, Brześcach - a także w Falenicy. Mikołaj związki swe z Ciołkami zacieśnił wydając za Piotra z Brześcc swą siostrę Małgorzatę. Powyższe spowodowało zawikłany chaos związków rodzinnych, a co za tym idzie praw dziedzicznych, których po latach nie jest w stanie rozwikłać nawet historyk, usiłujący ustalić, która część Jeziorny należała do poszczególnych Ciołków, a która do potomków Mikołaja. Żądło doczekał się wielu potomków, posiadających prawa do Jeziorny i Okrzeszyna, który już wtedy wchodził w skład wspólnego majątku, sytuacja ta utrzymać się miała zresztą aż do roku 1867, Jeziorna i Okrzeszyn były ze sobą nierozerwalnie związane. Paweł, Wydźga, Krystyn i Anna posiadali działy w tych dwu miejscowościach, z czasem jednak po śmierci Mikołaja je odsprzedali bądź utracili. Okoliczności powyższego nieznamy, musiało to mieć jednak miejsce około roku 1456 lub 1458, bowiem wówczas właścicielem Jeziorny i Okrzeszyna był już książę mazowiecki Bolesław V. W ten sposob wieś przeszła na własność mazowieckich książąt, a w późniejszych dokumentach określano ją jako Jeziornę Książęcą. Nie na długo jednak, po inkorporacji Mazowsza do korony stała się własnością króla, a tym samym królewszczyzną i w ten sposób zyskała swe miano, pod którym znana była aż po drugą połowę wieku XX. Od XVI wieku zwano ją więc Jeziorną Królewską, w odróżnieniu od Jeziorny położonej na przeciwległym brzegu Jeziorki. Ale o tej historii poczytać można w jednym z dawnych wpisów.

1024px-Boles%C5%82aw_V_Warszawski_seal_1462Pieczęć Bolesława V


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna
  • Kartoteka A. Wolffa, IH PAN

Dwór w Jeziornie

ksunder

Mamy kolejną rocznicę istnienia bloga, bowiem zadebiutował on w sieci 29 stycznia, kiedy pojawił się tekst o młynie w Jeziornie Królewskiej. Zatem okazja dobra by napisać o istniejącym tu dworze, który już dawno przepadł bez śladu, nie zachowując się nawet w ludzkiej pamięci. Lecz w układzie topograficznym Jeziorny wciąż widnieje pewna pamiątka jego obecności, ale o tym na końcu niniejszego tekstu.

Najstarsza jak dotąd znana mapa Jeziorny z roku 1730. Na prawo od Jeziorki, w ziemi warszawskiej, widoczna Jeziorna Królewska, wówczas dzierżawiona przez niejakiego Dembowskiego. Na lewo należąca do Obór Jeziorna Oborska, na obecnej Grapie nad odnogą Św. Jana. Przy lewym nurcie i między odnogami widoczny młyn oborski, który z czasem stanie się Starą Papiernią.

Podobnie jak większość dworów został wzniesiony w miejscu istniejącego tu niegdyś centrum osady, gdzie rezydował jej właściciel. W przeciwieństwie do Cieciszewa, Bielawy czy Obor trudno jednak szukać tu śladów grodu, bądź umocnionego domostwa, które z czasem przekształci się w dwór. Ślady osadnictwa w Jeziornie z okresu średniowiecza pochodzą z wieku XII i XIII, gdy osada położona nieopodal przeprawy zaczęła się rozrastać. Usytuowano ją przy drodze wiodącej z Bielawy wzdłuż rzeki, obecnej ulicy Bielawskiej, stanowiącej wówczas główny szlak. Przeprawa znajdowała się wówczas właśnie w tym miejscu, z czasem wraz z wyprostowaniem się drogi wiodącej z Warszawy, pomijającej Bielawę, przeniosła się w rejon obecnego usytuowania mostu. Jeziorna straciła właściciela jeszcze w XV wieku, ostatnim odnotowanym był Mikołaj zwany Żądłem, po roku 1430 przeszła na właśność książąt mazowieckich. Być może Żądło zastawił ją i nie zdołał wykupić, bądź bezpowrotnie zmarł. Wkrótce nazywano ją już książęcą, a po wcieleniu Mazowsza do Korony stała się królewszczyzną, stąd jej późniejsza nazwa. Nie było więc tu znacznego dworu szlacheckiego, wybudowano jedynie dworek na potrzeby posesora lub wyznaczonych przez niego zarządców, którzy przez kolejne lata często się zmieniali. Z czasem wykształcił się folwark, w którym funkcjonował wspomniany dwór. 

Najstarsza wzmianka o nim pochodzi z roku 1565, gdy lustratorzy odnotowują, iż “Jest w tej wsi folwark i dwór dobry, dobrze zbudowany”. Ponad wiek później nie będzie już po nim śladu, gdy po Potopie “budynki przez wojska szwedzkie funditus ogniem zniesione” zostają. Zachowany opis dworu przyniesie nam dopiero wiek XVIII. W roku 1768 wiodła doń brama, jak zanotował lustrator niedawno wzniesiono ganek na słupach wraz z podłogą z tarcic, skąd przez masywne dębowe drzwi na zawiasach wkraczano do sieni. Dwór nie był w najlepszym stanie, bowiem jedno z okien miało wybitą szybę, dwa były spękane, pozostałe od lat naprawiano przy pomocy ołowianych sztab. Pułap był nadgniły, lecz rekompensował to biały, dobry piec. Dwór był spory, bowiem znajdowały się tu cztery pomieszczenia, w tym kuchnia, w której ognisko płonęło w zielonym piecu. Zaznaczmy, iż wokół pieców podłogę rzecz jasna stanowiły cegły, a dwa murowane kominy wychodziły na dach przykryty gontami. Pod dworem zaś znajdowała się piwnica, do której prowadziły schody. Wokół niego zaś znajdował się folwark, z oborą, stodołą i gumnem.

Dwór był siedzibą dzierżawcy, który zarządzał folwarkiem i dopilnowywał chłopów pańszczyźnianych z tutejszej wsi (nadmieńmy, iż pod koniec XVIII wieku wiele tu znajomych nazwisk, takich jak choćby Szewczyk czy Golik, po dziś dzień mieszkających w tej okolicy). Budowla przetrwała upadek Rzeczpospolitej, stając się siedzibą pruskich rządców, zatrudnionych w Ekonomii Lesznowola, której Jeziorna podlegała. Jego istnienie notuje jeszcze mapa z roku 1838, gdy Jeziorna Królewska wciąż należała do władz, kiedy wkrótce zakupił ją Henryk Rossman z Bielawy pozostawił tu dzierżawcę. Kres budowli przyniosło dopiero utworzenie gminy Jeziorna w roku 1867, pierwsze zebrania gminy odbywały się właśnie tu, potem urząd się przeniósł. Dwór zniknął, a ziemie folwarku zaczęto powoli wyprzedawać.

Pora więc wskazać jego lokalizację, którą był zbieg obecnych ulic Polnej i Bielawskiej, gdzie na terenie części dawnego folwarku znajdują się bloki przy ul. Narożnej i okoliczne domostwa. Właśnie ulica Polna jest zachowanym śladem jego istnienia, podobnie jak w Bielawie ulica Lipowa zostala wytyczona z warszawskiego szlaku by prowadzić do dworu, analogicznie uczyniono w Jeziornie. Ulica Polna wiodła wprost do bramy, co ujrzec możemy na poniższej mapie. 

Bez_nazwyNa zakończeniu Polnej znajdował się dwór, wybudowany w miejscu, gdzie istnienie swe rozpoczęła Jeziorna Królewska. Tu znajdowała sie dawna przeprawa, przy drodze prowadzącej w średniowieczu przez Bielawę. Nie ma już dawno po nich śladu, jedynie ulica Polna przypomina, iż wytyczono ją wprost do dworskiej bramy.

P1200443


Źródła i literatura:

  • AGAD, ASK
  • Lustracja województwa mazowieckiego 1565 r. wyd. PWN, W-wa 1965, red. I Gieysztorowa A. Żaboklicka
  • Lustracje województwa mazowieckiego XVII wieku, t. I i II, wyd. PWN i PAN, W-wa 1968, 1989, wyd. A. Wawrzyńczak

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci