Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Cieciszew

Początki Opaczy

ksunder

Zgodnie z wakacyjną zapowiedzią pora zapełnić jedną z niewielu białych plam, jakie pozostały na tym blogu, w zakresie historii początków tutejszych miejscowości. Wsią taką jest Opacz, być może nie tak stara jak Cieciszew, lecz będąca nadal o prawie 500 lat starszą od letniska Konstancin.

Od Cieciszewa zacząć zresztą trzeba historię Opaczy, bowiem będzie on dla nas odnośnikiem, wskazującym kiedy mogła powstać. Gdy w roku 1236 erygowano parafię w Cieciszewie, był on położony nad wiślanym korytem, podobnie jak Habdzin, zwany ówcześnie Chabdzinem. Choć najstarsza wzmianka o tym ostatnim pochodzi z drugiej połowy wieku XIV, geneza jego nazwy cofa nas do czasów wcześniejszych. Podobnie jest w przypadku Opaczy, choć na karty historii trafi w wieku XV, istnieć musiała dużo wcześniej. A założono ją nad wiślanym korytem, które zmieniło swój bieg kilka razy, odsuwając się od Cieciszewa i Habdzina. Opacz powstałą gdy rzeka ustaliła swój bieg, po czym przesunęła się ponownie, tworząc wraz z Jeziorką półwysep. Być może początkowo Opacz położona była zresztą na prawym brzegu Wisły, na co wskazywać mogą najstarsze znane mapy tej miejscowości, lokujące najdawniejsze budowania właśnie z tej strony. Starorzecze zresztą powoli zanika, od lat stopniowo zarastało, gdy w latach pięćdziesiątych odcięte zostało od Jeziorki, atrofię pogłębiło zasypanie przepustu we wsi w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

wrzOpacz, lata pięćdziesiąte XX wieku

Opacz założona od pierwszych wzmianek pozostaje w nierozerwalnym związku z Chabdzinem, stanowiąc część podległych mu ziem. Stąd domniemywać należy, iż założono ją po tym gdy koryto Wisły od Chabdzina się oddaliło, a Wisła popłynęła w nowym miejscu. Jednym z pierwszych osadników był mężczyzna o imieniu Opak, bowiem jak chcą językoznawcy nazwę Opacz należy wywodzić właśnie od takiego imienia. Od imion pierwszych osadników pochodzi wiele tutejszych nazw, od Gasza wywiedziono Gassy, od Chebdy pochodzi Habdzin, Słomczyn od Sławka, zaś Ciecirad zwany Cieciszem założył Cieciszew. Opaka tutejsza historiia nie przechowała, jednak inny Opak zamieszkał na szlaku z Warszawy nieopodal obecnego Pruszkowa. W XV wieku właściciel tamtejszych ziem zyskał nazwisko Opackiego. W przypadku tutejszej Opaczy nie było to potrzebne, należała ona do dóbr podleglych Chabdzinowi, których właścicielem był na początku XV znany i powszechnie szanowany sędzia ziemi warszawskiej Adalbert, zwany Wojciechem Chabdzińskim.

Udokumentowana historia Opaczy związana jest rzecz jasna z ziemiami nazwanymi wiele stuleci później Urzeczem. Po raz pierwszy wieś zostaje wymieniona pod nazwą Opaka (a więc w brzmieniu jeszcze niezbyt odległym od imienia Opak) w roku 1424 przy okazji transakcji przeprowadzonych w Radwankowie. Ich stroną jest bliżej nieznany Piotr, wymieniony jako posiadacz działów ziemskich w Opace. W roku 1444 staje się już Opaczą, należąc do Alberta Chabdzińskiego, sędziego ziem czerskiej i warszawskiej. Do roku 1476 zmienia już właściciela, gdy książę Konrad II Mazowiecki nadaje mazowieckiej szlachcie przywilej, zwalniając z powinności, jako właściciela Łęgu, Opaczy i Ciszycy wymienia Pawła z Błędowa, podczaszego ziemi rawskiej. Jako czwarta z tutejszych wsi zostaje wymieniony Lubyen. To wieś całkowicie zaginiona, po której nie przetrwał żaden ślad, choć jeszcze z końcem XVIII wieku przechowała się w nazwie, gdy w jedynym z dokumentów występuje nazwa pola zwanego „Lubin” w Urzeczu.

Rok 1519 to już czas sprzedaży tych ziem. Wraz z przyległościami zostają sprzedane Oborskim, od tego czasu Opacz staje się częścią dóbr, które z czasem przekształcą się w klucz oborski i staną własnością Potulickich.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna

Przewodnika po rocznicach część ostatnia

ksunder

Piaski

W ostatnim wpisie z mej pamięci umknęła ta wieś granicząca z Cieciszewem, dzieląca z nią wspólną historię. Choć pozornie historia Piasków bierze swój początek wraz z wiekiem XVIII, dzieje osadnictwa w tym miejscu są dużo starsze. Piaski założono po opisywanej niedawno powodzi, która spustoszyła Urzecze, przynosząc kres istnienia kościołowi w Cieciszewie około roku 1713. Ta sama woda zabrała miejscowość noszącą nazwę Kozłów, założoną przez Oborskich w XVI wieku nad Wisłą, która jeszcze w drugiej połowie XVII wieku rozrosła się tak bardzo, iż sięgała od Gassów po Cieciszew, a jako Kozłów traktowano nawet część tego ostatniego. Z czasem rozdzielona przez Wisłę na dwa Kozłowy, całkowicie zniknęła pod wiślanymi falami. Na naniesionych przez Wisłę piaskach wieś zaczęto odbudowywać, stąd jej nazwa – Piaski. Najstarsza odnaleziona dotąd wzmianka traktująca o istnieniu Piasków pochodzi a roku 1734. Za dwa lata doczekamy się 285 rocznicy, lecz jeśli doliczymy lata związane z istnieniem Kozłowa, założonego najprawdopodobniej w roku 1526, za 9 lat czeka nas okazja do świętowania 500-setnej rocznicy.

Z Kozłowem wiąże się zresztą jedna z największych tajemnic tych stron, którą od lat wymyka się poznaniu, ale o tym innym razem.

Skolimów

610  rocznica pierwszej wzmianki mija w tym roku, bowiem po raz pierwszy zawitał na karty historii w roku 1407. Historię ma jednak starszą i ciekawą, założony został bowiem najprawdopodobniej przez pochodzącego z Prus osadnika o imieniu Skolim, uchodzącego przed krzyżacką zawieruchą. Uchodźcę powitali książęta mazowieccy, umożliwiając założenie osady, najpewniej na przełomie XIII i XIV wieku, co potwierdzają badania archeologiczne. Więcej na ten temat we wpisie o początkach Skolimowa.

Lietuviai_kovoja_su_vokie%C4%8Diais.Lithuanians_fighting_Teutonic_Knights_(2)Dla porządku dodajmy jeszcze, iż ówczesny Skolimów położony był na północ od Jeziorki, w ziemi warszawskiej, w okolicy obecnego dworu i ulicy Kołobrzeskiej. Letnisko tworzone pod koniec XIX wieku zajęło zaś las po drugiej stronie rzeki.

Jeziorna

Jak wiedzą czytelnicy tego bloga Jeziorny były trzy, czemu niegdyś poświęciłem osobny wpis. Ta pierwsza i najstarsza, biorąca swą nazwę od rozlewiska rzeki Jeziorki, założona u jej ówczesnego ujścia do Wisły, z czasem zaczęła być zwana Jeziorną Królewską, należąc do królów Polski. Choć pierwsza wzmianka o jej istnieniu pochodzi z roku 1410, badania archeologiczne jej powstanie datują na wiek XIII. O początkach Jeziorny przeczytać można we wpisie na ten temat.

Druga, położona w dobrach oborskich, po drugiej stronie Jeziorki na wprost Jeziorny Królewskiej, była oddzielną wsią. Przez długi czas zmieniała nazwę, istniał tu bowiem młyn na Jeziorce, należący do dziedziców Obór, po raz pierwszy wzmiankowany w roku 1424 jako młyn w Jeziorze. Z czasem w jego pobliżu powstała osada, zwana przez wieki Wyględowem, Nadjeziorą bądź Przyjeziorą, od XVIII wieku określana już jako Jeziorna Oborska. Obecnie nazwę tę wyparła Grapa, osiedle w dużej mierze położone na terenie dawnej wsi, które z kolei wzięło nazwę od istniejącego tu parku letniskowego, a ten od funkcjonującego tu od lat staropolskiego określenia skarpy – Grapa. Najstarsze wzmianki o Grapie występują w wieku XVIII.

Trzecia Jeziorna powstała najpóźniej, gdy na terenie dawnej osady młyńskiej Grąd założono papiernię w roku 1776, od początku noszącą nazwę Papierni w Jeziornie. Tak powstała Jeziorna Bankowa, później zwana Fabryczną, obecnie nosząca nazwę Mirkowa, którą przynieśli ze sobą pod koniec XIX wieku przesiedleni robotnicy z Mirkowskiej Fabryki Papieru. Lecz jeśli sięgniemy w przeszłość, odkryjemy iż najstarsza wzmianka o młynie w Grądzie pochodzi z roku 1482. Doczekał się zresztą odrębnego wpisu.

Zatem dla każdej Jeziorny, choć obecnie ostała się już tylko jedna, rocznice wyliczyć należy oddzielnie.

Zaś zwycięzcą jest…

cesCieciszew

Choć w wielu miejscach nadal pokutuje informacja, iż najstarsza wzmianka istnieniu w tym miejscu parafii pochodzi z roku 1398, zaś wieś lokowano w roku 1363, nie jest to do końca prawdą. Co stwierdza niżej wymieniony, mimo iż brał czynny udział w obchodach 650-lecia wsi w roku 2013. Osadę wzmiankowano już w roku 1253 podczas odwiedzin księcia mazowieckiego w tutejszym grodzie. Jednakże zapiski dokonane podczas konsekrowania świątyni przeniesionej do Słomczyna w roku 1737 potwierdzają podejrzenia, iż parafia istniała już wcześniej i założona została w roku 1236. O czym można przeczytać choćby w tym wpisie.

Summa summarum, znając mieszkańców Cieciszewa sądzę, że za kilkanaście lat zorganizują kolejny jubileusz, tym razem 800-lecia, w roku 2036. Na co wszyscy czekamy, jak również na rocznicowe obchody nie tylko w postaci Dni Konstancina.

A komu jeszcze mało - odsyłam do tekstu, traktującego o tym, co działo się na tych terenach w starożytności i na długo wcześniej.

Zaginione parafie Urzecza

ksunder

Miesiąc temu minęła 70 rocznica największej w powojennej historii Polski wiślanej powodzi i jednocześnie najbardziej tragicznej. Gwałtownie topniejące śniegi przyniosły zagładę większości domostw między Wisłą a Puszczą Kampinoską, gdzie w okolicach Leoncina i Kazunia gospodarstwa dawnych olęderskich osadników przestały istnieć. Film dokumentalny „Powódź” uwiecznił tamte chwile, podobnie kronika filmowa. Na południe od Warszawy wylew nie był tak tragiczny w skutkach, lecz właśnie z tamtych dni pochodzą zamieszczone poniżej zdjęcia zalanego Wilanowa i ewakuacji. Woda wezbrała w Wilanówce, do której wówczas wpadała jeszcze Jeziorka. Cofka spowodowała zalanie wilanowskich pól, na Kępach i w Zawadach. Wały wzdłuż Wisły wytrzymały, lecz zapewne powyższe spowodowało całkowitą przebudowę istniejącego systemu ochrony przeciwpowodziowej, powstałego w połowie XIX wieku. W latach pięćdziesiątych ponownie przekopano ujście Jeziorki do Wisły, zasypane podczas obwałowywania Niziny Moczydłowskiej. Tym razem wzniesiono wzdłuż niej wały i dokonano jej regulacji, zaś pozbawiona dopływu Wilanówka zmieniła się w wątły strumyczek, nie przypominający obecnie w niczym wezbranej rzeki jaką była w roku 1947. Powodzie na Urzeczu przeszły do historii, choć tamta sprzed 70 lat wciąż żywa jest w pamięci mieszkańców Zawad. Od starych gospodarzy wciąż można usłyszeć jeszcze opowieść o tamtych dniach, podobnie jak opowiadane na południe od Jeziorki historie o wielkiej powodzi z końca XIX wieku, która zalała dobra oborskie.

Powódź w roku 1947 w Wilanowie i Zawadach

Nikt nie pamięta już jednak wylewu z roku 1713, trudno także znaleźć cokolwiek na jego temat w dawnych dokumentach. Jednak była to jedna z najbardziej tragicznych powodzi jaka wydarzyła się w tych stronach. Swego czasu dr Łukasz Maurycy Stanaszek stawiał ciekawą tezę, iż na bogactwo i rozwój regionu Urzecza wpływ miało bogactwo Warszawy, dla której swoistym spichlerzem stały się żyzne wiślane mady i tutejsze uprawy. Swoistym potwierdzeniem powyższego jest fakt, iż latem 1713 w Warszawie zapanował głód, którego przyczyną była jak chcą ówczesne wzmianki katastrofalna powódź.

Zniszczeniom uległy tutejsze miejscowości, niektóre spośród nich całkowicie. Niektóre rodziny w tymczasie opuszczają swe rodzinne wsie i zamieszkują w innych, co prześledzić możemy w księgach parafialnych. Inne osady znikają z kart historii na dobre, jak choćby Kozłów położony nad Wisłą, w miejscach obecnych Piasków, jeszcze w połowie XVII wieku największa z tutejszych wsi, granicząca z Dudą, Karczewem i Cieciszewem. Piaski to zresztą pozostałość tamtej właśnie powodzi, nazwę swą wywodzą od osadu naniesionego wówczas przez Wisłę. Pierwsze osadnictwo w Piaskach wzmiankowane jest dopiero w roku 1734. Jednak powódź była katastrofalna dla całej Niziny Moczydłowskiej. Dostrzeżemy to jeśli zauważymy, iż Urzecze jest geograficzno-społeczną całością, a Wisła nie dzieli obu brzegów, lecz łączy, będąc dla nich zszywającą je nicią. Nic nie dzieje się tu przypadkiem, losy ludzkie są powiązane, choć od ponad pół wieku historie otwockie czy konstancińskie spisuje się rozdzielnie. Nie bez powodu w tym samym okresie budowano dwór w Oborach i pałac w Otwocku Wielkim, wznoszono kościoły w Słomczynie i Karczewie czerpiąc wzajemnie inspiracje oraz konkurując wzajemnie. Podobnie jest z powodzią. Czy ktoś dotąd zauważył, że analogiczny los dotknął parafie w Radwankowie i Cieciszewie? Obie są zaginionymi parafiami Urzecza, obydwie zniszczone zostały w tym samym roku 1713, kiedy wielka woda zabrała tutejsze kościoły, pozostawiając jedynie ruiny.

 

Pisałem niegdyś o „churchingu” łurzyckim, gdzie wskutek zmieniania przez Wisłę koryta zarówno wierni jak i duchowni przestawali wiedzieć do jakiej parafii przynależą tutejsze wsie, a do niektórych z nich, jak choćby Nabrzeża, przyznawał się odległy o wiele kilometrów Osieck. Innym z nadwiślańskich fenomenów są zniszczone przez wodę kościoły, w XIX wieku los Cieciszewa i Radwankowa podzielił jeszcze Ostrówek. W każdym z tych trzech przypadków świątynie przenoszono w inne miejsce, wznosząc od początku, tam gdzie powódź nie mogła ich dosięgnąć. Jednak zaginione parafie w Cieciszewie i Radwankowie ukazują nam coś jeszcze – jak niszczycielska musiała być powódź roku 1713, nawet w skali Urzecza, gdzie wysoka woda była przecież czymś normalnym. Nie na darmo w książce „Nadwiślańskie Urzecze” autor poświęca jej cały rozdział, stanowi bowiem ważny element tutejszej tożsamości kulturowej.  W ciągu roku normą były trzy przybory wody – Krakówki lub Marcówki w marcu, Janówki czy też Świętojanki w czerwcu i Jakubówki w lipcu. Nie mniej niebezpieczne były zatory lodu, przed którymi chroniono się wbijając w Wisłę kafary i pale, by woda nie rwała bokami, przez tamy i wały budowane od co najmniej XVIII wieku. Dopływy Wisły jak Świder, Wilanówka czy Jeziorka także powodowały podtopienia, jak choćby we wspomnianym roku 1947, jak mawiano na Urzeczu Wisła chodziła. Oj żeby na Łurzycu a woda nie topiła, oj to by Łurzycunka da we złocie chodziła. Oj, ale na Łurzycu co roku woda topi oj, to się Łurzycunka da nigdy nie dorobi, notowała w Cieciszewie Zofia Krasuska. Dość więc, iż życie z powodzią stanowiło tu codzienność, co po dziś dzień można usłyszeć w wielu z tutejszych opowieści, a rodzinne historie przekazywane są z pokolenia na pokolenie, choć świadomość życia w cieniu wielkiej wody powoli zanika. Jednak powódź roku 1713 musiała być czymś niespotykanym, niszcząc większość tutejszych miejscowości i dwa kościoły. Zwróćmy uwagę, iż doświadczenie to nie doprowadziło do ich odbudowy, choć przecież w tym samym miejscu wznoszono je po choćby po pożarach w XV wieku jak w Cieciszewie, czy też po tym jak kościół zabrała powódź, co w Radwankowie miało miejsce w roku 1618. Tym razem jednak zdecydowano się przenieść oba kościoły. Świątynię cieciszewską odbudowywać rozpoczęto w roku 1719 na wysokiej skarpie w Słomczynie, by nigdy już nie zagroziła jej niszczycielska siła wody. Kościół w Radwankowie odbudowany został w Warszawicach, z dala od Wisły, gdzie w roku 1736 jego fundacji dokonał marszałek koronny Franciszek Bieliński, pan na Otwocku Wielkim. Jak chce legenda, świątynię w jeden dzień wznieść mieli parafianie. Wkrótce przeniesiono tam siedzibę parafii, z kolei jeszcze do końca XIX wieku proboszcz ze Słomczyna używał pieczęci o treści „parafia cieciszewska z siedzibą w Słomczynie”.

Trzy kościoły, spośród których dwa zabrała jedna i ta sama powódź, dziś już całkowicie zapomniana, choć zmieniła mapę tutejszych ziem, niszcząc nie tylko świątynie, lecz wiele spośród tutejszych miejscowości, sprawiając iż ich mieszkańcy przenieśli się z dala od rzeki, z którą byli przecież na co dzień związani.  Powódź z czasem zniknęła z pamięci, zatarta przez kolejne, następujące w wieku XIX, stanowiące stały element cyklu życia na Urzeczu, w czasach przed usypaniem wałów.

Tropem Turowic i Kawęczyna (3)

ksunder

Powróćmy wreszcie do tajemnicy Turowic, bowiem jak widzieliśmy nie istniały one jeszcze przed wiekiem XVI. I jak pokazano nie można ich mylić z Turowicami w ziemi czerskiej, stanowiącym rodowe gniazdo Pierzchałów, czyli Cieciszewskich i Oborskich. Lecz pora by tamte Turowice ponownie wkroczyły w obręb naszych zainteresowań, bowiem z nich to przybędzie nowy właściciel Kawęczyna, Mikołaj Turowski. W roku 1514 ziemie te zakupuje, w tym samym czasie lub wkrótce później wejdzie wraz ze swym synem w posiadanie sąsiednich Brześcc. Jako część nabytego przez niego Kawęczyna wymieniono także Łubną. Nie mamy problemu z identyfikacją pochodzenia Turowskich, bowiem ich herbem jest Roch, zatem są oni potomkami Pierzchałów. I jednocześnie teraz już odległą rodziną dla zamieszkujących te ziemie Cieciszewskich i Oborskich. Jednocześnie Turowscy przynoszą ze sobą ius patronatum, opisywane już uprzednio, którym nie dysponowali poprzedni właściciele Brześcc i Kawęczyna. Fakt, iż posiadają status patronów parafii w Cieciszewie, dowodzi nam ostatecznie ich przynależności do rodu Pierzchałów.

946390_440645699389069_1611867376_nZiemie Turowskich w dużej mierze pokryte są lasami, w ich skład nie wchodzi Baniocha. I to właśnie w tym rodzie szukać należy rozwiązania tajemnicy istnienia tutejszych Turowic. W pewnym momencie, zapewne jeszcze w XVI wieku wznoszą na terenie dóbr siedzibę, dwór szlachecki, który weźmie z czasem taką nazwę. Czy to zostanie nazwany w ten sposób celowo, czy też nazwa ta przyjmie się stopniowo, dziś już nie sposób dociec.

Kiedy powstały Turowice? Zachowane źródła z XVI wieku jeszcze ich nie wymieniają, w latach sześćdziesiątych Turowscy posiadają Brześcce, Wolkę Brzeską, Kawęczyn i Łubną. Ta ostatnia w roku 1599 zostanie sprzedana Pawłowi Cieciszewskiemu, z czasem jednak powróci do rąk dziedziców tych ziem. Choć dokument z roku 1564 wymienia Jana i Mikołaja Turowskich, synów Stanisława z Turowic, nie mamy pewności czy nie chodzi o Turowice w ziemi czerskiej, zwłaszcza iż Kawęczyn wymieniany jest oddzielnie. Najstarsza jak dotąd odnaleziona wzmianka potwierdzająca istnienie Turowic jest o wiek późniejsza, na stronie tytułowej wzmiankowanej już księgi parafialnej Cieciszewa z roku 1660 wymienione zostają Turowice, czyli Kawęczyn. Jednakże nazwa taka nie zostaje wymieniona ani razu we wpisach dotyczących zawieranych ślubów, choć w latach 1660 – 1695 swym niezwykle starannym charakterem pisma proboszcz cieciszewski Leon Stanisław Czarnysz wpisuje miejscowości, z których wywodzą się młodzi, a także świadkowie. Późniejsi plebani nie są już tak dokładni, lecz do roku 1715 nazwa nie pojawi się ani razu, choć wymienione zostają tu wszystkie istniejące wówczas tutejsze wsie, od Jeziorny Oborskiej przez Opacz, Gassy, Łęg i wszystkie inne. Z jednym wyjątkiem, który dowodzi tego, że Turowice w Kawęczynie nie były miejscowością, lecz dworem stanowiącym siedzibę Turowskich. W dniu 11 czerwca 1685 roku małżeństwo zawierają Adam Turowski syn Franciszka oraz Teresa Zdziarska córka Adama Zdziarskiego z Bielawy. Miejsce tego ślubu zostaje określone łacińskim słowem „domo”, w domu. Określenie takie przysługuje wówczas jedynie siedzibie szlacheckiej, czyli dworowi. To właśnie nasze Turowice, dwór dziedziców Kawęczyna. O Zdziarskich bliżej nic nie wiemy, są zapewne przedstawicielami zubożałej szlachty jakiej wiele zamieszkuje te okolice. W Cieciszewie w owym czasie pomieszkiwali oni w zagrodach chłopskich i zawierali małżeństwa nie bacząc na pochodzenie swych wybranek. Bowiem to okres kiedy dawne rody podupadają, w tym czasie z Cieciszewa znikają Cieciszewscy. Zaś Turowscy znikną z Turowic. Świadkami na ich ślubie są Szymanowscyi to oni staną się kolejnymi dziedzicami tych ziem.

1782115_496283463825292_441928090_nJeszcze dwadzieścia lat wcześniej nic tego nie zapowiada. Gdy 16 lutego 1665 roku proboszcz zaprasza przedstawicieli najznamienitszej szlachty z tych okolic na ślub swego krewniaka Andrzeja, stawiają się Franciszek i Prudentia Turowska z Kawęczyna, Grzegorz Bielawski z Bielawy i Sobiekurska, Glinieccy z Glinek. Jest nawet przedstawiciel „kanclerza Korony”, czyli Jana Wielopolskiego, pana na Oborach. Czas Turowskich jednak przemija.

To oni wznieśli na krawędzi wiślanej skarpy dwór w Kawęczynie, który nazwę swą wziął od ich rodu, choć nie dowiemy się nigdy kiedy powstała i jak wyglądała pierwotna siedziba wzniesiona w tym miejscu. Pierzchałowie byli pierwszym rycerskim rodem, który panował na tych ziemiach. Po tym jak podzieli się na Oborskich i Cieciszewskich ich sąsiadami stali się Turowscy. I wówczas przez krótką chwilę w skład parafii cieciszewskiej wchodziły ziemie potomków dziedziców Turowic w ziemi czerskiej. Którą to nazwę zapożyczono na potrzeby tutejszego dworu, a która przetrwała po dziś dzień, choć chyba już nikt nie pamięta z jakiego powodu.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna
  • AGAD, Obory
  • IH PAN, Kartoteka Adama Wolffa
  • Źródła Dziejowe A. Pawińskiego

Ciołkowie

ksunder

W odkrywaniu historii Turowic i Kawęczyna uczyńmy niewielkie interludium, bowiem dotarliśmy w niej do punktu gdy ziemie te zakupił Mikołaj Turowski, co miało miejsce w roku 1514. Tymczasem uświadomiłem sobie, że opisując dotąd średniowieczne dzieje tych okolic, wielokrotnie odnosiłem się do losów potomków Stanisława z Cieciszewa z rodu Pierzchałów herbu Roch, którego potomkowie jako Oborscy i Cieciszewscy władali ziemią na południe od Jeziorki, gdzie obecnie położony jest Konstancin. Tymczasem jedynie wzmiankowałem ród Ciołków, przy okazji opisywania początków poszczególnych wsi, podczas gdyzasługuje on na oddzielny wpis. Bowiem aż do początków dziejów nowożytnych posiadał on tereny stanowiące obecnie znaczną część gminy Konstancin-Jeziorna.

730pxPOL_COA_Cioek.svg

Najstarsza poświadczona obecność Ciołków w tych stronach miała miejsce tuż za miedzą, w roku 1283 biskup kujawski Albert przekazał ziemie Powsina kasztelanowi z rodu Ciołków. Jego potomkowie władali Powsinem wraz z przyległościami do roku 1677, kiedy to odkupił go od nich Jan III Sobieski, kładąc podwaliny pod budowę majątku wilanowskiego. Dla historii tych ziem jednym z najistotniejszych wydarzeń była budowa drewnianego kościoła w Powsinie w roku 1398. Fundowała go Elżbieta, wdowa po kasztelanie czerskim. Świadkiem erygowania świątyni był Bolesta, pleban parafii leżącej po drugiej stronie Jeziorki. W ten sposób do historii przeszło imię najstarsze znane nam imię proboszcza z Cieciszewa, których od powstania parafii w roku 1236 musiało być niemało. W roku 1410 biskup poznański przychylił się do próśb mieszkańców Jeziorny Królewskiej, Lisów i Powsina i z parafii Wilanowskiej wyłączył Powsin jako nową parafię, która w niezmienionym kształcie przetrwała aż po wiek XX. Ciołkowie z czasem przybrali nazwisko od miejscowości którą posiadali i do roku 1677 zamieszkiwali te strony jako Powsińscy. Ta gałąź rodu wywodziła swe korzenie z północnej części ziemi sandomierskiej. Jej dzieje od pewnego czasu w „Wiadomościach Powsińskich” opisuje Krzysztof Kanabus, kto ciekaw, niech zajrzy do numerów marcowego, kwietniowego oraz październikowego z roku 2016.

Inna gałąź rodu pieczętująca się herbem Ciołek przybyła z Rożniszewa. W roku 1368 Mikołaj z Rożniszewa zakupił ziemie leżące na terenie parafii Cieciszewskiej – Chabdzin (Habdzin) wraz z Chabdzinkiem (Habdzinkiem) i Opaczą oraz Brześce, w skład których to dóbr wchodziły również Łubna oraz Baniocha. Jak wielki to był obszar ukazuje nam poglądowa mapka, którą zamieszczałem w ostatnim wpisie. Choć rozdzielona pasem ziem należącym do Pierzchałów była znacznie większa, zaznaczyć należy jednak iż większą jej część stanowiły leśne nieużytki. Dochód dawały wsie położone na obszarach żyznych madów wiślanych, które z czasem przybrały miano Urzecza. Bracia Mroczek i Stanisław Pierzchałowie podzieli na przełomie XIV i XV wieku swe ziemie i wkrótce ich ród przyjął od swych siedzib nazwiska Cieciszewskich i Oborskich. Podobnie uczynili Ciołkowie, choć data podziału pozostaje niejasna. Syn Mikołaja imieniem Wojciech osiadł w Chabdzinie a jego syn noszący to samo imię stał się znany pod łacińskim imieniem Adalbert Chebdziński. W księstwie mazowieckim doszedł do godności sędziego ziemi warszawskiej i czerskiej. Jego bratem był Piotr, doczekał się synów Pawła i Jana. Tego ostatniego przewidziano do stanu duchownego, bowiem w roku 1428 odnajdujemy go wśród studentów krakowskiego uniwersytetu. Z czasem został plebanem w Rembertowie. Chebdziński jako dziedzic Wojciecha wciąż posiadał prawa do Brześcc i Kawęczyna, na równi z potomkami Mikołaja zamieszkującymi Brześcce. W późniejszych latach zdarzyło mu się zastawić zresztą swe części Kawęczyna i Łubnej u Andrzeja Ciołka z Powsina i jego brata Jana o przydomku Loss. W ten sposób jasne staje się już dlaczego w roku 1476 właścicielem Kawęczyna był Stanisław Loss, wymieniony w poprzednim wpisie, jak się okazuje także z roku Ciołków. Syn jego Paweł związany był z ziemią rawską, pozostawił jednak w swych rękach dobra. W skład Chabdzina prócz wsi o tej nazwie wchodziły wówczas Opacz, Ciszyca, Łęg oraz Lubyen. Tego ostatniego próżno szukać w późniejszych czasach, zapewne wieś zabrała Wisła. Acz jeszcze w XVIII wieku natrafiamy na wzmiankę o polu leżącym w Urzeczu o nazwie Lublin, co może być dla nas potwierdzeniem tych domysłów, choć lokalizacja tego miejsca pozostanie dla nas tajemnicą. Wisła jak zawsze prócz faktu, iż łączy oba brzegi, pozostaje źródłem niezgody, zmieniając często swe granice. W roku 1488 Dersław Chabdziński, zapewne syn Pawła, dowodził przed sądem, iż Zygmunt Świderski przekopał mu rów przez łęg chabdziński, by napełnić swe jezioro wodą z Wisły. Jeszcze z początkiem XVI wieku Chabdzin wraz z wymienionymi wsiami należy do potomków Wojciecha, dokument z roku 1524 wymienia je jako granicę z dobrami oborskimi. Jednakże stopniowo zdaje się prawa do nich zyskują Oborscy, bowiem już w roku 1502 starosta piaseczyński Stanisław Oborski zyskuje tu prawo sprawowania przewozu. Wkrótce przechodzą na własność rodu stając się częścią dóbr oborskich. Niestety daty tej transakcji nie znamy, nastąpiło to jednak w pierwszej połowie XVI wieku.

W dwóch częściach wpisu o historii Turowic i Kawęczyna opowiedziałem dzieje potomków Mikołaja, którzy posiadali je wraz z Brześccami, Łubną i Baniochą. I właśnie od tych pierwszych rodzina wywiodła swe nazwisko, w XV wieku w odróżnieniu od Chabdzińskich/Chebdzińskich zowiąc się Brzeskimi. Widzimy więc gdzie w owym czasie znajdowała się siedziba rodu. Podczas gdy Chabdzińscy sprzedali swe ziemie Oborskim, w tym samym czasie Brzescy pozbyli się swych działów na rzecz Turowskich. Jedynie w Powsinie pozostali Powsińscy, mający za sąsiadów Bielawskich herbu Gozdawa, panów w Bielawie i Falenicy.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna
  • AGAD, Obory
  • IH PAN, Kartoteka Adama Wolffa
  • Nowy Kodeks Dyplomatyczny Mazowsza, wyd. S. Kuraś i I. Sułkowska Kuraś, część III dokumenty z lat 1356-1381, Warszawa 2000

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci