Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Cieciszew

Manowce historii

ksunder

Dawno temu w tutejszych bibliotekach pojawiła się niewielka broszurka, którą można było kupić za grosze, opowiadająca o parafii cieciszewskiej. Zofia Krasuska jako pierwsza zdecydowała się spisać dzieje parafii, wedle coraz bardziej zapomnianej legendy mieszczącej się niegdyś w Cieciszewie. Książeczka jest przeurocza i pełna licznych błędów oraz anachronizmów. Lecz pamiętać należy, iż chyba to jedyna wydana w XX wieku publikacja, w której pojawia się zapomniana wówczas nazwa Urzecze, występująca w słowach lokalnej piosenki.

Z tejże broszurki także dowiedziałem się o istnieniu księgi nieznanej w zasadzie naukom historycznym, ani specjalistom od genealogii. To oprawiona w skórę Liber matrimoniorum ad ecclesiam et parochiam cieciszeviensem, czyli księga ślubów parafii cieciszewskiej, której spisywanie wkrótce po wojnach szwedzkich rozpoczął w dniu 15 sierpnia 1660 roku ówczesny cieciszewski proboszcz, Leon Stanisław Czarnysz. Księgę prowadzono przez pół wieku, po śmierci plebana z coraz mniejszą starannością, aż wreszcie w czasie wojen na początku XVIII wieku wpisy stały się coraz rzadsze. Przez 57 lat w parafii zawarto 941 związków małżeńskich. Wreszcie dowiadujemy się o zniszczeniu kościoła, bowiem ostatnie śluby zawierane są już w okolicznych wsiach. Ostatni wpis nakreślił jeden z kolejnych proboszczów 27 listopada 1717 roku w Gassach, jest on całkowicie nieczytelny. Trwała już wówczas budowa kościoła w Słomczynie, wznoszonego na skarpie, z dala od niszczycielskiej wody, która zniszczyła Cieciszew i inne okoliczne wsie. Nieznana ręka zachowała tę jedną księgę z dawnej świątyni i pozostała jedną z nielicznych pamiątek po pierwotnym miejscu siedziby jednej z najstarszych parafii tej części Mazowsza, erygowanej w roku 1236.

Clipboard0110Wróćmy jednak do książeczki Zofii Krasuskiej, o którą co jakiś czas jestem pytany przez tutejszych mieszkańców. Odpowiadam wówczas, iż ma ona dla mnie wyjątkową wartość sentymentalną, jednak prócz rozmaitych błędów próby weryfikacji oczywistych informacji przytaczanych przez Zofię Krasuską, niestety zderzały się z rzeczywistością. Nikt nie był w stanie wskazać lokalizacji dworu Cieciszewskich, którego położenie miał znać każdy z mieszkańców Cieciszewa, nie odnalazł się sztandar powstańców styczniowych celebrowany we wsi… Ale największym z błędów było wyciągnięcie wniosku, iż dwórka Kliczewska, podejrzewana o zabójstwo ostatnich mazowieckich książąt, wywodziła się z tutejszego Kliczyna

Mowa o wydarzeniu pośrednio wskutek którego Mazowsze utraciło swą odrębność i niezależność, stając się częścią Korony, a co za tym idzie Polski. Lud tutejszy zawsze związany był z tym krajem, cenił jednak swą odrębność od Małych i Wielkich Polaków, którzy traktowali ludzi z błota z wyższością. Lecz stopniowej inkorporacji obawiali się tylko panowie księstwa, a przeciw niej niewielu protestowało. Dość jednak, że jeszcze wiek później Mazurzy z dumą pielęgnowali swą niezależność. Jedną z przyczyn zniknięcia Księstwa Mazowieckiego była śmierć jego dziedziców, piastowskich książąt. W krótkim ze świata odeszli Stanisław i Janusz, pierwszy w 1524 roku, zaś drugi w 1526 roku, nie pozostawiając potomków.

Ostatni_Ksita_mazowieccyOstatni książęta Mazowieccy

To zapomniane obecnie wydarzenie miało wówczas siłę wstrząsu, jakim dla nas stała się choćby niedawna katastrowa samolotu w nieodległym kraju. Jeszcze kilkadziesiąt lat później Jędrzej Święcicki rozpamiętywał śmierć książąt i powtarzał żywą na Mazowszu historię, jakoby rozkochała ich w sobie Katarzyna Radziejowska, a następnie otruła. Marcin Bielski, ówcześnie żyjący kronikarz, nie dawał temu wiary, lecz lud uwierzył. Gniew nie mógł sięgnąć Katarzyny, bowiem jej ojciec Andrzej herbu Junosza był zbyt potężny, nadto jako wojewodzianka płocka nie polegała jurysdykcji mazowieckiej. Katarzyna schroniła się poza granicami księstwa, zaś gniew sięgnął więc jej dwórki, która miała wraz z Katarzyną namawiać do otrucia książąt, za co skonała na mękach. Nosiła ona nazwisko Kliczewska, stąd też Zofia Krasuska wyprowadziła karkołomną tezę, iż wywodziła się z rodu pochodzącego z Kliczyna. Historyk zbije to założenie bez trudu, biorąc pod uwagę iż nazwiska w XVI wieku kształtowały się od nazw majątku, a Kliczyn takowym nie był. Prawdopodobne Kliczewska pochodziła z rodu zamieszkującego w powiecie szreńskim (herbu Brodzic) lub płońskim (herbu Dołęga). Gdy inkorporacja stawała się coraz bardziej faktem, wskutek nacisków Bony Sforzy, lud wrzał, dochodząc do wniosku, iż Radziejowska rękami Kliczewskiej najpierw otruła matkę ostatnich książąt – Annę Radziwiłł, a potem po kolei braci. Sprawczyni zbrodni nigdy nie postawiono przed sądem, co wywołało kolejne fale domysłów i podejrzeń, że za zabójstwem stała Bona, która chciała, aby księstwo mazowieckie stało się dziedzicznym księstwem jej syna Zygmunta Augusta, późniejszego króla Polski. Podejrzenia były na tyle poważne, że Zygmunt Stary polecił przeprowadzić śledztwo.W jego wyniku ogłoszono edyktem w dniu 9 lutego 1528 roku, iż książęta:

„nie sztuką ani sprawą ludzką, lecz z woli Pana Wszechmogącego tego świata zeszli”

W roku 1529 Mazowsze zostało włączone do Polski. Choć szlachta mazowiecka została zrównana z prawami szlachty w Koronie, lokalne prawo obowiązywało do roku 1577. Jędrzej Święcicki jeszcze w roku 1634 w swym dziele bolał nad utratą niezależności, a przede wszystkim, iż Polacy traktują mieszkańców Mazowsza z wyższością, wspominając czasy przed nadejściem Korony i Polski, która dokonała zaboru. Nie przypadkiem wzmiankowałem tu katastrofę samolotu, obecnie rozpalającą wciąż nasze zmysły i wpływającą na codzienne życie. Po latach nikt o niej nie będzie pamiętał, podobnie jak o mazowieckich książętach, o Mazowszu, któremu Polska odebrała wolność. Wszystko przeminie, pozostanie tylko legenda, z którą historyk zawsze przegra.

Bo w układance mazowieckiej jest jeszcze jeden element, Katarzyna Radziejowska poślubić miała później Konrada Oborskiego. Kliczyn i Obory to zbyt wielka koincydencja jak na tak dziwną historię nieprawdaż?. Tak również sądziła Zofia Krasuska. A co na to historyk? Imię „Conrado” pojawia się dopiero w drugiej wersji „Opisania Mazowsza” Jędrzeja Święcickiego, zaś w pierwszym druku stoi tam „trado Oborski”. Kolejna więc literówka, zmieniająca przekaz w opowieść. A zatem czy Katarzyna poślubiła mężczyznę zwanego Oborski i czy jej służka, Katarzyna z Kliczewskich wywodzących się z Kliczyna należącego do Oborskich, którzy pierwszej ćwierci wieku XVI pełnili funkcje urzędnicze w Księstwie, miała coś wspólnego ze śmiercią książąt i klątwą Piastów? To kolejna z tajemnic historii, czy która przecież jak napisał Ambrose Bierce, jest li tylko przekazem, wydarzeń w większości nieistotnych, które są dziełem władców, w większości niegodziwców i żołnierzy, w większości głupców.


Źródła i literatura:

  • KRASUSKA Zofia, Słomczyn zarys najdawniejszych dziejów parafii cieciszewskiej , Słomczyn 1993
  • Dzieje Mazowsza, t. I, red. H. Samsonowicz, Pułtusk 2006

Początki Słomczyna

ksunder

Słomczyn wydaje się pozornie brać swą nazwę od słomy, tak też sądzili jego mieszkańcy w latach trzydziestych XX wieku przygotowując informacje dotyczące opisywanej jakiś czas temu wzorcowej wsi. Tymczasem język polski ulegał przez stulecia znacznym przemianom, stąd też założenie to jest całkowicie błędne. Nazwa wsi nie uległa zmianie, jednak jej znaczenie od czasów średniowiecza zupełnie się zatarło. Słomczyn to bowiem nic innego niż Sławkowo, czyli osada Sławka.

Skąd więc ta dziwaczna zmiana nazewnictwa? Już śpieszę z wytłumaczeniem. Podeprę się tu autorytetem wybitnych językoznawców Witolda Taszyckiego i Urszuli Bijak, którzy wskazywali, iż występująca we wczesnośredniowiecznych dokumentach forma imienia Slanchone (Slanczone) jest zapisem imienia Sławka czyli Sławomira. Od tego imienia wywodzić należy więc nazwę osady, pierwotnie zapisywanej jako Slanczino. Powstała ona zatem na podobnej zasadzie jak Cieciszew od Ciecisza, Habdzin od Hebdy a Opacz od Opaka. Jako ciekawostkę podajmy, iż w akcie lokacji Woli Cieciszewskiej z roku 1363 świadkiem spisania aktu jest między innymi Slanczone Wiszniensi, czyli Sławko z Wizny. Koincydencja to bez mała ciekawa, nic jednak nie wiemy o owej postaci, ani jej związkach z rodem Pierzchałów.

Clipboard018Słomczyn, druga połowa XVII wieku

Powyższe intryguje jednak o tyle, iż Słomczyn powstał najprawdopodobniej mniej więcej w tamtym okresie, na przełomie XIV i XV wieku. Najstarsze ślady archeologiczne wskazują na XV wiek i jest to zgodne z najstarszym pojawieniem się miejscowości w dokumentach. Założono ją na terenie dóbr cieciszewskich, być może początkowo jako folwark, lub domenę jednego z potomków Stanisława Pierzchały o imieniu Slanczone, choć nie mamy przesłanek pozwalających utożsamić go ze Sławkiem z Wizny. Potomkowie Stanisława dzielili między siebie ziemię Cieciszewa, co z czasem spowoduje rozdrobnienie i powstanie kolejnych miejscowości, dawno już zapomnianych, w postaci Cieciszewka czy Cieciszewa Mniejszego. Słomczyn pojawia się po raz pierwszy w takim kontekście, w roku 1430 jego właścicielem jest Jan ze Słomczyna, mąż Katarzyny córki Jana z Sosnkowa (być może niedalekiej Sosnki), który dokonuje sprzedaży części ziemi. Ten najstarszy zapis nazwy miejscowości brzmi właśnie Slanczino.

Jako niewielka osada w granicach Cieciszewa Słomczyn pojawia się pośród średniowiecznych dokumentów niezmiernie rzadko, kolejnej wzmianki doczeka się dopiero w roku 1476, przy okazji znoszenia powinności rycerskich przez księcia Konrada II Mazowieckiego. Należy wówczas do Jakuba Cieciszewskiego, pana Cieciszewa Mniejszego, Cieciszewka, Imielina oraz Slanczyna, a zatem znacznej części majątku rodu z Cieciszewa. Jako wieś położona na terenie dóbr Cieciszewskich wzmiankowany jest kilkakrotnie w takim kontekście. Ciekawsze informacje przyniesie nam dopiero XVI wiek, kiedy bracia Cieciszewscy zaczną spisywać podziały swego majątku. I tak w roku 1563 Jakub, Piotr, Andrzej, Jan  Cieciszewscy dziedzice Cieciszewa, Łyczyna, Słomczyna i Okunina dzielą dobra. Świadkami są znani nam doskonale inni potomkowie Pierzchałów – Turowscy z Turowic (Kawęczyna) i Oborscy z Obór.

Jakuba i Jana pomińmy w tych opisach, dzielili się oni bowiem innymi niż Słomczyn miejscowościami. Andrzej otrzymał dział w Słomczynie wraz z poddanymi mu rolnymi (chłopami). Odnotowano najstarsze znane nam nazwiska tych mieszkańców Słomczyna, byli to Kuna, Roczek, Dzieska oraz Byczek. Z kolei Piotrowi Cieciszewskimu wraz z działem w Słomczynie przypisano innych mieszkańców, noszących nazwiska Pathora, Stacheta, Staszek i Czirana oraz ogrodnika Szymona Wielkiego.

Tu mały komentarz, jak widzimy w owym czasie nie sposób mówić o nazwiskach w rozumieniu jakie znamy. Nie tylko w przypadku chłopów, tradycja nazwisk kończyła się właśnie wykształcać, określenia nadawane od zajmowanych dóbr takie jak Cieciszewski czy Oborski stawały się właśnie nazwiskami. Do tego okresu możliwe było jeszcze, iż obejmując inne dobra ich właściciel zyskiwał związany z nim przydomek – jak Czosnowski od Czosnowa czy Okoński od Okunina. Przydomki stały się nazwiskami, odrywając od nazw dóbr. Kolejny wiek nazwiska przylegały do przedstawicieli niższego stanu, gdy zajrzymy do księgi parafialnej Cieciszewa z drugiej połowy XVII wieku zobaczymy, iż każdy mieszkaniec wsi posiada już nazwisko. O ile był mężczyzną, w przypadku kobiet musiało to jeszcze chwilę potrwać.

Clipboard024

Raz jeszcze Słomczyn w XVII wieku.

W ramach ciekawostki dodać można, iż potomkowie części osób wymienionych XVI wiecznych osób zamieszkują te okolice do tej pory – choćby rodzina Kopytów, których przodek Thopith zamieszkiwał w roku 1563 Kozłów, na terenie którego obecnie leżą Piaski.

Wróćmy jednak do Słomczyna, bowiem dawno to zamierzchłe i zapomniane czasy, kiedy jak odnotowano Słomczyn od Goździ oddzielała rzeka Wisła. Obecnie jej pozostałości zmieniły się w jeziora w Cieciszewie, wówczas płynęła starorzeczem w kierunku Obór, przez teren dzisiejszej Parceli. Na południu i w lesie na zachodzie Słomczyn graniczył z dobrami Kawęczyna. Jak zanotowano w roku 1603 dziesięciny ze wsi Słomczyn (po raz pierwszy pod taką nazwą) stanowiły uposażenie kościoła w Cieciszewie.

W XVII wieku wraz z upadkiem rodziny Cieciszewskich zmienił właściciela i został sprzedany. Ale o tym innym razem.


Źródła i literatura:

  • IH PAN, Kartoteka Adama Wolffa
  • Archiwum Parafialne w Słomczynie
  • AGAD, Obory

Wieś wzorcowa (2)

ksunder

Jak w 1938 raportowali włodarze gminy Jeziorna, Słomczyn korzystał z dobrodziejstw płynących z położenia na nadwiślańskim Urzeczu. Poniższy opis doskonale współgra z tezami, iż bogactwo regionu płynęło z bliskości warszawskiego rynku, przekazuje także informacje na temat ważności otwockiego letniska, które zaopatrywały lewobrzeżne wsie.

„Tutejsi gospodarze oddają się najwięcej sadownictwu i warzywnictwu, co im się ze względu na bliskość Otwocka /8km/ i Warszawy /20 km/ opłaca, bo tam mają zbyt na owoce i warzywa. To też każda zagroda w Słomczynie tonie w masie drzew owocowych i zasobna jest w różne warzywa. Niewątpliwie zachętą był do tego najstarszy ogród w Słomczynie miejscowego proboszcza jak i największy, starannie utrzymywany, jako przykład służy dla tutejszych gospodarzy, którzy zamieniają swe pola na ogrody.”

Dalsze akapity przynoszą nam informacje o stosunkach sąsiedzkich widzianych z zewnątrz, z perspektywy gminy Jeziorna, co nie do końca odpowiada prawdzie, co skonfrontować można z łatwością z dalszymi fragmentami tekstu.  „Stosunki [we wsi] nie są najlepsze, ani najgorsze. Specjalnie wielkiej zażyłości nie ma wśród nich, łatwiej im do niezgody, niż do pojednania się. Każdy radzi sobie jak może i rzadko kiedy w gromadzie wspólnie czegoś dokonano. Największe kłótnie powoduje gotówka.”. Pieniądze po dziś dzień pozostają drażliwym tematem. My zwróćmy jednak uwagę na fakt, iż opis społeczności niezmiernie przypomina odnotowane relacje o łurzockach skłonnych do bitki i kłótni, grymlach o gorącej krwi.

Majątek gromady Słomczyn w roku 1938 stanowiło „200 prętów ziemi wydzielonych za czasów ukazowych oraz droga prowadząca do lasu oborskiego”. Niezmierne znaczenie ma jednak kolejna informacja, z której wynika, iż w roku 1900 41 morg ziemi ornej przekazały Słomczynowi dobra oborskie, w zamian za prawo do serwitutu w lesie oborskim. Chcąc sprzedać i rozparcelować ziemię w lesie, Potuliccy musieli przekazać ekwiwalent dla Słomczyna. Dopiero gdy mieszkańcy wsi zgodzili się na zamianę, można było rozparcelować dalszą część lasu na potrzeby letniska o nazwie Konstancin. Miłośnicy tutejszego letniska winni więc podziękować za tę zgodę mieszkańcom Słomczyna, którzy 41 morgów ziemi podzielili między sobą. Odnośnie serwitutu pojawia się jeszcze informacja, iż Słomczyn posiadał takie prawo pod Wągrodnem, gdzie wskutek ukazu uwłaszczeniowego rozparcelowano inne ziemie Potulickich. Dokument wspomina, iż niegdyś pasano tam krowy i ścinano drewno, ziemia jednak zmieniła się w ługi. Dodam, iż najstarsi mieszkańcy Słomczyna pamiętają jeszcze całodzienne wyprawy do Wągrodna. P. Stefan Rulski opowiadał mi, jak tuż przed drugą wojną światową zabierano go tam na wyprawy po drewno.

Interesujące informacje na temat tutejszej Straży Pożarnej, zawiera kolejny fragment: „Jest też jeszcze mały kawałek ziemi /25 prętow/ formatem podobny do sera, na którym obecnie znajduje się remiza strażacka. Dość ciekawa jest historia tego placu. Jest on położony między drogą a szosą do Góry Kalwarii. Plac ten należał do majątku Obory. Kiedy w roku 1934 przeprowadzana była licytacja niektórych części ziem oborskich, zjeżdżali do Słomczyna komornik, mierniczy i inni urzędnicy i głowili się co uczynić z tym kawałkiem ziemi. Dla łatwiejszego zakończenia swych czynności pominęli go zupełnie i od tego czasu roztoczyła nad nim opiekę wieś.”

Wreszcie nadchodzi pora na informacje o Słomczynie, które są niezwykle ciekawe. W roku 1938 gromada czerpała dochody z wynajmu na polowania organizowane przez Towarzystwo Myśliwskie „Szarak”. Proboszczem od 29 lat był ks. Kozłowski, „cieszący się autorytem w gromadzie”. Zastąpił na tym stanowisku ks. Wincentego Tymienieckiego, późniejszego biskupa łódzkiego. Wikariuszem w roku 1938 był Antoni Nowak, organistą Zygmunt Chmielewski. Ówczesną radę parafialną tworzyli Józef Utrata z Opaczy, Jan Molak i Józef Latoszek z Cieciszewa, Wojciech Należyty z Szymanowa i Kazimierz Makulski z Czernideł. Liczba wiernych w parafii wynosiła 7500, zatem należała do niej większość mieszkańców ówczesnej gminy Jeziorna, przy czym parafia słomczyńska obejmowała wówczas także filialne kościoły w Konstancinie, Skolimowie i Mirkowie.

Dokończenie w następnym wpisie.


Źródła i literatura:

  • APW O/Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna

Wieś wzorcowa (1)

ksunder

W roku 1938 Państwowy Instytut Kultury Wsi zwrócił się do władz gminy Jeziorna o opisanie, zgodnie z przesłaną instrukcją, wzorcowej wsi położonej na terenie gminy. Wytypowany został Słomczyn, w aktach gminnych nie zachowały się informacje mogące wskazywać na podstawie jakich kryteriów dokonano typowania. Dość, iż zachowane dokumenty dają nam znaczną ilość informacji na temat ówczesnego Słomczyna. Informacje zebrano we wsi i przy udziale ówczesnego sołtysa.

Na początek nieco statystyki. Jak podano gromada Słomczyn liczyła wówczas 550 mieszkańców (gmina miała ich 10 328 w 25 gromadach bez Konstancina i Skolimowa, wyłączonych w roku 1924). Historia Słomczyna pozostawała zapomniana nawet dla tutejszych mieszkańców, najstarsze wzmianki jakie odnaleziono w parafialnym kościele pochodziły z roku 1660. Uznano, iż nazwa wsi pochodzi od słomy i powszechnie uprawianych tutaj zbóż (co nie odpowiada prawdzie, a o początkach Słomczyna obiecuję opowiedzieć w jednym z kolejnych wpisów). Jak odnotowano „Lecz dopiero w roku 1725 roku wieś Słomczyn wychodzi jawnie na widownię dziejową. W tym bowiem roku Hieronim na Żywcu i Pieskowej Skale Wielopolski (…) wzniósł w Słomczynie kościół.”. Kolejne zadania świadczą jednak, iż mieszkańcy Słomczyna doskonale zdawali sobie sprawę, iż zamieszkują przy jednym z najważniejszych szlaków Mazowsza: „Wieś Słomczyn położona jest nad szlakiem królewskim, prowadzącym z Warszawy od Belwederu poprzez Wilanów, Jeziornę, Słomczyn, do Góry Kalwarii i Czerska, stołecznego miasta tej dzielnicy Mazowsza.”. Doskonale pamiętano, iż wieś położona byłą na terenie dawnych dóbr oborskich: „Grunta Słomczyńskie pochodzą z dóbr hr. Wielopolskich, a obecnie hr. Potulickich, zamieszkałych w Oborach, miejscowości położonej o niespełna 2 km na północ od Słomczyna. Zgodnie z kolokacją ruską, według której każde dominium obowiązane było wyposażyć swych pracowników w pola, a później po kolei ich spłacać, było najpierw 5 ogólnych gospodarstw w Słomczynie. Z czasem gospodarstwa te się rozdrobniły i gdy w roku 1864 wydany został Ukaz carski, to zastał on w Słomczynie 13 gospodarstw”. Wymieniono rodziny uwłaszczone wspomnianym ukazem: Ziemskich, Magdziarzów, Milewskich, Frankowskich, Moskalewiczów, Olesińskich, Lichmirów, Kwiatkowskich, Pindelskich i oczywiście licznie reprezentowanych Guttów. Jak zaznaczono „niemal wszyscy (mieszkańcy) są potomkami tych pierwszych pańszczyźnianych użytkowników gruntów”.

moulin

Kolejne zdania przyniosły bardzo ciekawe informacje. Przyznam, iż wcześniej nie zetknąłem się z nazwą Słomczyn Poduchowny: „Wzmiankowany ukaz zastał w tym czasie jeszcze 5-u innych użytkowników na gruntach kościelnych, przydzielonych przez proboszcza sługom jego. Grunty te tworzą Słomczyn Poduchowny(…) Trzy pierwsze z gospodarstw zwano Słomczynem Poduchownym dużym, a dwa mniejsze małym Podobno w krótkim czasie po ukazie jeden z gospodarzy tak się ucieszył tym, że pańszczyzna została zniesiona, że przepił połowę swojego gospodarstwa i dlatego powstało jedno gospodarstwo więcej w Słomczynie, powiększone z drugiej strony gruntami nabytymi z sąsiedniej wsi Cieciszewa, które to gospodarstwo należy dziś do Gołąbka Józefa i nosi nazwę Słomczyn Poduchowny Średni, albo Podole. Ogółem zatem w Słomczynie jest 19 gospodarstw rolnych.”.

Wieś mimo nazewnictwa nie była podzielona, rozwijała się. Jak zaznaczono „w ostatnich latach powstało 17 gospodarstw rolnych robotników Mirkowskiej Fabryki Papieru , którzy nabyli w Słomczynie place i pobudowali się”. (piękne to czasy, gdy robotnik mógł wznieść ze swej pensji dom) „Powstanie tych kilkunastu nowych domostw spowodowało, że dziś Słomczyn stanowi dość dużą wieś, skupioną , środkiem której przebiega droga, będąca jakby odnogą traktu do Góry Kalwarii”. (czyli ulicy Wiślanej) Jak zaznaczono wieś nie byłą skomasowana, a pola rozrzucono na kształt szachownicy, co utrudniało prowadzenie prac rolnych.

Powodem do dumy był fakt, iż Słomczyn był wsią parafialną (choć nie wspomniano, iż uprzednio siedzibą parafii był Cieciszew). Jak napisano: „skupienie się życia przy kościele podwaja to że przy nim znajduje się dom ludowy i parafialny tzw. Organistówka. Dom ludowy stanowi centrum życia społecznego. Pobudowany na gruncie kościelnym w 1917 przez obecnie proboszcza St. Kozłowskiego, włożył weń dużo pracy i zasobów. Z domu tego korzystają wszystkie organizacje: Straż Pożarna, Kółko Rolnicze, Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej, Oddział Związku Strzeleckiego, Drużyna Harcerska, Koło b. wychowanków szkoły. Tu odbywają się uroczystości, akademie, przedstawienia, wieczornice, zebrania, opłatek, jajo wielkanocne i dożywianie dzieci przez Komitet Pomocy Zimowej. Dom murowany, parterowy, zawiera 4 sale, w tym teatralną ze sceną, mogącą pomieścić 300 osób.”

O istnieniu kółka rolniczego wiemy od dawna z broszury Stefana Rulskiego, Straż Pożarna w Słomczynie także ma piękne tradycje. Drużyna harcerska funkcjonowała przy tutejszej szkole. Nosiła nazwę Drużyny Harcerskiej im. Jana Sobieskiego, założono ją 17 lutego 1935 roku, składała się z trzech zastępów liczących 8 do 10 osób, a drużynowym był Jan Meister. O ile mi wiadomo była pierwszą drużyną na terenie gminy.

Dalszy ciąg w następnym wpisie.


Źródła i literatura:

  • APW O/Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna

Początki Opaczy

ksunder

Zgodnie z wakacyjną zapowiedzią pora zapełnić jedną z niewielu białych plam, jakie pozostały na tym blogu, w zakresie historii początków tutejszych miejscowości. Wsią taką jest Opacz, być może nie tak stara jak Cieciszew, lecz będąca nadal o prawie 500 lat starszą od letniska Konstancin.

Od Cieciszewa zacząć zresztą trzeba historię Opaczy, bowiem będzie on dla nas odnośnikiem, wskazującym kiedy mogła powstać. Gdy w roku 1236 erygowano parafię w Cieciszewie, był on położony nad wiślanym korytem, podobnie jak Habdzin, zwany ówcześnie Chabdzinem. Choć najstarsza wzmianka o tym ostatnim pochodzi z drugiej połowy wieku XIV, geneza jego nazwy cofa nas do czasów wcześniejszych. Podobnie jest w przypadku Opaczy, choć na karty historii trafi w wieku XV, istnieć musiała dużo wcześniej. A założono ją nad wiślanym korytem, które zmieniło swój bieg kilka razy, odsuwając się od Cieciszewa i Habdzina. Opacz powstałą gdy rzeka ustaliła swój bieg, po czym przesunęła się ponownie, tworząc wraz z Jeziorką półwysep. Być może początkowo Opacz położona była zresztą na prawym brzegu Wisły, na co wskazywać mogą najstarsze znane mapy tej miejscowości, lokujące najdawniejsze budowania właśnie z tej strony. Starorzecze zresztą powoli zanika, od lat stopniowo zarastało, gdy w latach pięćdziesiątych odcięte zostało od Jeziorki, atrofię pogłębiło zasypanie przepustu we wsi w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.

wrzOpacz, lata pięćdziesiąte XX wieku

Opacz założona od pierwszych wzmianek pozostaje w nierozerwalnym związku z Chabdzinem, stanowiąc część podległych mu ziem. Stąd domniemywać należy, iż założono ją po tym gdy koryto Wisły od Chabdzina się oddaliło, a Wisła popłynęła w nowym miejscu. Jednym z pierwszych osadników był mężczyzna o imieniu Opak, bowiem jak chcą językoznawcy nazwę Opacz należy wywodzić właśnie od takiego imienia. Od imion pierwszych osadników pochodzi wiele tutejszych nazw, od Gasza wywiedziono Gassy, od Chebdy pochodzi Habdzin, Słomczyn od Sławka, zaś Ciecirad zwany Cieciszem założył Cieciszew. Opaka tutejsza historiia nie przechowała, jednak inny Opak zamieszkał na szlaku z Warszawy nieopodal obecnego Pruszkowa. W XV wieku właściciel tamtejszych ziem zyskał nazwisko Opackiego. W przypadku tutejszej Opaczy nie było to potrzebne, należała ona do dóbr podleglych Chabdzinowi, których właścicielem był na początku XV znany i powszechnie szanowany sędzia ziemi warszawskiej Adalbert, zwany Wojciechem Chabdzińskim.

Udokumentowana historia Opaczy związana jest rzecz jasna z ziemiami nazwanymi wiele stuleci później Urzeczem. Po raz pierwszy wieś zostaje wymieniona pod nazwą Opaka (a więc w brzmieniu jeszcze niezbyt odległym od imienia Opak) w roku 1424 przy okazji transakcji przeprowadzonych w Radwankowie. Ich stroną jest bliżej nieznany Piotr, wymieniony jako posiadacz działów ziemskich w Opace. W roku 1444 staje się już Opaczą, należąc do Alberta Chabdzińskiego, sędziego ziem czerskiej i warszawskiej. Do roku 1476 zmienia już właściciela, gdy książę Konrad II Mazowiecki nadaje mazowieckiej szlachcie przywilej, zwalniając z powinności, jako właściciela Łęgu, Opaczy i Ciszycy wymienia Pawła z Błędowa, podczaszego ziemi rawskiej. Jako czwarta z tutejszych wsi zostaje wymieniony Lubyen. To wieś całkowicie zaginiona, po której nie przetrwał żaden ślad, choć jeszcze z końcem XVIII wieku przechowała się w nazwie, gdy w jedynym z dokumentów występuje nazwa pola zwanego „Lubin” w Urzeczu.

Rok 1519 to już czas sprzedaży tych ziem. Wraz z przyległościami zostają sprzedane Oborskim, od tego czasu Opacz staje się częścią dóbr, które z czasem przekształcą się w klucz oborski i staną własnością Potulickich.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Metryka Koronna

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci