Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Parcela

Tajemnice Parceli

ksunder

wpis, w którym autor opowiada o zaginionej wsi, która jak się okaże nie zaginęła, lecz zmieniła swą lokalizację, a opowieść zabiera czytelnika wzdłuż prastarego nadwiślańskiego szlaku

Blog nadal pozostaje nieaktywny, a ponieważ przez ostatnie cztery tygodnie zajmuję się wypełnianiem dokumentacji dla pewnego bardzo ważnego urzędu i sporządziłem jej już 730 stron, z niechęcią podchodzę do koncepcji jakiegokolwiek pisania w ogóle, nie tylko w tym miejscu. Raz na jakiś czas jednak coś tu zamieszczę, lecz światełko w tunelu migocze dość daleko, a przede mną jeszcze stosy nikomu niepotrzebnej kwitologii, więc wiele wody upłynie nim blog w pełni powróci. Dziesiejszy wpis zainspirowała wczorajsza wiadomość, iż po raz kolejny pojawia się pomysł zagospodarowania tutejszych terenów i utworzenia czegoś w rodzaju parku kulturowego. Do realizacji droga jeszcze daleka, bo pomysł na taką działalność wraca w miarę regularnie, napotykając po drodze obiektywne trudności, należy mu jednak kibicować. Przy okazji jednak jak się okazuje, mieszkańcy Parceli niewiele wiedzą na temat przeszłości swych ziem, poszukując związków z "ziemią oborską", jak określili dawne dobra dworskie. Stąd też krótki wpis na temat przeszłości tej miejscowości, wbrew pozorom od początku związanej z losami dawnej ziemi czerskiej.

91844989

Parcela nazwę ma niewdzięczną, pojawiła się ona po raz pierwszy w dokumentach urzędowych w latach dwudziestych minionego stulecia, gdy Potuliccy rozparcelowali swą ziemię, uprawianą do niedawna przez folwarcznych z Goździ. Jednakże jeszcze pół wieku wcześniej w miejscu Parceli leżała wieś nosząca nazwę Borek, istniejąca tu już od stuleci, stanowiąca granicę między ziemiami Cieciszewskich a Oborskich. Po drugiej stronie wiślanego starorzecza, ciągnącego się od Wisły aż po Jeziorkę ulokowano Czernidła, gdzie w starym dworczysku zamieszkiwał pan Jakub Oborski, brat Jana, pana na Oborach. Nieopodal obecnego rozstaju dróg, przy figurce, leżała wieś Obórki, służebna wobec dworu i folwarku. Dziś opowiedzmy jednak o wsi Borek, ktorą najstarsza znana mapa tych ziem umiejscawia tuż w okolicach wspomnianej kapliczki. Nim powstały jeszcze na dobre Obory czy Cieciszew biegł tędy prastary gościniec, w kierunku Czerska i Rusi, biorąc swój początek w Marsylii. Przetrwał on po dziś dzień i jako ulica Literatów zabierze nas przez Obory, które miniemy zostawiając po prawej stronie boisko, a po lewej miejscowość o tej nazwie i istniejący tu do roku 2013 browar. Zignorujmy drogę na "trytwie" wiodącą w kierunku Gassów i promu do Karczewa, to świeża sprawa, powstała w XX wieku. Niegyś droga do promu wiodła właśnie dawnym gościńcem, przez wspomnianą wieś Borek, skręcając ku Wiśle nieopodal Goździ. Ulica Literatów niepostrzeżenie przejdzie w Podlaską, aż znajdziemy się na rozstaju dróg, przy wspomnianej kapliczcce. Choć ulicą Baczyńskiego można podążyć dalej aż na wzniesienie do dawnych zabytkowych czworaków w Łyczynie, wybierzmy drogę w lewo, śladem dawnego szlaku. Rozstaj dróg znaczy figurka Matki Boskiej Różańcowej, ufundowana 15 maja 1950 roku przez pogrążonego w żałobie ojca, któremu w wypadku zginąć miał syn. Oznacza ona również zgodnie z tradycją kres wsi. Podążając dawnym gościńcem z prawej strony miniemy domy budowane od lat dwudziestych, z lewej las i rezerwat Łęgi Oborskie, gdzie niegdyś znajdowała się majętna i liczna wieś Borek. Choć w swych opasłych dziełach czołowi polscy toponomaści jak Urszula Bijak czy Kazimierz Rymut piszą, iż jest jest to osada zaginiona, powyższe nie do końca odpowiada prawdzie.

Jej historię rozpoczyna las, jakich wiele porastało te ziemie położone tuż nad wiślanym brzegiem, znajdującym się tu jeszcze w XIII wieku. Od niej wiedzie swą nazwę miejscowość, którą ulokowano wzdłuż gościńca, nad szerokim starorzeczem, w toni którego przeglądać się miał z czasem stary dwór w Czernidłach leżących na drugim brzegu. Trudno dociec kiedy ją założono, nie jest jeszcze wzmiankowana w dziedzinie książąt mazowieckich, kiedy Konrad uwalnia dziedziczne wsie Oborskich i Cieciszewskich z konieczności dawania żołnierza w roku 1476. Jednak już w 1510 staje się ważnym punktem granicznym, gdy oba te rody wywodzące się od Stanisława Pierzchały spisują ugodę stwierdzając, iż ziemie cieciszewskie pozostaną w rodzie Cieciszewskich, zaś Obory i Czernidła należeć będą do Oborskich. Jak zanotują „granica rozdzielająca biegnie przez pole między wsią Borek w dobrach Czernidelskich a wsią Gozdzie w dobrach cieciszewskich i od Wisły z prawej strony naprzeciw Goździ i od Czernideł z lewej strony naprzeciw Borka.”. Bo starorzecze jest wówczas w zasadzie rzeką, która przybiera wraz z Wisłą zalewając położone nad nim wsie. Zmieni to dopiero Urszula Wielopolska, zasypując je w okolicach Goździ, ale nastąpi to dopiero pod koniec XVIII wieku. Na razie granica przebiega od skarpy w kierunku Wisły, gdzieś przez obecną wieś Parcela, a Borek staje się dziedziczną częścią Oborskich z Czernideł i wraz z ich dziedzicami przechodzi zmienne koleje losu. Wywodzone prawa do wsi i jej pól oraz części starorzecza stają się zawikłane tak mocno, że nie rozplącze ich po latach nawet historyk, a co dopiero ówczesne sądy. Przywołajmy tu kawałek takiego pisma sporządzonego przez Annę z Kuflewa w roku 1594, wdowę po Marcinie Leśnowolskim z Obór (Oborskim), kasztelanie podlaskim. Jakoż pisze kasztelanka jej mąż dziedziczył Borek, Łyczyn i Czernidła, będąc synem Jana Oborskiego, ojcem także Jana oraz Grzegorza, prócz tego posiadając prawa do młyna na rzece Jeziora we wsi Podjeziora, czyli późniejszej Jeziornie Oborskiej, mając ius patronatum kościoła w Cieciszewie. Rozróżnienie Janów Oborskich i wyrysowanie genealogii rodu staje się dla nas mocno problematyczne, nawet sprzedaż w roku 1643 dworu w Czernidłach wraz z Borkiem niczego nie rozwiąże, zamieszczony poniżej wizerunek wsi powstanie w drugiej połowie XVII wieku. Geometra Jan z Jawora wyrysuje Borek i inne okoliczne ziemie na potrzeby sprawy sądowej, która zakończy się dopiero w XVIII wieku wraz z Wielopolskimi i Marią d’Arquien, siostrą królowej Marysieńki, przejmującej własność nad dawną dziedziną Oborskich i Cieciszewskich.

Clipboard021

Fragmenty dwóch map z końca XVII wieku, na których widoczny jest Borek, na niebiesko zaznaczono rzekę, a za pastwiskiem "stare dworczysko na Czernidłach". Jakaż piękna to nazwa, dająca do myślenia co mogło hulać nocami pośród drewnianych krokwi...

Przyjrzyjmy się powyższej mapie. Borek leży między gościńcem, a starorzeczem, w miejscu obecnie obficie porastanym przez las łęgowy, gdzie znajdziemy ślady dawnej skarpy. Tu jego pozostałości odnalazł pod koniec lat osiemdziesiątych archeolog Stanisław Wojda, w roku 1989 przeprowadzający badania powierzchniowe. Tam, gdzie ślady wskazywały na możliwość osiedlania się tu już w XIV wieku i zapewne wtedy właśnie powstał Borek. Był to niejako powrót ludzi w te rejony, bowiem w głębi Parceli, w kierunku skarpy, ludzie zamieszkali już w głębokiej starożytności, po czym znowu tutejsze tereny porósł las, dając początek jego nazwie… 

Gdyby mogła mówić ulica Podlaska, jak wiele mogłaby opowiedzieć o ludziach, którzy przez wieki zmierzali tędy do Czerska, czy Góry Kalwarii, przekroczywszy rzekę Jeziorę. To przy tym szlaku znalezione zostały arabskie monety, to tu w roku 1667 dwóch szlachetków postanowiło nauczyć moresu wracającego do Obór po mszy w kościele cieciszewskim kowala, a za zabicie swego poddanego ścigać kazał ich następnie bez litości kanclerz koronny Jan Wielopolski, wreszcie to tu pruskie władze kazały brukować drogę do promu w Karczewie hrabiemu Michałowi Potulickiemu... Wszystko to li tylko zapomniane opowieści, zabrane przez dawne wiatry, tak samo jak wieś Borek. Przenieśmy się do roku lat sześćdziedziątych XIX wieku, gdy drogę przez wieś od Goździ aż do Obór znaczą Powstańcy z oddziału Kuczyka wiszący na każdym drzewie. Borek wyludnia się, główną przyczyną jest brak wody i zabagnienie okolicy. Gdy hrabia Kasper Potulicki budując wały odciął starorzecze od Wisły znikła cyrkulacja i jej obieg prowadzący do Jeziorki. Brzeg porasta łęgowy las, stając się nieprzyjaznym miejscem do życia. Uwłaszczenie sprawia, że położone w tym miejscu wsie zostają przeniesione do nowych lokalizacji. Jedną z nich jest Borek.

mapa

Jeszcze jeden szkic z XVII wieku, na którym oznaczono wiślane starorzecze i skrzyżowanie dróg nieopodal Goździ. Po latach w tym miejscu stanie pomnik Powstań

W ten sposób mój praprapradziad otrzymuje ziemię we wsi Opacz, opuszczając Borek, gdzie rodzina zamieszkiwała co najmniej od XVII wieku. O ile Obórki i Czernidła udaje się przenieść w całości, mieszkańcy Borka zamieszkują w okolicznych wsiach, Lenarcikowie, Trepkowie, Zającowie i Kopytowie zmieniają miejsca zamieszkania. Borek staje się niewielką osadą nad jeziorańskim wałem, nieopodal Bielawy i Opaczy, obecnie zredukowanym do trzech domów. Pozostaje ziemia, którą z czasem rozparcelowano. A z czasem zamieszkano tu ponownie, nie mając pojęcia jak bogatą historię kryją tereny położone nieopodal bagnistego łęgu.

163581IMG

Dotarliśmy do kresu opowieści, której cząstkę w tym miejscu snułem. Pora wrócić do sporządzania stosów dokumentów, o których nikt za kilkadziesiąt lat nie będzie pamiętał, a z czasem zasnuje je mgła przeszłości, która otuliła szczelnie historię wsi Borek.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory

Zaginione miejsca: grób Ignacego Robaka (2)

ksunder

Ignacy Robak niestety nie wydobrzał z ran zadanych mu podczas bitwy. Zmarł w tydzień później, w dniu 27 maja 1863 roku, o godzinie szóstej nad ranem. Przez tydzień dochodził do siebie, ukrywany na terenie Jeziorny-Papierni, jak wówczas zwano obecny Mirków.

W zasadzie niewiele możemy o nim powiedzieć. Miał ledwie 18 lat i trudno stwierdzić, czy związany był z tymi okolicami wcześniej, acz prawdopodobnie już od kilku lat pracował w Papierni jako czeladnik i to jej pracownicy ukryli go, gdy został przyniesiony przez swych towarzyszy. I jak czyniło to wielu młodzieńców przez wieki historii Polski, ruszył walczyć do powstania, gdy na terenach między Piasecznem a Górą Kalwarią Władysław Turketti, urzędnik sądowy z Piotrkowa Trybunalskiego, sformował swój oddział, który później przeszedł pod dowództwo Kononowicza. Tu dodajmy, że wielu młodych mieszkańców Urzecza dało się porwać entuzjazmowi styczniowemu. W obawie przed branką warszawską młodzież uciekała ze stolicy nie tylko do Kampinosu, ruch ten odbywał się również przez Karczew i przeprawę w Gassach, a także lasy Chojnowskie. Stąd i tyle starć powstańczych na obu brzegach Łurzyca, wymienić można choćby bitwę pod Dziecinowem, w której 17 marca z powstańcami walczył również ten sam oddział płk. Rejnthala, który dokonał 4 marca masakry w Goździach.

Rycina z 1863 roku przedstawiająca szarżę powstańców z wystawy AGAD (Audytoriat Polowy Wojsk w Królestwie Polskim, sygn. 7, s. 117)

Wróćmy jednak do Ignacego Robaka, którego pochówku dokonano zachowując w tajemnicy fakt jego udziału w walkach powstańczych, bowiem tylko w ten sposób było to możliwe. Księga metrykalna milczy na temat powodu jego zgonu, mowa jest jedynie o śmierci młodzieńca z Włoszczowej, którego imion rodziców nie poznano. Akt sporządził wikariusz parafii słomczyńskiej ksiądz Stanisław Mioduszewski, w obecności Tomasza Chmielewskiego, papiernika, oraz Hipolita Karczewskiego, urzędnika bankowego (piękny lecz nieco zadbany grób Karczewskich znaleźć można na cmentarzu w Cieciszewie). Jak zapisano Ignacy Robak czasowo przebywał w Papierni w Jeziornie. Następnie dokonano pochówku na cieciszewskim cmentarzu. Jedynym śladem okoliczności jego śmierci pozostał napis na płycie z piaskowca „… Chojnowem”. Z biegiem lat jego pierwsza część uległa zatarciu, stąd pozostaje nieznana. Domyślać się możemy, iż skoro ufundowano znaczniejszy grób, mógł on pracować w Papierni już wcześniej, acz to już tylko spekulacje.

Być może stąd wzięła się lokalna tradycja wiążąca bitwę pod Chojnowem z mogiłą na rozstajach dróg, gdyż ranni z tej bitwy trafili w te okolice, a niektórzy jak Ignacy Robak zostali tu pochowani. Jednakże wkrótce o tym zapomniano, bowiem Ignacy Robak i jego udział w powstaniu nie stał się nigdy częścią lokalnej tradycji. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku, gdy II Rzeczpospolita odwołując się do tradycji powstańczej, hołubiła żyjących jeszcze wówczas bohaterów tych walk, ze zdumieniem patrząc na kłótnie zapomnianych frakcji Białych i Czerwonych, na trzymano wartę przy mogile w Goździach. O 18-latku z kielecczyzny nikt nie pamiętał.

Akt zgonu Ignacego Robaka w księdze parafialnej z roku 1863 (ASC Słomczyn)

Gdy w roku 1985 dokonywano inwentaryzacji cmentarza, natrafiono na zapomniany grób, skojarzono datę i miejsce bitwy pod Chojnowem. I jak napisał w swych notatkach nieżyjący już niestety historyk Tadeusz Swat, zajmujący się miejscami pamięci, grób znajdował się „w centralnej części cmentarza nieopodal kaplicy”.

I tak dotarliśmy do kwestii tytułowej… Grobu tego poszukiwałem od kilku miesięcy, gdy tylko dowiedziałem się o jego istnieniu, a z biegiem czasu zaczęło zależeć mi na przywróceniu pamięci o zapomnianym 18-letnim powstańcu. I jak wie wiele osób, które w tych poszukiwaniach pomagało, nie udało się dotąd odnaleźć płyty z piaskowca na owym cmentarzu. Nie ma informacji o grobie w parafii słomczyńskiej, nie wiedzą o nim okoliczni mieszkańcy. Karty ewidencji cmentarza powstałe podczas inwentaryzacji cmentarza, zakończonej wpisaniem go w roku 1987 do ewidencji zabytków, nie przynoszą nam informacji o lokalizacji grobu. Na karcie w zbiorach Narodowego Instytutu Dziedzictwa (dawny Krajowy Ośrodek Badania i Ewidencji Zabytków) zapisano jedynie ołówkiem słowa „grób powstańca”. Informacji nie ma na karcie w zbiorach Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, ani w archiwalnych zapisach…

I tak zaginął grób na cmentarzu, zapewne znajdujący się poprzednio w części, gdzie dekadę temu wycięto zarośla. Być może napis się zatarł, być może nagrobek tam jest, wywrócony bądź nieczytelny, miejmy nadzieję, że po prostu nie udało się go zauważyć… Mam jeszcze nadzieję, że po opublikowaniu tego wpisu, ktoś będzie w stanie podać lokalizację grobu.

Zapomniane miejsca pochówków na cmentarzu w Słomczynie / Cieciszewie

Dziś, jak wzmiankowałem w pierwszej części wpisu, obchodzono niewielkie uroczystości przy pomniku w Goździach, związane z tradycją bitwy pod Chojnowem. Na pewnym poziomie prawda historyczna nie ma znaczenia, a to czy spoczywają tam powstańcy z oddziału Ziemomysła Kuczyka, czy też spod Chojnowa, nie jest kwestią sporną. Liczy się fakt ich upamiętnienia i przekazania wiedzy o tym co się wydarzyło. Historia ma to do siebie, że niepielęgnowana potrafi zaginąć, jak pamięć o Ignacym Robaku. Nasza lokalna historia, jak potyczki powstańcze na Urzeczu i śmierć pewnego 18-latka, którego losów zapewne nie poznali jego rodzice, są również częścią czegoś większego. I o tym nie zapominajmy. Stąd mam nadzieję, że mimo zaginięcia miejsca jego pochówku od tej pory będzie pamiętał o nim ktoś jeszcze, prócz autora tego wpisu. A i mogiła w Goździach jest dobrym miejscem by uczcić jego pamięć…


Nie był to jednak koniec poszukiwań. Kolejne części wpisu:


Źródła i literatura:

  • SZULIŃSKA Margerita i in., <em">Zabytki powiatu piaseczyńskiego, KOBIDZ, Warszawa-Piaseczno 2006
  • SWAT Tadeusz, Gloria victis. Mogiły poległych z okresu Powstania Styczniowego 1863 – 1864 na ziemiach polskich<¸ Pruszków 2004

Autor pragnie podziękować za pomoc okazaną w trakcie poszukiwań miejsca pochówku, bowiem wiele osób nękanych było przeze mnie osobiście bądź w inny sposób. Dziękuję zarówno tym, którzy odpowiedzieli, jak i wszystkim pozostałym. W szczególności za okazaną pomoc p. Irenie Śliwce, ks. Jackowi Dzikowskiemu oraz pracownicom NID i MWKZ, które pomagały w poszukiwaniach, w dokonywanych sprawdzeniach mocno wykraczając poza zakres swych obowiązków.

A na profilu FB w tym tygodniu jeszcze o powstańcach okolic Konstancina...

Powstanie styczniowe

ksunder

Dzisiejszym wpisem chciałbym zainaugurować zamieszczanie tekstów źródłowych pochodzących sprzed stuleci, które wraz z tekstami bardziej ogólnej natury, wciąż powiązanymi z okolicami Konstancina, także znajdą tutaj miejsce. Materiały źródłowe będą zawierać krótki komentarz.

Dzisiejszy tekst jest nieco nietypowy, bowiem liczy zaledwie 9 lat, uznałem jednak, iż 150 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego, obecnie pozostającego w cieniu kolejnych wojen i walk niepodległościowych, lecz stanowiąca istotne wydarzenie dla mieszkańców tych terenów, warta jest czegoś więcej niż tylko wzmianki. Poniższe oświadczenie notarialne nie jest znane wielu osobom zamieszkującym okolice Konstancina. Z tekstu usunąłem dane osobowe oraz fragment związany z budową pomnika, pozostawiając część związaną z powstaniem styczniowym.

Oświadczamy, że w dniu 12 lipca 2004 roku w Cieciszewie zebrały się osoby [urodzone w latach 1919-21] pamiętające historię powstania Pomnika Powstania Styczniowego z 1863r znajdującego się obecnie na skrzyżowaniu ulicy Grzybowskiej i Podlaskiej przy Parceli i Zakładzie Doświadczalnym Obory (przy Mleczarni). Osoby te ustaliły na wyżej określonym spotkaniu, że Pomnik BohaterówPowstania Styczniowego nie przypadkowo został wzniesiony w tym właśniemiejscu.Tutaj znajduje się zbiorowa mogiła Powstańców Styczniowych oraz osób, które zostały zamordowane przez carat za pomoc udzielaną powstańcom.

Z przekazów rodzinnych oraz lekcji historii prowadzonych przed II wojnąświatową, w szkole w Słomczynie przez pana Romana Walczykiewicza kierownika szkoły wiadomo, że w miejscu obecnych budynków Zakładu Doświadczalnego w Oborach stała owczarnia, w której przed wybuchem powstania wojskowi szkolili przyszłych powstańców. W czasie powstania znajdował się tutaj szpital. Zmarłych chowano w zbiorowej mogile, warstwami, w kilku w rzędach.Nad mogiłą został usypany kopiec, do dzisiaj mimo upływu czasu znacznie wyróżniający to miejsce. Pierwotnie miał ok. kilkunastu metrów długości i szerokości. Według relacji pana Guta ze Słomczyna, o pseudonimie „BRUN",który brał udział w powstaniu, zostało tam złożonych kilkadziesiąt zwłok.Razem z powstańcami pochowano również anonimowych ludzi powieszonychprzez carat po upadku powstania na topolach rosnących wzdłuż drogiprowadzącej z Cieciszewa wzdłuż Parceli do Obór.

Wydarzenia tych lat były tragedią dla okolicznej ludności zaangażowanej wwydarzenia styczniowe prześladowanej przez zaborcę.Dopiero po odzyskaniu niepodległości w 1918r został na tym miejscupostawiony dębowy krzyż.(…)

Powyższe potwierdzono podpisami.

Relację starałem się przez ostatnie miesiące potwierdzić, przeszukując dokumenty i materiały z okresu Powstania Styczniowego zgromadzone w archiwach oraz bibliotekach. I choć mi się to nie udało, uważam na podstawie pośrednich przesłanek, iż relacja ta odpowiada prawdzie. W owym czasie w miejscu dawnej wsi Goździe znajdował się folwark o tej samej nazwie, w którym dla ówczesnych posiadaczy majątku oborskiego, Potulickich, wypasano owce. Nie należy także lekceważyć informacji przekazywanych z pokolenia na pokolenie, bowiem jak wielokrotnie dowiedziono w naukach historycznych i etnograficznych, są one bliższe prawdzie niż nam się wydaje. Co ważne wspominają je ludzie, którzy mieli je szanse usłyszeć być może od bezpośrednich świadków wydarzeń. Gdy w roku 1918 możliwe było upamiętnienie tych wydarzeń, w miejscu tym ustawiono krzyż, co wcześniej było przez pół wieku zakazane. Nazwisko Gut do dnia dzisiejszego występuje w Słomczynie, zaś w roku 1865 wieś zamieszkiwało kilka osób tak się nazywających. Wreszcie jak wynika z informacji uzyskanych z parafii Słomczyńskiej, jeszcze na początku II wojny znajdowała się tam dokumentacja związana z pochówkiem oraz zapis ówczesnych wydarzeń.

Czasem jak widać nawet bliskie nam wydarzenia, jeśli nie zostaną zapisane, mogą stać się zagadką dla następnych pokoleń…

Tekst pisano w styczniu 2013 roku, od tamtego czasu udało się rzucić nowe światło na wydarzenia związane z tym miejscem, gdzie jak okazuje się doszło najprawdopodobniej do starcia partii płk. Kuczyka z oddziałem rosyjskim płk. Rejnthala. O powyższym można poczytać na stronie Wirtualnego Muzeum - tutaj.

Na blogu zaś znajdują się inne teksty o Powstaniu Styczniowym w gminie Konstancin-Jeziorna:

Zaginione miejsca: Grób Ignacego Robaka część 1 i 2

Sztyletnicy Łurzyca

Pragnących pogłębić wiedzę na temat Powstania Styczniowego w okolicach Konstancina odsyłam do dwóch stron internetowych – Tożsamości Miejsca, założonej przez uczniów p. Wojciecha Guszkowskiego, nauczyciela historii z miejscowych szkół, dzięki którego osobistemu zaangażowaniu, przekazywana jest wiedza o przeszłości tych ziem, a także do krótkiego opracowania mojego autorstwa, zamieszczonego na stronie Wirtualnego Muzeum Konstancina.

"Wymarsz postańców" Maksymiliana Gierymskiego 

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci