Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Kepa-Oborska

Życie na granicy (2)

ksunder

Pruski urzędnik, zwany landratem, zarządzał dawnym powiatem czerskim, którego granica jak nadal kończyła się na rzece Jeziorce. Wieś Jeziorna Królewska jako dawna królewszczyzna stała się własnością rządową, wchodząc w skład ekonomii pruskiej z siedzibą w Lesznowoli, odpowiadając jednak przed landratem warszawskim. Ci urzędnicy szczebla stanowiącego odpowiednik powiatu byli w większości Polakami, rekrutując się  z osób, które uprzednio pełniły już analogiczne funkcje czy to przy dworach, czy w komisjach rządowych, lub granicznych, lecz zapewne głównie z mieszkańców terenów podporządkowanych Prusom podczas pierwszego i drugiego rozbioru, jako że mieli oni już czas oswoić się z panującymi porządkami. Landrat czerski nosił swojskie nazwisko Bronikowski, odpowiadając za sprawy lokalne oraz porządek na podległym mu terenie. Dziś z uwagi na charakter jego obowiązków określić moglibyśmy go urzędnikiem samorządowym.

austriaW poprzednim wpisie była mapa pruska, dziś dla równowagi mapa austriacka z początku XIX wieku. Jak widać w analogiczny sposób potraktowano ziemie pod panowaniem Prus stanowiące białą plamę, przedstawiając bardzo dokładnie zabudowania w Karczewie. Po środku Wisły oczywiście prom, czyli przewóz

Analizując nieliczne zachowane dokumenty przyjrzeć się możemy życiu codziennemu na Urzeczu od nieco innej strony. Powołany w dobrach Oborskich Sąd Patrymonialny w osobach wyznaczonych przez hrabiego Michała Potulickiego rozpatrywał sprawy o charakterze niekryminalnym, niektórzy wnosili jednak skargi bezpośrednio do landrata. Przykładowo żołnierz o nazwisku Osuch ze wsi Borek żalił się że teściowa zabrała mu nowo narodzone ciele i „policzyć się nie chce”. Bronikowski przekazywał podobne pisma do Obór z poleceniem zajęcia się sprawą. Nierzadko wzywał do siebie murgrabiego oborskiego (zarządcę), przekazując mu swe dyspozycje. Przy okazji warto zauważyć, iż Bronikowski był sybarytą, w swych pismach zazwyczaj prosząc o przywiezienie przez murgrabiego „karpia młynarskiego lub karpia lub szczupaka wiślanego”.

Większość jednak spraw była nieco poważniejsza, sąsiedztwo Austrii zobowiązywało do ciągłego nadzoru. W swych wystąpieniach Bronikowski uczulał sołtysów nadwiślańkich wiosek do zachowania czujności przypominając, iż Wisła stanowi obecnie granicę. Na Urzeczu jak zwykle była ona płynna i trudna do wyznaczenia. Wskutek powodzi i zmiany jej biegu znaczna część oborskich wsi leżała po drugiej stronie rzeki, takich jak Kępa Zieleniecka zwana Zieleńcem, czy też zaginiona osada Grzanki. Te w pismach urzędowych zmieniały swą przynależność, zapewne wskutek uzgodnień z odpowiednikiem landrata w austriackim Karczewie. W roku 1797 wskazywano jeszcze, że należą do Obór, w roku 1802 Bronikowski ściągał z niej należności, z kolei w roku 1804 stwierdzał, iż mieszkaniec Grzanek o nazwisku Zawadzki nie może odpowiadać przed tutejszym Sądem, bowiem Grzanki należą do Otwocka. Leżąca pośroku Wisły Kępa Rybacka na której osiedli olędrzy od początku traktowana była jako podlegająca prawemu brzegowi.

Bronikowski miał wystarczająco sporo problemów z olędrami z Kępy Habdzińskiej (Oborskiej) i Zielenieckiej, którzy niezbyt chętnie respektowali nałożone na nich obowiązki przez pruskie władze. Wyraźnie niepokoiły ich olęderska mobilność i przemieszczanie się wzdłuż Wisły, powodujące problem z określeniem ich liczby. 26 lutego 1798 roku landrat polecił ekonomowi oborskiemu „aby nakazał Holędrom iż co który umrze czy stare czy młode podawali proboszczowi Słomczyńskiemu do zapisu w xięgi kościelne”. Powyższe wynikło zapewne z faktu, iż olędrzy sakramenty przyjmowali w najbliższym sobie kościele, stąd chrzty, śluby i zgony sprawowali w głównie w Powsinie lub Wilanowie, lecz także w Zerzeniu, a wreszcie w austriackim Karczewie, co uniemożliwiało pruskiej biurokracji kontrolę liczby ludności. Olędrzy jak wiadomo przemieszczali się nadzwyczaj aktywnie, stąd też wyznaczenie na dłuższy okres sołtysa było niemożliwe. W Kępie Oborskiej zmieniali się oni często, po nastaniu pruskiego panowania nie odpowiadali już oni wyłącznie przed zarządcą dworu, lecz składać musieli przysięgę przed landratem. Co wyglądało zapewne podobnie jak w roku 1801, gdy 16 lutego olęder o nazwisku Schultz otrzymał polecenie stawienia się rankiem w Czersku, a dopiero po przysiędze zarządca oborski mógł ogłosić go sołtysem wobec mieszkańców Kępy Oborskiej. Jednocześnie Bronikowski polecił by dopilnować, by dotychczasowy sołtys o nazwisku Feldt oddał pieczątkę sołecką i gromadzką księgę podatków. Zmiana sołtysa miała także związek z faktem, iż Kępa Oborska stała się nieco problematyczna dla Obór, choćby z powodu faktu, iż olędrzy powoływali się na przysługujące im prawa, bez wahania jednak wykorzystując niewiedzę. Obsadzali grunta ponad te, które im przypisano, licząc iż dwór nie dokona dokładnych pomiarów, zaś gorzałka i alkohol podawany z przemytu w tutejszej karczmie przyciągał flisaków oraz chłopów z okolicznych wsi, powodując upadek karczmy choćby w Opaczy. Zaznaczyć jednak należy, iż pruskie władze respektowały kontrakty emfiteuzy podpisane przez kolonistów w dziedzicami Wilanowa i Obor, choć zapobiegliwy Bronikowski na wieść o pomiarach dokonanych przez ekonoma oborskiego na Kępie, które skutkowały naliczeniem przez dwór dodatkowych należności, zażyczył sobie kopii kontraktu z roku 1773, wreszcie polecił stawić się olędrom osobiście.

Jednakże najczęściej Bronikowski musiał borykać się z problemami dotyczącymi żołnierzy na terenach przygranicznych, a także zmierzyć z sytuacją, która zmusiła go do odcięcia wsi od świata. O czym opowie ostatnia część wpisu dotyczącego życia na granicy.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • WĄSICKI JAN, Ziemie polskie pod zaborem pruskim. Prusy południowe 1793-1806. Studium historycznoprawne, Wrocław 1957

Przewodnika po okrągłych rocznicach część druga

ksunder

Chylice

Pominąłem je ostatnio, jako że położone są już poza terenem gminy i związane z Piasecznem, jednak skoro wymieniłem Czarnów, wydzielony z dawnego majątku Chylickiego warte są krótkiej wzmianki, zwłaszcza iż wskutek parcelacji letniskowej część dawnego lasu chylickiego znalazła się w gminie jako Chylice-Letnisko. Zatem wspomnijmy, iż najstarsza znana wzmianka dotyczy młyna na Jeziorce w Chylicach, który książę Janusz Starszy podarował w roku 1424 Mikołajowi z Piaseczna. Warto zauważyć, iż książę Janusz często przebywał na tych terenach, przybywając na polowania rozsądzał spory rycerstwa ze Skolimowa. No i rzecz jasna nadał prawa miejskie Piasecznu. Chylice niedawno pięknie uczciły jubileusz tamtejszej szkoły, może ktoś w roku 2024 pokusi się by zorganizować obchody 600-lecia.

Dębówka

Wstyd przyznać, trudno powiedzieć kiedy powstała. Dokumenty z początku wieku jej nie wymieniają, na mapach z I Wojny Światowej się nie pojawia, po raz pierwszy nazwa taka w dokumentach pada w roku 1921. Bezpiecznie uznać więc, że ta nadwiślańska miejscowość liczy około stulecia, choć jako nazwa własna Dębówka występuje we wspomnieniach tutejszych mieszkańców, opowiadających historie swych dziadków z połowy XIX wieku. Z kolei w archiwum oborskim wspomniana jest lodownia w Dębówce funkcjonująca pod koniec XVIII wieku, trudno jednak podejrzewać, że chodzi o to samo miejsce, bowiem nad Wisłą do czasu wybudowania wałów w tym samym miejscu istniały wsie Piechury oraz Rybałty, w połowie XIX wyludnione.

Gassy

Nazwa Gassy jest dla postronnych niejasna i zdumiewająca, od lat wiąże się ją z obecnością mennonitów (których nigdy w tym miejscu nie było) lub niemieckich czy olęderskich osadników. Tymczasem jest rdzennie polska, bowiem jak zapisano w 1510 roku nad brzegiem Wisły osiadł kmieć imieniem Gasz. Wkrótce notowano, iż w osadzie tej mieszkają Marcin Gasz, Piotr Gasz, poczęto mówić Gasze, a później Gasy (więcej na ten temat i odmiany języka polskiego we wpisie O Gaszu i Miklaszu). Za trzy lata Gassy obchodzić będą 510 lat istnienia. Częścią Gassów są niejako Kopyty, funkcjonujące do niedawna jako odrębna osada. Najstarszy osadnik wzmiankowany został w roku 1564, był nim właśnie Kopyt (zapisywany jako Topith).

Rodzina z Gassów-Kopytów w roku 1901. Za książką "Nadwiślańskie Urzecze" Ł.M.Stanaszka

Habdzin

Tak naprawdę Chabdzin bowiem pod tą nazwą był znany aż do XX wieku. Jedna z najstarszych tutejszych miejscowości, po raz pierwszy wzmiankowana w roku 1368, gdy sprzedał ją książę mazowiecki Siemowit – o czym poczytać można w tym wpisie. Więc w przyszłym roku minie 650 lat od tej transakcji. Na terenie gminy istnieje jeszcze Habdzinek, choć obecnie mało kto o nim pamięta, ale szczegółowo omówię ten temat przy okazji Obórek.

Kawęczyn

Na temat Kawęczyna i Turowic można było niedawno poczytać obszernie na blogu. Opowieści tej nie skończyłem, docierając do wieku XVII, wyjaśniając zagadkę nazwy Turowice. Wybiegnijmy nieco naprzód, bowiem dawny majątek Kawęczyna, Brześcc i Łubnej sięgał daleko i przywołajmy dodatkowo tu wszystkie miejscowości jakie powstały na terenie dawnego lasu Szymanowskich, położone na terenie gminy Konstancin-Jeziorna.

  • Kawęczyn – najstarsza wzmianka pochodzi z roku 1414. W roku 2019 będzie to 610 lat.
  • Turowice choć nazwa ta wystąpi jako określenie dworu po raz pierwszy dopiero w roku 1685, jednak jego początków szukałbym w wieku XVI – o czym poczytać można tutaj
  • Kawęczynek i Borowina  - powstały po wycięciu lasu przez dziedzica Szymanowskiego w drugiej połowie XIX wieku. Odnotujmy jeszcze, że poza granicami gminy znajdują się Łubna, Solec i Szymanów, stanowiące pozostałości tego wielkiego majątku. Łubna to stara miejscowość, w Szymanowie znajdował się dwór jednego z braci Szymanowskich, zaś Szulec założono jako kolonię z udziałem kolonistów niemieckich i potomków Olędrów

A skoro o olędrach mowa…

Olęderski płotek w przedwojennych Gassach

Olędrom poświęciłem na tym blogu szereg wpisów i kto ciekaw może się ze wszystkimi zapoznać, bo temat niezwykle ciekawy, a w ciągu ostatnich lat dokonanych zostało wiele odkryć na temat ich obecności na tych ziemiach. Syntetyczny wpis sprzed dwóch lat sumuje stan naszej wiedzy, zachęcam więc do poczytania o Olędrach na Urzeczu. Zaś dla zwykłego przypomnienia:

  • Kępa Oborska – założona w roku 1773 jako druga olęderska osada na Urzeczu, wówczas pod nazwą Kępa Chabdzińska. W 2023 roku piękna okrągła rocznica 250-lecia istnienia.
  • Kępa Falenicka – założona w roku 1775
  • Kępa Okrzewska – po raz pierwszy wzmiankowana w roku 1779

ciąg dalszy nastąpi

Olędrzy na Urzeczu

ksunder

O kolonistach olęderskich pisałem już na blogu nie raz, chcących dowiedzieć się kto zacz i co robili na tych ziemiach odsyłam do wcześniejszych wpisów – wystarczy w zakładce wybrać tag Olędrzy by mieć możliwość lektury zamieszczanych tu artykułów. Zdążyły się już one nieco zdezaktualizować, wskutek prowadzonych intensywnie badań i kwerend źródłowych. Uważam to za jedną z najważniejszych zmian jakie zaszły wraz z ponownym wpisaniem do ludzkiej świadomości faktu istnienia nadwiślańskiego mikroregionu zwanego Urzeczem. Jeszcze 5 lat temu niewiele osób pamiętało o zamieszkujących przez półtorej wieku te strony tajemniczych Olędrach, a jedynym tekstem traktującym na ten temat był klasyczny artykuł o Kępie Zawadowskiej liczący lat bez mała pięćdziesiąt. Teraz możemy powiedzieć na temat zapomnianych osadników dużo więcej i olbrzymia w tym zasługa dra Łukasza Maurycego Stanaszka. Poniżej raz jeszcze spisuję więc historię przybycia w te strony Olędrów, uzupełnioną o aktualny stan naszej wiedzy.

1Olęderskie wsie Urzecza

Pomińmy pierwszą falę przybyłą w te strony już na przełomie XVI i XVII wieku, która rozpłynęła się wśród miejscowej ludności, wywierając na nią przemożny wpływ. Ślady ich bytności odnaleźć możemy głównie w przeszłości, wśród nazwisk zapisanych w księgach metrykalnych, nazwach terenowych, lecz również wśród używanego po dziś dzień słownictwa. Druga fala osadników okazała się dużo trwalsza, bowiem zakładano wówczas wsie, które przetrwały do dnia dzisiejszego, choć ostatni potomkowie Olędrów opuścili te strony w roku 1945. Śladem ich obecności są także nieliczne już zabytki materialne, dwa zapomniane cmentarzyki i groble oraz nasady wierzbowe, jakie oko wprawnego obserwatora odnaleźć może pośród nadwiślańskich pól.

Wskutek postanowień rozbiorowych wielu Olędrów nienawykłych do pruskiego drylu zaczęło przemieszczać się wzdłuż wiślanych brzegów po drodze zakładając kolejne osady. Z czasem niewielki strumień osadników przerodził się w rwącą falę. Do roku 1764 skolonizowali okolice Nowego Dworu Mazowieckiego, obecnie wiemy już, że Warszawę minęli pół wieku wcześniej niż do nie dawna się wydawało. Rok 1772 przynosi nam pierwszy kontrakt osadniczy spisany z Potockimi z Wilanowa. Założona zostaje Kępa Wołowa, wieś położona nad brzegiem Wisły na wyspie leżącej niedaleko od wsi Zawady. Wieś to była niewielka, zajmująca skrawek gruntu nieopodal flisackiej oberży na wysepce zwanej Suchą Trawą, z czasem wskutek kapryśnych przyborów rzeki zniknęła całkiem pośród fal, co miało miejsce w roku 1853. Kolejną wsią powstałą w roku 1773 była Kępa Chabdzińska, gdzie kontraktem Olędrów osadził Hieronim Wielopolski. Nazwę swą wzięła od pobliskiego Chabdzinka, leżącego za wiślaną odnogą i choć początkowo założono jeszcze jedną wieś zwaną Kępą Chabdzińską Małą, z czasem obie połączyły się, przyjmując nazwę od dóbr w których je założono – stąd i Kępa Oborska, istniejąca po dziś dzień. Obecnie skurczona do niewielkiej osady, przed wybudowaniem wałów w połowie XIX wieku jej teren sięgał daleko w obszar obecnej Wisły, która zalała połowę ówczesnej wsi wraz ze znajdującym się tu cmentarzem.

Kępa Okrzewska

W roku 1775 między Kępą Oborską a Kępą Wołową, na skrawku gruntu należącym do prawobrzeżnej Falenicy, osiedli, osadzeni przez jej ówczesnego właściciela Adama Ponińskiego, kolejni osadnicy. Tak powstała Kępa Falenicka (wówczas Falęcka), biorąca swa nazwę od dworu, któremu podlegała. Wreszcie w roku 1777 nieopodal Zawad, na gruntach wilanowskich, powstaje wieś zwana początkowo Kępą Zawadzką. Stanie się najliczniejszą osadą w tych stronach, z czasem łącząc się z Kępą Zawadowską, gdzie Olędrzy osiądą w roku 1819, co opisze później Jan Kaźmierczak. Gdy w roku 1779 odnotowane zostanie po raz pierwszy istnienie Kępy Okrzewskiej, cały brzeg Wisły na południe od Wilanowa aż po ujście Jeziorki stał się miejscem zamieszkania osadników olęderskich. Nie znamy jeszcze daty założenia tej ostatniej wsi, po raz pierwszy odnotowano tam ślub jesienią wspomnianego roku, zapewne więc założono ją wcześniej, być może równolegle z Kępą Zawadzką. Powstała w dobrach Jeziorny, gdzie władzę sprawował wówczas wojewoda łęczycki Szymon Dzierzbicki, który osadził tam kolonistów. Wieś początkowo zwano Kępą Jeziorny, szybko nazwę przejęła od leżącego po drugiej stronie wody Okrzeszyna. Spójrzmy na mapę tamtych terenów i zwróćmy uwagę, iż choć obecnie wsie znajdują się na stałym lądzie, zakładano je na wszystkie na rozległej wyspie, która dzięki pracy Olędrów stała się częścią stałego lądu. Brzeg od tamtych czasów zmienił się wskutek budowy wałów, jednak włożony tu trud wciąż wzbudza podziw.

Niestety im dalej podążymy na południe, tym więcej zagadek. Rok 1797 przynosi nam informację o Kępie Zielenieckiej, wsi zwanej Zieleńcem, założonej w dobrach otwockich na lewym brzegu Wisły nieopodal Gassów. Przetrwała tam do początków wieku XX, wówczas należąc do gminy Jeziorna. Obecnie o jej istnieniu nie pamiętają nawet najstarsi mieszkańcy. Nie znamy wciąż jeszcze dat założenia Kęp Nadbrzeskiej i Pijarskiej, istniejących w XIX wieku olęderskich wsi. Stulecie to przynosi spisywanie kontraktów na nowo, a także ostatnie wsie olęderskie, zakładane przed uwłaszczeniem. Są to powstała w roku 1832 Kępa Latoszkowa, a także powstałe na podobnych zasadach, choć zasiedlane przez polskich osadników, Kępy Nadwiślańska i Nadwilanowska. Warto zwrócić tu uwagę, iż wówczas potomkowie Olędrów idą wgłąb lądu, zakładane w okolicznych majątkach osady takie jak Szymanów czy Czarnów mają wśród osadników mieszkańców nadwiślańskich Kęp o niemieckich nazwiskach, którym niestraszny trud wyrąbywania rosnącego tu lasu.

Okolice Kępy Oborskiej na zdjęciu Piotra Bryłki

Krótkie to zaledwie podsumowanie odkryć dokonanych w ciągu ostatnich kilku lat, sądzę jednak, że uda się je jeszcze uzupełnić, spisując historię tutejszych olędrów. Chcących dowiedzieć się o Olędrach więcej zachęcam do lektury pozostałych artykułów na ich temat, zawierających wiele ciekawych szczegółów.


Źródła i literatura:

  • AGAD, AGWil
  • AGAD, Obory
  • ASC Wilanów, Powsin, Słomczyn, Karczew

Tropem olędrów

ksunder

O ile na północ od Warszawy odnaleźć można jeszcze nierzadko zachowane przykłady budownictwa olęderskiego wraz z całymi zagrodami, na południu jedynymi materialnymi śladami osadnictwa pozostały w zasadzie wyłącznie cmentarzyki w Kępie Zawadowskiej i Okrzewskiej. Ponieważ opisywany dotąd temat zapomnianej obecności olędrów w tych stronach jest dla większości czytelników mocno abstrakcyjny, dzisiaj poszukamy śladów ich obecności nieco innej, niż przywoływane dotąd często dziedzictwo zachowane w wartwie językowej.

Do niedawna odnaleźć można było jeszcze nieco budowli z wysokimi dachami, lecz z roku na rok coraz ich mniej. Gdzie niegdzie znajdziemy jeszcze wysokie stodoły, lecz niegdyś dominujące w tych stronach murowane i drewniane chałupy z gankami zostało wyparte już w czasach PRL-u. Jeszcze dekadę temu w okolicach Kępy Zawadowskiej w nielicznych zabudowaniach znaleźć można było pozostałości dawnych drzwi lub pieców, obecnie w większości zniknęły.

10392391_704480363005600_5786190673951018236_n

Dom znajdujący się niegdyś w miejscu obecnego ronda JP II zdradza wyraźne cechy olęderskiego budownictwa.

Osoby znające Kujawy uderzy z pewnością podobieństwo nadwiślańskich okolic do tamtych stron. Dzieje się tak za sprawą wierzb, z których wiele odnajdziemy w tych okolicach. Jerzy Szałygin, wybitny znawca olęderskiej tematyki, wskazuje iż to kojarzone z Mazowszem drzewo mogło zostać tu rozpowszechnione przez olędrów. Wierzby umacniały groble, ogłowione stawały się źródłem wierzbowych witek. Używano ich w tym celu już w XVIII wieku, kiedy sypać zaczęto pierwsze obwałowania. W celu umocnienia konstrukcji wysiewano trawę i zasadzano wierzbowe płoty, sposobem zaczerpniętym od olędrów – jak zanotowano wówczas na odcinku od Cieciszewa po Gassy „Wierzby zaś tak wedle przerwy y tamach przy niey iako y wedle dużej tamy są ponasadzane które się poprzyjmowały na które poprawy niemało pieniędzy y pańszczyzny wyszło”. Pierwsze odcinki obwałowań sypane w tym okresie wyraźnie powstawały przy użyciu techniki stosowanej od wieków na terenie dzisiejszej Holandii.

Trudno dociec czy olędrom zawdzięczamy także groble, które odnajdziemy jeszcze w rezerwacie Łęgi Oborskie. Dość dobrze zachowała się ta prowadząca z Mirkowa do Obór, na tyłach dworu, wiodąca do dawnego browaru. Jej odnogi prowadzą w kierunku okolicznych wsi, mocno zarośnięte odnajdziemy je we wspomnianym rezerwacie, podobnie jak groblę prowadzącą wśród łęgów niegdyś do dworu. Czy powstała pod wpywem olędrów? Na pewno istniała już w XVII wieku, gdy zaczęli pojawiać się w tych stronach wraz ze swoimi technikami melioracyjnymi. Zauważyć należy, że spora część tworzonego wówczas układu wodnego w postaci zasypawania starorzeczy, powstała wskutek dobrze przemyślanego planu, osób posiadających wiedzę z dziedziny zwanej wówczas hydrauliką. 

1980364_523359171117721_1754959894_o

Grobla, niegdysiejsza droga z Obór do obecnego Mirkowa. Prawdopodobnie jest dużo starsza od dworu w Oborach, wybudowanego w roku 1688.

W Kępie Oborskiej znajdziemy również ślad terpy, czyli sztucznego wzniesienia na którym stawiano domy. Jedno z tamtejszych siedlisk położone najbliżej wału zbudowane jest na dawnej terpie, którą dostrzeżemy łatwo, mimo iż częściowo poziom gruntu został podniesiony i łączy się ze znajdującą tam drogą, biegnąc wzdłuż wału.

I w zasadzie tyle pozostało nam po olędrach. Wśród starszego pokolenia zachowało się jeszcze charakterystyczne słownictwo, wyniesione drogi w Bielawie i Gassach określa się mianem trytw, lecz nie pozostało wiele śladów materialnych. Nieistniejące już wsie jak choćby Zieleniec, zostały zabrane przez Wisłę. Znajdujące się w tym miejscu opuszczone domostwa rozebrano, wykorzystując znajdujący się tam materiał na budowę szkoły w Opaczy. I o potomkach osadników olęderskich, mieszkających w tych stronach do roku 1945 coraz mniej osób pamięta…


Źródła i literatura:

  • AGAD, AGWil
  • AGAD, Obory

Kępa Falenicka

ksunder

Ostatnimi czasy słuchając utworów Jacka Kaczmarskiego stwierdziłem, że „Jałta” nie straciła na aktualności;  słowa traktujące o grze dyplomatycznej i niuansach niezrozumiałych dla reprezentantów Albionu czy Ameryki wciąż są żywe, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji na Ukrainie. „Komu zależy na pokoju ten zawsze cofnie się przed gwałtem, wygra kto się nie boi wojen" powraca ze zdwojoną mocą. Na razie jednak posłuchajmy innej piosenki Jacka Kaczmarskiego, którą zamieszczam poniżej, bowiem wiąże się ona z dzisiejszym wpisem i można odtworzyć ją podczas czytania.


Kimże był Reytan przypominał nie będę, jak można usłyszeć Poniński, łajdak jakich mało wezwał doń straż, do dalszych prac polecany jest… W rzeczywistości już wówczas marszałek sejmu Adam Poniński opłacany był przez Rosjan. Chyba nie ma w historii Polski drugiej takiej postaci, która przez laty pobierała pieniądze od obcych mocarstw, zresztą się z tym specjalnie nie kryjąc. W trakcie pierwszego rozbioru korumpował posłów, opłacany przez Austrię, Prusy i Rosję, która wypłacała mu odtąd regularną pensję. Z kolei szereg rozmaitych kombinacji finansowych Ponińskiego wywołał znamienne skutki w historii Polski. To on wybudował pierwszy most łyżwowy w Warszawie i pobierał zeń sute opłaty od korzystających z przeprawy na Pragę oraz flisaków i oryli płynących przez miasto. Usiłując przejąć majątek zlikwidowanego zakonu jezuitów doprowadził niejako przypadkiem do utworzenia Komisji Edukacji Narodowej. W jego posiadłości swe doświadczenia wykonywał Cagliostro... Notorycznie był zadłużony, jak napisała wybitny historyk profesor Zofia Zielińska miałkość jego celów pozostaje w ścisłej sprzeczności ze staraniami włożonymi w zdobywanie pieniędzy, które potrafił szybko stracić choćby w grach hazardowych. Notorycznie szukał dochodów i stał się dłużnikiem wielu szlacheckich rodzin. Postać ze wszechmiar fascynująca, od roku 1774 książę, tytułem nadanym przez sejm rozbiorowy za trudy marszałkowania. Wreszcie na Sejmie Wielkim w roku 1789 zapadła decyzja o jego aresztowaniu i doprowadzeniu przed sąd, za branie pensji zagranicznych i służenie interesom zagranicznym na szkodę Rzeczpospolitej. Choć umożliwiono mu ucieczkę, aby nie pociągnął za sobą innych posłów mających powiązania z Rosją, został złapany i osądzony. W 1790 uznano go winnym między innymi bezprawnego postępowania z Reytanem, ogłoszono zbrodniarzem stanu i nieprzyjacielem ojczyzny, odebrano tytuły, ordery i szlachectwo. Po Targowicy został uniewinniony i przywrócono mu przysługujące tytuły, a gdy żądał zwrotu orderów, król odesłał je rosyjskiemu ambasadorowi. Co oczywiście Ponińskiemu nie przeszkodziło się po nie udać…

Poniński  (w czerwonym stroju) wzywa straż do Reytana na obrazie Jana Matejki. 

A co Poniński ma wspólnego z tymi okolicami? W roku 1767 usiłował dokonać zamiany swych dóbr dziedzicznych na bogatą wies Brzuzy w ekonomii kozienickiej. Co mu się nie udało i pozostał przy posiadanych działach, w skład których wchodziły Nowa Wieś i Falenica wraz Kępą. Ta ostatnia to część wyspy zwanej naprzemiennie świderską lub chabdzińską od pobliskich miejscowości – Świdra i Chabdzinka. Z czasem przyjęły nazwy dóbr do których przynależały. Jak opisywano niegdyś na blogu zapewne teren ten stanowił pozostałość po dawnej wsi Grabie. Przez dziesięciolecia o wyspę toczyły się spory, nierzadko kończące się potężnymi awanturami – co również zostało już kiedyś opisane. Choć jeszcze w roku 1718 kępa należała do rodu Falińskich, wywodzących się prawdopodobnie z Bielawy, jak widać Poniński dzierżył ją już drugiej połowie wieku XVIII.

W roku 1773 na oborskiej części kępy Hieronim Wielopolski osadził olędrów, zakładając pierwszą na Urzeczu wieś olęderską tego okresu. Część falenicka kępy pozostała niewykorzystana i jak zwykle doszło do zatargów granicznych, bowiem pierwsi osadnicy z wsi nazwanej Kępą Oborską zapewne bez skrupułów wykorzystywali sąsiedni teren. Dzierżawca Falenicy o nazwisku Maskiewicz wszedł w zatarg z Wielopolskimi przecinając pręty wyznaczające granice wsi i przesuwając je na korzyść Falenicy. Lecz po cóż pozostawiać tak niewielki areał ziemi niewykorzystany, skoro Hieronim Wielopolski dał Kępą Oborską tak piękny przykład możliwości zarobienia pieniędzy?

Jak czytamy w Archiwum Skarbu Koronnego, na tejże kępie graniczącej z częścią oborską oraz okrzewską podległą Jeziornie Królewskiej, mieszka sześciu Hollendrów, od powinności wszelkich uwolnionych na lat 6, od roku 1775 do roku 1781, po upływie których płacić będą od posiadanych mórg. Nazwisk podpisujących kontrakt nie znamy, aczkolwiek już 16 lipca 1775 roku w kościele w Powsinie ochrzczono Jana Altmanna, syna Krystiana i Eleonory mieszkających w Kępie Falenickiej, czego świadkiem była Dorota Naymann tamże zamieszkała.

Tak właśnie rozpoczęła się historia wsi Kępa Falenicka, która nigdy nie była duża, stąd też przez lata mieszkało w niej niewielu osadników. Obecnie jest przysiółkiem Kępy Okrzewskiej. Zawsze leżała na lewym brzegu Wisły, mimo iż Falenica znajduje się na prawym, lecz przez lata podlegała tamtejszemu dworowi. Po śmieci Ponińskiego przejęli ją jego wierzyciele, a kolejnym właścicielem stał się pierwszy biskup nowo utworzonej diecezji warszawskiej, Józef Miaskowski.

A skąd Kępa Falenicka w gminie Konstancin-Jeziorna? Na dobre i złe rozłączono ją z falenickim dworem po Powstaniu Styczniowym. Ale o tym innym razem.


Źródła:

    • AGAD, ASK (zaznaczę, iż informację o olędrach z Kępy odnalazł dr Stanaszek)
    • AGAD Obory
    • PSB

Małe uzupełnienie:

Po zamieszczeniu tego wpisu bardzo ciekawą notkę na profilu FB bloga zamieściła pani Maria Łukasik. Notkę w całości przeklejam:

"Dla porządku powiem, że w 1867 r. obraz zdobył I nagrodę na wystawie w Paryżu. Kupił go cesarz Austrii Franciszek Józef za 50 tys. franków /dzisiejsze ok. pół mln zł/ i zabrał do Wiednia do pałacu Belwedere. Nasz rząd przez wiele lat starał się o odkupienie. Nawet zrobiono kopię, ale… bez dolnej części z sakiewką i rosyjskimi dokumentami. Ok.1920 r. wrócił do Polski. Można go oglądać na Zamku Królewskim.

Mimo że tylko trochę z tematem, warto poznać równie ciekawe dzieje samego obrazu Jana Matejki. Choć od przedstawionego na nim wydarzenia minęło prawie 100 lat, dzieło wywołało ogromne oburzenie, głównie potomków zdrajców, których malarz uwiecznił: Adama Ponińskiego z pieniążkiem pod nogami, Szczęsnego Potockiego trzymającego dokument rozbiorowy, Ksawerego Branickiego, twórcę konfederacji targowickiej.

Zarzucano Matejce nierzetelność historyczną i spostponowanie całej arystokracji. Ignacy Krasicki miał mu ten obraz za złe, powiedział, że „nie policzkuje się trupa matki”. O co chodziło? Otóż obraz przedstawia nie samo posiedzenie, a konsekwencje Sejmu rozbiorowego. Występują tu postacie, których tak naprawdę wtedy na Zamku nie było: Ksawerego Branickiego; stojącego za krzesłem, nieżyjącego już wówczas Franciszka Salezego Potockiego, ojca Szczęsnego, rozpaczającego nad postępkiem syna; Repnina, na balkoniku w towarzystwie dwóch Izabel Czartoryskiej i Lubomirskiej, też nie było wtedy w Warszawie, ale zapowiada on kolejny rozbiór. Wszystkiemu patronuje z obrazu caryca Katarzyna, chociaż jej portret nigdy w sali poselskiej nie wisiał. Każda z postaci coś symbolizuje, nawet to w jakich strojach występują.

No cóż, malarz znany był z tego, że nieco „dorabiał” historię, ale czyż można mieć mu za złe pokazanie własnej wizji upadku kraju"

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci