Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Cieciszewscy

Siostra Królowej

ksunder

W wydanym niedawno przewodniku po Konstancinie i okolicach, będącym częścią projektu Kalejdoskop, znajduje się ciekawy rozdział o “Wspaniałych Kobietach”. Mowa w nim o przedstawicielkach płci pięknej, które związały swe losy z letniskami Konstancin oraz Skolimów. Lista to oczywiście niepełna, nadto pomijająca wiele informacji. Otwiera ją Konstancya z Potulickich Skórzewska, co oczywiście ma sens w przypadku historii tutejszych latowisk, jednak sprawia, iż w mroku historii znika to, co wydarzyło się wcześniej. A tak się składa, że kobiety wywarły wpływ na historię tutejszych ziem na długo przed powstaniem Konstancina. Dzień kobiet to dobra okazja, by o jednej z nich opowiedzieć.

Choć moglibyśmy cofnąć się aż do średniowiecza i opowiedzieć o tych wszystkich kobietach, wymienianych w aktach jako dziedziczki tutejszych ziem, matkach, żonach i siostrach, które jako wiano wnosiły Oborskim czy Duckim z prawego brzegu części ziem pod Cieciszewem, komplikując sytuację dziedziczną, przyjrzyjmy się bliżej pani na Oborach, która została zupełnie zapomniana. Być może niektórzy znają komediowy film z roku 1979 z Janem Englertem pod tytułem “Ojciec Królowej”. Jego intryga związana jest z osobą Henryka de la Grange, markiza d’ Arquien (1602 – 1707). Jak widać osiągnął niespotykany nawet w dzisiejszych czasach wiek ponad stu lat, pod koniec życia z zubożałego markiza francuskiego dworu stając się ojcem królowej Marii Kazimiery, zwanej powszechnie Marysieńką, żony Jana III Sobieskiego. W filmie rolę królowej portretuje Anna Seniuk, dość dobrze przedstawiając jej zabiegi, by uzyskać dla ojca tytuł para Francji, w zamian za co Polska politycznie wciąż wspierać będzie obóz francuski. Problemem jest dość swobodnie poczynający sobie markiz, który nie tylko w Polsce zapamiętany został jako hulaka, karciarz i lubieżnik, korzystający z wszelakich uciech świata. Pośród tutejszych szlachciców znajduje godne towarzystwo, co utrudnia mu uzyskanie tytułu. Historia zresztą takiż obraz jego przekazuje.

Rzecz jednak nie w ojcu królowej, a w jej siostrze. Maria Anna d’Arquien de la Grange, urodzona w roku 1646, do Polski przybyła późno, mając trzydzieści lat. Była starą panną, planowała wstąpić do klasztoru karmelitanek śladem swych starszych sióstr, czemu sprzeciwiał się stary markiz. Być może to Marysieńska odwiodła ją od tego zamiaru, towarzysząc jej w wizytach w paryskim klasztorze. Już jako królowa posłała po siostrę i sprowadziła ją do Królestwa. Tu zaczęła rozglądać się za kandydatem do jej ręki, konkurentami stali się Michał Pac i Stanisław Radziwiłł. Już po samych nazwiskach widać, iż partia w postaci siostry królowej była czymś nie do pogardzenia. Lecz w konkurach zwyciężył pan na Pieskowej Skale, wkrótce kanclerz Królestwa, Jan Wielopolski. Ślub miał miejsce we Lwowie w roku 1678, a Jan osiągnął szczyt swej potęgi. Prócz zamku w Pieskowej Skale i pałacu w Krakowie oraz Warszawie posiadał liczne posiadłości ziemskie w kraju, w roku 1684 stał się właścicielem żywieczczyzny. Gdy król w roku 1677 zakupił wioskę Milanów i zmienił jej nazwę na Villa Nova, nawiązując do antycznych tradycji, choć wkrótce miejsce to zwano już Wilanowem, wznosić zaczął tam niewielki podmiejski dworek. Maria Wielopolska wraz ze swym mężem wzorem szwagrostwa uczynili podobnie, na swą wypoczynkową siedzibę wybierając należące do nich niedalekie Obory. Zakupił je jeszcze ojciec kanclerza, w roku 1650.

496px-Callot_Maria_Anna_Wielopolska

Maria Anna d'Arquien de la Grange Wielopolska na obrazie ze zbiorów Muzeum w Wilanowie pędzla Callota

Lecz wróćmy jeszcze na chwilę na chwilę do zabiegów Marii Kazimiery, by ojciec został parem. Jedną z przyczyn ochłodzenia i zerwania stosunków z Francją miała być ponoć niechęć Ludwika do markiza, po bitwie Wiedeńskiej podjęto ostatnią próbę ich naprawienia. W roku 1684 jako zaufany człowiek króla posłował do Francji kanclerz wraz ze swą małżonką celem odnowienia zerwanych stosunków dyplomatycznych, przyjął ich Ludwik XIV ale celu Wielopolski nie osiągnął. Ostatecznie nie przeszkodziło to Marysieńce, zraziwszy się do króla-Słońce porzucić myśl o zdobyciu dla ojca godności para. Gdy Polska dołączyła do Świętej Ligi uzyskała dlań kapelusz kardynalski. Markiz zmarł w Rzymie, do końca prowadząc rozrywkowe życie, jako kardynał w Wiecznym Mieście, z Marysieńką u boku.

My jednak wróćmy do Obór, gdzie zostaje wzniesiony wzorem Wilanowa podobny dworek (pałac wilanowski nie miał początkowo skrzydeł), a by dodać mu splendoru mówi się być może już wtedy, iż nazwa Obory wywodzi się od “au bord”, czyli nad brzegiem. Żadne dokumenty tego nie potwierdzą, o okresie tym z historii tych okolic wiemy bardzo mało, lecz ledwie dwór zostanie ukończony, kanclerz umiera. Wcześniej jednak wplątuje się w spisek, stając się członkiem obozu antykrólewskiego Stanisława Lubomirskiego. Po jego śmierci przeprowadzona zostaje mimo oporu wdowy rewizja zarządzoną w celu znalezienia kompromitujących papierów. Podobno takie zostają znalezione, lecz na polecenie dworu sprawa zostaje wyciszona. Na pewno Maria pali na polecenie umierającego męża jakieś dokumenty, czym naraża się siostrze. Jak chce legenda papiery pochłonąć miał kominek w Oborach, choć żaden przekaz nie precyzuje, czy nie nastąpiło to w pałacu warszawskim, w Wielopolu, jurydyce rodowej.
kominek1

Po tym wydarzeniu siostry oddalają się, a Maria zostaje sama, ciesząc się wdowim uznaniem i tytulaturą. Większość posiadłości dziedziczy Franciszek Wielopolski, syn kanclerza z pierwszego małżeństwa. Jednak Obory zostają we władaniu Marii Anny d’Arqien de la Grange Wielopolskiej, która pozostaje w niełasce królowej, choć jeszcze do roku 1698 nosi tytuł starościny brodnickiej. Nie wiemy czy dwór oborski staje się jej miejscem zesłania, bowiem o tym okresie życia Marii historia milczy, wiele jednak wskazuje, że to możliwe. W przeciwieństwie do dokumentacji innych dóbr Wielopolskich, tu wiele umów arendy podpisywane jest jej ręką, aż po rok 1712. Do niej zwracają się zamieszkujący na terenie dóbr ludzie. Właśnie, dóbr, bo to za jej rządów rodzą się dobra oborskie. Czy podjęła decyzję sama, czy też uczynił to jej zarządca nie ma znaczenia, w średniowieczu ziemie położone na południe od Jeziorki stanowiły jedność, która z czasem podzieliła się między potomków Stanisława z Cieciszewa. Maria wszystkie dawne działy Cieciszewskich skupuje, zastawione i zadłużone, odzyskując je od Gadomskich, Bogatków i innych arendarzy. Gdy zaczyna się wiek XVIII w ten sposób tworzy się klucz oborski wraz ze Skolimowem, obejmujący większą część terenu obecnej gminy Konstancin-Jeziorna. W Cieciszewie powstaje browar, a trapione powodziami i wylewami ziemie zaczynają się rozwijać. W tym czasie dobra oborskie przechodzą na rzecz Franciszka, który wzniesie w Słomczynie kościół. Jakie były dalsze losy Marii nie wiemy, na pewno do swej śmierci w roku 1733 nosiła jeszcze tytuł starościny nowotarskiej i Polski nie opuściła. Zazwyczaj w książkach jest przypisem do opowieści o kanclerzu Janie Wielopolskim i królowej Marysieńce, lecz nie wątpić należy, że to ona miała duży wpływ na losy tych okolic, a także wpływ na budowę istniejącego po dziś dzień dworu w Oborach. Jedynym co nam po niej pozostało jest portret znajdujący się w wilanowskim muzeum pędzla Callota.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • CIARA Stefan, Senatorowie i dygnitarze koronni w drugiej połowie XVII wieku, PAN 1990
  • ZIELIŃSKA Teresa, Poczet polskich rodów arystokratycznych, Warszawa 1997

Prom w Gassach (1)

ksunder

Mówiąc o przeprawie promowej w pierwszej kolejności musimy zmienić swoje przyzwyczajenia, które sprawiają, że traktujemy promy jako coś rzadko spotykanego i w dużej mierze stanowiącego atrakcję turystyczną. Jeszcze do połowy XX wieku promy stanowiły zwyczajową przeprawę przez większość rzek, a na mapach samochodowych oznaczano je jako równorzędne do mostów. Zaś aż do XIX wieku mosty były wręcz czymś zwodniczym i niepewnym, traktowanym mocno podejrzliwie, bowiem dopiero miała nadejść umiejętność budowy trwałych konstrukcji na zamarzającej Wiśle, która podczas przyborów wody niszczyła wszystko na swej drodze. Podążając wzdłuż Wisły znajdziemy wiele miejscowości mających „Przewóz” w swej nazwie. Zresztą nie tylko na Wiśle, do końca owego wieku nie było mostu nawet choćby na przepływającej przez Konstancin rzece Jeziorce, przy niskim stanie wody przeprawiano się brodem, lecz przez większą część roku między Jeziorną Królewską a Jeziorną Oborską sprawowano przewóz.

Przejdźmy zatem do tytułowej przeprawy, bowiem jej historia jest o wiele starsza niż dzieje miejscowości Gassy. Istnienie dogodnego miejsca do przekroczenia rzeki w tej okolicy wiązać możemy co najmniej ze znajdującym się w tych stronach co najmniej od 1236 roku grodem w Cieciszewie, choć tak przeprawa mogła funkcjonować tu dużo wcześniej, podobnie jak i zapewne istniała już wcześniej osada Ciecisza. W owym czasie umocnione punkty powstawały wzdłuż ważnych szlaków, w miejscach umożliwiających przekroczenie rzeki, bowiem były to miejsca niezmiernie ważne strategicznie. Umożliwiały sprawowanie kontroli nad podążającymi na drugą stronę rzeki, a także zorganizowanie obrony i zatrzymanie przed jej przekroczeniem atakującego nieprzyjaciela. Nieopodal Wilanowa znajduje się wieś Zawady, której nazwę Aleksander Gieysztor wiązał wręcz z istnieniem w tym miejscu w czasach wczesnośredniowiecznych przeszkody w postaci obronnego miejsca uniemożliwiającego przekroczenie rzeki. Nota bene jest to kolejne miejsce, w którym przez wieki sprawowano przewóz… Jeśli przyjrzymy się uważnie mapie nadwiślańskich miejscowości w tamtego okresu odkryjemy, że wszystkie znajdują się w takich miejscach, położone wzdłuż szlaku handlowego oraz wiślanych przepraw, jak Jazdów, Góra (Kalwaria) czy Zawichost… Bo o ile nie jest relatywnym problemem przeprawić się na drugi brzeg naprędce zbudowaną łodzią, to sposób ten nie umożliwia przeprawienia wozów kupieckich, czy też oddziałów. Stąd też na każdej rzece, nie tylko kapryśnej Wiśle, niezbędne jest do tego dogodne miejsce, charakteryzujące się mniej wartkim nurtem, gdzie jeśli brak jest brodu, możliwa będzie bezpieczna przeprawa. Wszystkie założono wzdłuż szlaku handlowego prowadzącego na Ruś, strzegąc go jednocześnie dzięki niemu następował ich rozwój ekonomiczny.

Druga połowa XVII wieku i wspomniany dawny przewóz z Zawad. Przez kolejne wieki funkcjonował będzie w innym miejscu jako prom w Wilanowie.

Cieciszew początkowo leżał nad Wisłą, tędy przeprawiano się do ówczesnej Dudy i Otwocka, a związki między tutejszymi rodami były dzięki przewozowi bliskie. W roku 1429 Dadźbóg z Cieciszewa sprzedał Pawłowi z Otwocka Wielkiego „nywę otwocką”, być może część wsi Ostrowiec, z kolei Piotr z Otwocka dzięki żonie Fechnie, posiadaczce części Cieciszewa i Łyczyna stał się dziedzicem tutejszych działów. Wisła dokonać miała jednak wkrótce dużo większej zmiany. W XV wieku zmieniła swój bieg dość znacznie, co sprawiło, że swą lokalizację zmienić musiała także przeprawa. Choć odsunęła się od Cieciszewa wciąż pozostawała w należących doń dobrach, miejsce przewozu musiało być z racji warunków naturalnych mocno konkurencyjne i atrakcyjne. Choć w roku 1502 starosta piaseczyński Stanisław Oborski otrzymał od książąt mazowieckich prawo do sprawowania przewozu i pobierania z tego tytułu opłat w dobrach chabdzińskich (Habdzin wraz z Opaczą), jednakże wzmianki o funkcjonowaniu takiego miejsca nie pojawiły się w ówczesnych dokumentach, w przeciwieństwie do przewozu wymienionego w dobrach cieciszewskich, w okolicy obecnej miejscowości Gassy (nota bene założonej w tym czasie). W roku 1521 po raz pierwszy wzmiankowano istnienie przewozu, wokół którego zamieszkało kilku osadników. Jednakże nie leżał jeszcze wówczas w Gassach, a raczej gdzieś nieopodal późniejszej wsi Kopyty, którą obecnie można odnaleźć na mapie jako Gassy-Kopyty, wówczas jeszcze nie istniejącej. Przez kolejne stulecie przewóz sprawowany będzie w tym miejscu, stanowiącym część wielkiej wsi Kozłów. W wieku XVII znajdziemy tam wielu mieszkańców noszących przydomki związane z wykonywanym przez nich zawodem takich jak Przewoźnik czy Przewoźniczek. Znaczenie przeprawy w tym miejscu wzrasta wówczas niewspółmiernie w stosunku do poprzednich wieków, bowiem w roku 1548 na prawym brzegu lokowane zostaje miasto Karczew. Na najbliższe kilka wieków miasto stanie się ośrodkiem handlowym tych okolic, co jednocześnie sprawi, że wzrośnie rola tutejszego przewozu.

 

Starorzecze w Cieciszewie, miejsce gdzie zapewne rozpoczęła się historia tutejszej przeprawy, gdy miejscowość położona była nad Wisłą.

Nim jednak do tego dojdzie Wisła ponownie zmienia swe koryto. Około roku 1715 wielka powódź zmienia całkowicie krajobraz Urzecza, dokonując znacznych zniszczeń. Nie tylko kościół w Cieciszewie przestaje istnieć, lecz również niewiele pozostaje po wsi Kozłów, której część zostaje zasypana wiślanym piaskiem, stąd też nadana jej zostaje nazwa Piaski. Zmiana koryta sprawia, że po raz kolejny okazuje się, iż dużo bardziej dogodne jest nieco inne miejsce, leżące opodal wsi Gassy.


Źródła:

  • AGAD, Obory

Słoń bojowy a początki Cieciszewa i Obór, czyli jak powstała wieża szachowa

ksunder

Zamieszczony ostatnio na stronie Muzeum akt lokacji Woli Cieciszewskiej cieszył się dużą popularnością, stąd dzisiejszy wpis z owym tajemniczym tytułem, który jak się okaże ma wiele wspólnego z terenem obecnego Konstancina.

O ile wspomniana lokacja nie dotyczyła Cieciszewa, tylko innej, obecnie nie istniejącej już wsi, zaś udokumentowana historia Cieciszewa w roku 1363 liczyła już ponad 100 lat, to istotną postacią jest rycerz, któremu książę Siemowit zezwolił na założenie na prawie niemieckim wioski „w lesie obok Cieciszewa”, jak ujęto to w akcie lokacji. Rycerzem tym był Stanisław Pierzchała, wywodzący się z Turowic nieopodal Czerska, stanowiącego siedzibę rodu. Postać dziś zapomniana, a dla okolic Konstancina będąca protoplastą, takim jak hrabia Witold Skórzewski dla letniska.

Akt lokacji ze zbiorów Wirtualnego Muzeum Konstancina, oryginał w Archiwum Głównych Akt Dawnych, Obory1a-1

Stanisław w roku 1350 był podstolim czerskim i posiadał Cieciszew, dawną warownię strzegącą szlaku handlowego, należącą uprzednio do książąt mazowieckich. Przypomnijmy, że w owym czasie Mazowsze nie wchodziło w skład Królestwa Polskiego, podzielone było na księstwa płockie, rawskie i czerskie. Księstwo czerskie dopiero w roku 1351 złożyło hołd lenny królowi Polski, Kazimierzowi Wielkiemu, lecz wciąż pozostawało niezależnym państwem, z własnymi prawami, prowadzącym własną politykę. Stanisław z Cieciszewa brał w niej czynny udział, wymieniany jest jako świadek sądów sprawowanych przez księcia Siemowita oraz czynionych przez niego nadań. 25 czerwca 1363 książę zezwolił mu na założenie obok grodu wsi, zwalniając z licznych obowiązujących dotąd powinności. W ten sposób Pierzchałowie rozpoczęli na okolicznych ziemiach proces znany z lekcji historii jako kolonizacja na prawie niemieckim.

Ród Pierzchałów pieczętował się właśnie zagadkowym herbem – wieży szachowej. Tu musimy cofnąć się do czasów starożytnych, gdzie jedną z ważniejszych jednostek bojowych były słonie uzbrojone w wieżyczki, stanowiące oparcie dla łuczników. Słonie takie zwano w języku indoeuropejskim „ROKH”. Stąd też słowem takim nazwano figurę słonia bojowego w szachach, grze wynalezionej w Indiach. Kunsztownie wykonane szachy pojawiły się średniowiecznej Europie początkowo jako kunsztownie zdobione cacka. Od czasów Karola Wielkiego gra stawała się coraz bardziej popularna i rzemieślnicy europejscy sami usiłowali wykonywać figury i plansze. Wykonanie Rokha, małej figurki stojącego na podstawie słonia z wieżą bojową, sprawiało z uwagi na ówczesny poziom europejskiego rzemiosła olbrzymie trudności. Stąd podstawę figurki wydłużono, a początkowo w górnym elemencie powstałej w ten sposób wieży zamieszczano dwa wąsy symbolizujące kły słonia. W ten sposób narodziła się wieża szachowa, zwana nadal początkowo Rokhem, a wiele europejskich rodów zaczęło herbu takiego używać, a w ich nazwiskach pozostał ten sam źródłosłów – Rocaberti z Aragonii, Rochefort z Francji czy von Rochlitzowie z Cesarstwa. A na ziemiach polskich był to ród Pierzchałów vel Roch – bo pod oboma tymi nazwami są znani. Wiemy już skąd pochodzi słowo Roch, zaś słowo Pierzchała wywodzi się od staropolskiego słowa „pirzchać”, związanego z zapalczywością. Pirzchałą opisywano osobę porywczą, z czasem słowo to zlało się w jedno ze słowem „pierzchać”

Herb Pierzchała vel Roch w XV wieku, źródło: Verbum Nobile (zob. literatura)

Powróćmy więc do rodu Pierzchałów z Turowic, do którego należał Stanisław z Cieciszewa, używający herbu Roch. W owym czasie określenie nazwy miejscowości oznaczało także ziemie jej przynależne. Stanisławowy Cieciszew zaczynał się zapewne u granic Brześcc, granica wiodła lasem w kierunku Chylic aż do rzeki Jeziory gdzie leżał Skolimów, następnie wzdłuż rzeki aż do ziem chabdzińskich, gdzie w ówczesnym Chabdzinie (Habdzinie) siedział ród Ciołków z Rozniszewa. Następnie granica zapewne w pobliżu obecnej wsi Gassy kierowała się w kierunku Wisły, której przebieg w owym czasie był nieco inny i gdzieś w pobliżu Dudy i obecnego Karczewa brzegiem rzeki biegła w kierunku cieciszewskiego grodu. Jak widać więc był to teren w znacznej części stanowiący obecnie teren gminy Konstancin-Jeziorna.

W roku 1399 podziału tych ziem dokonał Mroczek, bądź Mrocisław z Cieciszewa, potomek Stanisława Pierzchały, zapewne późniejszy cześnik czerski. Ziemie zostały rozdzielone z bratem lub synem Mroczka – również noszącym imię Stanisław – określanym w tym dokumencie jako Stanisław z Turowic. Zapewne nie dowiemy się nigdy czy był on synem, czy też wnukiem Stanisława Pierzchały. Mroczek Pierzchała z Cieciszewa wziął część leżącą na południe od wyznaczonej granicy, biegnącej wzdłuż obecnej drogi prowadzącej z Łyczyna do pomnika Powstania Styczniowego, następnie wzdłuż zakładu SGGW w Goździach ku grobli w kierunku obecnej wsi Łęg i ku obecnemu Habdzinowi.

Wiek XV przynosi nam nową pisownię w średniowiecznym nazewnictwie. Wymieniani w dokumentach rycerze zaczynają być określani od ziem które posiadają. Jeszcze do XVI wieku proces ten jest płynny, bowiem zdarza się że trzech braci nosić może różne nazwiska, od swych majątków, później jednak ustala się. W przypadku okolic Konstancina następuje to już w połowie XV wieku. Potomkowie Mroczka Pierzchały zwać się zaczynają Cieciszewskimi, herbu Roch a z czasem używać będą jego odmiany o nazwie Kolumna. Potomkowie Stanisława z Turowic, który wziął ziemie na północ od Cieciszewa, przyjmą nazwę od jego siedziby rodowej, której nazwa pojawia się po raz pierwszy w roku 1407, gdy jej właściciel określony zostaje jako Stanisław Pirzchała z Obór. I tak od słonia bojowego z Indii doszliśmy do rodu, którego przedstawiciele zwać się będą Oborskimi…


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, Metryka Koronna
  • Iura Masoviae Terrestria, t I-III, opr. SAWICKI Jakub, Warszawa 1972-74
  • Księga Ziemi Czerskiej 1404-1425 poprzedzona wstępem historycznym, Warszawa1879, wyd. A. Pawiński
  • Nowy Kodeks Dyplomatyczny Mazowsza, t. II, wyd. S. Kuraś i I. Sułkowska Kuraś, Wrocław 1989
  • Herbarz Polski, wyd. BONIECKI ADAM, Warszawa 1900
  • WISZOWATY Marcin Michał, Słoń bojowy a sprawa polskaw: Verbum Nobile nr 11, 1997, dostęp elektroniczny: http://www.szlachta.org.pl/verbum-nobile/so-bojowy-a-sprawa-polska.html[stan na 09.03.2013]

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci