Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : uklady-przestrzenne

Na służewskim szlaku (2)

ksunder

Kontynuujmy historię niezrealizowanych projektów, mających zmienić drogę biegnącą z Kabat do Konstancina wzdłuż Ogrodu Botanicznego w  arterię komunikacyjną.

 

Zapomniany szlak. Warto odwiedzić go jeszcze teraz, z czasem teren zabuduje się i zmieni się w wąską uliczkę osiedlową.

Choć projekt corsa nie doszedł do realizacji, w latach międzywojennych pomysłu nie zarzucono. Spółka „Siła i światło”, wyraźnie bazując na pomyśle z czasów I Wojny, postanowiła zbudować linię kolejową (elektryczną) wiodącą wspomnianym szlakiem wzdłuż skarpy. Spółka planowała wzdłuż tej trasy rozparcelować teren. Na jego sprzedaż i utworzenie kolei nie zgodził się jednak właściciel lasu Kabackiego, w postaci Ksawerego Branickiego. Spółka z pomysłu nie zrezygnowała, zrealizowała go budując Elektryczną Kolejkę Dojazdową (EKD) i tworząc miasto-ogród Podkowę Leśną. Co pokazuje jaką formę mogła przyjąć realizacja powyższego pomysłu w tych stronach i daje miejsce na rozważania jak mogłaby wyglądać historia tych okolic, gdyby do utworzenia takiego miejsca doszło gdzieś między Kabatami a Jeziorną. Dodajmy jeszcze, że już w dekadę później sytuacja finansowa dóbr wilanowskich związana z kryzysem gospodarczym zmusiła Adama Branickiego do sprzedaży Lasu Kabackiego. Miał on zostać wyrąbany, a teren zostać całkowicie rozparcelowany. W roku 1938 Las zakupił Stefan Starzyński, na potrzeby parku miejskiego, przewidując dalsze powiększenie terenu wielkiej Warszawy. Dzięki czemu po latach wciąż można cieszyć się lasem w tej okolicy, a owoce tego zamysłu miasto zaczęło ostatecznie zbierać po ponad pół wieku, gdy zabudowa dotarła do tego miejsca, a łatwość komunikacyjną zapewniło metro.

Przenieśmy się jednak nieco bliżej Konstancina. Po drugiej wojnie nie rezygnowano z zamysłu wykorzystania służewskiego szlaku, jak łatwo zauważyć przyglądając się uważnie załączonej mapce. W roku 1950 władze podjęły decyzję na temat lokalizacji nowego Ogrodu Botanicznego, bowiem w dawnym warszawskim od lat nie było już miejsca. Nowy zaś miał prócz funkcji ekspozycyjnej prowadzić także prace badawcze, co zresztą realizuje do dzisiaj. Do historii ogrodu kiedyś powrócimy, bo jest ona jest dość mocno związana z gminą Jeziorna, jako że wskutek tajemnicznych perturbacji ogród zlokalizowano na jej dawnych gruntach. Zresztą warto zerknąć sobie na poniższą mapkę, aby uświadomić sobie, iż początkowo miał on się znaleźć zupełnie gdzie indziej.

Nas jednak interesuje przerywana linia oznaczona jako SKM. To oczywiście Szybka Kolej Miejska, czyli dawny projekt elektrycznego tramwaju prowadzącego do corsa i EKD z międzywojnia. Jak pisano w roku 1950 w ówczesnych gazetach: „Połączenie z Warszawą zapewni droga samochodowa Wilanów-Konstancin i nowy odcinek drogi nad skarpą Służew-Ursynów-Kabaty. W dalszej kolejności park uzyska idealne połączenie z całym miastem dzięki Szybkiej Kolei Miejskiej biegnącej bezpośrednio wzdłuż zachodniej granicy terenu”.

Do realizacji tych zamierzeń nie doszło, zaś lokalizacja i koncepcja Ogrodu planowanego początkowo w miejscu dawnego klubu golfowego także uległa zmianie. Po latach wykonano jedynie pierwotną część projektu, czyli odcinek drogi do Kabat, co związane było już z zabudową blokowisk rozpoczętą na Ursynowa. A zamiast SKM pojawiła się linia metra.

Jak to zwykle bywa kwestie problemów komunikacyjnych mają swe praprzyczyny głęboko w przyszłości. Szlak służewski został zapomniany, a Jeziorna Królewska przestała być węzłem komunikacyjnym dla szlaków prowadzących z Warszawy do brodu, gdzie można było przekroczyć rzekę Jeziorkę. W XIX wieku głównym ciągiem komunikacyjnym stała się Puławska. Wreszcie nie tak dawno rozbudowano drogę z Warszawy do Radomia i Krakowa, w ten sposób stara „warszawska” droga, znana także niegdyś jako szlak królów, przez Górę Kalwarię i Warkę, powoli zaczęła ulegać zapomnieniu.


Literatura:

  • Stolica nr 49/1950
  • Królikowski Lech, Puławska autostradą XIX wieku w: Passa 51/2011

Z dziejów służewskiego szlaku (1)

ksunder

Tytułowy szlak to jeden z najstarszych handlowych szlaków Europy, wiodący z południowej Francji na Ruś Kijowską, przy którym usytuowano osadę Służew. Jego warszawską pozostałość stanowi poszarpana w kilku miejscach ulica Nowoursynowska, której przebieg przecięła budowa rosyjskich fortów, a następnie zabudowa osiedli Natolina i Ursynowa. Szlak prowadził do przeprawy na rzece Jeziorze, później zwanej Jeziorką, gdzie przekraczano ją brodem w osadzie nazwanej z czasem Jeziorną Królewską. O historii tego szlaku poczytac można w tym wpisie – Droga ku Jeziorze. Dzisiaj zajmiemy się w pewnym sensie historią alternatywną, czyli tym czym szlak ten się nie stał.

Historie alternatywne to wdzięczny temat, można sobie wyobrazić to co mogłoby zajść w innych okolicznościach historycznych i uwarunkowaniach społecznych. Swego czasu w internecie furorę zrobił projekt studenta ASP ukazujący sieć metra i stacje w podmiejskich miejscowościach z Konstancinem włącznie. Inną alternatywną historię dziejącą się niedalekiej przyszłości w metrze opisał mieszkaniec Konstancina Bartek Biedrzycki, a książka w której zamieszczono również opowiadanie o tutejszej cegielni wychodzi jesienią w wydawnictwie Fabryka Słów pod tytułem „Kompleks 7215”. A teraz skoro przez płynny ciąg skojarzeń załatwiłem już darmową promocję koledze (należy mu się za udzielane wsparcie), wracamy na służewski szlak.

Dwieście lat później szlak prowadzi wciąż tą samą trasą, nawet zakręty pozostały w tych samych miejscach.

Historia będzie to nie tyle alternatywna, co kronika niezrealizowanych projektów. Obecnie szlak z Kabat wkracza do lasu, skąd następnie wynurza się na polanę, wiedzie wzdłuż parku kultury w Powsinie, przy ogrodzeniu Ogrodu Botanicznego, po czym urywa się gwałtownie na znajdującej się nieopodal Klarysewa skarpie, choć jego część można odnaleźć jeszcze w Jeziornie. Spory fragment został po wojnie zaorany, choć jeszcze w 1944 wiodącą tędy drogą można było udać się do Warszawy. Przedrzeć się tędy w sierpniu usiłowali powstańcy, lecz zginęli od kul niemieckich żołnierzy, kontrolujących podejście na skarpę. Do czasu ubicia traktu prowadzącego do Puław w latach dwudziestych XIX wieku (obecnie ulica Puławska biegnąca z Warszawy przez Piaseczno do Góry Kalwarii) szlak służewski był jedną z ważniejszych arterii komunikacyjnych. Później nieco podupadł, a zapomnieniu zaczął powoli ulegać pod koniec wieku, wraz z wybrukowaniem drogi Jeziorna-Wilanów i uruchomieniem kolejki wilanowskiej.

Jednak już w roku 1916 w prasie omawiano możliwy rozwój tej trasy, co wiązało się z powiększeniem terenu Wielkiej Warszawy przez Niemców. Proponowano na osi tej trasy wybudowanie corso jagiellońskiego, gdzie znalazłyby się reprezentacyjne rezydencje elity odtworzonego pod egidą niemiecką państwa polskiego. Szlak prowadzący przez Służew, Kabaty, wzdłuż „willi na wzgórzu nad stacją Klarysew” aż do „urwiska nad doliną Jeziorki” stać się miał miejscem budowy nowych pałaców, łącząc Warszawę z „najkulturalniejszą siedzibą pałaców podmiejskich” czyli Konstancinem. Pozwolę sobie zacytować dalej projekt planowanej  na skarpie z pięknym widokiem na płynącą w oddali Wisłę siedzibęy „najzamożniejszych sfer narodu”: „Wspaniała, urozmaicona wielkimi plantacjami, wielkiej szerokości aleja, po której swobodnie krążyć by mogły setki ekwipaży, jeźdźców konnych, rowerów, tramwajów elektrycznych z przyległymi do niej ogrodami pałaców, parkiem natolińskim, lasem kabackim i nowoutworzonymi parkami stać by się mogło (…) corso Warszawy”. Autor projektu, architekt Czesław Domaniewski, przewidywał rozwój nowego elitarnego przedmieścia Warszawy w trójkącie wyznaczanym przez obszar położony między ulicą Puławską i Piasecznem, wzdłuż linii Jeziorki i letnisk Chylic, Konstancina i Skolimowa oraz szlaku służewskiego. Jego naturalnym środkiem zapewniającym dopływ świeżego powietrza miał stać się leżący w dobrach wilanowskich las kabacki. Zalecał, aby szlakiem służewskim poprowadzić trakcję elektrycznych tramwajów, do Konstancina, skręcających ku Skolimowowi i Chylicom (gdzie w owym czasie biegła już kolejka wilanowska), ażeby dać „możliwość zamieszkania stałego w tych miejscach”. Jak widać wiek temu planując przedsięwzięcie deweloperskie zaczynano od studium komunikacyjnego, czego w obecnych czasach pogoni za kawałkiem wolnego gruntu pod zabudowę wyraźnie brakuje. Autor zalecał także wybudowanie szosy wzdłuż trasy kolejki wilanowskiej drogą królewską do Wilanowa i jej dalszym ciągiem przez Powsin i Klarysew do Jeziorny, Konstancina i Skolimowa (a co to jest droga królewska przeczytacie TUTAJ). Ten ostatni projekt po latach doczekał się realizacji.

Corso Jagiellońskie.

Szlak służewski nie doczekał się tramwajów elektrycznych, choć może to z jednej strony dobrze, bowiem wciąż możemy podziwiać w tym miejscu dziką przyrodę. Jednak nie był to koniec wielkich projektów komunikacyjnych związanych z tą trasą, o czym przeczytacie już za kilka dni.


Żródła:

  • Tygodnik Świat, nr 5, 29 stycznia 1916 r.

Droga Królów

ksunder

Na blogu poczytać można już było o szlaku biegnącym wzdłuż wiślanej skarpy na prawym brzegu Wisły, wywodzącym się z czasów dawniejszych niż początki państwa polskiego. Część tego szlaku biegnie przez gminę Konstancin-Jeziorna w kierunku Góry Kalwarii nosząc nazwę ulicy Warszawskiej, po przekroczeniu Jeziorki przyjmując nazwę ulicy Wilanowskiej. Niegdyś trakt prowadził obok grodu w Cieciszewie, przez Obory, nieisniejącą częścią ulicy Literatów – o czym można poczytać w tym miejscu, zaś do rzeki znanej obecnie jako Jeziorka dotrzeć można było z Warszawy przez Służew i Jazdów, którędy biegł główny szlak – o czym opowiada wpis, który można przeczytać tutaj. W Jeziornie szlak służewski spotykał się z traktem wilanowskim i właśnie o tym ostatnim poczytać można niżej.

Początkowo szlak handlowy wiodący z południowej Francji na Ruś, którym przekraczano rzekę Jeziorę w miejscu istniejącej tu osady noszącej taką samą nazwę, wiódł brzegiem Wisły. Stąd też w miejscach dogodnych przepraw i brodów zakładano kolejne grody i strażnice, takiej jak Jazdów, Służew, Cieciszew, Góra czy Czersk. Co najmniej do XIII wieku biegła tędy jedyna droga prowadząca w kierunku Kijowa. Gdy Wisła zmieniła swe koryto odsuwając się od wiślanej skarpy, z czasem pojawił się alternatywny odcinek szlaku, prowadzący równolegle z Warszawy w kierunku południowym. Od XIII wieku pojawiają się wzmianki o miejscowościach, które wzdłuż niego powstały, przy czym większość z nich na arenę dziejów wkracza dopiero w wieku XIV lub nawet XV, co jest także pewną wskazówką na temat biegu ówczesnego koryta Wisły. Większość miejscowości takich jak Milanowo (Wilanów), Powsin, Bielawa, Chabdzin (dziś Habdzin) czy Obory zakładano nad jej brzegiem. Osady te łączyl szlak prowadzący z północy od Zakroczymia, który początkowo biegł wzdłuż wiślanego brzegu, z czasem skracając swój przebieg i omijając leżące nad nim miejscowości, w linii prostej kierując się do brodu w Jeziornie. Choć już w XVIII wieku szlak omijał Bielawę, na dawnych mapach wciąż widoczny jest jego pierwotny przebieg, z Powsina prowadzi w kierunku Bielawy, gdzie wzdłuż Jeziorki kieruje się ku przeprawie w Jeziornie, mijając tamtejszy dwór. Ulica Bielawska jest tego traktu pozostałością. Powsin i Jeziornę trakt połączył w linii prostej, gdy przeprawa przesunęła się w kierunku południowym, gdzie po dziś dzień istnieje most.

Żeby było wiadomo o czym piszę, za Atlasem Historycznym przebieg szlaków handlowych we wczesnym średniowieczu. Krakowski jeszcze wówczas nie istniał, jednak jak widać droga przez Jeziornę prowadzi ku Włodzimierzowi na Rusi i jeszcze dalej.

Szlak ten co najmniej od XV wieku zwano Królewskim Traktem. Obecnie nazwa ta odnosi się jedynie do jego ostatniej, warszawskiej części, łączącej Stare Miasto z Łazienkami. Jednakże dawniej wiodła tędy droga z Zakroczymia, która później do strony południowej stała się miejscem triumfalnych wjazdów do miasta zwycięskich królów i hetmanów, jak Jana III Sobieskiego i Stefana Czarnieckiego. Wjeżdżano przez Nowy Świat, który być może wziął swą nazwę od karczmy, jako że była to jedna z popularnych nazw nadawanych tego typu przybytkom. Następnie docierano do Czerskiego Przedmieścia, jak wówczas je zwano, gdzie znajdowała się Brama Krakowska. Przez stulecia obie te nazwy połączyły się, a gdy Czersk przestał być tak ważną miejscowością, jaką był w czasach mazowieckich książąt, upowszechniła się nazwa Krakowskiego Przedmieścia. Stąd trakt wiódł obecną ulicą Sobieskiego do Wilanowa, a stamtąd w kierunku Jeziorny. W aktach dóbr wilanowskich jeszcze w połowie XIX wieku szlak ten określany jest Królewską Drogą. Nazwa używana była jeszcze przez wiele lat, bowiem w roku 1935 urzędnicy gminy Jeziorna opisując wieś Słomczyn dla potrzeb administracyjnych wskazywali, że położona jest ona przy Drodze Królewskiej. I nie trzeba było nikomu tłumaczyć, że jest to droga łącząca Warszawę z Krakowem, bowiem nazwa Królewska Droga była wówczas jeszcze powszechnie znana. Jej przebieg nieznacznie się zmienił od stuleci, choć obecnie nie biegnie przez Cieciszew, lecz szczytem wiślanej skarpy, nadal dociera do Góry, zwanej Górą Kalwarią. Mimo, iż omija Czersk, w niedalekiej Potyczy tak samo jak przed wiekami rozgałęzia się w tym miejscu na odnogę Lubelską w kierunku Ryczywołu, oraz odnogę krakowską, prowadzącą przez Warkę, dawną siedzibę sądów ziemi czerskiej. Obecnie w miejscu tego skrzyżowania znajduje się rondo, przyznam jednak, iż zawsze miejsce to nieodmiennie mnie fascynuje, gdy uświadamiam sobie, że drogi dokładnie w tym miejscu spotykały się już co najmniej w roku 1410, gdy po raz pierwszy wspomniano o Potyczy, zapewne założonej przy rozstaju tych dróg. Na najstarszych mapach trakt rozgałęzia się w tym samym miejscu… Pisząc kiedyś o kapliczkach wspomniałem, że im starsza droga, tym więcej przy niej kapliczek, o ile nie dosięgła ich fala modernizacji przekształcająca drogi w trasy szybkiego ruchu i likwidująca przydrożne obiekty. Podróżując tą dawną trasą w kierunku Lublina i Chełma kapliczek spotkamy wiele, zwłaszcza na odcinku między Potyczą a Ryczywołem. Droga za Kozienicami nie jest w najlepszym stanie, większość podróżnych kieruje się do Lublina trasą przez Kołbiel. Jeśli ktoś ma jednak czas zachęcam do przejechania trasy przez Ryczywół do Puław i powrót drugą stroną Wisły, przez Dęblin, Stężycę, gdzie niegdyś istniał gród nieopodal przeprawy i Wilgę, dawniej Wilkę.

 
Wyświetl większą mapę

Rozstaj dróg w Potyczy

Powróćmy jednak do okolic Jeziorny. Aż do pierwszej ćwierci XIX wieku główną drogą prowadzącą przez Jeziornę był trakt służewski, którego pozostałością jest droga biegnąca obecnie wzdłuż Ogrodu Botanicznego. Tędy kierowano się do Puław. W roku 1818 władze Królestwa Polskiego zdecydowały o przebudowie inżynieryjnej i częściowym wytyczeniu na nowo traktu lubelskiego, wiodącego z Warszawy, przez Piaseczno w kierunku Góry Kalwarii. Ze Służewia poprowadzono go w linii prostej przez Pyry, co sprawiło, że trakt ku Jeziornie przez Kabaty przestał być po roku 1823 uczęszczany i pozostał drogą gruntową. Nowo wytyczona trasa powstała według najnowszych osiągnięć inżynieryjnych, została ubita i utwardzona. Nazwano ją ulicą Puławską, od nazwy miasta do którego prowadziła. Mimo czasowej zmiany nazwy na Nowoaleksandryjską, po zmianie nazwy Puław po upadku Powstania Listopadowego, powróciła z czasem do pierwotnej, a wytyczony wówczas przebieg obowiązuje do dnia dzisiejszego, oczywiście z niewielkimi korektami, jak choćby obwodnica Piaseczna, bowiem wcześniej Puławska wiodła przez miejski rynek, na co wskazuje zresztą nazwa ulicy w tym mieście, choć jej część zwana jest obecnie ulicą Kościuszki. Ta powstała droga krajowa numer 79, trasa ze Służewa przez Kabaty przestała być użytkowana, a Królewska Droga z Jeziorny do Wilanowa, choć nieco straciła na znaczeniu została z czasem przez Branickich wybrukowana, a pod koniec XIX wieku wykonano obwodnicę Wilanowa. Do dziś łatwo zauważyć, że droga pierwotnie wiodła wzdłuż wilanowskiego kościoła i Pałacu, stąd też wspominanie niegdyś przeze mnie powieszenie po upadku Powstania Styczniowego sztyletników, z których jeden pochodził ze Słomczyna, mające miejsce przy zbiegu ulic Vogla i Koralowej odbyło przy głównej drodze Królewskiego Traktu. Po wykonaniu obwodnicy poprowadzono tędy pod koniec XIX wieku kolejkę wilanowską, a szlak stał się podstawową arterią komunikacyjną, którą pozostaje do dzisiaj. W latach siedemdziesiątych wykonano jeszcze obwodnicę Powsina, ponoć aby Edward Gierek jeżdżąc codziennie do Klarysewa, nie musiał przejeżdżać codziennie przez tę wieś. Choć pamiętać należy, że w tym czasie rozbudowywano sieć prowadzących z Warszawy dróg, na drugim brzegu dawnego Łurzyca powstała wtedy obwodnica Sobiekurska. Jak widać wszystkie dzisiejsze rozwiązania komunikacyjne mają swe korzenie w głębokiej przeszłości. Podobnie jak korki w Warszawie, po dziś dzień powodowane głównie przez przecięcie zabudowy miasta szańcami Lubomirskiego w drugiej połowie XVIII wieku, tak i wyjazd z Jeziorny wyłącznie jedyną nitką szosy zwanej niegdyś Królewską Drogą, spowodowany został przyczynami tkwiącymi głęboko w historii.

Zdjęcie ze zbiorów p. Małgorzaty Karoliny Piekarskiej, jak widać główna droga biegnie jeszcze przed kościołem Świętej Anny w Wilanowie. (udostępnione z FB Kuryera Starszawego)

Źródła:

  • AGAD, AGWil
  • APW Oddz. Grodzisk Mazowiecki, Akta Gminy Jeziorna
  • KRÓLIKOWSKI Lech, Puławska autostradą XIX wieku w: Passa nr 51, 22 XII 2011 r.

Zaginione miejsca: Papiernia barona Kurtza

ksunder

Choć planowałem na razie zakończyć tematykę związaną z Fabryką Papieru, przygotowując notkę na profil bloga na facebooku, dokonałem mimochodem ciekawego odkrycia. Prawdopodobnie udało się poznać dokładną lokalizację pierwszej manufaktury papierniczej założonej tu w roku 1776 i istniejącego w tym miejscu młyna.

Niegdyś w dobrach oborskich nad południową częścią rzeki Jeziorki, wówczas zwanej Jeziorą, znajdowały się dwie łurzyckie osady młyńskie. Pierwsza z nich zwana Wyględowem lub Nadjeziorną bądź Przyjeziorną z czasem stała się wsią o nazwie Jeziorna Oborska. Druga zwana była Grądem i pierwotnie znajdowała się w dobrach chabdzińskich, które z czasem zostały połączone przez ród Oborskich, a później sprzedane Wielopolskim jako część klucza oborskiego. Kto ciekaw może o młynach w Jeziornach i Grądzie poczytać w „Zeszytach historycznych” – TUTAJ.

Młyn istniał już w XVI wieku, w roku 1760 został odnowiony, a następnie około roku 1776 roku wydzierżawiony baronowi Kurtzowi, który otworzył tu manufakturę papierniczą. Wykonane wówczas roboty ziemne doprowadził do przekopania sieci kanałów, rowów i spiętrzenia wody w większym stopniu niż dotychczas, co spowodowało powstanie istniejącego dotąd stawu. Papiernię kolejno wydzierżawił Fryderyk Thiess, a w roku 1810 Samuel Bruschke, który następnie rozbudował ją o drugi obiekt znany obecnie jako Stara Papiernia. Historię tę jedynie krótko przypominam, można poczytać na ten temat szczegółowo choćby na stronie Wirtualnego Muzeum Konstancina.

Porównując zdjęcie satelitarne z mapą sprzed dwustu lat możemy dostrzec jak bardzo zmienił się teren Fabryki Papieru. Oznaczona na szaro droga biegnie po dawnej grobli i wzdłuż nieistniejącego już kanału, choć na południu nie ma już łąk oborskich, bowiem znalazło się tam rozlewisko oczyszczalni ścieków. Lecz granica terenów dawnego zakładu biegnie wciąż w tym samym miejscu, w którym niegdyś graniczyła z dobrami oborskimi. A okazji zauważyć można pewną ciekawostkę. Widoczny nad wodą biały budynek na powyższym zdjęciu to tzw. budynek dyrekcji wybudowany około 1830 roku, obecnie wpisany do ewidencji zabytków. Wpis ten jest na razie nieprawomocny, wskutek złożonego odwołania spółki Metsa, do której należy teren. Jak pisano w Magazynie Powszechnym w roku 1838: „Budynek piętrowy nad samym stawem wymurowany jest mieszkaniem dyrektora zakładu i znaczniejszych oficyalistów”. Ciekawszy jest jednak widniejący obok niego budynek, na zdjęciu mający czarny dach, który nie został objęty wpisem do rejestru, mający kształt litery „L”. Jak pisano w tym samym artykule: „Naprzeciw domu mieszkalnego stoi naprzód rozległy także jednopiętrowy budynek fabryczny w literę L wymurowany”. Zgodnie z dalszym opisem w nim znajdowały się słynne machiny hollendry, mogące wytwarzać papier bez końca, poruszane kołami napędzanymi wodą z widocznego kanału za przepustem, obecnie nie istniejącego.

Mapa sporządzona w czerwcu 1812 roku wraz ze zdjęciem z GoogleMaps. Biały budynek najbliżej dachu to budynek dyrekcji, najbliżej niego budynek w kształcie litery "L".

Budynek w takim kształcie widoczny jest również na załączonej mapie, która pochodzi z czerwca 1812 roku, sporządzona została gdy Samuel Bruschke podpisał akt wieczystej dzierżawy z Elżbietą Potulicką. Wówczas był to jedyny budynek zakładu na tym terenie i tam znajdowała się manufaktura papiernicza, a także znajdował się stary młyn, prócz niego widoczne są jedynie malutkie budyneczki. Właśnie ten budynek tworzył pierwotną manufakturę papierniczą w czasach przed rozbudową. Pochodził jeszcze z czasów, gdy Papiernię tworzył tu baron Kurtz w roku 1776. Jak pisano w roku 1830, gdy w miejscu tym planowano umieścić hollendry: „Młyn wodny stary roku 1760 zbudowany – podzielony jest na dwie części od siebie odrębne, z których większy oddział mieści w sobie Fabrykę Papieru, drugi mniejszy młyn zbożowy”

Oznacza to, iż budynek w kształcie litery L istniał w tym miejscu już od roku 1760, obecny zaś wybudowany został na fundamentach pierwotnej manufaktury papierniczej i młyna istniejącego do roku 1830. Zatem właśnie w tym miejscu znajdował się młyn we wsi Grąd, dla potrzeb którego spiętrzono południową odnogę Jeziorki, tworząc staw istniejący do dzisiaj.

Budynek wybudowany na fundamentach pierwotnej manufaktury papierniczej oraz młyna

Zapewne już wkrótce budynek w kształcie litery „L” przestanie istnieć, bowiem jak wspomniano, nie został objęty wpisem do rejestru zabytków. Nikt chyba nie przypuszczał, że może być najstarszym świadkiem historii Fabryki Papieru. Oczywiście nie jest to ten sam obiekt, jak łatwo można dostrzec na załączonym zdjęciu jest to budowla dużo późniejsza. Obecny budynek wybudowano jednak jak widać na załączonej mapie dokładnie na fundamentach pierwotnej manufaktury. Warto więc wiedzieć, że dokładnie w tym miejscu rozpoczęła się historia Papierni w roku 1776.


Źródła i literatura:

    • APW, Hipoteka dóbr oborskich
    • Fabryka Papieru w Jeziornie, Magazyn Powszechny, nr 2, 1838
    • SINIARSKA-CZAPLICKA Jadwiga, Historia papierni w Jeziornie do r. 1939, Przegląd Papierniczy r. 1958 nr 6 ss. 186-190

Rynek w Jeziornie

ksunder

Trudno wskazać centralny punkt Konstancina-Jeziorny, zazwyczaj w przypadku miast takim miejscem jest kościół bądź plac przykościelny, czy też rynek. Konstancin jest jednak sklejony z całkowicie odrębnych organizmów, które od siebie krańcowo się różnią. Trudno więc wskazać tu miejską strukturę charakterystyczną dla pobliskiego Karczewa, Piaseczna czy Góry Kalwarii. Jako organizmy miejskie Konstancin ze Skolimowem i Jeziorną istniały dopiero od drugiej połowy XX wieku. Letniska liczyły wówczas sobie ledwie 50 lat, zaś Jeziorna mająca za sobą wiele setek lat historii nigdy miastem się nie stała. Choć jak się okazuje w jej topografię po dziś dzień wpisane pozostały założenia, które zmienić miały Jeziornę w osadę typu miejskiego.

Mowa o Jeziornie Królewskiej, czyli Jeziornie właściwej… Jak pisałem już kilkakrotnie niezależnie od siebie powstały dwie wsie o takiej nazwie, jedna leżąca w ziemi warszawskiej, o której tu mowa. Ta druga leżała w ziemi czerskiej i należała do dóbr oborskich, wcześniej zwano ją Nadjeziorną bądź Przyjeziorną. Dziś o tej pierwszej, która nazwę swą zyskała będąc królewszczyzną, czyli własnością królów Polski. Oddawano ją w dzierżawę kolejnym posesorom, którzy czerpali z niech dochody, odprowadzając z tego tytułu umówioną uprzednio kwotę do skarbu koronnego. Czasem zaś ją zastawiano, gdy odczuwano brak gotówki, jak po „Potopie Szwedzkim”. Dziś jednak skupmy się na okresie późniejszym w ciekawej historii Jeziorny Królewskiej, z końca XVIII wieku i kresu istnienia Rzeczpospolitej, gdy w czasach przedrozbiorowych pozostawała w dzierżawie wojewody łęczyckiego, Szymona Dzierzbickiego.

Po pierwszym rozbiorze na ziemiach polskich nastąpił rozwój gospodarczy, a Rzeczpospolita zaczęła podążać w kierunku reform mających przekształcić ją w nowoczesne państwo. W niedalekiej wsi Grąd właściciel ziem oborskich Hieronim Wielopolski w roku 1774 wydzierżawił młyn pod manufakturę papierniczą, co zaczęło zmieniać te ciche okolice. Rozpoczął się stopniowy napływ pracowników, a rozwój Warszawy sprawił, że zaczęto częściej przemierzać te ziemie. Swoje zrobiła także opisywana już niegdyś przeze mnie stacja pocztowa w Jeziornie Oborskiej, przystosowana do świadczonej wówczas usługi przewozu podróżnych. Wszystko to sprawiło, że pozostająca w stagnacji od czasów „Potopu” Jeziorna Królewska odżyła, a wojewoda Dzierzbicki, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, chciał wykorzystać koniunkturę.

W średniowieczu Jeziorna Królewska, zwana wówczas Gyeziorą, położona była przy ówczesnym brodzie leżącym przy drodze prowadzącej z Bielawy, w okolicach obecnej ulicy Nadbrzeżnej, gdzie znaleźć można jeszcze dawny przepęd dla bydła. Do dziś widoczne jest to w zachowanym układzie ulic, bowiem ulica Bielawska prowadzi aż do ulicy Polnej i bloków przy Narożnej, gdzie skręca w kierunku Jeziorny. Pierwotnie droga prowadziła w kierunku Jeziorki, a w miejscu tym znajdował się dwór i położona była wieś, rozbudowująca się w rejonie znanym jako Garbarnia. Stopniowo przez lata przesuwała się w kierunku obecnej ulicy Warszawskiej. Na najstarszej znanej mi mapie Jeziorny z roku 1730 wieś zajmuje rejon wzdłuż rzeki, a kilka domów znajduje się już po drugiej stronie drogi wiodącej z Wilanowa. Dwór zaś stanowiący niegdyś centrum wsi leży na jej obrzeżu. Zapewne to spowodowało, że wojewoda Dzierzbicki, jak czytamy w lustracji królewszczyzny z końca XVIII stulecia, wytyczył wieś w nowym miejscu, niejako wyznaczając plac mający stać się środkiem osady.

Początek XIX wieku. Widoczna jeszcze północna odnoga Jeziorki i poszerzona droga wraz z wytyczonym placem, gdzie ustawiono karczmę nieopodal miejsca gdzie spotykały się szlaki wilanowski i służewski. Widoczne również obecne ulice Piaseczyńska i Bielawska.

Miejsce zostało wybrane idealnie, bowiem nieopodal łączyły się ze sobą szlak służewski oraz wilanowski. W miejscu obecnego ronda wytyczono plac, gdzie znajdowała się karczma, nastawiona na obsługę podróżnych. Od placu odchodziła ponadto droga prowadząca przez Skolimów i Chylice do Piaseczna (obecna ulica Piaseczyńska) i droga prowadząca do dworu w Jeziornie (obecna Bielawska). I tak powstało coś, co nazwać możemy proto-rynkiem, bowiem pomysł placu jest wprost charakterystyczny dla małego miasteczka. Wokół niego miała dalej rozbudowywać się Jeziorna Królewska. Co ciekawe niezależnie wykształciło się wcześniej miejsce pełniące częściowo podobną rolę,  bliżej rzeki, gdzie trakt się poszerzał. Odchodziły od niego inne dróżki z zabudowaniami, tutaj zatem znaleźć można zaczątki rynku i na jego przykładzie zobaczyć jak wykształcały się naturalne centra małych miasteczek. Pisałem kiedyś o charakterystycznej zabudowie Karczewa, a w ciekawej rozmowie w której miałem okazję brać udział podczas Otwartych Ogrodów ktoś słusznie zwrócił uwagę, iż Karczew przypomina nieco Jeziornę, z zabudową rozchodzącą się od punktu centralnego i niskimi domami usytuowanymi wzdłuż wąskich uliczek.

Rynek w Jeziornie

Jeziorna Królewska miasteczkiem w owym czasie się nie stała. Nie wiemy co prawda czy wojewoda Dzierzbicki miał wobec wsi tak dalekosiężne plany, choć patrząc na jego inne dokonania gospodarcze w Jeziornie i Okrzeszynie wykluczyć tego nie możemy. Rozwój Jeziorny Królewskiej powstrzymały rozbiory, gdy Warszawa stała się miasteczkiem granicznym Królestwa Pruskiego, szybko zaczęła zmieniać się w miejscowość prowincjonalną, która się wyludniała i popadała w stagnację wraz z okolicznymi ziemiami. Jeziorna Królewska, nazwana wówczas Narodową, jako należąca do dóbr narodowych, podupadła po raz kolejny. Władze pruskie przeprowadziły reformę administracyjną, a Jeziorna Królewska jako własność rządowa, podlegała ekonomii w Nowej Woli pod Piasecznem. Na stagnacji Jeziorny skorzystała Bielawa. Po drugiej stronie rzeki Jeziorki z kolei rozwijała się Papiernia, wokół której przyrastało stopniowo osadnictwo… Choć centrum tych okolic pozostała nadal położona przy szlaku Jeziorna, miastem nie została.

Jednakże pierwotny wykształcający się naturalnie rynek oraz wytyczony przez wojewodę Dzierzbickiego przerwały po dziś dzień w układzie Jeziorny. Wystarczy popatrzeć na mapę…


Źródła i literatura:

  • AGAD Zbiór Kartograficzny
  • AGAD ASK

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci