Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Gawroniec

Ulica Lipowa

ksunder

Dzisiejszy wpis na blogu poświęcę ulicy położonej w Bielawie. Choć nie objęta wpisem do rejestru zabytków stanowi znaczący element historii tych okolic. Wkrótce może go już zabraknąć, bowiem wkrótce ma zostać przeprowadzona wycinka wszystkich znajdujących się tu drzew. Wnioskowało o to starostwo; ponoć jeden z mieszkańców złożył w tym celu obszerny wniosek, argumentując iż drzewa zagrażają przechodniom. Ile prawdy jest w tym, że położenie drzew utrudnia poruszanie i parkowanie w tym miejscu nie podejmuję się stwierdzić, niepokojący jest fakt, że wycinka drzew ma zostać ponoć przeprowadzona bez uzyskania opinii dendrologa. A wówczas zniknie to, co stanowi o wartości tej ulicy, czyli właśnie lipy, dające jej swą nazwę. Lipowa należy bowiem do pomników historii takich samych jak Aleja Kasztanowa na Ursynowie, gdzie drzewa sadzono na przyjazd cara, by utrudnić przeprowadzenie na niego zamachu, czy też wspaniała Aleja Lipowa wiodąca do pałacu w Otwocku Wielkim. Nieszczęściem Lipowej jest to, że ciasno na niej od domów, nie ma szansy stać się spacerową uliczką.

gallery_3_5_109552Ulica Lipowa. Zdjęcie pożyczone z forum Piaseczna, autorstwa użytkownika Stento - LINK

Czy drzewa rzeczywiście mają 200 lat, jak chcą relacje? Cofnijmy się w czasie. W roku 1816 właścicielem Bielawy pozostaje kupiec Karol Braeunig, któremu poświęcę niegdyś odrębny wpis. Bielawa wówczas to znaczny majątek, w jego skład wchodzą także obecne Klarysew, Gawroniec i tereny dzisiejszego Ogrodu Botanicznego. Graniczy z Jeziorną Królewską, Okrzeszynem i Powsinem wchodzącym w skład dóbr wilanowskich. Dość, że Bielawa to wówczas najludniejsza miejscowość położona na terenie obecnej gminy, w roku 1827 mieć będzie 487 mieszkańców, daleko w tyle pozostawiając za sobą Jeziornę Królewską z jej 273 mieszkańcami i Gassy, gdzie mieszkać będzie 220 osób. Karol Braeunig umrze w roku 1818, własność Bielawy przejdzie na jego syna Bogumiła, który żyć będzie jeszcze 8 lat. Wdowa po Karolu i matka Bogumiła, Klarysa z Lutzów w roku 1837 Bielawę sprzeda. Klarysa to zapomniana postać historii tych okolic, choć jej imieniem nazwany zostaje utworzony przy drodze warszawskiej folwark, nieopodal karczmy bielawskiej, leżącej na rozstaju dróg prowadzących do Jeziorny Królewskiej i Obór oraz Papiernii (dziś ulica Mirkowska). Z czasem karczma weźmie nazwę folwarku – Klarysów, po latach zmieniając się w Klarysew. Kto wie, może Potuliccy nazywając folwarki imieniem kobiet swego rodu – Teresin, Anusin wreszcie Konstancin – kierowali się tym przykładem?

Rzecz jednak w tym, że przeglądając akta i dokumenty dotyczące tych stron zorientujemy się, iż Henryk Rossman przebywał tu już wcześniej. Bielawę zaczął dzierżawić już w latach dwudziestych. Być może jeszcze od Bogumiła Braeuniga, z pewnością czynił to, gdy nominalną właścicielką majątku była Klarysa. I z czasem przekonał ją do sprzedaży, by osiąść tu na stare lata. Karierę pułkownika Rossmana przywoływałem już wielokrotnie, ten oficer wojsk napoleońskich, uczestnik wielu bitew, walczący w Powstaniu Listopadowym, przyczynił się do stworzenia kanału augustowskiego, a także usypania nadwiślańskich wałów. Wyraźnie jednak z Bielawą pragnął związać się już wcześniej, nim jeszcze stał się jej pełnoprawnym właścicielem.

mapka2Ulica Lipowa w roku 1856. Lipy nasadzone po obu stronach drogi, wówczas jeszcze nikt przy niej nie mieszka. Z dworu trakt wiedzie wprost do Klarysowa, u zbiegu z obecną Mirkowską i Saneczkową.

Przyglądając się starym mapom dostrzeżemy, iż na przełomie XVIII i XIX wieku ulicy Lipowej jeszcze nie ma, podróżuje się dwoma traktami biegnącymi z Powsina, prowadzącymi do Bielawy i Jeziorny, oba zresztą przetrwały po dziś dzień, ten ostatni to obecna ruchliwa ulica Warszawska, poprzecinana licznymi rondami. Lipowa pojawia się późno, dopiero w latach trzydziestych. Wytyczono ją, by prowadziła do dworu. Choć przyjęto, że dwór został wybudowany dopiero w roku 1837, na podstawie faktu, iż wówczas Henryk Rossman stał się właścicielem tej miejscowości, zauważmy jednak, że w tych stronach przebywał już wcześniej. Zachowane fragmentaryczne wzmianki w aktach Potulickich z Obór świadczą, że w dzierżawionej Bielawie pomieszkiwał, nie traktując jej jako lokaty, z której czerpał zyski. I to właśnie on odpowiedzialny jest za wytyczenie nowego traktu, prowadzącego wprost do bielawskiego dworu. Trudno powiedzieć więc tak naprawdę, kiedy dwór był wzniesiony, wcześniej istniała tu dawna drewniana budowla, zapewne w tym samym miejscu, na co wskazuje nam lokalizacja browaru, sytuowanego w XVIII wieku nieopodal właśnie dworu. Wcześniejszym właścicielom i dzierżawcom połączenie z drogą warszawską nie było potrzebne, dworu trakt wiódł prosto na tę samą trasę aż do Powsina, gdzie się z nią łączył. Obecnie to wciąż popularny skrót, wiodący za Szkołą Amerykańską. Sytuację zmienił wiek XIX i czasy Królestwa Polskiego. To okres reformy drogowej, jakbyśmy ją dziś nazwali. Wówczas powstaje Puławska, wiodąca do Puław, bita jest szosa lubelska, wszystko to ma służyć również ułatwieniu przemieszczania wojsk. W owym czasie zdegradowany zostaje szlak służewski, wówczas główna droga wiodąca na południe z Warszawy, obecnie ledwie polna droga na tyłach Ogrodu Botanicznego. Trakt z Wilanowa do Jeziorny, stanowiący przedłużenie Królewskiej Drogi nabiera znaczenia. Zostaje wzmocniony, w ramach szarwarków utrzymywany w należytym porządku. I tu należy upatrywać przyczyn wytyczenia Lipowiej, co czyni Henryk Rossman. W ten sposób powstaje droga wiodąca z głównej trasy wprost do dworu, podobnie jak w Jeziornie Królewskiej, czy Oborach.

Zapewne rację ma więc p. Hlebowiczowa, ostatnia z potomkiń Henryka Rossmana zamieszkująca w Bielawie, iż lipy nasadzano z polecenia jej przodka w czasach Powstania Listopadowego. W owym czasie drzewa rosły wzdłuż każdego traktu, jak chce legenda z polecenia Napoleona sadzono je, by dawały cień maszerującemu wojsku. Poniższa mapa ukazuje nam, iż podobny wygląd jak Lipowa miała także trasa do Wilanowa. Obecnie w Polsce w większości miejsc GDDKiA usuwa drzewa w skrajni, czasy się zmieniły i są niebezpieczne dla kierowców. Czy taki los spotka już wkrótce Lipową? Zobaczymy.

mapkaaaW roku 1838


Źródła i literatura:

  • AGAD, Archiwum Wielopolskich i Potulickich z Obór

Tajemniczy Ogród

ksunder

W ciągu minionego tygodnia drzewa się zazieleniły, zakwitły kwiaty. Czas idealny do zwiedzania Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie, w ubiegły wtorek magnolie ledwie pączkowały, zapewne w dniu dzisiejszym już kwitną. Jak zawsze apogeum zwiedzania ogrodu przypadnie na weekend majowy, niedawno minęło 25 lat od kiedy został udostępniony publiczności (pamiętacie jeszcze czas, gdy nikt nie miał wstępu do miejsca, które nieopodal Powsina odgrodzono wysokim płotem?). Nie tak dawno temu wybrano go magicznym miejscem Warszawy. Kto jednak pamięta, że Ogród wcale w Warszawie nie leży? Założono go bowiem na terenie gminy Jeziorna i dawnych dóbr Bielawy. 

1016749_604816396219957_1716824959_n

Rację będą mieli oczywiście wszyscy, którzy przyjrzą się mapie i stwierdzą, że Ogród znajduje się w granicach stolicy. Lecz wystarczy rzucić okiem na plany sprzed II Wojny Światowej, by odkryć, że ówczesna gmina Wilanów, granicząca z gminą Jeziorna, kończyła się w Powsinie, a jej kresem było pole golfowe, w którego lokalizacji znajduje się obecnie Park Kultury. Dalej położone były pola dawnych dóbr bielawskich, z których część na terenie dawnego Gawrońca została sprzedana pod rezydencje letniskowe. Jak więc doszło do tego, że część Bielawy i gminy Jeziorna została włączona do Warszawy? Na pytanie to trudno znaleźć dziś odpowiedź, jednak miało to zapewne związek z planowanym utworzeniem Ogrodu Botanicznego. W oficjalnej historii Ogrodu nie znajdziemy o tym informacji, nikt o tym nie pamięta poza nielicznymi mieszkańcami Bielawy, których pola z dnia na dzień znalazły się na terenie miasta stołecznego. Teren wybrano nieprzypadkowo, odznaczał się szczególnymi warunkami mikroklimatycznymi. Poniżej skarpy żyzne i urodzajne ziemie Urzecza, na górze teren zwany z dawna Gawrońcem. Już w XVII wieku określano tak tamten rejon dóbr Bielawy, podzielony między ród Bielawskich. Skarpę porastał bór zamieszkiwany zapewne właśnie przez gawrony, które nadały mu nazwę. W nim odnaleźć można było już wówczas sadzawki, których być może pozostałością są stawy znajdujące się obecnie na terenie Ogrodu.

944262_604816402886623_1691444076_n_1

Planowany Ogród  - rok 1956

Lecz historia Ogrodu bierze swój początek w roku 1947, kiedy profesor Kobendza przedstawił projekt ulokowania projektowanego Ogrodu między Kabatami a Klarysewem. Przyglądając się planom z ówczesnych gazet nie sposób odmówić im socrealistycznego rozmachu, Ogród jest trzy razy większy niż obecnie, sięga trasy Wilanów-Konstancin, nieopodal której znajdować się miał przeznaczony dla celów rekreacyjnych zalew wiślany powstały po poszerzeniu Wilanówki (mowa o czasach, gdy przebudowa koryta Jeziorki znajdowała się w fazie projektowania). Ostatecznie Ogród nie zajął całego terenu, na części po dziś dzień znajdują się uprawy rolne, stary szlak służewski przetrwał do dziś biegnąc z tyłu ogrodzenia. Ale powyższa opinia zdeterminowała lokalizację przyszłej placówki. W owym czasie między Klarysewem a Kabatami na skarpie znajdował się wydzielony z początkiem XX wieku z dóbr bielawskich majątek zwany Janówkiem, gdzie stała willa Fangorówka należąca do rodziny Fangorów. Dzieciństwo swe spędzali tam późniejszy malarz Wojciech Fangor i jego nieżyjący już brat, astronom Roman. Janówek wpadł najwyraźniej komuś w oko, bo jego lokalizację uzwględniono podczas planowania ogrodu i w pewnym momencie Fangorów wysiedlono, podobnie jak pozostałych mieszkańców Janówka, płacąc odszkodowanie. Jeśli przyjrzymy się fotografiom, dostrzeżemy iż teren wówczas otaczały wspomniane pola.

plank

Ogród obecny (kolor żółty) na tle planowanego (kolor czerwony)

Sama historia wcielenia części gminy Jeziorna do Warszawy jawi się w sposób wielce zagadkowy. Obszar gromadzki Gawroniec posiadał 260 mieszkańców w tym 90 rolników, pozarolnych mieszkańców willi było 170, stanowiąc obszar ogólny 78,35 ha, z czego grunty orne 57,55 w tym sady i ogrody miały 5,76 ha. Warszawa zainteresowała się Janówkiem nie podając konkretnych przyczyn, władze lokalne nie zostały dopuszczone do dyskusji na temat nowego ustroju terytorialnego, który powiększał granice stolicy. Przypomnijmy, że niedawno obchodziliśmy stulecie powiększenia granic miasta w roku 1916 i wcielenia doń m.in. Czerniakowa czy Mokotowa. W roku 1951 miasto powiększyło swe terytorium po raz kolejny, wchłaniając uprawne Ursynowa i Białołęki, czy Wilanów i Las Kabacki. Ponad pół wieku zajęło stopniowe zabudowywanie tych obszarów. Z łatwością można odnaleźć rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 30 czerwca 1951 r., (dla zainteresowanych nr A-60 poz. 809) gdzie wskazano, iż część gruntów gromady Gawroniec i Bielawy wchodzi w skład Warszawy. Co ciekawe władze gminy Jeziorna nie miały pojęcia, aż do roku 1953, bowiem dopiero wówczas geodeci dokonali szczegółowych pomiarów i poinformowali, iż Janówek przestał być częścią gromady Gawroniec. Do tego czasu nie mieli pojęcia o tym nawet mieszkańcy Janówka, choć rzeczone rozporządzenie opublikowano w Monitorze Polskim. W dniu 30 marca 1953 roku poinformowano dopiero władze gminy Jeziorna, iż Janówek wraz z Łęczycą i polami należącymi do Kierszka oraz Bielawy włączono do nowych granic miasta stołecznego Warszawy.

76545_604816422886621_296756642_n

Ulica Borowa w roku 1956. Tędy wjeżdża obecnie autobus linii 139 w drodze do Ogrodu.

Wniosek z powyższego płynie jeden, Janówek wraz z Łęczycą oraz polami Bielawy znalazł się na terenie Warszawy z uwagi na pomysł profesora Kobendzy, aby w tym miejscu założyć Ogród Botaniczny. W ten sposób Fangorówka zakupiona przez Fangorów w roku 1922 przeszła na własność Państwa, by po latach znaleźć się na terenie Ogrodu Botanicznego. Wciąż można odnaleźć z tyłu willi kort tenisowy, obecnie wykorzystywany do celów gospodarczych.

Fangorówka w roku 1951 i 2012

Zatem spacerując wiosennie po Ogrodzie nieopodal Fangorówki pomyślmy, że znajduje się on na historycznych ziemiach dawnej Bielawy, gdzie rósł niegdyś bór zwany Gawrońcem.

1004795_604811889553741_973807683_n

Kort tenisowy obecnie


Źródła i literatura:

Gmina Bielawa

ksunder

Wakacje dobiegły końca, więc pora aby na blogu powróciły wpisy związane z jego nazwą. Zgodnie z obietnicą złożoną w czerwcu najbliższe teksty przeniosą nas na północną stronę rzeki Jeziorki, bowiem z racji jubileuszu Cieciszewa mocno zaniedbałem tę część tych okolic. Okazja dobra by napisać nieco o Bielawie, bowiem w najbliższy weekend świętowane tam będą gminne dożynki. Ich program znaleźć możecie tutaj.

Paradoksalnie o Bielawie nie pisze się łatwo, bowiem nie zachowało się wiele źródeł na jej temat. W tym roku obchodziła 700-lecie pierwszej wzmianki, co opisane zostało już niegdyś na blogu. Jednakże wprost z mroków średniowiecza, gdy jest o niej sporo zapisków, wpada w otchłań tajemnicy, z której wynurzy się w zasadzie dopiero pod koniec XIX wieku. Co prawda nieco znamy jej historię już od końca XVIII wieku, kiedy znajdowała się w posiadaniu wojewody krakowskiego Antoniego Barnaby Jabłonowskiego, z którym liczne procesy graniczne toczyła starościna krakowska Urszula Wielopolska, dziedziczka Obór (o czym nieco można poczytać w tym wpisie). A słowa paradoksalnie użyłem, bowiem na początku XIX wieku Bielawa była największą miejscowością leżącą na terenach obecnej gminy Konstancin-Jeziorna. W roku 1827 liczyła mieszkańców 487, druga w kolejności Jeziorna Królewska mieszkańców miała 273, zaś trzecie były Gassy, w których sprawowano przewóz przez Wisłę, gdzie mieszkańców było 220. Powyżej dwóch setek nie miała w owym czasie żadna inna z tutejszych miejscowości, widać więc gołym okiem dysproporcję. Dopiero rozwój Papierni i osiedlanie się robotników liczby te zmienią... Bielawa choć leżała na uboczu traktu królewskiego biegnącego przez Wilanów ku Górze Kalwarii miała tę zaletę, że łurzycka zalewowa ziemia była żyzna, a zbiory obfite. Położona była także daleko od Wisły, żyło się więc tu spokojnie i osadnictwo z roku na rok się powiększało. 

Bielawa na przełomie wieków XIX i XX (zdjęcie z książki "Na Łużycu. W zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą" Ł. M. Stanaszka)

W drugiej ćwierci wieku XIX Bielawa stała się własnością Henryka Rossmana. Postać to niezwykle ciekawa i doczeka się kiedyś osobnego wpisu na blogu, a w Bielawie wciąż mieszka jego potomkini, p. Hlebowiczowa, której nieżyjący już mąż był pierwszym burmistrzem Konstancina-Jeziorny. Henryk Rossman był byłym oficerem wojsk napoleońskim i polskich, specjalizującym się w trudnej sztuce budowy obwałowań i fortyfikacji ziemnych. Sprawiło to, iż gdy po roku 1815 rozpoczęto budowę wałów nadwiślańskich wzdłuż Niziny Moczydłowskiej, po rozwiązaniu Wojska Polskiego po upadku Powstania Listopadowego, zaczął dla Komitetu Budowy Wałów Niziny kierować prowadzonymi robotami. Wkrótce zaś zakupił Bielawę i przed swą śmiercią w roku 1850 zdążył doprowadzić ją do rozkwitu. Po wybudowaniu wałów na Jeziorce majątek się wzbogacił, gdy ubyło szkód powodziowych. Stąd też dokonano zakupu Jeziorny Królewskiej, która zyskała nową nazwę – Jeziorny Bielawskiej. Jeszcze w pół wieku później określenia takiego używano w dokumentach, choć wieś już do Rossmanów nie należała (a jeśli ktoś nie wie, gdzie znajdowała się Jeziorna Królewska i skąd wzięła się jej nazwa, odsyłam do lektury pierwszego numeru "Zeszytów historycznych").

Opis Jeziorny w roku 1882, jak Oborska, Fabryczna i Bielawska, albo Królewska. Żeby nie było za prosto w dalszej części opisano, iż w skład folwarku Rossmanów Jeziorna Królewska wchodzi prócz Jeziorny, Kierszka, Okrzeszyna i Kępy Okrzewskiej również Bielawa.

Pod koniec lat czterdziestych przeprowadzono reformę administracyjną, wskutek czego znikła niewielka istniejąca dotąd niewielka gmina Jeziorna, granicząca z gminą Bielawa. Nie był to jeszcze organ w znaczeniu zbliżonym do administracyjnego lub samorządowego, w owym czasie wciąż urząd wójta sprawowała osoba wyznaczona przez dziedzica dóbr lub on sam, bowiem przed władzami odpowiadał właśnie właściciel danych ziem – zarówno karnie jak i majątkowo. Jako, że Bielawa i Jeziorna oraz inne okoliczne wsie znajdowały się w rękach Rossmanów, postanowiono to uporządkować. W ten sposób utworzono gminę Bielawa, w skład której weszła Bielawa, Jeziorna Królewska, Okrzeszyn, Kępa Okrzewska oraz Kierszek (inne niewielkie osady jak Gawroniec nie stanowiły wówczas odrębnych miejscowości). Siedzibą gminy Bielawa pozostała Jeziorna, jako miejscowość położona przy głównym szlaku.

Gmina Bielawa w roku 1865. Od południa przez rzekę graniczyła z gminą Obory.

Gmina Bielawa przetrwała do roku 1867, gdy wskutek reform związanych z upadkiem Powstania Styczniowego utworzono na ziemiach Królestwa Polskiego organy terenowe administracji w nowożytnym tego słowa znaczeniu, z aparatem urzędniczym oraz podporządkowaniem hierarchicznym, ewidencją i biurokracją, wcześniej nie prowadzoną. Gmina Bielawa została połączona z leżącą na południe od Jeziorki gminą Obory. Siedzibą tej gminy stała się Jeziorna Królewska. I tak powstała gmina Jeziorna, której obszar stanowi obecnie większość terenu jej następczyni – gminy Konstancin-Jeziorna.

Niestety nie udało mi się dotąd odnaleźć choćby jednego dokumentu z odciskiem pieczęci gminy Bielawa. W przeciwieństwie do gminy Obory, po której część dokumentacji przechowała w pałacu rodzina Potulickich, Bielawa nie miała tyle szczęścia. Śladem istnienia tej gminy są dawne mapy i wpisy w pierwszych księgach gminy Jeziorna, gdzie odnotowano z połączenia jakich gmin powstała. Jeziorna rozpoczęła aktotwórstwo biurokratyczne od początku, nie przejmowała dawnej dokumentacji. Warto jednak pamiętać, że korzenie Konstancina-Jeziorny leżą w dużym stopniu w Bielawie. I zajrzeć na dożynki.


Źródła:

  • AGAD, Obory
  • Tabella miast, wsi i osad Królestwa Polskiego, 1827
  • AGAD, Zbiory kartograficzne
  • APW, Oddz. Grodzisk Mazowiecki

Droga ku Jeziorze

ksunder

Porzućmy czasy początków letniska Konstancin i powróćmy w zaginioną przeszłość tych okolic. Przyjrzyjmy się dalszemu przebiegowi prastarego szlaku, którego częścią była opisana nie tak dawno temu ulica Literatów. Dotarliśmy nią w głęboką przeszłość słowiańszczyzny, teraz przekraczając rzekę podążmy na powrót ku naszym czasom.

Z dawna istnieć musiała przeprawa przez rzekę zwaną niegdyś Jeziorą, zapewne początkowo powstała przy jej ujściu do Wisły. Szlak biegł tu krawędzią wiślanej skarpy, a o tym jak bardzo meandrowała rzeka, przerzucająca wciąż swoje koryto, świadczą liczne starorzecza i mazowieckie miejscowości zakładane pierwotnie nad jej brzegiem. W XIII wieku nadrzeczne położenie straciły Warka, Kozienice, Czersk oraz Cieciszew. Zwróćmy uwagę, że właśnie przez te miejscowości prowadzi przez Lublin ku Rusi ta droga handlowa, a o tym jak ważna była we wczesnym średniowieczu świadczą liczne odkrywane przy niej monety. Podążając tą trasą przeprawiano się przez rzekę Jeziorę brodem przy założonej tu osadzie, bądź przewozem, przy wysokim stanie wody. O istnieniu tej osady świadczą przypadkowo dokonywane odkrycia archeologiczne, w latach pięćdziesiątych XX wieku oraz na jego początku. Nieopodal wiatraka w Jeziornie w roku 1908 ujawniono pozostałości grobu z dawnych wieków. Niestety w okolicach naszej gminy brak w zasadzie innych znalezisk archeologicznych, po części tłumaczy to fakt, iż w rejonie poniżej skarpy, na terenie obecnych wsi przez wieki rozlewała się Wisła i teren ten nie był zasiedlany.

Archeolodzy przy znaleziskach w Jeziornie. Pierwszy z prawej właściciel wiatraka. "Świat" nr 32 z roku 1908, strona 17

Osada nad Jeziorą istniała więc od dawna, podobnie jak osadnictwo na drugim brzegu rzeki, na skarpie przy obecnej ulicy Literatów, co odkrył Zdzisław Skrok. Prawdopodobnie pierwsza znana wzmianka o Jeziornie (Królewskiej) pochodzi z roku 1339, zapis jej nazwy brzmiał wówczas Gyezora. Osada już wówczas leżała w miejscu, gdzie spotykały się dwa szlaki dawnego Mazowsza i dalej biegły w kierunku Czerska, jako jeden trakt. Nazwijmy je od nazw głównych miejscowości leżących w ich pobliżu – milonowski (przez obecny Wilanów) i służewski. Szlak do Milonowa (później Milanowa) na razie niech pozostawmy, bowiem jest późniejszy, większość z nas wciąż z niego korzysta podążając codziennie do Warszawy. Powstał gdy Wisła odsunęła się już od skarpy. Ciekawszy jest szlak służewski, duży starszy, kompletnie zapomniany i obecnie w części już nie istniejący.

Drogi o statusie pocztowym na niezbyt precyzyjnej mapie z roku 1794, widoczny szlak służewski i wilanowski

Historia tego szlaku zaczęła się już na wiele wieków przed powstaniem osad Warszawa i Mokotów, przez które wiódł. Wsią Służew, wówczas zwaną Służewo, przebiegała odnoga wspomnianego szlaku handlowego prowadzącego przez średniowieczną Europę, z Francji do Kijowa. Najstarsze znane wzmianki o Służewie pochodzą z roku 1065, gdy benedyktyni założyli tu ośrodek misyjny, a kolejne z roku 1238, gdy erygowano tu parafię Św. Katarzyny, noszącej miano najstarszej na Mazowszu (w tym miejscu wtrącę, że w świetle ostatnich badań istnieją poważne przesłanki aby uznać za najstarszą zaginioną parafię w Cieciszewie, obecnie znajdującą się w Słomczynie, acz zaznaczyć należy, że służewski kosciół istniał tam już zapewne wcześniej, jak pisano wówczas „od czasów najdawniejszych”, więc tak naprawdę trudno przypisać którejś palmę pierwszeństwa). Parafia służewska powstała być może miejscu dawnego kultu i osady, założonej przy szlaku. Podążając brzegiem skarpy kierujemy się ku rzece Jeziorze, a wkrótce przy drodze wyrastają kolejne wsie, jak Kabaty, istniejące już w 1386 roku.

Droga z wygonu, czyli jedna z najstarszych dróg Mazowsza w roku 2004.

Jak wynika z najstarszych map tych terenów przebieg tej drogi od tego miejsca pozostał w zasadzie niezmienny od XVIII wieku. Obecnymi warszawskimi ulicami Relaksową, Nowoursynowską wkracza w głąb lasu kabackiego, by wynurzyć się nieopodal Parku Rozrywki, powstałego w miejscu dawnej cegielni, na tyłach ogrodu botanicznego. Jako ulica Muchomora przetnie ulicę Prawdziwka, by przez okolice Gawrońca, znane miejscowym bardziej jako Wygon, podążyć ku Jeziornie. Jeszcze pod koniec XVIII wieku oba szlaki spotykające się w Jeziornie są równie ważne, na mapie Karola de Pertheesa oznaczono je jako drogi pocztowe. Także połowa wieku XIX świadczy o ważności tego szlaku, jeszcze na Mapie Kwatermistrzostwa kreślonej przed wybuchem powstania listopadowego droga ta jest jedną z głównych dróg wybieraną przez warszawskich podróżnych. Jak opisuje Klementyna Hoffmanowa z Tańskich po przejechaniu przez Natolin oddala się od Warszawy i zachwyca ją piękno tej nadwiślańskiej krainy, do tego stopnia, że dopiero po dojechaniu do Góry Kalwarii minęła wiele miejscowości, że nie poświęciła uwagi ich nazwom. Choć nie używa nazwy Urzecze, w drodze do Puław nie zobaczy już nic równie pięknego…

Droga, którą podążała Klementyna Hoffmanowa, przez Natolin, Kabaty,  nieopodal cegielni powsińskiej w kierunku Jeziorny, wzdłuż obecnego Ogrodu Botanicznego, mapa z pierwszej ćwierci XIX wieku

Zmianę przynosi stopniowe brukowanie dróg odchodzących z Wilanowa przez Potockich i Branickich, które zaczynają być wybierane jako znajdujące się w lepszym stanie, umożliwiając dotarcie do rogatek czerniakowskiej lub belwederskiej. Wreszcie powstaje kolej wilanowska, która szybko dociera do Jeziorny sprawiając, iż dawny szlak przez od rogatkę mokotowską i wsie Mokotów, Szopy, Służewo, Wolicę, Kabaty zmienia się w polną drogę. Zaś od kiedy pola Jeziorny przecięły tory prowadzące na Siekierki, w dużej części znika po zejściu w dół ze skarpy. Wreszcie przed kilku laty następuje przebudowa drogi w Jeziornie i po raz pierwszy od stuleci dawny szlak służewski nie krzyżuje się już ze szlakiem wilanowskim. Jego obecny kres odnajdziemy przy obecnym postoju taksówek, gdzie patrząc na napis Kebab nikt nie uświadamia sobie, że biegł tędy jeden z najstarszych mazowieckich traktów, notowany już w czasach piastowskich.

Koniec historii z baraniną w tle, kwiecień 2013.

Źródła i literatura:

  • AGAD, Zbiór Kartograficzny
  • Atlas historyczny Polski. Mazowsze w połowie XVI wieku, red. W. Pałucki, Warszawa 1973
  • SKROK Zdzisław, Konstancin – zapomniana arkadia, Warszawa 2003
  • SZULIST Władysław, Ważniejsze szlaki handlowo-komunikacyjne województwa mazowieckiego w XVI – XVII w., Rocznik Mazowiecki t. 6, 1976, s. 325-358 

Pogranicze w ogniu (3)

ksunder

Północna granica jezierska szła w sposób nieco zagadkowy, po części granicząc z Bielawą, a po części z Powsinem, łącząc się z nadwiślańską miejscowością Okrzeszyn, z dawna będącą częścią tej samej królewszczyzny i przez całą swą historię zaliczaną do dóbr jezierskich. Gdzieś na północy w okolicach skarpy i w miejscu zwanym obecnie wygonem znajdował się bór należący do Jeziorny, odnotowany przez lustrację roku 1565. Widnieje on jeszcze na mapie mapie Karola de Pertheesa, sporządzonej w wieku XVIII, choć został już wtedy wyrąbany wzdłuż całej granicy, aż do obecnej ulicy Prawdziwka, gdzie kończyły się ziemie jeziorańskie. Tak skurczył się las kabacki, co ciekawe jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku niektórzy nazywali wygon na skarpie Borowiną, to staropolskie słowo oznaczające wyrąbaną polanę w lesie, od którego nazwę wzięła też leżąca w innym miejscu gminy wieś. 

Granica Jeziorny i Bielawy na początku XIX wieku, w okolicach obecnego skrzyżowania Warszawska/Saneczkowa/Mirkowska. Widoczne kopce usypane na skarpie, oraz nieistniejący już krzyż, stanowiący wraz z kopcem znak graniczny

Granica szła wspomnianą ulicą, droga była tu oczywistą granicą, przy skręcie na Kierszek kończyły się ziemie Jeziorny, zaczynały ziemie Powsina, a wąskim pasem na północy ciągnęły się ziemie Bielawy. Ta ostatnia wieś straciła znaczną część tych ziem, przyległą do dawnego wilanowskiego folwarku Olechów i folwarku Podleśnego położonego w miejscu obecnego Parku Kultury, dopiero w czasach PRLu, gdy włączono je do Warszawy, w późniejszych latach na części należących do niej pół tworząc ogród botaniczny. Dalej granica jeziorańska schodziła w dół ze skarpy skręcając tuż przed obecną ulicą Borową w obecną ulicę Sadową, a stamtąd prowadziła do ulicy Saneczkowej, która stanowiła granica Jeziorny z Bielawą pod Górami. W tym miejscu już w XVII wieku znajdował się bór należący do Bielawskich zwany Gawrońcem, „poczynający się u granicy jezierskiej”. Nazwy Klarysew pojawia się dopiero w wieku XIX, stąd pozwolę ją sobie na razie pominąć. A dalej granica biegła w pobliżu ulicy zwanej obecnie Mirkowską, prowadząc w kierunku Jeziorki i wsi Grąd. Znajdowała się tam „łąka w lesie przy granicy jezierskiej”.

Granica ta o dziwo była w miarę spokojna, być może dlatego że biegła aż do XVIII wieku lasem. Potem zaczęto go rąbać i tak powstało miejsce zwane wówczas przez miejscowych „Porąbką Bielawską”. Po dziś dzień większość mieszkańców okolic Konstancina nie używa nazwy Edwardów, oficjalnie nadanej osiedlu wybudowanemu pod koniec XIX wieku przez Edwarda Natansona, lecz o znajdującej się tam szkole mówi nie inaczej niż „na Porąbce”. Z czasem część ziem dawnej Jeziorny należeć zaczęła do dziedziców Bielawy, Rossmanów. Na terenach rozparcelowanego w latach trzydziestych XX wieku folwarku powstała tu Nowa Jeziorna.

Historyczne już zdjęcie wykonane w roku 2004 na nieistniejącym już rurociągu ciepłowniczym na Porąbce. W tle za wałem Bielawa, źródło: Serwis zdjęciowy Konstancina

I tak doszliśmy na powrót do rzeki Jeziorki, której liczne zmiany biegów powodowały perturbacje i sprawy graniczne. Jeszcze w roku 1516 Jeziorka posiadała trzy odnogi. Trudno powiedzieć którędy płynęły, acz już wówczas przyjmowano, że jedna z odnóg rzeki należy do Oborskich, bowiem ugodę co do ilości puszczanej wody zawierali z nimi Ciołkowie z Powsina. Problemy zaczęły się w latach dwudziestych XVI wieku, kiedy posesorzy Jeziorny usiłowali kontrolować rzekę. W owym czasie płynęła ona w kierunku zaginionej wsi Łazy, gdzie znajdował się powsiński młyn. Archidiakon Warszawski „posiadający część wody na rzece Jeziorze”, której bieg prowadził do młyna na tej rzece należącego do Ciołków z Powsina wszczął z  nimi spór graniczny. Jak zapisano „Od dawnych czasów dwie odnogi rzeki płyną do młyna, a jej trzecia część do Wisły”. W roku 1563 kolejny posesor Jeziorny o nazwisku Kussowski „przywłaszczył sobie część rzeki”, a Mikołaj Ciołek z Powsina wytoczył mu sprawę sądową. Jednakże młyn w Łazach nie przetrwał, bowiem w roku 1594 Marcin Oborski wybudowanym przepustem zmienił przebieg rzeki, kierując jej główną odnogę przed Obory i dopiero dalej w kierunku Wisły. Powyższe na trwałe pogodziło Jeziornę z Powsinem, bowiem w tej części wspólnej granicy nie miały.

Lecz była jeszcze granica w Okrzeszynie. Okrzeszyn leżał nad Wisłą, co odnotowano jeszcze w roku 1565. Ślad dawnego koryta, które z czasem zmieniło się w Starą Wisłę, a potem w Wilanówkę, jest jeszcze doskonale widoczny i wart obejrzenia. Od południa jego granicę z Bielawą wyznaczało jezioro Okrzewskie, do którego wpadały wody jeziora Bielawskiego. Za  rzeką Jeziorą leżały ziemie chabdzińskie, od XVI wieku wchodzące w skład dóbr oborskich. Granicę dóbr jezierskich stanowiła miejscowość Lisy, lecz gdy Wisła zmieniła w tym rejonie koryto i w ten sposób Okrzeszyn zaczął graniczyć z Falenicą i wsią Grabie należącą do tych dóbr, do których zaczęli rościć sobie pretensje Ciołkowie.  Kapryśna rzeka już w XVI wieku sprawiła, iż w miejscu tym powstały liczne Kępy, między innymi ta, którą zaczęto zwać Okrzewską, choć jeszcze nie założono tam wówczas wsi.

Pozostała nam jeszcze Bielawa, i tajemnicze zaginione miejsce zwane Wydrzą Kłodą…


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • AGAD, AGWil, Anteriora
  • Lustracja województwa mazowieckiego 1565 r. wyd. PWN, W-wa 1965, red. I Gieysztorowa A. Żaboklicka

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci