Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Oborki

Przewodnika po okrągłych rocznicach część trzecia

ksunder

Kierszek

Jako Kierzek wymieniany już w lustracji królewskiego miasta Piaseczna z roku 1565, stanowiąc wieś na granicy Piaseczna i posiadłości należących do Chylic. Nazwa wywodzi się bezpośrednio od krzewów, krzaków porastających pogranicze lasu kabackiego, gdzie ją założono. Najbliższa rocznica za trzy lata, 455-lecia pierwszej wzmianki źródłowej.

Łęg

Kolejna ze wsi powstałych dopiero po zmianie koryta Wisły, po tym jak odsunęło się ono od Bielawy, Cieciszewa i Habdzina pozostawiając tam starorzecze. Mógł więc powstać już w XIV wieku, jednak po raz pierwszy został wymieniony dopiero w roku 1476 jako własność podczaszego ziemi rawskiej rycerza Pawła z Błędowa (również posiadacza Habdzina i Opaczy). Jak łatwo więc obliczyć w roku 2026 najstarsza wzmianka o Łęgu liczyć będzie lat 550.

Obory

Po raz pierwszy wzmiankowane w roku 1407 i po raz kolejny podkreślę, że nazwa nie pochodzi z języka francuskiego ani od słowa oborane, lecz oznaczało bezpieczne miejsce, w którym wypasano bydło, położone na półwyspie nad wiślanym starorzeczem. O Oborach pisałem wiele razy, choćby we wpisie na temat tamtejszego dworu.

Obórki

Sprawa z Obórkami nie jest tak oczywista i kiedyś doczekają się zapewne odrębnego wpisu. Początkowo Obory Małe w XVI wieku oznaczały wieś położoną obok dworu w Oborach – bowiem nazwą Obory posługiwano się wyłącznie dla oznaczenia dworu, podobnie jak nazwą Turowice na terenie Kawęczyna. W roku 1867 Obórki przeniesiono, a dokładnie nadano ich mieszkańcom ziemię w nowym miejscu, na wprost Habdzinka położonego nad Jeziorką, u jej ujścia do Wisły. Przeniesienie wsi wynikało z faktu, iż dawne starorzecze zmieniło się w bagno po wybudowaniu wałów. W drugiej połowie XX wieku gdy Obórki stały się sołectwem, wchłonęły Habdzinek, o którym mało kto obecnie pamięta. Choć najstarsza wzmianka pochodzi z roku 1576, gdy wzmiankowane są jako Obory Minor, czyli Obory Mniejsze, zapewne ich historia jest dużo starsza, równie stara jak Habdzina Mniejszego (Habdzinka) czy Cieciszewka. Ale skoro trzymamy się dat, w roku 2026 obchodzić będziemy 450-lecie.

Okrzeszyn

Wieś, z której pochodzi najstarsze zapisane zdanie w języku polskim z terenu gminy. Na ten temat poświęciłem swego czasu oddzielny wpis, wspomnijmy więc jedynie, że Okrzeszyn wzmiankowano po raz pierwszy w roku 1402, co oznacza iż właśnie mija 615 lat od tamtego czasu.

Opacz

Daty są mocno zwodnicze, bo gdybyśmy uznawali je za początki istnienia tutejszych miejscowości, okazałoby się, iż Opacz jest starsza od Jeziorny, choć powstać musiała w wieku XIV, gdy koryto Wisły utworzyło nowe starorzecze. Najstarsza znana nam wzmianka pochodzi z roku 1402, zatem w tym roku obchodzi analogiczną rocznicę jak Okrzeszyn. Opacz wkrótce doczeka się wpisu o jej początkach. Na terenie Opaczy znajduje się obecnie Borek, ale musi być omówiony poniżej jako Parcela.

Parcela

Co ma Borek  do Parceli? Obecna Parcela położona jest na terenie wsi o tej nazwie, czego dowiodły ostatecznie wykopaliska archeologiczne prowadzone w roku 2016. Podobnie jak w przypadku Czernideł i Obórek wieś przeniesiono w nową lokalizację podczas uwłaszczenia. Z czasem dawną rozparcelowaną osadę wraz z polami zabudowano ponownie. Pierwotny Borek wzmiankowano po raz pierwszy w roku 1510, a jego historię opisałem we wpisie o Tajemnicach Parceli. Za trzy lata rocznica 510-lecia od pierwszej wzmianki.

91844989

Słomczyn

Dzisiejszą listę zamyka Słomczyn, stara osada w dobrach Pierzchałów, wzmiankowana po raz pierwszy w roku 1411 jako Slanczino. Badania archeologiczne potwierdzają, iż powstała właśnie w tym okresie, zapewne jako uposażenie jednego z synów Mroczka lub Stanisława z Cieciszewa. W tym miejscu wymieńmy jeszcze Łyczyn, dawny folwark graniczący ze Słomczynem, a niegdyś wieś wymienioną po raz pierwszy w roku 1416. Zatem obie mają lat nieco ponad 600.

dokończenie nastąpi

Chwalcie łąki umajone

ksunder

Dzisiejszy wpis ma charakter bardziej antropologiczny i refleksyjny niż historyczny, o czym uprzedzam już na wstępie; przyznam, iż nie był on uprzednio przeze mnie planowany. Znów wypada wspomnieć o kapliczkach przydrożnych, opisanych przez Adama Zyszczyka, których wygląd dokumentuje w serwisie zdjęciowym Bartek Biedrzycki. Nadszedł maj i kapliczki zaczęły być przyozdabiane kwieciem, zgodnie ze starym ludowym obyczajem. Przy niektórych zaś odprawiane są majowe modły, nie tylko na Urzeczu, lecz i w całej Polsce.

Kilka dni temu widziałem majowe nabożeństwo przy kapliczce w Borowinie. Na terenie naszej gminy wieczorne modły odbywają się jeszcze w kilku wsiach, zastanowiłem się kto z mieszkańców miasta Konstancin, czy osiedla Grapa ma jeszcze o tym pojęcie, bowiem zwyczaju tego nie uświadczymy przy krzyżach i kapliczkach stojących wśród zabudowań.

Zwyczaj zanika tak samo na Urzeczu jak i w reszcie kraju, w naszych okolicach coraz szybciej gdyż podlegają akulturacji związanej z bliskością Warszawy. Warto wiedzieć, iż nie jest on aż tak stary, bowiem w diecezji warszawskiej wprowadzony został dopiero w roku 1863. Jednakże już pod koniec XIX wieku w większości tutejszych wsi, oddalonych od siedzib parafii w Słomczynie i Powsinie gromadziło się wiele osób. Najstarsi mieszkańcy wspominają z przekazów swoich babć i dziadków, iż było to najczęściej późnym wieczorem, po zakończonej pracy na polu, a w nabożeństwach brały udział głównie kobiety i dzieci. Ośpiewywano litanię loretańską. We wsiach nadwiślańskich jeszcze w latach pięćdziesiątych przy kapliczkach gromadzili się przede wszystkim młodzi, bowiem jak zapamiętano, starsi nie mieli na to czasu, zajęci pracą. Kapliczki były wówczas miejscem spotkań, w tym nieistniejącym już świecie, w którym nie było telefonów i facebooka, gdzie młodzi mogli spędzać razem czas i odprowadzać się nawzajem do domów.

Majowe zdarzyło mi się widzieć nie tylko w Borowinie, zwyczaj trwa jeszcze w Opaczy, Gassach, Obórkach, także innych miejscowościach w powiecie piaseczyńskim jak Głosków; zapewne także jeszcze w innych miejscach naszej gminy, o których nie mam pojęcia. Lecz z roku na rok odbywają się coraz rzadziej, nie zawsze codziennie i biorą w nich udział osoby starsze, które jak wynika z przeprowadzanych przeze mnie rozmów, jeszcze do lat pięćdziesiątych nie przeważały wśród uczestniczących w tych nabożeństwach na Urzeczu. I z roku na rok jest ich coraz mniej. A w niektórych miejscach zanikł już nawet zwyczaj przystrojenia kapliczki. Pozbawiona jakichkolwiek kwiatów jest w tym roku najstarsza kapliczka w naszej gminie, znajdująca się na granicy Cieciszewa i Słomczyna, wybudowana w roku 1894.

Kapliczka na granicy Cieciszewa i Słomczyna, w tym roku nie została przystrojona (fot. A. Zyszczyk)

Kapliczki znikają wśród powstałej infrastruktury i dziś trudno sobie wyobrazić, że dawniej stały pośród lasów, czy łąk. Często w Warszawie mam okazję przechodzić obok kapliczki przy ulicy Olszewskiej na Mokotowie, powstałej w roku 1832. Dziś, w sąsiedztwie głośnej linii tramwajowej na ulicy Puławskiej, trudno sobie wyobrazić, że powstała przy polnej drodze, nieopodal wsi Mokotów, oddalonej od Warszawy. Zabudowa nieubłaganie przybliża się do Konstancina, a gmina stała się częścią aglomeracji, choć zarzucono na szczęście plany z końca PRL-u, mające na celu administracyjne połączenie ze stolicą. Jednak pola powoli się zabudowują, niedawna rozbudowa drogi sprawiła, że zacierają się widoczne odległości między dawnymi wsiami. Zniknęły już rosnące przy tej trasie drzewa, wkrótce jedynym widocznym śladem granicy między Bielawą a Powsinem będzie stojąca wśród zabudowań tabliczka, podobna do tych informujących o wjeździe do Marek czy Raszyna, gdzie trudno dostrzec, iż wjeżdża do innej miejscowości. Gmina w ciągu ostatnich dwóch dekad straciła rolniczy charakter, przestawia się powoli na profil turystyczno-usługowy i sprowadza się do niej coraz więcej osób, traktując Konstancin jak przedmieścia. Stąd i dawne zwyczaje, zanikają na naszych oczach.

Dlatego warto zwrócić uwagę na to, że ktoś ozdabia kwiatami krzyże w maju, a tam gdzie przetrwały jeszcze stare, wiejskie wspólnoty, odprawiane są majowe modły. Przystanąć na chwilę, posłuchać, zwrócić uwagę, iż przy każdej z kapliczek śpiewa się nieco inaczej, innymi słowami i inną melodią, utrwalić tę chwilę w pamięci, bowiem niestety w ciągu najbliższych lat zwyczaj prawdopodobnie wygaśnie.

Kolejny wpis pojawi się na już za kilka dni i będzie natury stricte historycznej, ten zakończę cytatem z Reymonta, który w znanej dwutomowej powieści tak opisał majowe nabożeństwo:

„Zebrali się przeto odprawiać nabożeństwo (…), kaj obok bramy stojała mała kapliczka z figurą Matki Boskiej. Każdego maja przystrajały ją dziewczyny w papierowe wstęgi a korony wyzłacane i polnym kwieciem obrzucały, broniąc od zupełnej ruiny (…) Kowal przyklęknął na przedzie, przed progiem, zarzuconym tulipanami a głogiem różowym, i pierwszy zaczął śpiewać. (…) Zaś naród śpiewał wpatrzony w jasną twarz Matki, co wyciągała błogosławiące ręce nad wszystkim światem: Dobranoc, wonna Lilija, dobranoc!” 

536229_547748535245533_119346057_n

Umajony krzyż znajdujący się w zawiślańskiej miejscowości Ostrówiec w gminie Karczew, zwany przez miejscowych "krzyżem na Łurzycu", ustawiony ponoć na pamiątkę potyczki powstańczej w roku 1863 (zdjęcie: Ł. M. Stanaszek)

 (tytuł zaczerpnięto pośrednio z artykułu, w którym także posłużono się tytułem tej pieśni – Jacek Jackowski „Chwalcie łąki umajone. Nabożeństwa majowe przy krzyżach i kapliczkach przydrożnych na Mazowszu w Łowickiem i Rawskiem” w: Gadki z chatki nr 79, marzec 2009)

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci