Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Mirkow

Przewodnika po rocznicach część ostatnia

ksunder

Piaski

W ostatnim wpisie z mej pamięci umknęła ta wieś granicząca z Cieciszewem, dzieląca z nią wspólną historię. Choć pozornie historia Piasków bierze swój początek wraz z wiekiem XVIII, dzieje osadnictwa w tym miejscu są dużo starsze. Piaski założono po opisywanej niedawno powodzi, która spustoszyła Urzecze, przynosząc kres istnienia kościołowi w Cieciszewie około roku 1713. Ta sama woda zabrała miejscowość noszącą nazwę Kozłów, założoną przez Oborskich w XVI wieku nad Wisłą, która jeszcze w drugiej połowie XVII wieku rozrosła się tak bardzo, iż sięgała od Gassów po Cieciszew, a jako Kozłów traktowano nawet część tego ostatniego. Z czasem rozdzielona przez Wisłę na dwa Kozłowy, całkowicie zniknęła pod wiślanymi falami. Na naniesionych przez Wisłę piaskach wieś zaczęto odbudowywać, stąd jej nazwa – Piaski. Najstarsza odnaleziona dotąd wzmianka traktująca o istnieniu Piasków pochodzi a roku 1734. Za dwa lata doczekamy się 285 rocznicy, lecz jeśli doliczymy lata związane z istnieniem Kozłowa, założonego najprawdopodobniej w roku 1526, za 9 lat czeka nas okazja do świętowania 500-setnej rocznicy.

Z Kozłowem wiąże się zresztą jedna z największych tajemnic tych stron, którą od lat wymyka się poznaniu, ale o tym innym razem.

Skolimów

610  rocznica pierwszej wzmianki mija w tym roku, bowiem po raz pierwszy zawitał na karty historii w roku 1407. Historię ma jednak starszą i ciekawą, założony został bowiem najprawdopodobniej przez pochodzącego z Prus osadnika o imieniu Skolim, uchodzącego przed krzyżacką zawieruchą. Uchodźcę powitali książęta mazowieccy, umożliwiając założenie osady, najpewniej na przełomie XIII i XIV wieku, co potwierdzają badania archeologiczne. Więcej na ten temat we wpisie o początkach Skolimowa.

Lietuviai_kovoja_su_vokie%C4%8Diais.Lithuanians_fighting_Teutonic_Knights_(2)Dla porządku dodajmy jeszcze, iż ówczesny Skolimów położony był na północ od Jeziorki, w ziemi warszawskiej, w okolicy obecnego dworu i ulicy Kołobrzeskiej. Letnisko tworzone pod koniec XIX wieku zajęło zaś las po drugiej stronie rzeki.

Jeziorna

Jak wiedzą czytelnicy tego bloga Jeziorny były trzy, czemu niegdyś poświęciłem osobny wpis. Ta pierwsza i najstarsza, biorąca swą nazwę od rozlewiska rzeki Jeziorki, założona u jej ówczesnego ujścia do Wisły, z czasem zaczęła być zwana Jeziorną Królewską, należąc do królów Polski. Choć pierwsza wzmianka o jej istnieniu pochodzi z roku 1410, badania archeologiczne jej powstanie datują na wiek XIII. O początkach Jeziorny przeczytać można we wpisie na ten temat.

Druga, położona w dobrach oborskich, po drugiej stronie Jeziorki na wprost Jeziorny Królewskiej, była oddzielną wsią. Przez długi czas zmieniała nazwę, istniał tu bowiem młyn na Jeziorce, należący do dziedziców Obór, po raz pierwszy wzmiankowany w roku 1424 jako młyn w Jeziorze. Z czasem w jego pobliżu powstała osada, zwana przez wieki Wyględowem, Nadjeziorą bądź Przyjeziorą, od XVIII wieku określana już jako Jeziorna Oborska. Obecnie nazwę tę wyparła Grapa, osiedle w dużej mierze położone na terenie dawnej wsi, które z kolei wzięło nazwę od istniejącego tu parku letniskowego, a ten od funkcjonującego tu od lat staropolskiego określenia skarpy – Grapa. Najstarsze wzmianki o Grapie występują w wieku XVIII.

Trzecia Jeziorna powstała najpóźniej, gdy na terenie dawnej osady młyńskiej Grąd założono papiernię w roku 1776, od początku noszącą nazwę Papierni w Jeziornie. Tak powstała Jeziorna Bankowa, później zwana Fabryczną, obecnie nosząca nazwę Mirkowa, którą przynieśli ze sobą pod koniec XIX wieku przesiedleni robotnicy z Mirkowskiej Fabryki Papieru. Lecz jeśli sięgniemy w przeszłość, odkryjemy iż najstarsza wzmianka o młynie w Grądzie pochodzi z roku 1482. Doczekał się zresztą odrębnego wpisu.

Zatem dla każdej Jeziorny, choć obecnie ostała się już tylko jedna, rocznice wyliczyć należy oddzielnie.

Zaś zwycięzcą jest…

cesCieciszew

Choć w wielu miejscach nadal pokutuje informacja, iż najstarsza wzmianka istnieniu w tym miejscu parafii pochodzi z roku 1398, zaś wieś lokowano w roku 1363, nie jest to do końca prawdą. Co stwierdza niżej wymieniony, mimo iż brał czynny udział w obchodach 650-lecia wsi w roku 2013. Osadę wzmiankowano już w roku 1253 podczas odwiedzin księcia mazowieckiego w tutejszym grodzie. Jednakże zapiski dokonane podczas konsekrowania świątyni przeniesionej do Słomczyna w roku 1737 potwierdzają podejrzenia, iż parafia istniała już wcześniej i założona została w roku 1236. O czym można przeczytać choćby w tym wpisie.

Summa summarum, znając mieszkańców Cieciszewa sądzę, że za kilkanaście lat zorganizują kolejny jubileusz, tym razem 800-lecia, w roku 2036. Na co wszyscy czekamy, jak również na rocznicowe obchody nie tylko w postaci Dni Konstancina.

A komu jeszcze mało - odsyłam do tekstu, traktującego o tym, co działo się na tych terenach w starożytności i na długo wcześniej.

Trzy Jeziorny

ksunder

Jeziorny były niegdyś dwie, przez krótki okres czasu nawet trzy, choć ta ostania nie utrwaliła się w mowie codziennej. Mało kto już o tym pamięta, po utworzeniu miasta Konstancin-Jeziorna w roku 1969, nazewnictwo zaczęło się powoli zacierać, miejscowości weszły w skład organizmu miejskiego. Przetrwały tylko dawne wsie, choć także nie wszystkie, drobne sioła zniknęły pośród większych sołectw. Podobny los jak Koło czy Kliczyn spotykać zaczyna także i Jeziorny, coraz mniej osób wie, że było ich więcej niż jedna. Piszący o Konstancinie i okolicach nagminnie popełniają ten sam błąd, nie wiedzą, że Jeziorny, będące całkowicie różnymi miejscowościami, mylą się nawet zawodowi historycy, gdy nazwa scala im się w jedną. Czasem wspominam o tym na blogu, niejako mimochodem, przy okazji innych spraw. Ale warto poświęcić tej sprawie cały wpis, ostatnio jedna z osób, które niedawno wprowadziły się w te strony, powiedziała mi, że wciąż słychać w rozmowach jakieś dawne antagonizmy, gdy miejscowi mówią o Skolimowie, Grapie czy Jeziornie. To nie antagonizmy. To, co w większych miejscowościach nazywa się dzielnicami, w tych stronach jest wpisaną w miasto Konstancin pamięcią o dawnych wsiach.

mapa

Dawny przebieg rzeki Jeziorki (w roku 1806) oznaczony na obecnej mapie wraz z Jeziorną Królewską

Najstarszą Jeziorną była ta położona na północnym brzegu Jeziorki, wyznaczającej od średniowiecza granice ziemi warszawskiej i czerskiej. Rzeka płynęła aż do XX wieku nieco dalej na północ, jak na mapce widocznej powyżej i w obrazku tytułowym bloga, wzdłuż obecnej ulicy Bielawskiej ku Bielawie, założonej na półwyspie. Jeziorna zwana była wówczas jak obecnie, bez przymiotnika, była bowiem jedyną wsią o tej nazwie. Pisano ją podobnie jak rzekę, jako Gyezorę bądź Jeszorę. Położona była pierwotnie w okolicach obecnych bloków przy Narożnej, gdzie wieś średniowieczna bierze swój początek, choć w rejonie przyszłej lokalizacji ratusza odnajdywano ślady dawniejszego osadnictwa. Na początku XV wieku Jeziornę posiadał podczaszy warszawski, Mikołaj zwany Żądłem. Prawa do niej oraz Okrzeszyna przeszły z czasem na jego dzieci. Jednakże już w roku 1523 Jeziornę trzymał archidiakon warszawski, najwyraźniej ziemia stanowiła jego osobistą oprawę, a nie kościelną, bowiem w ciągu trzech lat stała się własnością książąt mazowieckich, tuż przed ich śmiercią. Mimo rychłej inkorporacji Mazowsza do Korony, Jeziorna zyskała miano Książęcej. Od roku 1529 przechodzi na własność króla, stając się królewszczyzną. I stąd jej nazwa, Jeziorna Królewska, która towarzyszyć jej będzie aż do połowy XX wieku. Po upadku Rzeczpospolitej stanie się własnością rządową, z czasem kupi ją Henryk Rossman, po reformie roku 1867 stanie się siedzibą gminy, która weźmie od niej skróconą nazwę. Nazwa Jeziorna Królewska pojawiać się będzie na dokumentach, tarczach szkolnych jeszcze do roku 1969.

jez2

Jeziorna Oborska, krzyż to najprawdopodobniej figura Nepomucena, w miejscu obecnego ronda most. Stara Papiernia jeszcze nie istnieje (1812)

Druga Jeziorna istnieje równie długo, choć początkowo nie nosiła nazwy. Oborscy ustawili tu młyn, przekopali rzekę, spiętrzyli wodę i w ten sposób powstała odnoga Św. Jana, istniejąca po dziś dzień. W okolicy młyna powstała osada zwana Wyględowem, choć z czasem ona zanikła. Młyn i znajdujące się tu domy określać zaczęto nazwą pochodzącą od rzeki. W XVII wieku metryki parafii cieciszewskiej notują ją jako Nadjeziornę bądź Przyjeziornę, położną w okolicach obecnej Starej Papierni, przy rozstaju dróg. W ciągu kolejnych stu lat stała się znacznych rozmiarów miejscowością, na co wpływ miało zapewne ulokowanie tu placówki pocztowej. Miejscowość zwano wówczas już Jeziorną, dla odróżnienia od wsi leżącej po drugiej stronie rzeki dodając nazwę od dworu, któremu miejscowość podlegała. To Jeziorna Oborska, z czasem rozrastająca się w kierunku Grapy. To o niej mowa, gdy wspominamy pojedynki staropolskie i szlachetków pytających: Wiesz gdzie Jeziorna? Jeziorna Królewska podlegała władzy króla, lecz po przekroczeniu Jeziorki, która rozlewała się szeroko po błoniach, a ponieważ most nie istniał, trzeba było płynąć promem, znajdowało się na ziemiach Wielopolskich. Tu potykano się, w okolicach wsi Jeziorna Oborska. Jednocześnie by odróżnić obie wsie, w dobrach oborskich mówić zaczęto o sąsiadce leżącej na północy Królewska. Różnice te istotne były jedynie dla miejscowych, dla współczesnych i późniejszych badaczy Jeziorna była jedną miejscowością. Nie używali żadnego z przydomków, gdy w roku 1607 rokoszanie Zebrzydowskiego rozłożyli się w obozie pod Jeziorną, stali na błoniach, na granicy ziemi czerskiej, patrząc na Jeziornę Królewską. Nie chcieli wkraczać na ziemię należącą do króla, bo to oznaczałoby wypowiedzenie mu władzy i tu sporządzili swój protest.

Jeśli popatrzymy na dawne mapy zobaczymy, że nawet ich twórcy rzadko dostrzegają istnienie dwóch wsi. Na niektórych zauważymy dwie miejscowości, choć bez określających je przymiotników, leżące po obu stronach rzeki. Wszak była jeszcze trzecia Jeziorna, choć jej nazwa używana była z rzadka. W miejscu dawnego młyna w Grądzie powstała Papiernia. Z jakiego powodu nazwa Grąd przestała być używana trudno stwierdzić, manufakturę od początku w dokumentach zwano Papiernią w Jeziornie Oborskiej. Jak to zwykle bywa wkrótce została tylko Jeziorna. Gdy w roku 1830 nabył ją Bank Polski, z czasem zaczęto nazywać to miejsce Jeziorną Bankową, wyłączoną z Oborskiej, co wynikało również z podziału administracyjnego istniejącego do Powstania Styczniowego. Jednak w mowie ludzkiej nazwa ta pod koniec XIX wieku zniknęła, zaczęto mówić w ślad za nowymi robotnikami Mirków, bowiem tak nazywała się miejscowość, z której zostali przeniesieni.

Clipboard016

Trzy Jeziorny na jednej mapie (1931 rok). Jeziorka płynie już korytem odsuniętym od Jeziorny Królewskiej

Tak oto mamy wiek XXI, historia zatoczyła koło. Dwie Jeziorny zwane są obecnie Grapą (Oborska) i Mirkowem (Bankowa). Ponownie istnieje już tylko jedna Jeziorna, ta zwana niegdyś Królewską, która stała się połową istniejącego tu miasta. Lecz niegdyś były to zupełnie różne miejscowości, mające odrębnych właścicieli.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • Kartoteka A. Wolffa, IH PAN
  • Akta Gm. Jeziorna, AP M. St. W-wy, O/Grodzisk Mazowiecki

Technologia papierni

ksunder

Kiedy zaczynałem prowadzić blog, papiernia zakończyła już swą działalność, jednak budynki pozostawały w stanie nienaruszonym, podobnie jak infrastruktura w postaci maszyn, niekiedy pamiętających koniec XIX wieku. Obecnie ostały się jedynie budowle objęte wpisem do rejestru zabytków, jednakże ich los także nie jest pewny, bowiem od decyzji odwołał się właściciel terenu podkreślając, iż niektóre z budynków są zbyt zniszczone, aby mogły stać się obiektami zabytkowymi. W trakcie kolejnej procedury być może okaże się, że należy je rozebrać. Paradoksalnie ich konstrukcja mogła zostać naruszona podczas ostatnich rozbiórek i wyburzeń…

W ten sposób dobiegła końca historia jednej z największych niegdyś papierni w Królestwie Polskim, produkującej papier na potrzeby Warszawy. W roku 1791 posłużył on do wydrukowania Konstytucji. Patrząc na zachodzące wskutek rozbiórki zabudowań fabrycznych przekształcenia i zmiany terenu, w szczególności na znajdującą się w miejscu dawnej fabryki pustą przestrzeń, możemy jedynie stwierdzić, iż historia zatacza koło, bowiem wiele lat temu na potrzeby młynów i manufaktury zmieniono ówczesny wygląd tych okolic. Najpierw w 1594 roku Marcin Oborski, pan na Oborach, zmienił bieg rzeki Jeziorki, kierując ją ku obecnym łąkom oborskim, co umożliwiło spiętrzenie wody na potrzeby młyna we wsi Podjeziora (późniejszej Jeziornie Oborskiej) i powstanie odnogi znanej jako Święty Jan, znajdującej się obecnie obok centrum handlowego Stara Papiernia. Z kolei w latach siedemdziesiątych XVIII wieku na potrzeby powstającej manufaktury papierniczej przekopano kolejne rowy i kanały pod młynem we wsi Grąd, zmieniając znajdujący się tam niewielki stawek w dość spory zbiornik wodny z wyspą po środku, które funkcjonują po dziś dzień. Wreszcie po zakupie manufaktury papierniczej w roku 1830 przez Bank Polski, przekopano istniejący po dziś dzień kanał wzdłuż obecnej ulicy Wojska Polskiego, do którego skierowano wodę z południowej odnogi Jeziorki, którędy dotąd płynęła w kierunku stawu. Pozostało po niej jedynie niewielkie oczko wodne w okolicy obecnego targowiska i wąski kanał płynący łąkami oborskimi. Pozwoliło to na wykorzystanie wody w procesie produkcyjnym, gdy woda między górnym zakładem (Starą Papiernią czyli szmaciarnią) a dolną (Mirków) popłynęła szybciej, co dało większą ilość energii wodnej wykorzystywanej przez Papiernię. Jak pisano w roku 1850: „„ze spadku zaś rzeki dla młynów można by korzystać w inny sposób, nowy, ujęciem roboczej wody w kanał poboczny po jednej stronie doliny prowadzony zostawując środkiem stare koryto wolne z upustem przewałowym, na zbyteczną lub wielką wodę wyżej zbudowanym, jak tego mamy już dwa wyborne wzory w kraju, to jest: jeden na rzece Jeziornie o 5 mil od Warszawy (…)”.

Kanał przekopany w latach trzydziestych XIX wieku. Jego utworzenie zmieniło kompletnie stosunki wodne w tej części dóbr oborskich, co miało doprowadzić do powstania bagna i łęgowych lasów, znanych jako łęgi oborskie.

Woda była niezbędna do napędzenia mechanizmów napędowych. Dzięki prostym mechanizmom młyńskim pracowały młyny papiernicze. Jednak większą wydajność zapewniały manufaktury, a perspektywy rozwojowe miały papiernie położone w pobliżu drukarni, stąd sukces Papierni uruchomionej w tutejszych dobrach, nieopodal Warszawy, gdzie w epoce stanisławowskiej wzrosło zapotrzebowanie na papier. Papiernie uruchamiane były przez fachowców polskich i przybyszów z Holandii i Anglii, z którymi zawierano kontrakty dzierżawne, nie inaczej było dobrach oborskich, gdzie pierwszy dzierżawca w osobie barona Kurtza sprowadził zagranicznych mistrzów papierniczych.

Podstawowym surowcem produkcji papieru były w XVIII miażdżone szmaty lniane moczone wodą. Wpływ czystej wody na jakość papieru bardzo duży, nie na darmo baron Kurtz w składanych do króla Stanisława memoriałach podkreślał, iż wybrana przez niego na Papiernię okolica Jeziorny słynie z krystalicznej wody. Holendrzy już w XVII wieku zaczęli zakładać filtry i instalacje oddzielające wodę produkcyjną, aby ją oczyścić. Nie wiemy czy z takiego filtru korzystała papiernia w Jeziornie. Z kolei szmaty cięto przed zmiażdżeniem w sieczkarni. W ten sposób aż do początku XVIII wieku w manufakturze jeziorańskiej przygotowywano papier. Dopiero później pojawił się tzw. Hollender, skonstruowana w w drugiej połowie XVIII wieku kadź z nożowiskiem na dnie, w której obracał się ciężki walec z nożami ze sztab metalowych. Zastępował dawne drewniane stępy, miażdżył, mielił, czesał i mył masę szmacianą, skracając trzykrotnie proces. Papier gładził młot papierniczny poruszany kołem wodnym. Pod młotem ustawiano kowadło pokryte grubą blachą.

Zatrudnieni w Papierni w 1836 roku.

Jednakże aż do roku 1830 Papiernia była relatywnie niewielką manufakturą papierniczą, choć przyznać trzeba, że kolejni dzierżawcy usiłowali usprawnić proces produkcyjny. Już w 1812 roku Samuel Bruschke wydzierżawił od Potulickich z Obór manufakturę w dawnej wsi Grąd (czyli obecnym Mirkowie) oraz młyn w Jeziornie Oborskiej, planując wykorzystać bieg rzeki Jeziorki. Udało się to dopiero w roku 1830, gdy właścicielem gruntów i zabudowań stał się Bank Polski, niemałym nakładem środków kopiąc wspomniany kanał i rozbudowując Papiernię. Dokupiono grunty aż do odnogi Jeziorki stanowiącej granicę z Bielawą (w miejscu tym obecnie przebiega mur zakładu, zaś tam gdzie znajdowało się koryto rzeki ustawiono garaże, a na dawnych łąkach bielawskich wybudowano zespół szkół niegdyś). Środki zainwestowane przez Bank Polski zmieniły niewielką manufakturę w zakład przemysłowy, a wyrosłą wokół niego osadę nazwano Jeziorną Bankową. Co ciekawe Bank początkowo miał inne plany, bowiem od ponad 100 lat pojawiał się pomysł wykorzystania wody z Jeziorki do zaopatrzenia w nią Warszawy, taki też był cel zakupu części rzeki. Powstanie Listopadowe zmieniło te zamysły i doprowadziło do planowego rozwoju zakładu poprzez ciągłe inwestycje, co wkrótce uczyniło produkcję opłacalną. Na Mazowszu i Podlasiu kilkaset osób trudnić się zaczęło zbieraniem szmat, które sprowadzano drogą wodną, na przystań znajdującą się w Gassach, skąd zwożono je do ówczesnej Szmaciarni, zaś po obróbce groblą wzdłuż kanału surowiec trafiał wozami do właściwej Papierni. Z czasem usprawniono ten proces układając tu tory, a wagoniki ciągnął koń. Pod koniec XIX wieku powstała kolejka wilanowska, a odnoga prowadząca z Klarysewa stała się główną drogą transportową. Potaż do ługowania szmat sprowadzano z Ukrainy, zaś chlor i manganez do bielenia i nadawania masie papierniczej białego i niebieskiego koloru docierał z Niemiec. W miejsce hollendrów w roku 1834 zainstalowano „maszynę bez końca”, umożliwiającą ciągłą produkcje papieru; przekopanie kanału dało odpowiedni przepływ wody, mogący ją zasilić.

Papiernia jeszcze trzykrotnie stawała na krawędzi upadku. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku w ledwo prosperujący zakład nowe życie tknęło przeniesienie Mirkowskiej Fabryki Papieru wraz z robotnikami, którą połączono z istniejącym zakładem. A wszystko z prozaicznej przyczyny niemożności wybudowania nieopodal Wieruszowa krótkiej linii kolejowej prowadzącej na teren zaboru pruskiego… Zakład odbudowywano po obu wojnach. W roku 1915 maszyny zdemontowali wycofujący się Rosjanie i wraz z fachowcami i surowcem „ewakuowali” w głąb Rosji, w roku 1944 zakład zniszczyli Niemcy. Każdorazowo wznawiano produkcję papierniczą, odbudowując zniszczone budynki na fundamentach niegdyś tu istniejących. Właśnie z tego powodu na miejscu dawnego młyna we wsi Grąd ustawiono kolejne budowle.

W ciągu ostatnich miesięcy zniknęła większość zabudowań i infrastruktury. Ostatnie pozostałe budynki otaczają obecnie zaorane puste przestrzenie, które zapewne wkrótce stopniowo się zazielenią, a do czasu ponownego zagospodarowania gruntu będzie przypominać nam widok, jak ujrzał dziennikarz przybyły tu w roku 1838: „Tam na przestrzeni kilku morgów gruntu, jakby na wyspie pośród rozległych łąk dookoła, wznoszą się nowe i bardzo porządne budowy Papierni w Jeziornie”. Tylko budowle w ruinie, rzeka nie płynie już wzdłuż muru zakładu, lecz staw z wyspą wciąż pozostał…


Źródła i literatura (z wyłączeniem literatury związanej z historią Papierni):

  • Baliński Michał, Fabryka Papieru w Jeziornie, w: Magazyn Powszechny nr 2 rok 1838
  • Kamieńska Zofia, Przetwórstwo surowców mineralnych i organicznych w: Historia Kultury Materialnej Polski w zarysie tom IV od połowy XVII do końca XVIII wieku, Wrocław 1978 ss. 83-179
  • Różycka-Glassowa Maria, Technika Produkcji w: dz. cyt. t. V ss. 96 – 188, Wrocław 1978

Mostek nad Jeziorką

ksunder

Porzucimy na chwilę dawno przeminione wieki na rzecz nieco nowszej historii. Od jakiegoś czasu planuję napisać o tytułowym mostku, bowiem niecały miesiąc temu okazało się, że zostanie prawdopodobnie zburzony. Nie jest szczególnie urodziwy ani też zabytkowy, wpisał się jednak na trwałe w przestrzeń Konstancina-Jeziorny. Ponadto przyznam, że mój naturalny sprzeciw zawsze budzi burzenie czegokolwiek powstałego przed wybuchem II Wojny Światowej, która zmiotła z powierzchni ziemi znaczną część zabytków i spopieliła większość akt związanych z naszą historią. Swego czasu odwiedzając Grecję podpisać należało zobowiązanie, że nie wywiezie się z tego kraju bez zgody władz niczego pochodzącego sprzed XI wieku. Nie mamy tak długiej historii jak kraje Morza Śródziemnego, mimo bohaterstwa wielu archiwistów i historyków ukrywających podczas wojny zbiory archiwalne, nierzadko w prywatnych mieszkaniach, bezpowrotnie straciliśmy choćby przechowywane do XIX wieku w zamku w Czersku księgi ziemi czerskiej, a wraz z nimi historię terenów na południe od Świdra i Jeziorki. Niewiele zachowało się informacji o historii dóbr marszałka koronnego Franciszka Bielińskiego, obejmujących ziemie od Świdra, przez Karczew i Otwock wraz z lewobrzeżnym Czerskiem. Zostało jedynie kilka kart, a zrządzeniem losu zachowane akta dawnych dóbr oborskich obejmują znacznie więcej. Być może stąd moje niechętne podejście do pomysłu zburzenia nieczynnego mostu kolejowego, który od lat służy tutejszym mieszkańcom, umożliwiając przeprawę przez rzekę.

Mostek tuż przed wybuchem II Wojny Światowej (zdjęcie ze zbiorów rodzinnych Macieja Łaby)

Mostek wybudowano tuż przed wojną. W roku 1935 w Mirkowskiej Fabryce Papieru znaleziono środki, by uniezależnić się od transportu za pomocą kolejki wilanowskiej. W XIX wieku szmaty niezbędne do produkcji papieru sprowadzano wozami konnymi z całej okolicy, lecz również z przystani w Gassach, którą miała tam papiernia i tą drogą wywożono również wyprodukowany papier. Z czasem znaczenie Wisły zmalało, z chwilą wybudowania kolejki wilanowskiej wykorzystano ten środek transportu. Szybko powstała bocznica prowadząca z Klarysewa, obecną ulicą Mirkowską, którą załadowane wagoniki ciągnęły konie. Szyny prowadziły do fabryki, gdzie znajdowała się stajnia (w miejscu obecnego „biurowca”, znajdującego się nieopodal bramy do zakładu). Tory wiodły dalej groblą nad kanałem, w kierunku „Szmaciarni”, obecnie znanej jako centrum handlowe „Stara Papiernia”.

Jak łatwo domyślić się rozwiązanie to nie było zbyt dobre logistycznie, bowiem wiązało się z dwukrotnym przeładunkiem towaru, w Klarysewie do kolejki wilanowskiej oraz na Placu Unii Lubelskiej. Stąd też w roku 1935 wybudowano prowadzącą z Piaseczna bocznicę linii kolejowej Warszawa-Radom, co umożliwiło papierni rozwój i przyłączyło do europejskiej sieci transportu. Bocznica przecięła prowadzące do Jeziorny Królewskiej drogi wilanowską i służewską, ograniczając rozwój miejscowości. W czasie II Wojny Światowej stała się dla Niemców również linią zaopatrzenia; jak wspominała Krystyna Brzozowska AK udało się tam spalić zgromadzone tam przez okupanta zapasy siana. Po wojnie w latach pięćdziesiątych bocznicę rozbudowano, prowadząc dodatkowy tor do wybudowanej Elektrociepłowni Siekierki.

Dawna bocznica kolejowa na Mirkowskiej, w tle budynki Edwardowa (od imienia jednego z właścicieli Papierni, Edwarda Natansona)

Mostek wybudowano również w roku 1935 i przez kolejne 70 lat przemieszczały się po nim pociągi jadące do Mirkowskiej Fabryki Papieru. Jak pamiętają dobrze niektórzy, przez lata jedną z rozrywek miejscowej młodzieży było włażenie na wysokie podesty mostu, w trakcie przejazdu lokomotywy, a następnie unikanie rękawicy wychylonego maszynisty, który usiłował dosięgnąć kręcących się po moście. Niektórzy chwytali wówczas wagony i jechali uczepieni ich w kierunku Papierni, wykorzystując niewielką prędkość pociągu. Lecz prócz tego mostek przez ten czas służył przede wszystkim mieszkańcom i tę funkcję zachował po dziś dzień. Skraca drogę z Mirkowa do Jeziorny o co najmniej pół kilometra. Stąd też codziennie spotkać można tam wiele osób, pomijając nawet fakt, iż w pewnych kręgach cieszy się statusem miejsca kultowego, gdzie można spożywać alkohol i spotkać liczne grupki młodzieży z pobliskiego osiedla.

Poszedłem ostatnio zrobić zdjęcia mostka, kto wie, może już ostatnie? Firma "Metsa", spadkobierczyni Mirkowskiej Fabryki Papieru, likwiduje prawie 250-letnią działalność Papierni taktyką spalonej ziemi. Zburzono wszystko co się dało, odwołano się od decyzji konserwatora wpisującego część budynków do rejestru i sprawa wciąż nie znalazła rozstrzygnięcia. Sprzedano co tylko było możliwe, część maszyn ponoć już wznowiła produkcję w krajach dalekiego wschodu. Być może wkrótce zniknie także komin, od stu lat górujący nad okolicą. Na razie zapadła decyzja o rozebraniu mostu i jego sprzedaży, choć obecne władze stoją na stanowisku, że „Metsa” powinna przekazać go gminie nieodpłatnie, w związku z sytuacją, do której doprowadziła decyzja o zlikwidowaniu produkcji papieru. Nie da się ukryć, że nie jest to raczej model biznesowy, jaki wybierze nastawiona na zysk firma. W chwili gdy piszę te słowa podjęto działania zmierzające do zmiany tej sytuacji (o czym poczytać można TUTAJ), ale trudno powiedzieć jaki przyniosą efekt.

Koło się zamknęło, bowiem wszystko zaczęło się od innej bocznicy. Mirkowska Fabryka Papieru znajdowała się w Mirkowie koło Wieruszowa w powiecie wieluńskim. Jednakże z przyczyn strategicznych Rosjanie nie pozwalali na wybudowanie połączenia kolejowego prowadzącego do leżącego kilka kilometrów dalej Cesarstwa Niemieckiego, co połączyłoby zakład z istniejącą siecią kolejową. Dlatego w roku 1887 zakupiono Papiernię w Jeziornie Bankowej zwanej także Fabryczną i przeniesiono tutaj działalność, likwidując tamtejszy zakład. Wraz z ludźmi i maszynami przyszła nazwa Mirków. Rozbieranie bocznicy kolejowej staje się więc niejako symbolicznym końcem i zgaszeniem ostatniej żarówki…


Literatura:

  • SINIARSKA-CZAPLICKA Jadwiga, Działalność produkcyjna papierni w Jeziornie w latach 1760-1939  w: Studia i materiały do dziejów powiatu piaseczyńskiego, red. J. Antoniewicz, Warszawa 1973
  • KOWALCZYK Rafał Wiktor, Rozwój przemysłu papierniczego w Królestwie Polskim w latach 1870-1914 w: Rocznik Muzeum Papiernictwa, t. II, 2008
  • KALICIŃSKI Zdzisław, , Warszawa 1983

Raz na jakiś czas pozwolę sobie na podobne do dzisiejszego, nieco luźniejsze wpisy o charakterze bardziej blogowym. W kolejnym powrócimy znowu do wieków minionych i tutejszych olędrów.

Młyn w Grądzie

ksunder

Przyznam, że postanowiłem dzisiaj być nieco wtórny. Kto czytał artykuł o młynach na rzece Jeziorce temat młyna w zaginionej wsi Grąd zna (tekst dostępny tutaj). W miejscu Grądu wybudowano w XVIII wieku Papiernię, umiejscawiając budynek manufaktury w jednym z budynków młyna. O odnalezieniu zaginionej papierni barona Kurtza można było poczytać na blogu kilka miesięcy temu. Jednakże rok temu opisując młyny w Jeziornie Królewskiej i Oborskiej obiecałem, że do tematu trzeciego młyna powrócę, więc pora wywiązać się z obietnicy. Zwłaszcza, że wczoraj na stronie Konstancin-Jeziorna. Historia, Ludzie, Architektura prowadzący wspominał refleksyjnie jak bardzo teren ten zmienił się na przestrzeni wieku, bowiem niegdyś przepływały tędy liczne kanały rzeki Jeziorki, w miejscu których znajdują się obecnie tereny Fabryki Papieru i osiedle mieszkaniowe.

Zdjęcie Piotra Bryłki, jak zapisano w roku 1781: "na tym całym pastwisku które Jeziorna z Papiernią duktem swoim zajmuje oprócz młyna Grądzkiego stawku przy nim i łąki … bywała wieś Grąd". Zapewne gdzieś na dnie...

Grąd w tym wypadku nie oznacza rodzaju lasu; nazwę swą wieś bierze od wzniesienia na bagnach, czyli wyniesionego gruntu. Jako „gront” występuje wiele razy w ówczesnych dokumentach. Miejscowość istniała już w XV wieku, wzmiankowano ją w 1482 roku, jako położoną nieopodal Obór. Znajdowała się pośród licznych rozlewisk rzeki Jeziorki, między jej południowym a północnym korytem. Dotrzeć do niej można było usypaną z czasem groblą prowadzącą z Obór, której istnienie wzmiankowane jest już pod koniec XVI wieku. Jak napisano w roku 1584 "groblą nową pierwszą skół [z kół] wody od kół y młyna prosto obrócony w Grunt Oborski" Grobla ta istnieje po dziś dzień, prowadząc od strony dworu w Oborach przez łąki. Najstarsza odnaleziona wzmianka o młynie pochodzi z 1551 roku. Początkowo leżał nad odnogą stawu chabdzińskiego, z czasem spiętrzono wodę z północnej nitki Jeziorki, należącej w tym miejscu do Bielawskich z Bielawy. Gdy Oborscy weszli w posiadanie Chabdzina (obecnego Habdzina), liczne kłótnie z Bielawskimi spowodowały połączenie młyna z odnogą południową Jeziorki, a woda została spiętrzona jako staw w miejscu obecnego zbiornika wodnego prowadzącego do Papierni. Właśnie w tym miejscu znajdował się młyn a także niewielka wieś. Jak odnotowano wieś Grąd znajdowała się „za młynem nad Jeziorą rzeką” i jej dopływem przepływającym przez Chabdzin, zwanym ówcześnie Słuczysko. Próżno dziś szukać na mapie tych miejsc, bowiem wiele zmieniło wybudowanie w XX wieku oczyszczalni ścieków na tych gruntach. W 1589 roku wskazano, iż ruchomości i nieruchomości we wsi Grąd stanowią dziedziczną własność rodu oborskich. W roku 1625 „pod Chabdzinem młyn Grądzki” wymieniony został jako punkt graniczny podczas podziału dóbr oborskich między Janem i Jakubem Oborskimi. Młyn przeszedł na własność Jana, jednakże „Imć Pan Jakub w młynie Grądzkim wolne mielenie” sobie pozostawił.

W XVII wieku młynarze z Grądu wymieniani byli w aktach ówczesnej parafii w Cieciszewie, do której Grąd przynależał. W roku 1683 młynarzem był tu Stanisław Koźma, a prócz niego w osadzie młyńskiej mieszkało kilka rodzin. Wieś nigdy nie była duża, położenie wśród rozlewisk i bagien nie było zapewne zbyt atrakcyjne do osadnictwa. Jak wynika z późniejszych ksiąg rozchodu klucza oborskiego w pierwszej połowie XVIII wieku przy młynie istniała osada wielkości ówczesnego Chabdzina. Nowy młyn w Grądzie postawiono w roku 1760. Wybudowano wówczas dwa budynki - w jednym znajdował się młyn zbożowy, drugi w kilkanaście lat później stał się siedzibą Fabryki Papieru. Nazwa Grąd wówczas zniknęła. Jednak jeszcze w 1781 roku pamiętano o istnieniu w tym miejscu wsi, wspominając w czasie procesów granicznych, iż „młyn był pod Grądem na Jeziorce” a „gdzie teraz papiernia stoi tam przed tym był młyn oborski Grądzki zwany, którego znali w ziemi ludzie robiący rowy do papierni widzieli, przy którym młynie ze stawem łąka, jak przed tym do młynarza Grądzkiego należała, tak teraz należy do młynarza jeziorny oborskiej (…) Jeziorna dukt swój prowadziła najprzód korytem do młyna Grądzkiego (…) na tym całym pastwisku które Jeziorna z Papiernią duktem swoim zajmuje oprócz młyna Grądzkiego stawku przy nim i łąki … bywała wieś Grąd."

Ten sam rejon w roku 1812 i obecnie. Jak widać płynęły tamtędy liczne kanały i odnogi Jeziorki.

Pamięć o wsi zaginęła dość szybko, gdy zaczęto posługiwać się nazwą Papiernia. Gdy w roku 1832 Kacper Potulicki wymieniał swe włości i posiadane wsie, w dokumencie zapisano, iż posiada tytuł do „nomenklatury Gront”. Nazwa taka funkcjonowała wyłącznie w dawnych dokumentach, lecz mało kto potrafił wówczas powiedzieć, gdzie wieś taka leżała. A wkrótce zapomniano o niej podobnie jak o Sosnce, Kozłowie czy Grabiach.


Źródła i literatura:

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci