Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Mirkow

Cena Wolności

ksunder

Opisywana w poprzednim wpisie ciężka sytuacja na terenie gminy Jeziorna na przełomie roku 1918 i 1919 przyczyniła się bez wątpienia do radykalizacji nastrojów. W tym miejscu niezbędne jest pewne omówienie sytuacji ogólnej, bowiem w dzisiejszych czasach dominuje niestety czarno-białe widzenie świata, w tym traktowanie poglądów komunistycznych i socjalistycznych jako wcielonego zła, co widoczne było zwłaszcza podczas niedawnego zmieniania nazewnictwa ulic na terenie Polski. I choć wydaje się, że nie powinno to budzić wątpliwości, przypomnijmy iż nie sposób stawiać znaku równości między nastrojami i poglądami lewicowymi sprzed okrzepnięcia władzy Sowieckiej w Rosji i czasów późniejszych. Koszmar totalitarnej sowieckiej Rosji dopiero się rodził, nikt nie był w stanie przewidzieć Gułagu i Wielkiego Głodu, wojny polsko-rosyjskiej 1920, a przede wszystkim późniejszych wydarzeń na przestrzeni XX wieku. Lewicowcy i komuniści dążyli do poprawy świata, a ich działania i teorie trafiały na podatny grunt. Oferowali gotowe rozwiązania, a w Europie wymęczonej wojną wybuchały rewolucje, dające ludziom nadzieję na poprawę swego losu, w Austrii, Niemczech i Rosji, na ziemiach odradzającej się Polski. Powstawały lokalne republiki w Tarnobrzegu czy Zakopanem, gdzie obalano istniejący porządek, pozbawiając dziedziców i administrację zaborców władzy. 7 listopada powstał pierwszy tymczasowy rząd Polski, lewicowy, stworzony przez PPS.

W gminie Jeziorna istniały silne tradycje lewicowe, z czasów Rewolucji 1905 roku oraz licznych przedwojennych strajków w Papierni. Jak wspominali zresztą po latach robotnicy, w tamtych latach komórka PPS w Mirkowie podlegać miała przez jakiś czas Józefowi Piłsudskiemu. To właśnie robotnicy z Papierni porwali się na Niemców, a jeden z nich zapłacił za to życiem. Marian Wyrzykowski, późniejszy aktor, a 11 listopada uczeń tutejszej szkoły wspominał: "Rano czekamy na kolejkę, żeby normalnie jak co dzień jechać do Warszawy do szkoły, a tu kolejka się spóźnia. Gdzieś powietrzem przedostaje się wieść, że w Jeziornie rozbrajają Niemców [...]. Wreszcie przychodzi pociąg. Dowiadujemy się wszystkiego. Ale co się dzieje w Warszawie? Czekamy jej z niecierpliwością." Gdy na wieść o tym w  Jeziornie robotnicy z Papierni zaatakowali oddział niemiecki, zginęli Józef Książek i Ignacy Janicki. A potem nastała wolność… a wraz z nią opisywany w poprzednim wpisie wielki chaos. Na wsiach przed anarchią i bandytami wciąż strzegły mieszkańców tzw. stróże, dyżurne grupy mieszkańców, pilnujące osady przed zagrożeniem oraz pożarami. Letniska Skolimów i Konstancin miały własnych stróżów, w Jeziornie naturalną koleją rzeczy pilnowaniem porządku zajęli się właśnie robotnicy Papierni, tworząc milicję ludową, strzegącą ludności aż do przejęcia obowiązków przez Policję Państwową, którą utworzono dopiero 24 lipca 1919 roku. Jak wynika ze wspomnień milicja walnie przyczyniła się do poprawy bezpieczeństwa mieszkańców.

1396811_454373344682971_671628821_o

Milicja ludowa z Jeziorny w roku 1919.

Robotnicy już w listopadzie obalili Radę Gminną, wójtowi „dowiedziono” złodziejstwo. Powołano nową radę, w skład której wszedł przedstawiciel robotników. Równolegle utworzono rady delegatów robotniczych, reprezentujące interesy 1800 robotników Fabryki Papieru. Utworzono ją 19 listopada, a29 listopada wybrano wspólną radę dla Papierni, cegielni Obory i pracowników majątku Obory należącego do Potulickich. Ich celem było polepszenie bytu robotników. Powyższe rozlało się na całą okolicę, bowiem już 9 grudnia spotkało się 40 delegatów z fabryki, cegielni, folwarków oraz osad Jeziorna, Konstancin, Bielawa. Przyjęto rezolucję mającą poprawić byt służby folwarcznej, żyjącej dotąd w gorszych warunkach niż robotnicy. Od Potulickich i Rossmanów zażądano zapewnienia swym pracownikom 8 godzinnego dnia pracy, pomocy lekarskiej, umożliwienia dzieciom nauki, podniesienia pensji do 300 marek rocznie oraz zapewnienia odpowiednich warunków bytu. Robotnicy poparli powyższe w pełni.

Nie zahamowały to nastrojów rewolucyjnych, zwłaszcza iż w międzyczasie uznano obecną radę gminną za nielegalną, bazując na dekrecie państwowym wyznaczono nową, tym razem bez przedstawiciela robotników, za to z „paskarzami” i „burżuazją”. Zachodziła obawa, iż uchylony zostanie dekret obniżający cenę ziemniaków, poniżej poziomu spekulacji, który zapewnił nowej radzie poparcie. 10 grudnia miała miejsce demonstracja skierowana przeciw władzom gminy. Około 1500 robotników i chłopów przemaszerowało od stacji kolejki wilanowskiej pod Urząd Gminy, gdzie zażądano usunięcia nowych „polskich okupacyjnych” radnych, jak określono nową Radę. Zażądano powrotu Rady Gminnej z czasów carskich, która jak widać dobrze zapisała się w pamięci mieszkańców.

Sytuacją w gminie Jeziorna niepokoiły się coraz bardziej władze, nie mające w tym czasie sposobu stłumienia zamętu. W raportach wojskowych przygotowywanych dla Naczelnika Państwa, w dniu 2 stycznia 1919 odnotowano, że: „w miejscowościach blisko Warszawy położonych wzrasta ferment bolszewicki. (…) Agitacja wzrasta tam z dnia na dzień i prowadzona jest w sposób bardzo bojowy przez Radę Delegatów Robotniczych gminy Jeziorna. Stan umysłów jest wzburzony i, jak wynika, może tam dojść do ekscesów”.

Jeziorna_5a_zb_E_Bialy

Papiernia na początku XX wieku. Pocztówka ze zbiorów WMK

Jak widać z początek roku 1919 przyniósł gminie Jeziorna rewolucyjne wrzenie, przy czym zauważyć należy, iż jeżeli w liczącej wówczas około 3500 dorosłych mieszkańców gminie powyższe postulaty poparło 1500 dorosłych mieszkańców, stanowili oni połowę z nich, co pokazuje nam jak wiele osób identyfikowało się z rewolucyjnymi poglądami. Pokazuje nam także jak zdesperowani stali się tutejsi mieszkańcy i jak zła była sytuacja odrodzonej Polski w pierwszych miesiącach jej istnienia. Na uwagę zasługuje także jednak fakt, iż demonstrujący nie kierowali swego gniewu przeciw miejscowym posiadaczom ziemskim, Potulickim, Rossmanom czy bogatym letnikom z Konstancina, co pokazuje iż ich zachowania miały raczej charakter socjalny, wynikały z biedy i głodu, a nie z przekonań politycznych i związane były ze złą sytuacją ekonomiczną.

Źródła i literatura:

    • APW Oddz. Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna
    • DYMEK Benon, Z dziejów ruchu robotniczego w Jeziornie do 1939 r., (w:), Studia i materiały do dziejów Piaseczna i powiatu piaseczyńskiego, Warszawa 1973
    • ZAŁĘCZNY Joanna, Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitych, Warszawa 2015

Sempołowska w Mirkowie

ksunder

Jak co roku 8 marca przyjrzyjmy się bliżej kolejnej przedstawicielce płci pięknej, która położyła zasługi dla historii tych stron. I jak to zwykle bywa są one praktycznie zapomniane, bowiem nie była związana z letniskiem Konstancin i jego elitarnym towarzystwem. Jak łatwo domniemywać po tytule wpisu, chodzi o Stefanię Sempołowską.

Sempołowska jest postacią znaną i wciąż jeszcze pamiętaną w Polsce, jej działalność oświatowa i nauczycielska nie zblakła mimo upływu lat. Była jedną z osób, które poniosły kaganek oświaty w lud, a po szczegóły odesłać należy szacownego czytelnika choćby do skróconego życiorysu w Wikipedii. Co ma jednak Sempołowska do Mirkowa? Zapewne niektórzy kojarzą, ja pozwolę sobie opowieść tę rozwinąć, bowiem rzecz sprowadza się nie tylko do mirkowskiego kinematografu. Sempołowska była bowiem jedną z osób, której jedna z największej fabryk w ówczesnej Kongresówce zawdzięcza Dom Ludowy.

299336Historia ta bierze swój początek podczas Rewolucji 1905, która dość mocno zradykalizowała społeczeństwo Królestwa. Wraz z rewolucyjnymi ruchami robotniczymi powróciła sprawa polska, w szkołach wiecowano i strajkowano, domagając się między innymi prawa do nauczania w języku polskim. W centrum tych wydarzeń były Maria Gomólińska i Stefania Sempołowska, która doprowadziła do zwołania zjazdu delegatów Kół Nauczycielskich Królestwa Polskiego. Postanowiono tam wbrew zaborcy nauczać w języku polskim, a przede wszystkim zając się edukacją najniższych warstw społecznych. Mimo uspokojenia nastrojów znaczna część postulatów znalazła się w programie Towarzystwa Kultury Polskiej, założonego w 1906 roku przez znanego działacza Aleksandra Świętochowskiego. Sempołowska działała w nim aktywnie od początku. Celem Towarzystwa było szerzenie działalności kulturalnej, a przede wszystkim edukacyjnej. Niezwłocznie po założeniu głównego oddziału w Warszawie, który skupił się na robotnikach tutejszych zakładów, oczy działaczy skierowały się na nieodległa Mirkowską Fabrykę Papieru. W lutym 1907 otwarto tam oddział towarzystwa, a o tym, iż ziarno padło na podatny grunt, możemy przeczytać w pierwszym numerze miesięcznika TKP wydanym przez Świętochowskiego w tym samym roku. Oddział w Jeziornie był pierwszy, po nim otwierano kolejne w miastach Mazowsza.

Jak pisał anonimowy sprawozdawca: „[Oddział] Istnieje od Lutego b. r., a liczy 64 członków,- 5 kobiet i 59 mężczyzn. Starania swe zwraca głównie w kierunkach oświatowym i ekonomiczno-społecznym. W tym calu założono bibliotekę, która posiada około 800 tomów i czytelnię. Urządzono dwa odczyty: jeden o „Konstytucyi 3 maja 1791 r.“ (S. Sempołowska), drugi o „Słowianach przedhistórycznych“ (M. Gomólińska). Obecnie oddział dąży do tego, ażeby odbywały się dwa wykłady na miesiąc z dziedziny nauk społecznych, ekonomicznych, historycznych, hygienicznych i przyrodniczych. Opracowywane są tablice graficzne, przedstawiające stan analfabetyzmu śród robotników i robotnic Mirkowskiej fabryki papieru w Jeziornie (około 1500 ludzi). Na początku Grudnia otwarto kursy dla analfabetów i wykłady popularne.

W kierunku ekonomiczno-społecznym oddział wystarał się:

1) o założenie państwowej kasy oszczędności w fabryce

i 2) o wybudowanie przez fabrykę piekarni, która będzie prowadzona przez kooperatywę robotniczą.

W Kwietniu urządzono drzewosadzenie, w którem wzięło udział kilkaset dziatwy robotniczej.

Dla kultury towarzyskiej zorganizowano zbiorowe lekcye tańców, na które uczęszcza 50 osób z młodzieży fabrycznej, a których udziela nauczyciel z Warszawy dwa razy tygodniowo. Lekcye te wyrabiają zręczność i ogładę towarzyską, a przytem mają wpływ demokratyzujący, gdyż robotnicy, robotnice i urzędnicy fabryczni spędzają razem wieczory na zabawie. Czysty dochód z lekcyi tańca przeznaczony jest na Dom Ludowy w Jeziornie.”

O ówczesnych zabawach w Mirkowie poczytać możemy w książce o Ciepokach Kalicińskiego, skupmy się jednak na Domu Ludowym. Zaprojektował go Stefan Szyller, jak widać jednak właściciele fabryki początkowo nie kwapili się z datkami na jego powstanie, mimo iż trwała właśnie budowa robotniczego osiedla. Miało to oczywiście związek z faktem, iż zdawali sobie sprawę z nastrojów pośród robotników, pozostając pod wrażeniem niedawnej rewolucji. Działalność TPK trafiła zresztą na podatny grunt, już w roku 1905 powołać miano zalążek Domu Ludowego, by organizować tu życie kulturalne. TPK ze swymi odczytami, imprezami oświatowymi i teatralnymi wyzyskała moment dziejowy. Brak budynku był jednak dotkliwie odczuwalny.

„Celem głównym oddziału jest wybudowanie takiego Domu, którego brak daje się czuć dotkliwie. Cała praca oświatowo - kulturalna biegłaby stokroć szybciej, gdyby było ognisko, w którem lud roboczy znalazłby pokarm duchowy, zdrową rozrywkę i t. p. To też oddział wytęża wszystkie siły, ażeby zdobyć kapitał potrzebny dla urzeczywistnienia tej myśli.”

9415f9bcd76598f9c08127db1641b596_LSempołowska była mocno zaangażowana w rozwój oddziału w Mirkowie, a po wybudowaniu Domu Ludowego ufundować miała dlań kinematograf. I tak rozpoczęła się historia kina „Mirków”.

Odnotujmy jeszcze, iż największy opór wobec przedsięwzięcia stawiły wcale nie władze, ani tez kierownictwo Papierni.

,,Ze strony władz rządowych oddział nie doświadczał utrudnień. Władze fabryczne zachowują się wobec niego biernie. Jedynie wrogi nastrój i przeciwdziałanie ujawnia duchowieństwo parafialne i okoliczne rzymsko-katolickie, które wszelkimi środkami tamuje pracę oddziału, wychodząc z założenia, że Tow. Kultury Polskiej jest instytucyą anti-religijną i jako takie powinno być bezwzględnie zwalczane.

Kopie protokółów z zebrań organizacyjnych dostatecznie wyświetlają ten stosunek; dodać jednak musimy, że na piśmienne prośby poświęcenia lokalu bibliotecznego oraz sadzonych drzewek otrzymaliśmy odpowiedź odmowną oraz że zdarzają się częste wypadki odciągania ludzi od Tow. Kultry Polskiej przez konfesyonał. Wogólę ze strony duchowieństwa, oddział doznaje wielu krzywd i spotyka najwięcej przeszkód".

Dziś oczywiście trudno stwierdzić czy opór proboszcza (ze Słomczyna, stanowiącego wówczas siedzibę Parafii) wywoływała osoba Aleksandra Świętochowskiego, znanego ze swych antyklerykalnych poglądów, czy też świeże doświadczenie rewolucyjne. Ruchy robotnicze w tamtych latach nie miały jeszcze przed sobą doświadczeń rewolucji radzieckiej i nie kojarzyły się z programową walką z kościołem, choć poglądy większości ówczesnych księży mocno kłóciły się z postępowymi dążeniami osób takich jak Stefania Sempołowska, postulującymi równość wszystkich w dostępie do edukacji. Nie bez znaczenia mógł być fakt, iż w owym czasie trwała budowa filialnego mirkowskiego kościoła, a działalność TPK i budowa Domu Ludowego traktowana mogła być jako konkurencja. Koniec końców jak to zwykle bywa wszystko się ułożyła.

W tym roku historyczny kwiatek w postaci wspomnienia z okazji Dnia Kobiet otrzymują więc Stefania Sempołowska, Maria Gomólińska i inne nieznane z nazwiska członkinie TPK, za to co uczyniły dla tych okolic, a o czym mało kto pamięta, a po upływie bez mała stu lat nie jest świadom wagi tych działań.


Źródła i literatura:

  • Kultura Polska, miesięcznik TPK, styczeń 1908

Wspomnienia z Mirkowa

ksunder

Dzięki p. Piotrowi Bryłce trafiły w me ręce obszerne fragmenty kroniki Papierni. Nie jest to wydawnictwo nieznane, w zbiorach Biblioteki Narodowej znajduje się ono w dwóch wersjach, jako "Kronika papierni w Jeziornie 1760-1960" wydana w roku 1961 oraz "Kronika papierni w Jeziornie 1760-1980" wydana w roku 1980. Obie wyszły nakładem Warszawskich Zakładów Papierniczych im. Mariana Jaworskiego (jeśli ktoś nie pamięta lub nie jest tego świadom, nazwę taką nosiła Mirkowska Fabryka Papieru). Redagowana przez doc. Jadwigę Siniarską-Czaplicką (dzięki której znamy historię Papierni) oraz Teresę Górską, pięknie wykaligrafowana rękami pracowników Papierni Józefy Brzozowskiej i Kazimierza Głuchowskiego, w opracowaniu graficznym tego ostatniego oraz Henryka Kubika. Piękny to dokument czasu, ukazujący nam zżycie z zakładem jego załogi, wersja wydawnicza stanowi fotokopię kroniki ręcznie spisywanej. Wersję z roku 1980 różni dodanie do niej wspomnień pracowników Papierni, z których jedno zamieszczam poniżej. Wspomnienia zbierał Wincenty Szeleszkiewicz, postać nietuzinkowa i kilkakrotnie przeze mnie przywoływana, na profilu FB można znaleźć galerię jego malarstwa. Były AK-owiec, dyrektor Papierni, twórca tutejszej szkoły zwanej popularnie „Cyrkiem”, malarz… jednym słowem osoba zasłużona dla tutejszej społeczności.

Pominę kontekst w jakim powołano Komisję Historii Mirkowa i opis czasów w jakich powstawały, istotne są ciekawe fragmenty wspomnień pracowników Papierni, które wiele mówią o historii „Ciepoków” tak barwnie opisanych w książce Zdzisława Kalicińskiego. Zaś powody zebrania wspomnień w tym kontekście nie są tak istotne, choć jak zawsze w tamtych czasach związane były z ważkimi wydarzeniami, upamiętniającymi robotnicze święta. Wyjątkowo musiałem zastosować się częściowo do zasad edycji źródeł historycznych (historyk uśmiechnie się, widząc w jakiej postaci i słusznie wytknie brak pewnej konsekwencji), z uwagi na rozmaite błędy natury historycznej popełnione przez autora bądź liternika. Co jednak mam nadzieję nie przeszkodzi w odbiorze wspomnień.

cover


Wspomnienia

Konstancin-Jeziorna, 3 II 1971

Stanisław Janczewski

ur. 9 IV 1902 r. w Wieruszowie przy ul. Zamkowej

Urodziłem się w Wieruszowie, a rodzice moi Antoni i Elżbieta byli pracownikami Fabryki Papieru Mirków tuż przy Wieruszowie (pow. Kępno Wlkp1). Fabryka istniała na długie lata przed rozbiorami Polski i pracowali w niej moi przodkowie, dziad Szczepan, pradziad Michał, a więc można w przybliżeniu określić na 1850-lata2. Po Kongresie Wiedeńskim w roku 1815 powstało Królestwo Polskie pod zarządem cara rosyjskiego i w związku z tym powstały nowe granice. Prusy zajęły tereny po rzekę Prosna z jednej strony, a Rosja Carsja zajęła po drugiej stronie rzeki. Fabryka Papieru Mirków leżała z obu stron rzeki, lecz większa część była po stronie Rosji, granica w Mirkowie, a Wieruszów cały po stronie pruskiej.

Wojska graniczne carskie długie lata pozwalały na pracę w Fabryce po obu stronach, lecz w latach 18823, gdy przyszedł pułkownik nowy, nie pozwolił na przejścia przez granice, pisał do Petersburga do najwyższych władz, w wyniku czego z Fabryką trzeba było ustąpić. Właściciele fabryki Natansonowie4 w roku 1884 i 18855 zdecydowali przenieść fabrykę do Jeziorny, do istniejącej tu fabryki papieru, którą jak powiadają pradziadowie Janczewscy, założył książę Lubecki w roku 17746 w wodnym młynie na rzece Jeziorka. Przewożenie fabryki odbywało sę wołami na specjalnych wozach i saniach. Karawana złożona z dziesiątek zaprzęgów razem z taborem pracowników Mirkowa znad Prosny, którzy zdecydowali się wyruszyć na nowe miejsce do fabryki w Jeziornie, około 100 rodzin, jechali miesiącami: wyruszyli wiosną, a przybyli przed wszystkimi świętymi w późnej jesieni. W Jeziornie nie było zabudowań7 i Mirkowanie zmuszeni byli zamieszkiwać po 4 rodziny w jednej izbie.

Dopiero z czasem pobudowano osiedle na Porąbce Edwardowie8. Na Porąbce wybudowane były 2 bloki na wzór domów z Mirkowa nad Prosną. Od tego czasu fabrykę w Jeziornie poczęto nazywać Mirkowską Fabryką Papieru w Jeziornie. Papiery i bibułka paierosowa produkowana w Mirkowie nad Prosną zdobyła sobie w swoim czasie bardzo dobrą opinię i była lepsza od konkurencyjnych, gdyż woda w Prośnie była krystaliczna – czysta tak, że każdą małą rybkę widać było w najgłębszych miejscach na kilka metrów w głąb. Ta dobra opinia przeszła przez całą Polskę i pozamorskie kraje no i przywędrowała z nazwą Mirków do Jeziorny. W czasie Powstania Wielkopolskiego w roku 1918 długie lata bezrobocia i nędznie żyjąca reszta załogi zlikwidowanej fabryki Mirków nad Prosną wraz z ludnością całej Wielkopolski czynnie wzięła udział w walkach z Niemcami o wyzwolenie ojczyzny i na tym terenie Mirkowa walczyli Mirkowiacy znad Prosny.

Z rodziny przybyłych do Jeziorny i Mirkowa nad Prosną, wiele wymarło, a z pozostałych młodsze pokolenie zna tę historię tylko z opowiadań rodziców i pamięć o tych wydarzeniach zaciera się.

Z wymienionych rodzin żyje rodzina Janczewskich z ojcem Stanisławem, który mieszkał w Wieruszowie do roku 1923, do czasu pójścia do wojska, a po powrocie przyjechał do Jeziornej do Mirkowskiej Fabryki Papieru.

Jedyny ostatni Mirkowiak znad rzeki Prosny wychowany w Mirkowie nad Prosną z najmłodszej generacji przytacza niektóre urywki pieśni patriotycznych z tych okresów jeszcze dawnych, zaborczych:

1) Polacy, Polacy coście wy zrobili

żeście Niemczaków do Polski wpuścili

Jakeśmy wpuścili to i wyżyniemy

Tylko szabelki dobrze naostrzemy

2)Widzieliśmy cztery orły

jak górą leciały -

Ruski, Pruski, Austriacki

i nasz polski biały…

Między innymi z Wieruszowa pochodzą rodziny Kubików, Sutańskich, Kiszków, Matuszewskich, Staszewskich, Bryłków, Gągolskich.


pat1

Janczewski Stanisław, robotnik sprzed wojny został po wyzwoleniu 17.I.1945 r. pierwszym sołtysem na terenie Osiedla Fabrycznego, następnie kierownikiem działu gospodarczego, organizował spisu ludności, awaryjne brygady odśnieżania, obronę przeciwpowodziową, kilkakrotnie i z pełnym zaparciem udzielał się w pracy społecznej w Polsce Ludowej jako radny Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Jeziornie. Położył zasługi dla fabryki, załogi i ludności tego terenu. Jako człowiek skromny, wielki patriota nie miał szczęścia być zauważonym i wyróżnianym za swą ofiarność i zasługi do czasu emerytury w Jeziornie.

inż. W. Szeleszkiewicz

Przewodniczący Komisji Historii Mirkowa


1Obecnie Kępno, siedziba powiatu i gminy Kępno w woj. wielkopolskim. Wieruszów obecnie jako miasto powiatowe przynależy administracyjnie do woj. łódzkiego. Nadmienić należy, iż Wieruszów utracił prawa miejskie po Powstaniu Styczniowym, odzyskując je dopiero w roku 1919.

2W oryginale 1650-te lata. Zapewne błąd powstały przy przepisywaniu.

3W oryginale 1802; jw.

4Właściwie Edward Natanson i Leopold Kronenberg

5W roku 1888 zakład w Jeziornie został wykupiony przez Akcyjne Towarzystwo Mirkowskiej Fabryki Papieru, przeniesienia zakładu dokonano rok później.

6Pomieszana osoba księcia Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego (1779-1846), ministrem skarbu Królestwa Polskiego z Hieronimem Wielopolskim (1712-1779), właścicielem dóbr oborskich. Pomyłka powodowana faktem, iż Drucki-Lubecki inicjował rozwój gospodarczy Królestwa Polskiego w latach 1821-1830 i kojarzony jest z otwieraniem podobnych zakładów na ziemiach polskich. Datacja 1774 błędna, rozpowszechniona w świadomości jako jedna z dat założenia Papierni (o kwestii błędnego datowania założenia Papierni patrz: O założeniu papierni)

7Autor ma na myśli Jeziornę Fabryczną lub Bankową, czyli najbliższą okolicę Papierni, gdzie w owym czasie w zasadzie nie było zabudowań innych niż zakładowe.

8Autor łączy tu w jedną dwie nazwy własne, określające miejsce lokalizacji pierwotnych zabudowań przeznaczonych dla robotników z Mirkowa, wzniesionych na granicy wsi Bielawa. Nazwa Edwardów pochodzi od Edwarda Natansona, jednego z właścicieli fabryki, który wzniósł budynki pod koniec XIX wieku. Nazwa Porąbka była nazwą miejscową, używaną na określenie tej okolicy, występującą w dokumentach już w XVIII wieku. Oznaczała porębę, czyli miejsce po wyrąbanym lesie.

Przewodnika po rocznicach część ostatnia

ksunder

Piaski

W ostatnim wpisie z mej pamięci umknęła ta wieś granicząca z Cieciszewem, dzieląca z nią wspólną historię. Choć pozornie historia Piasków bierze swój początek wraz z wiekiem XVIII, dzieje osadnictwa w tym miejscu są dużo starsze. Piaski założono po opisywanej niedawno powodzi, która spustoszyła Urzecze, przynosząc kres istnienia kościołowi w Cieciszewie około roku 1713. Ta sama woda zabrała miejscowość noszącą nazwę Kozłów, założoną przez Oborskich w XVI wieku nad Wisłą, która jeszcze w drugiej połowie XVII wieku rozrosła się tak bardzo, iż sięgała od Gassów po Cieciszew, a jako Kozłów traktowano nawet część tego ostatniego. Z czasem rozdzielona przez Wisłę na dwa Kozłowy, całkowicie zniknęła pod wiślanymi falami. Na naniesionych przez Wisłę piaskach wieś zaczęto odbudowywać, stąd jej nazwa – Piaski. Najstarsza odnaleziona dotąd wzmianka traktująca o istnieniu Piasków pochodzi a roku 1734. Za dwa lata doczekamy się 285 rocznicy, lecz jeśli doliczymy lata związane z istnieniem Kozłowa, założonego najprawdopodobniej w roku 1526, za 9 lat czeka nas okazja do świętowania 500-setnej rocznicy.

Z Kozłowem wiąże się zresztą jedna z największych tajemnic tych stron, którą od lat wymyka się poznaniu, ale o tym innym razem.

Skolimów

610  rocznica pierwszej wzmianki mija w tym roku, bowiem po raz pierwszy zawitał na karty historii w roku 1407. Historię ma jednak starszą i ciekawą, założony został bowiem najprawdopodobniej przez pochodzącego z Prus osadnika o imieniu Skolim, uchodzącego przed krzyżacką zawieruchą. Uchodźcę powitali książęta mazowieccy, umożliwiając założenie osady, najpewniej na przełomie XIII i XIV wieku, co potwierdzają badania archeologiczne. Więcej na ten temat we wpisie o początkach Skolimowa.

Lietuviai_kovoja_su_vokie%C4%8Diais.Lithuanians_fighting_Teutonic_Knights_(2)Dla porządku dodajmy jeszcze, iż ówczesny Skolimów położony był na północ od Jeziorki, w ziemi warszawskiej, w okolicy obecnego dworu i ulicy Kołobrzeskiej. Letnisko tworzone pod koniec XIX wieku zajęło zaś las po drugiej stronie rzeki.

Jeziorna

Jak wiedzą czytelnicy tego bloga Jeziorny były trzy, czemu niegdyś poświęciłem osobny wpis. Ta pierwsza i najstarsza, biorąca swą nazwę od rozlewiska rzeki Jeziorki, założona u jej ówczesnego ujścia do Wisły, z czasem zaczęła być zwana Jeziorną Królewską, należąc do królów Polski. Choć pierwsza wzmianka o jej istnieniu pochodzi z roku 1410, badania archeologiczne jej powstanie datują na wiek XIII. O początkach Jeziorny przeczytać można we wpisie na ten temat.

Druga, położona w dobrach oborskich, po drugiej stronie Jeziorki na wprost Jeziorny Królewskiej, była oddzielną wsią. Przez długi czas zmieniała nazwę, istniał tu bowiem młyn na Jeziorce, należący do dziedziców Obór, po raz pierwszy wzmiankowany w roku 1424 jako młyn w Jeziorze. Z czasem w jego pobliżu powstała osada, zwana przez wieki Wyględowem, Nadjeziorą bądź Przyjeziorą, od XVIII wieku określana już jako Jeziorna Oborska. Obecnie nazwę tę wyparła Grapa, osiedle w dużej mierze położone na terenie dawnej wsi, które z kolei wzięło nazwę od istniejącego tu parku letniskowego, a ten od funkcjonującego tu od lat staropolskiego określenia skarpy – Grapa. Najstarsze wzmianki o Grapie występują w wieku XVIII.

Trzecia Jeziorna powstała najpóźniej, gdy na terenie dawnej osady młyńskiej Grąd założono papiernię w roku 1776, od początku noszącą nazwę Papierni w Jeziornie. Tak powstała Jeziorna Bankowa, później zwana Fabryczną, obecnie nosząca nazwę Mirkowa, którą przynieśli ze sobą pod koniec XIX wieku przesiedleni robotnicy z Mirkowskiej Fabryki Papieru. Lecz jeśli sięgniemy w przeszłość, odkryjemy iż najstarsza wzmianka o młynie w Grądzie pochodzi z roku 1482. Doczekał się zresztą odrębnego wpisu.

Zatem dla każdej Jeziorny, choć obecnie ostała się już tylko jedna, rocznice wyliczyć należy oddzielnie.

Zaś zwycięzcą jest…

cesCieciszew

Choć w wielu miejscach nadal pokutuje informacja, iż najstarsza wzmianka istnieniu w tym miejscu parafii pochodzi z roku 1398, zaś wieś lokowano w roku 1363, nie jest to do końca prawdą. Co stwierdza niżej wymieniony, mimo iż brał czynny udział w obchodach 650-lecia wsi w roku 2013. Osadę wzmiankowano już w roku 1253 podczas odwiedzin księcia mazowieckiego w tutejszym grodzie. Jednakże zapiski dokonane podczas konsekrowania świątyni przeniesionej do Słomczyna w roku 1737 potwierdzają podejrzenia, iż parafia istniała już wcześniej i założona została w roku 1236. O czym można przeczytać choćby w tym wpisie.

Summa summarum, znając mieszkańców Cieciszewa sądzę, że za kilkanaście lat zorganizują kolejny jubileusz, tym razem 800-lecia, w roku 2036. Na co wszyscy czekamy, jak również na rocznicowe obchody nie tylko w postaci Dni Konstancina.

A komu jeszcze mało - odsyłam do tekstu, traktującego o tym, co działo się na tych terenach w starożytności i na długo wcześniej.

Trzy Jeziorny

ksunder

Jeziorny były niegdyś dwie, przez krótki okres czasu nawet trzy, choć ta ostania nie utrwaliła się w mowie codziennej. Mało kto już o tym pamięta, po utworzeniu miasta Konstancin-Jeziorna w roku 1969, nazewnictwo zaczęło się powoli zacierać, miejscowości weszły w skład organizmu miejskiego. Przetrwały tylko dawne wsie, choć także nie wszystkie, drobne sioła zniknęły pośród większych sołectw. Podobny los jak Koło czy Kliczyn spotykać zaczyna także i Jeziorny, coraz mniej osób wie, że było ich więcej niż jedna. Piszący o Konstancinie i okolicach nagminnie popełniają ten sam błąd, nie wiedzą, że Jeziorny, będące całkowicie różnymi miejscowościami, mylą się nawet zawodowi historycy, gdy nazwa scala im się w jedną. Czasem wspominam o tym na blogu, niejako mimochodem, przy okazji innych spraw. Ale warto poświęcić tej sprawie cały wpis, ostatnio jedna z osób, które niedawno wprowadziły się w te strony, powiedziała mi, że wciąż słychać w rozmowach jakieś dawne antagonizmy, gdy miejscowi mówią o Skolimowie, Grapie czy Jeziornie. To nie antagonizmy. To, co w większych miejscowościach nazywa się dzielnicami, w tych stronach jest wpisaną w miasto Konstancin pamięcią o dawnych wsiach.

mapa

Dawny przebieg rzeki Jeziorki (w roku 1806) oznaczony na obecnej mapie wraz z Jeziorną Królewską

Najstarszą Jeziorną była ta położona na północnym brzegu Jeziorki, wyznaczającej od średniowiecza granice ziemi warszawskiej i czerskiej. Rzeka płynęła aż do XX wieku nieco dalej na północ, jak na mapce widocznej powyżej i w obrazku tytułowym bloga, wzdłuż obecnej ulicy Bielawskiej ku Bielawie, założonej na półwyspie. Jeziorna zwana była wówczas jak obecnie, bez przymiotnika, była bowiem jedyną wsią o tej nazwie. Pisano ją podobnie jak rzekę, jako Gyezorę bądź Jeszorę. Położona była pierwotnie w okolicach obecnych bloków przy Narożnej, gdzie wieś średniowieczna bierze swój początek, choć w rejonie przyszłej lokalizacji ratusza odnajdywano ślady dawniejszego osadnictwa. Na początku XV wieku Jeziornę posiadał podczaszy warszawski, Mikołaj zwany Żądłem. Prawa do niej oraz Okrzeszyna przeszły z czasem na jego dzieci. Jednakże już w roku 1523 Jeziornę trzymał archidiakon warszawski, najwyraźniej ziemia stanowiła jego osobistą oprawę, a nie kościelną, bowiem w ciągu trzech lat stała się własnością książąt mazowieckich, tuż przed ich śmiercią. Mimo rychłej inkorporacji Mazowsza do Korony, Jeziorna zyskała miano Książęcej. Od roku 1529 przechodzi na własność króla, stając się królewszczyzną. I stąd jej nazwa, Jeziorna Królewska, która towarzyszyć jej będzie aż do połowy XX wieku. Po upadku Rzeczpospolitej stanie się własnością rządową, z czasem kupi ją Henryk Rossman, po reformie roku 1867 stanie się siedzibą gminy, która weźmie od niej skróconą nazwę. Nazwa Jeziorna Królewska pojawiać się będzie na dokumentach, tarczach szkolnych jeszcze do roku 1969.

jez2

Jeziorna Oborska, krzyż to najprawdopodobniej figura Nepomucena, w miejscu obecnego ronda most. Stara Papiernia jeszcze nie istnieje (1812)

Druga Jeziorna istnieje równie długo, choć początkowo nie nosiła nazwy. Oborscy ustawili tu młyn, przekopali rzekę, spiętrzyli wodę i w ten sposób powstała odnoga Św. Jana, istniejąca po dziś dzień. W okolicy młyna powstała osada zwana Wyględowem, choć z czasem ona zanikła. Młyn i znajdujące się tu domy określać zaczęto nazwą pochodzącą od rzeki. W XVII wieku metryki parafii cieciszewskiej notują ją jako Nadjeziornę bądź Przyjeziornę, położną w okolicach obecnej Starej Papierni, przy rozstaju dróg. W ciągu kolejnych stu lat stała się znacznych rozmiarów miejscowością, na co wpływ miało zapewne ulokowanie tu placówki pocztowej. Miejscowość zwano wówczas już Jeziorną, dla odróżnienia od wsi leżącej po drugiej stronie rzeki dodając nazwę od dworu, któremu miejscowość podlegała. To Jeziorna Oborska, z czasem rozrastająca się w kierunku Grapy. To o niej mowa, gdy wspominamy pojedynki staropolskie i szlachetków pytających: Wiesz gdzie Jeziorna? Jeziorna Królewska podlegała władzy króla, lecz po przekroczeniu Jeziorki, która rozlewała się szeroko po błoniach, a ponieważ most nie istniał, trzeba było płynąć promem, znajdowało się na ziemiach Wielopolskich. Tu potykano się, w okolicach wsi Jeziorna Oborska. Jednocześnie by odróżnić obie wsie, w dobrach oborskich mówić zaczęto o sąsiadce leżącej na północy Królewska. Różnice te istotne były jedynie dla miejscowych, dla współczesnych i późniejszych badaczy Jeziorna była jedną miejscowością. Nie używali żadnego z przydomków, gdy w roku 1607 rokoszanie Zebrzydowskiego rozłożyli się w obozie pod Jeziorną, stali na błoniach, na granicy ziemi czerskiej, patrząc na Jeziornę Królewską. Nie chcieli wkraczać na ziemię należącą do króla, bo to oznaczałoby wypowiedzenie mu władzy i tu sporządzili swój protest.

Jeśli popatrzymy na dawne mapy zobaczymy, że nawet ich twórcy rzadko dostrzegają istnienie dwóch wsi. Na niektórych zauważymy dwie miejscowości, choć bez określających je przymiotników, leżące po obu stronach rzeki. Wszak była jeszcze trzecia Jeziorna, choć jej nazwa używana była z rzadka. W miejscu dawnego młyna w Grądzie powstała Papiernia. Z jakiego powodu nazwa Grąd przestała być używana trudno stwierdzić, manufakturę od początku w dokumentach zwano Papiernią w Jeziornie Oborskiej. Jak to zwykle bywa wkrótce została tylko Jeziorna. Gdy w roku 1830 nabył ją Bank Polski, z czasem zaczęto nazywać to miejsce Jeziorną Bankową, wyłączoną z Oborskiej, co wynikało również z podziału administracyjnego istniejącego do Powstania Styczniowego. Jednak w mowie ludzkiej nazwa ta pod koniec XIX wieku zniknęła, zaczęto mówić w ślad za nowymi robotnikami Mirków, bowiem tak nazywała się miejscowość, z której zostali przeniesieni.

Clipboard016

Trzy Jeziorny na jednej mapie (1931 rok). Jeziorka płynie już korytem odsuniętym od Jeziorny Królewskiej

Tak oto mamy wiek XXI, historia zatoczyła koło. Dwie Jeziorny zwane są obecnie Grapą (Oborska) i Mirkowem (Bankowa). Ponownie istnieje już tylko jedna Jeziorna, ta zwana niegdyś Królewską, która stała się połową istniejącego tu miasta. Lecz niegdyś były to zupełnie różne miejscowości, mające odrębnych właścicieli.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Obory
  • Kartoteka A. Wolffa, IH PAN
  • Akta Gm. Jeziorna, AP M. St. W-wy, O/Grodzisk Mazowiecki

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci