Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : Jeziorna

Jeziorna i Skolimów-Konstancin w 1967 roku

ksunder

Dawno na blogu nie pojawił się żaden dokument, nadrobię to korzystając z faktu, iż dzięki zwróceniu uwagi przez kolegów z portalu garwolińskiego na ciekawą publikację z „Notatek Płockich” z roku 1967 zatytułowaną „64 miasta województwa warszawskiego”. Artykuł zawiera zwięzłe informacje spisane z okazji obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego. Dla przypomnienia ówczesne województwo warszawskie zbliżone było do obecnego mazowieckiego, zaś oba miasta były relatywnie nowe, bowiem Jeziorna prawa miejskie uzyskała w roku 1962, a Skolimów-Konstancin ledwie 10 lat wcześniej, w trakcie reformy administracyjnej likwidującej gminę Jeziorna.. Dwa lata później zostały połączone w jedno, istniejące po dziś dzień miasto Konstancin-Jeziornę.

Informacje o historii Jeziorny nie do końca odpowiadają prawdzie, w owym czasie dzieje Papierni pozostawały nieznane, co kiedyś już opisałem na blogu, stąd podano błędną datę jej założenia. Informacja jakoby Jeziorna została założona przez Jana III Sobieskiego jest nieprawdziwa, ale natrafić na nią można jeszcze w kilku książkach publikowanych w tamtym okresie. Widziałbym tu ciekawy związek z legendą funkcjonującą w okolicy o osadzeniu przez Sobieskiego na Urzeczu jeńców tureckich, która także nie znalazła jak dotąd potwierdzenia.

Najbardziej ciekawe wydają mi się informacje o tym jak oba miasta wyglądały w roku 1967, więc zapraszam do lektury.

JEZIORNA

"miasto w pow. piaseczyńskim nad rzeką Jeziorną. 6 km2. 6,1 tys. mieszk., w tym 2,9 tys. mężczyzn (1966). Zakłady pracy: Największy Zakład to Warszawskie Zakłady Papiernicze, dawniej „Mirków". Rozwój Jeziorny związany był z założoną w 1778 r. papiernią rozbudowywaną w końcu XVIII i XIX w. Obecnie następuje dalszy jej rozwój. Zakłady Papiernicze zatrudniają ludność miejscową i z dwóch Gromadzkich Rad Narodowych. Ogółem zatrudnionych jest 2050 osób. Wartość produkcji globalnej 564.300 tys. zł. Drugi zakład, to Zakład Mechaniki Precyzyjnej ZZG „INCO", zatrudniający 180 osób. Wartość produkcji globalnej 22.1743 tys. zł, w tym produkcja na eksport 433 tys. zł dewizowych. Pozostałe instytucje to: GS „Samopomoc Chłopska", PSS, Spółdzielnia Pracy im. H. Rutkowskiego. WSO, Kółko Rolnicze, zatrudniające ogółem 350 osób. Z zakładów nieuspołecznionych, to Wytwórnia Materiałów Budowlanych oraz Wytwórnia Szkła „Plexi - glas". W granicach miasta jest 77 indywidualnych gospodarstw rolnych o przeciętnej wielkości 2,4 ha. Węzeł drogowy, to 3 stacje wąskotorowe, PKP i PKS, łączące Warszawę z miastem Piaseczno. Oświata i kultura. Na terenie miasta są 2 szkoły podstawowe (825 dzieci) oraz Zasadnicza Szkoła Zawodowa i Technikum Przemysłu Papierniczego, gdzie pobiera naukę 1100 młodzieży. Są 2 świetlice zakładowe, trzecia miejska w budowie. 1 biblioteka miejska posiadająca około 5 tys. woluminów, biblioteka zakładowa 7 tys. woluminów. 1 kino stałe (250 miejsc). Jest również stadion sportowy przy WZP.zrt

Jeziorna, 1968

Historia. Miasto Jeziorna leży w tzw. kotlinie warszawskiej nad rzeką Jeziorną, która jest lewym dopływem Wisły. Nazwa miasta, jak również nazwa rzeki mają wspólne źródło. Pochodzą mianowicie od licznych niegdyś, obecnie rozlewisk („jezior") rzeki. Z tych pradawnych jezior zostało kilka małych stawków i duży obszar podmokłych łąk. Proces wysychania terenów nadrzecznych przyśpieszyła regulacja rzeki Jeziorny na całej długości. Dzięki istnieniu rzeki, Jeziorna nigdy nie stanowiła jednolitej całości. Rzeka Jeziorna dzieli miasto na 2 części. Na zachodnim brzegu mieści się tzw. Jeziorna Królewska (założona podobno przez króla Jana III 13 Sobieskiego — fakt ten jest prawdopodobny z uwagi na bliskość Wilanowa). Wschodni brzeg to tzw. Jeziorna Oborska i Jeziorna Fabryczna — dawniej Bankowa. Obie nazwy mają wyraźne źródło historyczne. Jeziorna Oborska była własnością hr. Potulickich, których siedziba mieściła się w pobliskim majątku Obory. (Dziś mieści się tam Dom Pracy Twórczej Związku Literatów Polskich). Jeziorna Fabryczna jest osadą robotniczą przy fabryce papieru, która do 1869 r. była własnością Banku. Stąd nazwa dawna — Jeziorna Bankowa. Dalsze części miasta, to Jeziorna Nowa, Klarysew, Gawroniec, Bielawa p/górami — są to najmłodsze dzielnice włączone do miasta w związku z otrzymaniem praw miejskich w 1962 r. Choć źródła historyczne podają hipotezy o pochodzeniu Jeziorny z czasów Króla Jana Sobieskiego istnieją poważne podstawy do twierdzenia, że na tych terenach istniały siedziby ludzkie w czasach znacznie wcześniejszych. Wieś książęca Jeziora, od 1526 r. Królewska istniała już w XIII w. Miasto nie ma charakteru zwartej zabudowy. Sam rozwój postępuje zbyt wolno, ponieważ Jeziorna nie jest miastem uzbrojonym, a za tym budownictwo typu spółdzielczego ograniczyło swe budownictwo tylko do jednej dzielnicy, gdzie jest ujęcie wodne w sąsiedztwie z miastem Skolimów. Budownictwo z puli rad narodowych jest w stadium zanikania. Istnieje tylko budownictwo indywidualne. Stąd też nie ma miasto profilu czysto miejskiego. Odczuwa się również brak bodźców rozwojowych w postaci przemysłu fabrycznego. Miasto nie jest objęte deglomeracją, a za tym aktywizacja miasta obejmuje jedynie rozwój usług i handlu. W mieście obecnie mamy 30 punktów handlowych typu spółdzielczego, 5 typu prywatnego, uzupełniającego handel spółdzielczy, oraz 24 zakładów usługowych prywatnych i 5 spółdzielczych. Jeziorna podzielona jest na 9 dzielnic (Komitetów Blokowych) o łącznej zabudowie 760 budynków, w tym 691 mieszkalnych. Jeziorna ma 67 ulic o łącznej długości 26,7 km. Podstołeczne położenie Jeziorny wpłynęło decydująco na całokształt zmian związanych z sytuacją i życiem mieszkańców. Dzięki dogodnej komunikacji spora część młodzieży skończyła i kończy studia w Warszawie, przez co podnosi się procent inteligencji technicznej. Również na działalność kulturalną stolica ma swój wpływ. Warszawa daje twórczość artystyczną w gotowej formie; przez co stwarza warunki powodujące zanikanie potrzebnej społecznej inicjatywy. Stąd amatorski ruch artystyczny ogranicza się jedynie do kilku średniej wartości zespołów utrzymywanych przy szkołach. Skład Miejskiej Rady Narodowej — 30 radnych, w tym kobiet 6. Urzędujący członkowie Prezydium: Przewodniczący — Stanisław Frydrych od 1964 r. Sekretarz — Helena Młotek od 1963 r."

001a

Obecna Stara Papiernia, 1962

Po tym długich informacjach dotyczących Jeziorny, pora na Skolimów-Konstancin. O tym ostatnim niewiele było do powiedzenia.

SKOLIMÓW – KONSTANCIN

"miasto w pow. piaseczyńskim nad rzeką Jeziorką; 4.9 km2. 7,2 tys. mieszk., w tym 3,3 tys. mężczyzn (1966). Miasto Skolimów-Konstancin stanowi połączenie dwu miejscowości, z których pierwszą, a nazwie pochodzącej od staropruskiego imienia Skolim, rejestrują źródła z początkiem XV w. — druga powstała w 1898 r. na terenie dóbr Obory jako osiedle willowe, założone przez towarzystwo akcyjne. W II polowie XV I w. drobnoszlachecka wieś Skolimów w parafii Piaseczno liczyła poniżej 50 mieszk.. w 1825 r. — 138, w 1921 r. — 971. Konstancin miał w 1921 r. 527 mieszk. W 1924 r. obie miejscowości tworzyły gminę. Prawa miejskie Skolimów-Konstancin uzyskał w 1952 r. Znajduje się tu sanatorium reumatologiczne, szpital chirurgii kostnej i ośrodek rehabilitacyjny. Dzięki dogodnemu połączeniu komunikacyjnemu z Warszawą i Piasecznem, Skolimów-Konstancin jest bazą mieszkaniową dla pracowników zatrudnionych w tych miastach. Miasto ma 5 zakładów przemysłowych i 68 rzemieślniczych. W 1961 r. liczył 7.110 mieszk. Miasto ma wodociągi i częściowo kanalizację, 2 szkoły podstawowe i liceum ogólnokształcące. W Konstancinie mieszkał w latach 1920—1925 Stefan Żeromski."

Clipboard0114

Grapa, widok na obecną ul. Wilanowską, 1962

 A na zakończenie dodam jeszcze, iż w przypadku obu miast nie odnotowano nadania im herbu.

Źródła i literatura:

    • "Sześćdziesiąt cztery miasta województwa warszawskiego" (w:) Notatki Płockie 12/2-42, 2-57, 1967

Wolności cementowanie

ksunder

W pierwszych miesiącach 1919 po niepodległościowym nastroju listopada 1918 roku w podwarszawskich miejscowościach nie było już śladu. Sytuacja była ciężka a nastroje mocno rewolucyjnie. Mimo ogólnej euforii radykalnych ruchów w całej Europie nie czuć było jednak powszechnego nastroju robotniczej rewolucji. Powody były dwa, w przeciwieństwie do Niemiec czy Rosji gdzie takie rewolucje wybuchły, Polacy po latach odzyskali swoje Państwo, nie było ono wrogiem protestujących, którzy raczej kierunkowali swą energię na jego budowę, niż obwiniali je o swą nędzę, za którą przecież odpowiadały w dużej mierze zaborcy. Na gminie Jeziorna piętno swe odcisnęła ponadto wojna, stąd też sytuacja ekonomiczna po odzyskaniu niepodległości nie pogorszyła się nagle, trwała już od dłuższego czasu i była jedynie kontynuacją tego co działo się przez ostatnie lata.

10688463_615037931949844_2480174244879577757_oObory, rok 1916 (z książki "Nadwiślańskie Urzecze" Ł. M. Stanaszka)

Zauważyć należy także, iż administracja młodego Państwa w sensowny sposób poradziła sobie ze wspomnianym uprzednio zjawiskiem „narastającego bolszewizmu”. Nie wpadano w niepotrzebną panikę, przede wszystkim dlatego, że w roku 1919 Rosja Sowiecka nie była jeszcze wrogiem, a komunizm w wydaniu radzieckim nie ukazał jeszcze swego straszliwego oblicza, a zwłaszcza zagony konnicy nie dotarły jeszcze pod Warszawę i Radzymin. Wojna dopiero się skończyła, a nikt nawet nie przewidywał, że już wkrótce młode państwo będzie musiało obronić swej niepodległości. Minister Spraw Wewnętrznych 1 lutego 1919 roku w piśmie do komisarza powiatowego zwrócił uwagę, iż narastająca radykalna sytuacja związana ze strajkami służb folwarcznej i robotników inspirowana przez Rady Delegatów stanowi zagrożenie dla aprowizacji. Zamiast tłumić protesty siłą powołana została specjalna komisja przy Ministerstwie Pracy, mająca na celu doprowadzić do porozumienia między strajkującymi właścicielami majątków i fabryk a robotnikami i pracownikami. Rad delegatów nie rozganiano siłą, wręcz przeciwnie, podkreślono iż ich funkcjonowanie jest w pełni legalne, tak długo jak nie ingerują w kwestie zarządzania majątkami ziemskim i fabrycznymi, ograniczając się spraw ze sfery socjalnej. I taka taktyka odniosła skutego, choć jak bardzo napięta była w tych stronach sytuacja świadczy fakt, iż korespondent gazety „Gromada” doniósł, iż już w Powsinie i całej gminie Wilanów w każdej wsi wybrano rady delegatów, skąd rozlał się ferment z gminy Jeziorna.

Pośród tej rewolucyjnej atmosfery 26 stycznia 1919 roku odbyły się wyboru do Sejmu Rzeczpospolitej. Mimo panującego głodu i chłodu zagłosowano w liczbie świadczącej o tym, iż mieszkańcy gminy Jeziorna poczuli się w pełni odpowiedzialni za odrodzoną Polskę. Po raz pierwszy prawo wyborcze przyznano obu płciom, a głosować można było po ukończeniu 21 roku życia. I stwierdzić należy, iż w sytuacji gdy wybory takie były same w sobie rewolucją, bowiem każdy z głosujących czynił to po raz pierwszy w życiu wybierając posłów na Sejm odrodzonej Polski, a ponad połowę głosujących stanowiły kobiety, które wcześniej nie brały udziału w żadnych wyborach w gminie Jeziorna frekwencja sięgnęła 80 %.Stało się coś, czego w dzisiejszych czasach możemy jedynie zazdrościć…

Gmina

 

Liczba obwodów

 

Liczba uprawnionych

 

Liczba głosujących

%

Jeziorna

3

3 476

2 718

78,19

Dla całego powiatu warszawskiego średnia wyniosła zresztą 73,79%. Jeziorna i sąsiednie gmina Wilanów oraz Nowo-Iwiczna znalazły się w grupie 3 gmin po lewej stronie Wisły gdzie frekwencja ta została przekroczona.

Popatrzmy jeszcze na wyniki wyborów, bowiem mówią nam one wiele o ówczesnej sytuacji, odzwierciedlając również rozkład społeczny.

Nazwa ugrupowania

Liczba głosów

Związek Sejmowy Ludowo-Narodowy

1 545

Lista robotniczo-włościańska

363

PSL „Wyzwolenie”

1

PPS

766

Syjoniści

8

Żydowscy ludowcy

30

 Jak widać wysokie poparcie uzyskał PPS, z uwagi na silny ośrodek przemysłowy jaki stanowiła Fabryka Papieru, co przełożyło się na 28,18 % wszystkich głosów i było jednym z najwyższych w powiecie warszawskim, gdzie zresztą PPS w skali kraju odnotował największe poparcie. Wybiegając nieco w przyszłość zauważyć należy, iż co ciekawe po wyodrębnieniu z gminy Jeziorna gminy Skolimów-Konstancin, także tam PPS notował relatywnie wysokie poparcie w granicach 10-20% przewyższające poparcie dla tego ugrupowania w skali kraju. Pozostałe wyniki ukazują nam wnikliwie, iż do roku 1990 niewiele się zmieniło, gmina pozostała w pierwszej kolejności ośrodkiem rolniczym, a w drugiej przemysłowym. Poparcie dla organizacji żydowskich nie odzwierciedla do końca zapewne liczby ludności na terenie gminy, jednak dla roku 1919 nie mamy danych. Przy czym jak pisałem już wielokrotnie liczne przykłady świadczą o tym, iż w przypadku ludności żydowskiej czy niemieckiej (potomkowie olędrów) na terenie gminy narodowość nie była najważniejsza, w pierwszej kolejności identyfikowali się oni z odrodzoną Polską.

10392391_704480363005600_5786190673951018236_n1Rok 1919 był z wielu powodów przełomowy. Administracja krzepła, aparat państwowy stanął na wprost wielu problemów, pozornie nierozwiązywalnych, dopiero stopniowo tworzone były struktury w oparciu o instytucje odziedziczone po zaborcach, które uporać musiały się z potężnym kryzysem. Jak napisał historyk Norman Davies, utworzenie w takich warunkach Państwa i scalenie trzech zaborów i trzech systemów w jeden wydawało się szaleństwem i było w zasadzie niemożliwe w żadnych warunkach.

A jednak odrodziła się Polska.

Źródła i literatura:

    • APW Oddz. Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna
    • DYMEK Benon, Z dziejów ruchu robotniczego w Jeziornie do 1939 r., (w:), Studia i materiały do dziejów Piaseczna i powiatu piaseczyńskiego, Warszawa 1973
    • ZAŁĘCZNY Joanna, Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitych, Warszawa 2015

Wolności początek

ksunder

Ledwie nieco ponad dwa miesiące temu obchodziliśmy stulecie polskiej niepodległości. I temat właściwie znikł już z publicznej świadomości, bez chwili refleksji, jakie dalsze losy czekały odrodzoną Rzeczpospolitą. Pamiętający rok 1989 zapewne przypomną sobie powiew nadziei i wolności, który szybko został zastąpiony problemami wynikającymi ze zderzenia z twardą rzeczywistością czasu reform i braku środków do ich przeprowadzenia. Nie inaczej było w roku 1918. Pochylmy się zatem nad tym co działo się dalej na terenie Gminy Jeziorna oraz osad letniskowych Skolimów i Konstancin, choć posiadających od roku 1917 odrębny status prawny, do roku 1924 wchodzących w skład gminy Jeziorna.

pbPapiernia na zdjęciu autorstwa Piotra Bryłki

Jeziorna była miejscowością szczególnie zniszczoną podczas działań wojennych, zarówno podczas walk lat 1914 i 15, jak i wskutek rekwizycji rosyjskich oraz niemieckich, w tym wywożenia obiektów przemysłowych wgłąb Rosji a następnie Niemiec, połączonych z wysiedlaniem części robotników, co spotkało tutejszą Papiernię. Zatrudnienie w Mirkowskiej Fabryce Papieru w stosunku do roku 1913 spadło trzykrotnie. Dopiero rok 1919 miał przynieść organizację administracji, władze gminy Jeziorna działały w oparciu o struktury zachowane po czasach zaborów. Pierwsze wybory do samorządów powiatowych przeprowadzono na podstawie dekretu z 4 lutego 1919 roku o tymczasowej ordynacji wyborczej dla obszarów Polski byłego zaboru rosyjskiego, władze powiatowe uformowały się dopiero w połowie roku 1919. Do tego czasu władze musiały zmierzyć się z palącymi problemami. Dokonano wyliczenia strat z tytułu strat powstałych wskutek działań wojennych stwierdzając, iż ze strony Rosjan wyniosły one 279 746,43 marek polskich, Niemców na kwotę 14 278,38, zaś dodatkowo wykazano 68 157,43 marek strat wskutek toczenia między obiema stronami walk na terenie gminy. Z kolei rekwizycje spowodowały 69 531,06 marek szkód dokonanych przez Rosjan, głównie wskutek ewakuacji Papierni, 18 041,10 szkód spowodowanych przez Niemców. Komin Papierni strzaskany był w połowie, odbudowano go dopiero w roku 1919, co dostrzeże uważne oko, przypatrując się barwie cegieł i widniejącej na nim dacie.

Brakowało podstawowych produktów żywnościowych, w tym mąki i chleba, co w dużej mierze było także efektem narastającej spekulacji i niewłaściwego działania komitetów aprowizacyjnych. Częste były oskarżenia o roztrwonienie zapasów, sprzedaż po zawyżonych cenach. Przydzielana mąka nie wystarczała do wypiekania chleba, nie zaopatrywano też ludności w chleb kartkowy, co zmuszało ludność do zakupu i spekulantów. Jak w swym memoriale zauważał jeden z posłów, „Od sierpnia do listopada nie było dostaw soli, cukru ani tłuszczu, w tej sytuacji starostwo anulowało kartki na te produkty, a w grudniu wydano tylko 100 gram cukru, 4 funty chleba i 600 gram soli na osobę.” Sytuacja taka nie unormowała się jeszcze w roku 1920, a nie poprawiał jej fakt, iż fabryka nie była czynna, panowało bezrobocie. W okolicznych wsiach sytuacja była nieco lepsza, bowiem ich mieszkańcy byli się w stanie w jakimś stopniu sami wyżywić. W dniu 9 grudnia 1918 roku powołano Wydział do Walki z Lichwą Żywnościową i Spekulacją (11 stycznia 1919 roku przekształcony w Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją). W jego ramach powołano komisję cen, która miała prawo wydawać ograniczenia konsumpcji brakujących towarów, z czego korzystano, wstrzymując dostawy mąki, pieczywa, cukru, mleka i jego przetworów i ustalając ceny maksymalne. Sprawy aprowizacji załatwiał Urząd Aprowizacyjny działający przy Starostwie Powiatowym Warszawskim, żywność zakupywano w sąsiednich mniej zniszczonych wojną obszarach, ponadto pozyskiwano w ramach obowiązkowych kontyngentów. Wydana w listopadzie 1919 roku ustawa zobowiązywała ludność wiejską do przymusowych dostaw. Oznaczało to, że swobodny handel płodami rolnymi był dozwolony dopiero po wywiązaniu się z dostaw obowiązkowych. Nie przyczyniło się to do wzniecenia sympatii we wsiach gminy Jeziorna do władz tworzonego państwa. Dla gospodarstw powyżej 6 morgów (czyli 3 hektarów) wprowadzono obowiązkowe dostawy. Wskazano, iż „właściciele gospodarstw o powierzchni 10-30 morgów mają dostarczyć 15 kg ziarna z każdej morgi, a posiadacze gospodarstw 100-morgowych 40 kg”. Przedstawiciele rządu egzekwowali wykonanie powyższego rozporządzenia. Ustawa z listopada 1919 roku dopuszczała użycie wojska do ściągania kontyngentów. Ponadto w związku z trwającą wojną na kresach wschodnich konieczne okazało się dostarczanie zaopatrzenia dla żołnierzy i koni. W gminie Jeziorna ekspedycja karna zdobyła w ten sposób 375 cetnarów zbóż.

 28429644784_e75d59686c_k1

Na kominie wyraźnie widoczne nowe cegły, w miejscu w którym dokonano jego odbudowy, kontrastujące z cegłami z XIX wieku. Stąd i data - 1919. Zdjęcie z serwisu zdjęciowego K-J

Przydziały żywności były coraz mniejsze, w grudniu 1918 w gminie wydawano po 2 kilogramy mąki na osobę, bezrolna ludność była praktycznie bez środków do życia. Sytuacja stała się tak zła, iż w marcu 1919 musiano anulować kartki, bowiem nie udało się dostarczyć nawet mąki. Na Wielkanoc wydano jej po pół kilograma na osobę. Nie uzyskano przydziału cukru. Jak poinformował z końcem roku komisarz rządowy „stwierdzono pewną liczbę przypadków, w których ruch kołowy przy przewozie arty-kułów żywnościowych przybrał charakter spekulacyjno-handlowy. (…) w całym powiecie, a w szczególności w miastach i miasteczkach spekulanci zakładają składy, do których drogą kołową zwożą mnóstwo artykułów żywnościowych przeznaczonych na wiosenną spekulację”. Gminę Jeziorna „jako rolną, uprawiającą w części ogrodnictwo warzywne przy wyższej kulturze ziemi i względnej zamożności zaliczono do ostatniej kategorii gmin pod względem aprowizacji”, w pierwszej kolejności zaopatrywano gminy podmiejskie małorolne z ludnością fabryczną oraz letniska. Wszystko to sprawiło, iż narastało wrzenie, a nastroje stały się rewolucyjne. 

Równo wiek temu, z początkiem roku 1919 sytuacja w szczególności wśród mirkowskich "Ciepoków" sytuacja wydawała się beznadziejna. Wsie Urzecza były wyraźnie biedne, obowiązkowe dostawy w dużej mierze pozbawiły także ich mieszkańców żywności, pamiętać należy także, iż gospodarka była mocno zrujnowana po trwającej wojnie i wskutek obowiązujących uprzednio zarządzeń wojennych. Nędza i głód sprawiły, iż rodziły się radykalne pomysły na rozwiązanie sytuacji, a porządku w gminie Jeziorna pilnowali w dużej mierze mieszkańcy wsi w ramach stróży, a w Jeziornie Królewskiej i Mirkowie kilkuosobowy oddział milicjantów. 

Źródła i literatura:

    • APW Oddz. Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna
    • ZAŁĘCZNY Joanna, Powiat warszawski w latach II Rzeczypospolitych, Warszawa 2015

Jeziorański Nepomuk

ksunder

Pamięć o pochodzeniu tutejszego Nepomuka ginie w pomrokach dziejów, tajemnicy jego pochodzenia nie sposób odnaleźć w dokumentach, prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, w jakich okolicznościach ustawiono figurę znajdującą się na wprost papierni. Z całą pewnością uczyniono to w XVIII wieku na granicy ziem oborskich, na terenie parafii cieciszewskiej w Słomczynie, jako że wówczas świeżo po wybudowaniu kościoła w nowej lokalizacji taką właśnie nosiła nazwę. Jej barokowy wygląd i inwentaryzacja dokonana przez konserwatora zabytków podpowiadają nam jedynie, w którym wieku powstała.

Clipboard0112

Nepomuk w roku 1994 (Spotkania z Zabytkami)

XVIII wiek to czas gdy stawiano najwięcej Nepomuków, bowiem właśnie wówczas kanonizowano Jana Nepomucena, czeskiego kanonika żyjącego w XIV wieku. Gdy odmówił ujawnienia tajemnicy spowiedzi królowej Zofii, król Wacław kazał go torturować, a wskutek uporu księdza, nakazał utopienie go w Wełtawie. Nepomucen został patronem spowiedników, tonących oraz orędownikiem powodzian. Stąd też w pełni uzasadniona wydaje się obecność figury z piaskowca w tym miejscu. Zapewne utonęło tu wiele osób, gdyż powódź była czymś stałym. Adam Zyszczyk w swej świetnej broszurce o tutejszych krzyżach i kapliczkach przydrożnych napisał, iż Nepomuk spogląda na przecinający w tym miejscu rzekę most. Choć w zadumie kieruje swe spojrzenie w tym kierunku, jednak gdy go ustawiano, o moście w tym miejscu nikt nie pomyślał.

Wiele zmieniło się od czasów pierwotnego wydania broszurki Adama, posąg doczekał się zasłużonego remontu. Jeszcze więcej uległo zmianie od czasów jego ustawienia, co skłoniło mnie do refleksji geograficzno-historycznej. O moście przez Jeziorkę wówczas nikt nie marzył, raz z powodu zupełnie innego przebiegu rzeki, dwa jak to w czasach staropolskich bywało jego ustawienie nie było czymś prostym. Mostom się z reguły nie ufało, traktowano je jako coś sprzecznego naturze, stawiając wyżej niego usługę przewozu. Jako, że z dawna świadczono taką po stronie podległej dworowi w Oborach, gdy dzierżawcy królewszczyzny w Jeziornie Królewskiej usiłowali wybudować most na palach, był on traktowany jako co najmniej zamach na wolności posiadaczy Jeziorny Oborskiej. Jeszcze w roku 1781 z polecenia Urszuli Wielopolskiej wbite w rzekę pale wyrwano, a konstrukcję porąbano. Lecz niezależnie od tego, wybudowanie mostu przez ówczesną Jeziorkę przypominało próbę wznoszenia takiej konstrukcji na Jeziorze.

jez2O dawnym przebiegu Jeziorki pisałem już wielokrotnie, bowiem łatwo wpaść w pułapkę myślenia, iż jedną spośród niezmiennych rzeczy jest koryto rzeki. W pułapkę taką wpadły autorki najlepszego artykuł o historii Papierni, pisząc iż zalew św Jana powstał w roku 1730 i przyjmując, iż regulacja sprzed budowy imberfalu nie zmieniła przebiegu rzeki. Inni autorzy wyciągali z kolei wnioski, iż pojedynki, o których wspomniał Gloger i słynne „Wiesz gdzie Jeziorna” toczyły się zapewne gdzieś na terenie dzisiejszej Grapy. Tymczasem rzut oka na dawne mapy uświadomi nam, iż Nepomuk ustawiony został nie bez przyczyny w takim, a nie innym miejscu. Najstarszym znanym dowodem jego obecności, jest mapka gruntów odmierzonych w czerwcu 1812 roku. Figura ustawiona jest w nad zalewem, którego próżnie obecnie szukać, a staw Św Jana, nazywany tak zresztą potocznie od Nepomuka, to jedynie cień dawnej świetności. Spiętrzenie wodne poczynione na potrzeby istniejącego tu niegdyś młyna stanowi zaś znacznej wielkości jezioro, zalewające urocze mokradła przylegające do parku, które kilka lat temu doczekało się adaptacji w postaci wybudowanych mostków, umożliwiających oglądanie z bliska dzikiej przyrody. Jak pisałem już kiedyś północna nitka Jeziorki biegła dużo dalej, pod obecną restauracją, która w ciągu kilku istnienia tego bloga przeszła kilka zmian nazwy, ostatnio francuskie „Artuchaud” zmieniono na swojskiego „Karczocha”, przekładając na polski jego nazwę. Za rzeką zaczynały się ziemie oborskie, a co za tym idzie kończyła ziemia warszawska i zaczynała czerska. Jeśli gdzieś się pojedynkowano, to właśnie w tym miejscu. Najczęściej jednak niwa oborska, stanowiąca pastwiska Jeziorny Oborskiej była notorycznie zalana. Przebyć można było ją jedynie przewozem, na którym zarabiali przewoźnicy z tejże wsi, na terenie której obecnie wznosi się osiedle Grapa. Dla podróżnych oczekujących na transport wzniesiono tu z końcem XVIII wieku austerię, umożliwiającą nocleg. Dopiero w XIX wieku podjęto próbę regulacji. Niwa znalazła się wyraźnie pod wodą już praktycznie na stałe, w licznych listach skarżono się, iż Jeziorka wylewa tak często, iż jest praktycznie nie do przebycia. Mapka z roku 1856 pokazuje nam, iż podjęto próbę regulacji zalewu. W jego połowie zaczęto sypać groblę, która z czasem miała przekształcić się w wał. Nepomuk znalazł się na jego wysokości. Regulacja rzeki okazać się miała trwała, zalew mocno zmniejszono, a rzekę skierowano nowym torem, odsuwając od wsi Jeziorna Królewska. Koryto znaleźć się miało w miejscu zbliżonym do obecnego, z czasem o dawnych podziałach zapomniano . Na początku XX wieku grobla oznaczona jest już wyraźnie, z czasem przerwano ją budując imberfal. Jej dawna część, usypana 160 lat temu początek bierze przy Nepomuku.

center

1856

Dzięki mapce z roku 1812 widzimy jaką inną znaczną przemianę przeszła okolica. Nie tylko zmniejszono zalew (nota bene w okresie PRL były jakieś próby jego odtworzenia, lecz nie wyszło to poza fazę koncepcji, ale to już oddzielna historia), ale również mostek widoczny tu przy rozstaju dróg zniknął, podobnie jak koryto rzeki. Zdaje się zresztą, że zasypywał je już Michał Potulicki, bo otrzymywał na początku XIX wieku gniewne listy od Prusaków, żądających przywrócenia pierwotnego biegu rzeki i odtworzenia starej drogi. Mostek został zmieniony w przepust, a nad nim znalazło się miejsce nie tylko na skrzyżowanie dróg, lecz również na dom, co widać na pięknych starych zdjęciach z XX wieku. Obecnie to miejsce zajmuje rondo, które przesunęło drogę w kierunku oczka wodnego. Oczko wodne to pozostałość starego koryta jeziorki, na terenie którego urządzono obecnie targ, po tym jak koryto zlikwidowano, kopiąc kanał łączący obie papiernie.
Clipboard026

Fragment zalewu i przepustu w miejscu pierwotnego mostka. Przepust istnieje w tym miejscu do dzisiaj

A wracając do Nepomuka, wydaje się, ze wystawiono go w idealnym miejscu. Przed usypaniem grobli znajdowało się tu rozlewisko powodziowe, a on stał i wpatrywał się we wzbierającą rzekę. Na Urzecze.

Clipboard03

W tym miejscu znajduje się obecne rondo. Widoczna droga prowadzi w kierunku Mirkowa, znajduje się tam obecnie przystanek autobusowy obok parkingu Starej Papierni

Wieś wzorcowa (3)

ksunder

W roku 1938 nie mniejszym autorytem niż proboszcz cieszył się kierownik szkoły Piotr Szczur, znany w powojennych latach dyrektor szkoły przy mirkowskiej papierni. Były to lata kiedy ksiądz i nauczyciel stanowili punkt odniesienia w niewielkich społecznościach, a osoba wykształcona będąca w stanie pośredniczyć w kontaktach z urzędnikami była nie do przecenienia. W przypadku Piotra Szczura jak i innych nauczycieli w szkole w Słomczynie istotną rolę grał dodatkowo aspekt społecznikowski, bowiem działali oni na rzecz tutejszych mieszkańców. Czego dowodem może być relatywnie niedawne nadanie imienia patrona szkoły w Słomczynie, którym został Jan Mejster, uczący w Słomczynie właśnie w roku 1938, zamordowany podczas wojny w Katyniu. Przez wielu tutejszych mieszkańców wspominany do dziś.

Przejdźmy teraz do drażliwej kwestii. W upolitycznionym życiu codziennym końca II Rzeczpospolitej urzędnicy musieli ważyć swe słowa. O Słomczynie zapisano więc dyplomatycznie: „Gromada nie ma wyrobienia politycznego. Są i endecy i ludowcy i sympatyzujący z Rządem, przeważnie jednak politycznie obojętni.” Ostatnie zdanie w całości zdaje się możemy odnieść również do dzisiejszych czasów. Odnośnie ówczesnej władzy najniższego szczebla zapisano, iż sołtysem do niedawna był „Ziemski Mikołaj, 60 lat, ukończył trzy klasy szkoły rosyjskiej, oczytany, prowadzi ładny sad, niejednokrotnie otrzymywał nagrody za gruszki i jabłka”. Doczekał się pięknego wspomnienia spisanego przez jego wnuka Stefana Rulskiego w książce o kółku rolniczym ze Słomczyna i Brześcc. W trakcie sporządzania dokumentu na stanowisku sołtysa Ziemskiego zastąpił go Kazimierz Gutt.

Wypas_owiec_w_miedzywalu_lata__70.80._kol

Lekarza we wsi nie było, z Jeziorny dojeżdżał doktor Gutkowski. Stanu zdrowia dopatrywała higienistka Ośrodka Zdrowia w Konstancinie „raz w miesiącu przyjeżdżająca”.

Radioaparatów doliczono się w ówczesnym Słomczynie 15 sztuk. Zapewniono, iż byłoby więcej, gdyby we wsi „była elektryfikacja, ale problemem był brak nafty dla generatorów”. Przewidywano podłączenie wsi do prądu w niedalekiej przyszłości, bo 100 metrów od wsi przebiegała linia elektryczna do Góry Kalwarii.

Droga przez wieś powoli przestawała być piaszczysta. „W 1937 zadeklarowano i wykonano brukowanie szarwarkami i opłatami. Dziś droga w ¾ jest zabrukowana, chodnik z płyt betonowych. Wykonywano po 2 metr 3 piachu z morgi i po 1 metra 3 kamienia na każde 10 mg. Prowadzi od traktu do sąsiedniej gromady Borowina. Polna, piaszczysta, okopana rowami, obsadzona wierzbami. Powstała Spółka Drogowa gromad wybrukowała w latach 1928 – 33-4 km drogi z Jeziorny do Góry Kalwarii.” Dzięki ofiarności tutejszych mieszkańców wybrukowano drogę wiodącą do Góry, choć zastanawiać może jak wyliczono dwukrotność odległości z Jeziorny Królewskiej. Miłośnicy Urzecza zwrócili zapewne uwagę na informację o obsadzeniu dróg wierzbami wzdłuż rowów, wzorem zapożyczonym od olędrów.

Siedziba gminnego posterunku Policji mieściła się w Jeziornie Królewskiej, obchodu we wsi dokonywano raz w tygodniu. Pragnącym czynić porównania do obecnej sytuacji pozwolę sobie przypomnieć z jego z dawnych wpisów, iż w ówczesnej gminie liczącej łącznie 10432 mieszkańców porządku pilnowało czterech posterunkowych i komendant posterunku. Aż do lat pięćdziesiątych po wsiach pełniono stróżę. Podobnie w Słomczynie, gdzie jak informowano pełnili ją gospodarze. W roku 1936 wynajęto stróża gromadzkiego o nazwisku Zieliński w wieku 35 lat, któremu płacono „złotówkę od budynku”. Acz jak zauważano od płacenia za stróżę nagminnie się uchylano.

W roku 1938 przez Słomczyn przechodziło 5 – 10 włóczęgów dziennie. Gromada nie posiadała domu noclegowego, z uwagi na obowiązujące wówczas przepisy o włóczęgostwie nie mogli oni pozostawać nocą poza nadzorem . Zwracali się więc do Sołtysa, a ten kierował ich na nocleg do mieszkańców Słomczyna, z poleceniem pisemnym przyjęcia pod dach, opatrzonym stosowną pieczęcią. Jak łatwo się domyślić nie spotykało się to z uznaniem: „Zdarza się, że zgłasza się po kilku naraz, żebracy, podróżni, agenci firm, często zawszeni, pijani chorzy, że zachodzi obawa wpuścić do mieszkania takiego gościa. Nad nocującym trzeba dozorować. Ludzie wychodzą rano do pracy, a podróżny ociąga się. Gdy zgłasza się po odbiór dokumentów, sołtys ustala najpierw u gospodarza czy nic nie zniknęło, a osoba nie wymaga zatrzymania”

A na zakończenie zerknijmy jeszcze na funkcjonowanie Straży Pożarnej, o której remizie wspominałem ostatnio: „Pożar ostatni był w 1929 roku. Spłonęła wtenczas zagroda Kowalskich., którzy sami dla uzyskania odszkodowania pogorzelowego podpalili swoje domostwo. Spotkała ich za to zasłużona kara więzienia, przy czym Kowalski. w nim zmarł.”. Pozwoliłem sobie na całkowitą zmianę nazwiska, bo sprawy to już dawno zapomniane, a obecny Słomczyn żyje już zupełnie innymi sprawami.

Niestety annały gminne milczą na temat dalszych losów dokumentu opisującego wzorcową wieś. W aktach zachowała się jedynie jego kopia wykonana przy użyciu fioletowej kalki.


Źródła i literatura:

  • APW O/Grodzisk Mazowiecki, Akta gminy Jeziorna

zdjęcie "Wypas owiec w międzywalu" pochodzi z książki "Nadwiślańskie Urzecze" Ł. M. Stanaszka. Wykonano je w okolicach Piasków

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci