Menu

Historia okolic Konstancina

o miejscach przeszłych oraz zaginionych, zapomnianych wydarzeniach i zawiłościach ludzkich losów

Wpisy otagowane : jozefoslaw

Niemcy we wsi (4)

ksunder

W roku 1843 zbudowano drewniany kościół w Starej Iwicznej, dotąd wszystkie sakramenty odbywały się w kościele rzymskokatolickim w Piasecznie. Podyktowane to de facto było wspomnianym wymogiem prowadzenia przez księży katolickich urzędowych metryk, co wynikało z konkordatu. Wpis dotyczący chrztu, zgonu czy ślubu stanowił jednocześnie urzędowe stwierdzenie tego faktu. Uroczystości stricte ewangelickie odbywały się w bethausach rozsianych po wsiach, działających w szkołach. Identyczne rozwiązanie stosowali olęderscy koloniści, utrzymując szkoły w Kępie Zawadowskiej i Kępie Okrzewskiej, do których uczęszczały dzieci z okolicznych wsi olęderskich, zaś w niedzielę sprawowano tu nabożeństwa. Fakt podległości odległej Pilicy sprawił, że ewangelicy z terenu dzisiejszego powiatu piaseczyńskiego i gmin podwarszawskich zaczęli zabiegać o powołanie filiału, co udało im się osiągnąć 17 czerwca 1846 roku. Wówczas utworzono filię parafii ewangelicko-augsburskiej, której administratorem został pastor parafii w Pilicy, ks. Dawid Bergemann (Bergmann). Ściąganie składek na jej utrzymanie powierzył burmistrzowi Piaseczna, co czynić miał trzy razy w roku – w kwietniu, lipcu i wrześniu. Teren filii był spory – obejmował  ówczesne gminy Czerniaków, Wilanów, Bielawę, Jeziornę, Obory, Piaseczno, Leszno-Wolę, Chyliczki, Chylice, Gołków, Wólkę Kozodawską, Pęchery i Łubnę. We wszystkich tych wsiach zamieszkiwali protestanci. Nadmieńmy aby uniknąć nieporozumień, iż nie wszystkie wsie zostały założone przez niemieckich kolonistów, ale w tym czasie mieszkali oni już w zasadzie wszędzie, wespół z Polakami. Z jednej strony byli to nierzadko dziedzice majątków, jak Rossmanowie z Bielawy, z drugiej zwyczajni rolnicy, którzy sprowadzili się w te strony. W Cieciszewie zamieszkała wówczas rodzina o nazwisku Lange, która przeniosła się w te rejony z Łomży i osiadła nad starorzeczem, do dziś zwanym z tego powodu jeziorem Niemieckim. Podobna sytuacja stała się czymś normalnym w pozostałych wsiach tych okolic. Wybiegając nieco w przyszłość napiszmy, iż w roku 1852 utworzono szkołę ewangelicką w Piasecznie, zaś 1893 wzniesiono istniejący po dziś dzień murowany kościół w Starej Iwicznej, zaś sytuację filiału uporządkowano dopiero w roku 1929. Wówczas to utworzono parafię ewangelicką, w skład której weszły kantoraty w Górze Kalwarii z Kątami oraz Solcem, a także w Kępie Zawadowskiej i Okrzewskiej. W ten sposób religijny los potomków niemieckich kolonistów złączył się ostatecznie z losem potomków osadników olęderskich.8173432Cofnijmy się do roku 1826, gdy doszło do pewnej formalnej zmiany statusu dawnych królewszczyzn. Za rządów pruskich stały się one jak pamiętamy ekonomiami, następnie przeszły we władzę Księstwa Warszawskiego, po roku 1815 ich władcą ponownie stał się król Polski, czyli car Aleksander. W roku 1826 przekazał ziemie Rządowi Królestwa i wówczas spisano ponownie kontrakty emfiteuzy z osadnikami. Ich wsie nadal wyglądały tak jak w czasie ich zakładania, miały charakter ulicówki, znajdowało się tam kilkanaście dużych gospodarstw z domem mieszkalnych, stodołą oraz oborą. Zagrodnicy posiadali mniejsze siedliska i mniej ziemi. Jak widać choć z olędrami łączyła ich wspólnota wyznaniowa, zabudowania były zupełnie inne, praktycznie niewiele różniące się od zabudowań gospodarujących tu Polaków. Choć pruska akcja kolonizacyjna dobiegła końca nim na dobre się rozpoczęła, kolejne wsie w drugiej ćwierci wieku zakładać zaczęli dziedzice okolicznych dóbr. Schemat był analogiczny, werbowano kolonistów i spisywano z nimi umowy dzierżawne, wysoko ceniąc potomków olędrów i niemieckich kolonistów. W ten sposób w dobrach wilanowskich powstały Kępa Latoszkowa (1831) a w późniejszym okresie Nadwilanówka i Kępa Nadwilanowska. W rejonie lasu chojnowskiego chylący się ku upadkowi ród Szymanowskich, który niegdyś toczył spory z Wielopolskimi z Obór, stracił rodowe Turowice. Szukając dochodu wykarczował las przynależący do majątku Łubna, tworząc wyręb zwany w ówczesnym języku borowiną. W roku 1854 założono cztery kolonie : Szulec (z którego czasem wyodrębni się Borowina), Nowy Szymanów ( z czasem złączony z Szymanowem, gdzie stał dwór Szymanowskich), Wypęk i Goździak. Wytyczyno granice kolonii, podzielono na działki i założono hipotekę. W ten sposób Walerian Szymanowski zawarł kontrakty z osadnikami, z których wszyscy byli ewangelikami i pochodzili z osad olęderskich lub niemieckich – Kępy Wilanowskiej, Kępy Okrzewskiej, Dąbrowy i Skierd. Podobnie jak w kontraktach olęderskich zostali zwolnieni na 10 lat z czynszu, w zamian mieli wznieść budynki gospodarskie, uzyskując ziemię na zasadzie wieczystej dzierżawy. Walerian Szymanowski przekazał także grunt na założenie cmentarza i szkoły, lecz nie udało mi się odnaleźć śladu jego istnienia na dawnych mapach. Z uwagi na podległość pod kantorat w Górze Kalwarii, zapewne realizowano pochówki w Mikówcu, odwiedzając bethaus w Kątach. Niedaleko w roku 1858 została założona ostatnia wieś, gdzie wraz z Polakami kontrakty podpisało dwóch potomków olędrów. Był to Czarnów w dobrach Chylic, który nazwę wziął od dziedzica Czarnowskiego.

W roku 1867 nastąpiło powszechne uwłaszczenie i odrębność wsi olęderskich oraz kolonistów została zniesiona. Podobnie jak w pozostałych tutejszych miejscowościach sporządzono tabele likwidacyjne i nadano ich mieszkańcom ziemię, wyjmując ich spod władzy dziedziców, czy przedstawicieli administracji rządowej. Wszystkie miejscowości podporządkowano utworzonym gminom, tworząc system władzy na szczeblu lokalnym.  Od tego momentu nie zakładano już nowych wsi, a w istniejących zaczął się swobodny obrót ziemią, co sprawiło, że Polacy, potomkowie kolonistów i olędrów zaczęli się ze sobą mieszać. Część wsi zachowała swój niemiecki charakter, jednak w większości wszyscy zamieszkali obok siebie, a mniejszości żydowska i niemiecka, stworzyły w tych stronach naturalną mozaikę mieszkańców.

W tym miejscu kończy się historia olędrów oraz kolonistów niemieckich, wraz ze zniesieniem ich prawnej odrębności. Od tego momentu wszyscy stali się na takich samych prawach obywatelami Królestwa, w którym podlegali rusyfikacji, w szkołach ucząc się tego języka, będąc obowiązanymi posługiwać się nim w urzędach. Na razie tym samym zakończę cykl o Niemcach we wsi, który doczeka się na blogu jeszcze swego epilogu. Trudna i powikłana historia sprawia, że historia obecności ewangelików o niemieckich nazwiskach miała się zakończyć w tych stronach w roku 1944. Do tego czasu jednak znaczna część z nich mówiła wyłącznie po polsku, a kolejne pokolenia stawały do walki o swą nową ojczyznę.


Źródła i literatura:

  • AGAD, Zespół Kartograficzny 
  • BAGIEŃSCY Ewa i Włodzimierz, Kąty (w:) Historia Wokół Nas, miesięcznik Co i jak (nr 61) grudzień 2003
  • BAGIEŃSCY Ewa i Włodzimierz, Słownik Historyczny Miejscowości Gminy Lesznowola

Niemcy we wsi (3)

ksunder

Rok 1801 to spisanie pierwszych umów kontraktowych z kolonistami z Wirtembergii i Badenii, z czasem obowiązywania kontraktów do roku 1807. Zgodnie ze zwyczajem osadnicy nadawali zakładanym miejscowościom nazwy takie same jak w opuszczanej przez nich ojczyźnie, stąd nowej osadzie nadano nazwę taką sama jak miasto położone 13 km od Stuttgartu. Tak narodził się Ludwiksburg, do którego pierwsi osadnicy przybyli w roku 1802 rozpoczynając karczowanie lasu kabackiego nieopodal Kierszka. Z tych samych terenów przybyli osadnicy, którzy w roku 1803 dokonali założenia drugiej wsi, którą nazwano Cannstatt, miejscowość o takiej nazwie to obecnie część Stuttgartu. Inną kolonię o nazwie Gonzig założono pod Warką, wraz z Cannstatt (zapisywaną również przez K) podlegały ekonomii w Potyczy. Na terenie ekonomii Lesznowola powstały prócz Ludwigsburga jeszcze Schwenningen oraz Alt i Neu Ilvesheim. Przeskoczmy nieco w czasie, Prusy w grudniu roku 1806 utraciły władzę na tych terenach, a wskutek kolejnych zawirowań ich status uporządkowano urzędowo w Królestwie Kongresowym, z którego władzami osadnicy przedłużyli kontrakty. Stąd od roku 1820 polecono stosować polskie nazwy: Józefosław (Ludwigsburg), Kąty (Cannstatt), Świniary (Schwenningen), Stara i Nowa Iwiczna (Alt i Neu Ilvesheim) i Gąski (Gonzig). Co ciekawe zgodnie z tezą postawioną przez pewnego niemieckiego historyka tę pierwszą nazwę wywiedziono ponoć na cześć księcia Józefa Poniatowskiego, który zginął ledwie 7 lat wcześniej w nurtach Elstery. W dalszej części tekstu pozwolę sobie odwoływać się więc do polskich nazw, co ułatwi nieco lekturę, nawet jeśli będzie w kilku przypadkach nieco anachroniczne.

Mimo zahamowania zakładania nowych kolonii, osadnicy nie zamierzali opuszczać założonych wsi i pozostali tu mimo zmian granic, co wydaje się naturalną decyzją, jako że nie mieli do czego wracać, a w tamtych czasach państwa narodowe jeszcze nie istniały, stąd i brak było przywiązania do pruskiej państwowości. Wsie kolonistów weszły w etap rozwoju, a niektórzy koloniści zaczęli wykupywać ziemię w okolicznych miejscowościach jak Dąbrówka i zamieszkiwać tam obok Polaków. Być może z tego powodu jeden z moich przodków porzucił rodzinną Nową Wolę pod Piasecznem pozbywszy się gospodarki i osiadł ze swymi licznymi synami w Bielawie w dobie wojen napoleońskich. Dość, że Niemców we wsiach zrobiło się w tym rejonie całkiem sporo, śledząc księgi metrykalne, których obowiązek prowadzenia nałożono w Kodeksie Cywilnym księstwa, dostrzeżemy liczne urodzenia potomków kolonistów, dla których te ziemie stały się nową ojczyzną. Rozwój ten doskonale widać na przykładzie Kątów, gdzie już w roku funkcjonowały karczma oraz szkoła. Początkowo podobnie jak w szkołach olęderskich nauczano tu po niemiecku ale od połowy XIX wieku nauczano tu już po rosyjsku i polsku, wskutek polonizacji osadników.

1601234_494525780667727_236579491_nCmentarz w Mikówcu obecnie

W 1824 r. w Kątach zbudowano Bethaus, drewniany budynek, w którym mieścił się dom modlitwy i szkoła. Program nauczania obejmował umiejętność czytania i pisania w języku ojczystym, rachunki oraz religię. Początkowo językiem wykładowym był niemiecki, ale już około połowy XIX w., wraz z postępującą polonizacją ewangelickich osadników, do szkół kantorackich zaczęto używać języka polskiego, a następnie rosyjski. W owym czasie Kąty oraz pozostałe wsie były w części zamieszkałe przez Polaków. Od samego początku zakładano jednak cmentarze, już w roku 1812 odnotowano istnienie takiego na terenie kolonii Kąty, do dziś zachowanego w lesie pod Mikówcem. Podobny cmentarz powstał także w Iwicznej. Jako, że koloniści byli protestantami, od początku podporządkowano ich parafii z siedzibą w Pilicy. Co z uwagi na odległość było mocno iluzoryczne, zaś konkordat i kodeks cywilny wymuszały na nich, by chrzty, śluby i pogrzeby sprawować w pobliskich katolickich parafiach. Stąd właśnie metryki Powsina, Słomczyna czy Piaseczna są świetnym materiałem do badań nad społecznościami kolonistów niemieckich oraz olędrów. Wzorem tych ostatnich w dużych wsiach takich jak Kąty wznoszono wspomniane domy modlitwy, pełniące w dzień powszedni funkcję szkoły, zaś w niedzielę świątyni.  Kąty utrzymały podległość Pilicy, tworząc tu kościół filialny. W roku 1861 kolonia otrzymała kantora, który od wspólnoty wyznaniowej, w skład której wchodziły także kolejne wsie takie jak Szulec czy Szymanów, otrzymywał pensję roczną w wysokości 60 rubli w srebrze. Prócz sprawowania mszy nauczał w szkole i opiekował się mikówieckim cmentarzem.

Tymczasem na północ od Jeziorki społeczność ewangelicka była na tyle duże, że powołana została odrębna parafia obejmująca tereny na południe od Warszawy. Ale tę część opowieści zawrę w następnym wpisie, który zakończy rzecz o historii tutejszych niemieckich kolonistów.


Źródła i literatura:

  • BAGIEŃSCY Ewa i Włodzimierz, Kąty (w:) Historia Wokół Nas, miesięcznik Co i jak (nr 61) grudzień 2003
  • WĄSICKI Jan, Kolonizacja niemiecka w okresie Prus Południowych 1793-1806, Poznań 1953
  • WĄSICKI JAN, Ziemie polskie pod zaborem pruskim. Prusy południowe 1793-1806. Studium historycznoprawne, Wrocław 1957

© Historia okolic Konstancina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci